Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Angielski pacjent [The English Patient - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Angielski pacjent [The English Patient - pl]

Электронная книга - «Angielski pacjent [The English Patient - pl]». Краткое содержание книги:

Utkana z niedomówień i nastrojów poetycka opowieść, która zaczyna się pod koniec drugiej wojny światowej, w zrujnowanym pałacu na południu Włoch. Kanadyjska pielęgniarka, Hana, opiekuje się bezimiennym pacjentem, którego płonący samolot rozbił się na Saharze. Ciężko poparzonego uratowali Beduini i przetransportowali do szpitala. Hana otacza go troskliwą opieką, czyta mu książkę, która może być kluczem do poznania jego przeszłości. Pamięć niezwykłego pacjenta stopniowo powraca i odkrywa jego mroczną tajemnicę. Hana towarzyszy mu w ostatnich dniach próbując zapomnieć o swoich bolesnych przeżyciach. Angielski pacjent jest historią miłości uwikłanej w okrucieństwa wojny, uczucia niespełnionego, z góry skazanego na przegraną.
1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 63
Перейти на страницу:
Czyjaś namiętna rapsodia komuś innemu zabrzmi fałszywie.

U Hasseina Beja — wielkiego starca z ekspedycji z roku 1923 — spacerowała po trawie z doradcą rządowym Roundel-lem; uścisnęła mi rękę, jego posłała, żeby jej przyniósł jakiegoś drinka, zwróciła się do mnie i powiedziała:

— Chcę, żebyś mnie porwał.

Powrócił Roundell. Jej słowa były dla mnie czymś takim, jakby mi wręczyła nóż. W ciągu miesiąca zostałem jej kochankiem. W moim pokoju nad sukiem, na północ od uliczki papug.

Upadłem na kolana w ozdobionym mozaikami hallu, twarz wtuliłem w kurtynę jej sukni. Stanowiliśmy dziwną figurę, my dwoje, zanim daliśmy upust naszemu głodowi. Jej palce wyczesujące piasek z mych włosów. Kair i wszystkie jego pustynie wokoło.

Czy to było pożądanie jej młodości, jej szczupłej chłopię-cości? To jej ogrody były tymi ogrodami, które mam na myśli, kiedy ci opowiadam o ogrodach.

Miała takie małe zagłębienie między szyją a obojczykiem, które nazywaliśmy Bosforem. Ześlizgiwałem się z jej ramienia w Bosfor. Układałem na nim oko. Klękałem, kiedy popatrywała na mnie z góry, podejrzliwie, jakbym był przybyszem z innej planety. Jej chłodna dłoń nagle na moim karku w kairskim autobusie. Wynajęcie zakrytej taksówki i nasza szybka, manualna miłość na trasie między mostem Khedive Ismail a klubem Tipperary. Albo słońce przesączające się przez jej paznokcie w saloniku na trzecim piętrze muzeum, kiedy mi ręką zasłaniała twarz.

Obawialiśmy się tylko jednej osoby, której spotkania pragnęliśmy uniknąć.

Ale Geoffrey Clifton był wciągnięty w angielską machinę. Jego rodzinna genealogia sięgała króla Kanuta. Machina ta niekoniecznie musiała wyjawić Cliftonowi, żonatemu zaledwie od osiemnastu miesięcy, niewierność żony, ale przystąpiła do zaciśnięcia pętli wokół tej zdrady, tego schorzenia w systemie.

Wiedziano o każdym naszym kroku od pierwszego dnia, od pierwszego naszego niezręcznego zbliżenia na kuchennych schodach hotelu Semiramis.

Nie zwracałem uwagi na jej napomknienia o krewnych męża. A Geoffrey Clifton był równie nieświadomy niczego, jak my byliśmy nieświadomi wielkiej angielskiej pajęczyny rozpiętej nad naszymi głowami. Cała drużyna strażników czuwała nad jej mężem i chroniła go. Tylko Madox, będący arystokratą o pułkowych znajomościach, wiedział o tych tajnych konwulsjach. Tylko Madox, z powściągliwym taktem, przestrzegał mnie przed tym światem.

