Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Tomek na tropach Yeti - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tomek na tropach Yeti

Электронная книга - «Tomek na tropach Yeti». Краткое содержание книги:

Tomek wraz ze swymi towarzyszami — bosmanem Tadeuszem Nowickim oraz ojcem Andrzejem Wilmowskim, wyrusza do Indii. Powodem ich wyprawy jest tajemnicza depesza nadesłana przez Jana Smugę. Ekipa przybywa na miejsce z mieszanymi uczuciami, bowiem nie są do końca pewni, co czeka ich u kresu podróży. Tomek, jego ojciec i bosman udają się do pana Abbasa po dalsze wskazówki od Smugi. Otrzymują list oraz depozyt, czyli worek ze złotem. W chwili, gdy pan Abbas przekazuje im ów depozyt, do pomieszczenia wpada zakapturzona postać, która zadaje Hindusowi śmiertelny cios i ucieka. Nie udaje im się przeszkodzić złoczyńcy i niewinny pan Abbas umiera. Od tego momentu, przyjaciele wyruszają trasą przygotowaną przez pana Smugę, aby spotkać się z towarzyszem i dowiedzieć, po co wezwał ich, aż do Azji Środkowej. Podróż przebiega przez Indie, Tybet, aż do Chin.
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 76
Перейти на страницу:

Podczas drogi Pandit Davasarman wyjaśnił swym towarzyszom, w jaki sposób doszło do nieoczekiwanego przez nich schwytania Abdul Mahmuda. Otóż sir Younghusband przypuszczał, że morderca nie zadowoli się podstępnie ukradzioną częścią złota. Według zdania rezydenta chciwość powinna go zmusić do pokuszenia się o zdobycie reszty własności Smugi. Żeby dokonać tego, Mahmud musiałby tropić swą ofiarę, w nadziei, że w dzikich pustkowiach łatwiej uda mu się posiąść cały łup. Dlatego też sir Younghusband polecił dwom wytrawnym wywiadowcom udać się za karawaną podróżników. Jedynie Pandit Davasarman powiadomiony był o zamiarze sir Younghusbanda, by w odpowiednim momencie mógł przyjść z pomocą pościgowi. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności morderca został schwytany i surowo ukarany.

Przez szereg dni biali podróżnicy pozostawali pod wrażeniem tego wydarzenia. Im bardziej poznawali dzikość kraju oraz im więcej dowiadywali się o jego rozbójniczych mieszkańcach, tym mniej zaciętości odmalowywało się na ich twarzach na wspomnienie Abdul Mahmuda — tajemniczego człowieka z blizną na twarzy.

Gilgit witało ich sadami dojrzewających brzoskwiń i purpurowymi od gron winnicami. Sąsiedztwo i opieka garnizonu wojskowego umożliwiały ludności osiadłe życie. Mężczyźni prezentowali się tutaj nieco okazalej, a kobiety nie zakrywały twarzy welonami i nie stroniły od przybyszów.

Karawana zatrzymała się w pobliżu angielskiej agencji, umieszczonej w willi w uroczym ogrodzie.

— Do stu beczek zjełczałego tranu, nie spodziewałem się, że w tym piekielnym kraju ujrzę jeszcze taki sielski obrazek — odezwał się bosman, zsiadając z konia.

— Przeżyliśmy dwadzieścia pięć dni straszliwej mordęgi — odpowiedział Tomek. — Mamy już jednak kawał drogi poza sobą.

— Ładna mi pociecha — ironizował bosman. — Nie patrz za siebie, lecz przed siebie, a zrzednie ci mina!

Tomek uśmiechnął się, spojrzawszy na otaczające ich zewsząd skalne masywy. Nim minęła godzina, rozjuczyli konie, odprowadzili je do stajni, po czym sami zasiedli przy długim stole w prymitywnie urządzonej oberży. Wszyscy byli bardzo zmęczeni, wobec czego zaraz po posiłku udali się na spoczynek.

Następnego ranka Smuga i Pandit Davasarman, przebrani i odświeżeni, udali się z wizytą do angielskiego rezydenta w Gilgit. Ich towarzysze pozostali w oberży, ponieważ nie goląc za radą Smugi zarostów na twarzach, woleli nie pokazywać się na ulicach miasteczka.

Oficjalna wizyta musiała zapewne przemienić się w poufną, długą naradę, ponieważ obydwaj kierownicy ekspedycji powrócili dopiero około południa. Zaraz też polecili podać obiad w zacisznej izbie, aby móc bez przeszkód porozmawiać z przyjaciółmi. Gdy służba wniosła posiłek, Smuga zamknął drzwi i dopiero wtedy odezwał się ściszonym głosem:

— Przynoszę dobre wiadomości, sir Younghusband dotrzymał słowa. Na jego polecenie tutejszy rezydent sprytnie przygotował przemycenie nas przez granicę. Za dziesięć dni będziemy w Rosyjskim Pamirze, skąd łatwo już przedostaniemy się do Chińskiego Turkiestanu.

— W jaki sposób przekroczymy granicę Pamiru? — zapytał Tomek, obrzucając Smugę błyszczącym z podniecenia wzrokiem.

— Będziemy eskortowali karawanę przemytników — wyjaśnił Smuga. — Oni znają najbardziej pewne przejścia. W Pamirze włączymy się jako goście do orszaku weselnego, który akurat będzie wtedy przejeżdżał w pobliżu granicy.

Bosman zarechotał basem, podczas gdy Tomek niecierpliwie indagował:

— Po co nam ta heca z weselem? Czy nie lepiej, abyśmy jak najmniej zwracali na siebie uwagę?

— Pochwalam ostrożność Tomka. Oberżysta mówił mi, że obecnie w Pamirze nie jest zbyt spokojnie — zauważył Wilmowski.

Teraz z kolei Smuga cicho roześmiał się, a potem powiedział:

— I ty, i Tomek mielibyście rację, lecz w tym szczęśliwym przypadku oblubienica jest Kirgizką [132]. Wy przecież nie wiecie, w jaki sposób odbywa się kirgiskie wesele. Otóż, moi drodzy, przeprowadzenie panny młodej do domu męża jest nie byle jaką uroczystością, bowiem orszak weselny przewozi jednocześnie posag oblubienicy. Nikt nie zwróci uwagi na naszą małą karawanę, gdy wmieszamy się między juczne zwierzęta niosące toboły z dobytkiem młodej pary. Z domu weselnego niedaleko już do granicy Chińskiego Turkiestanu.

Toteż potem odjedziemy bez przeszkód razem z gośćmi weselnymi. W ten sposób zmylimy zaostrzoną czujność posterunków rosyjskich.

— Jak amen w pacierzu, nikt by tego lepiej nie wykombinował — zdumiał się bosman.

— Hm, pomysł naprawdę wydaje się dobry — przyznał Wilmowski.

— Dobry?! To za mało, jest wprost doskonały — entuzjazmował się Tomek.

Pandit Davasarman z zaciekawieniem przysłuchiwał się rozmowie. Wilmowski spojrzał na niego. Na twarzy Hindusa błąkał się zagadkowy uśmiech. Wilmowski zmarszczył brwi, jakby sobie przypomniał coś nieprzyjemnego.

— Janie, a co będzie przewoziła eskortowana przez nas karawana przemytników? — zapytał po chwili.

— Część posagu panny młodej, to jest kaszmirskie dywany, wojłoki i szale — odparł Smuga.

— Widzę, że weźmiemy udział w weselu jakiejś zamożnej kirgiskiej rodziny, skoro stać ją na bogaty posag. Zastanawia mnie fakt, iż weselnicy chcą mieszać się w niebezpieczne sprawy. Chyba nie czynią tego z sympatii dla nas?

— Oni specjalnie tak ustalili termin wesela, aby móc osłonić przed Rosjanami przerzut przemytu.

— Czyżby dywany i szale przedstawiały dla nich tak niezwykłą wartość? — dopytywał się Wilmowski.

— Nie mylisz się, szlachetny sahibie. Stanowią one dar thuma, czyli króla Hunzów, dla pana młodego — wtrącił Pandit Davasarman.

— Rzecz oczywista, iż za wspaniałomyślnością thuma Hunzów kryją się sprytni Anglicy — poufnie dodał Smuga.

— Kim wobec tego jest ów pan młody? — dziwił się Wilmowski.

— Panem młodym jest Naib Nazar, wnuk słynnego Sachib-Nazara [133] — wyjaśnił Pandit Davasarman.

— Nie słyszałem o takiej osobistości w historii Azji Środkowej — powiedział Wilmowski. — Z jakiego powodu stał się tak sławny?

— Sachib-Nazar był nadzwyczaj zuchwałym rozbójnikiem pamirskim. Ograbiał nie tylko kupieckie karawany, lecz napadał również na mieszkańców sąsiednich krajów. Łupił i brał w jasyr nawet rosyjskich Kirgizów w dolinie Wielkiego Ałtaju — wyjaśnił Davasarman, tłumiąc wesołość na widok zaskoczenia malującego się na twarzach towarzyszy.

— No, no, w niezłej kompanii pojedziemy na wesele — mruknął bosman. — Całe szczęście, że chyba nie będziemy musieli trzymać z nimi dzieci do chrztu...

— Czy ten Naib Nazar również uprawia zbójecki proceder? — zaciekawił się Tomek.

— W każdym razie już nie tak jawnie, jak jego dziadek, gdyż miałby do czynienia z Rosjanami, panującymi obecnie w Pamirze [134] — odpowiedział Smuga nie mniej rozbawiony od Pandita Davasarmana.

— Czy to nie podejrzane, że zazwyczaj skąpi Anglicy ofiarowują kosztowne upominki potomkowi pamirskiego zbója? — zauważył Wilmowski.

— Cóż w tym dziwnego? Widocznie opłaca się im popierać wszelkie niespokojne elementy w kraju sąsiada-konkurenta, jakim niewątpliwie w Azji Środkowej jest dla nich Rosja — odparł Smuga. — Nic nam jednak do tego, skoro, jak powiedział bosman, nie będziemy kumotrami, ani jednych, ani drugich.

вернуться

132

Kirgizi zamieszkują głównie w Kirgiskiej SRR, graniczącej z Tadżycką SRR, która obejmuje także Pamir.

вернуться

133

Sachib-Nazar oraz jego synowie byli słynnymi, krwawymi rozbójnikami pamirskimi w ostatnich latach XIX w. Posiadali rozległą siatkę wywiadowczą tak w rosyjskiej Ferganie, jak i w Szrinagarze, dzięki czemu wiedzieli o każdej bogatszej karawanie wyruszającej w drogę. Gen. Grąbczewski w znacznej mierze przyczynił się do likwidacji przestępczej bandy w Ferganie, gdzie za pieniądze angielskie często wszczynała fermenty.

вернуться

134

Rosjanie zajęli Pamir w 1891 r. Obecnie wchodzi w skład Tadżyckiej SRR.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)