Ja nosiłem przy sobie Herodota, a Madox — święty męczennik własnego małżeństwa — Annę Kareninę i stale na nowo odczytywał historię romansu i zdrady. Któregoś dnia, zbyt już późno, byśmy mogli powstrzymać mechanizm, który puściliśmy w ruch, spróbował objaśnić świat Cliftona w kategoriach stosowanych przez brata Anny Kareniny. Podaj mi moją książkę. Posłuchaj.

Polowa Moskwy i Petersburga była spokrewniona i zaprzyjaźniona z Obłońskim. Urodni się w środowisku ludzi, którzy albo byli, albo stali się możnymi tego świata. Jedna trzecia starców-dygnitarzy była zaprzyjaźniona z jego ojcem i pamiętała Stiwę w dziecinnej koszulce… szafarze dóbr tego świata, posad, koncesji dzierżaw itp. byli więc z nim wszyscy w przyjaźni i jako swego człowieka nie mogli go pominąć… dość było tylko nie odmawiać, nie być zawistnym, nie kłócić się i nie obrażać, czego, powodowany wrodzoną dobrodusznością, i tak nigdy nie miał w zwyczaju[16].

Doszedłem do tego, że kocham czubek twej strzykawki, Caravaggio. Kiedy Hana podawała mi morfinę po raz pierwszy w twojej obecności, stałeś przy oknie; czubek jej paznokcia drasnął cię w szyję i gwałtownie zwróciłeś się w naszą stronę. Znani się na tym. Wiem, jak kochanek rozpoznaje innych, zakamuflowanych kochanków.

Kobiety żądają od kochanków wszystkiego. A ja zbyt często tonąłem pod powierzchnią. Tak jak całe armie toną w piasku. A wchodził w grę jej lęk przez mężem, jej wiara we własny honor, moje stare pragnienie samowystarczalności, moje znikania, jej wobec mnie podejrzliwość, moje niedowierzanie w to, że mnie kocha. Paranoja i klaustrofobia tajonej miłości.

— Myślę, że się stałeś nieludzki — powiedziała.

— Nie jestem jedynym zdrajcą.

— Myślę, że nie przejmujesz się tym, że to się zdarzyło między nami. Prześlizgujesz się obok wszystkiego ze swym lękiem przed zawłaszczeniem i nienawiścią do zawłaszczania, do posiadania, do bycia posiadanym, do bycia nazwanym. Uważasz, że to cnota. Myślę, że jesteś nieludzki. Jeśli cię porzucę, do kogo się udasz? Czy znajdziesz sobie inną kochankę?

Nic nie odpowiedziałem.

— Zaprzecz temu, ty przeklętniku.

Zawsze łaknęła słów, uwielbiała je, żywiła się nimi. Słowa rozjaśniały jej świat, ukazywały przyczyny i rozmiary. Ja natomiast uważałem, że słowa wzniecają emocje, tak jak patyk mąci wodę.

Powróciła do męża.

Od tego momentu w życiu — wyszeptała mi — albo zaczniemy odnajdywać duszę, albo ją zatracać.

Morza się rozłączają, dlaczegóż by nie mieli się rozstawać kochankowie? Porty Efezu, rzeki Heraklita zaginęły, zastąpiły je bagniste moczary. Żona Kandaulesa została żoną Gigesa. Biblioteki płoną.

Czym był nasz związek? Zdradą wobec tych, co nas otaczali, czy też pragnieniem innego życia?

Weszła na powrót do swego domu, zajęła miejsce u boku męża, a ja wypoczywałem przy niklowanych ladach barowych.

Patrzeć będę w księżyc, Widzieć będę ciebie.

Ten stary klasyk Herodot. Nucąc i śpiewając tę piosenkę wciąż od nowa, wbijałem w jej linijki sens swego życia. Ludzie na różne sposoby wyrównują sobie skrywane straty. Ktoś z jej świty widział mnie rozmawiającego z kupcem korzennym. Kiedyś otrzymała od niego cynowy naparstek z szafranem. Jedna z tysięcy rzeczy.

A jeśli to Bagnold — widząc mnie z kupcem korzennym — opowiedział o tym podczas obiadu przy stole, przy którym siedziała, co wtedy odczułem? Czy przyniosło mi to jakąś pociechę, że pamiętała człowieka, co jej podarował mały prezent, cynowy naparstek, który zawiesiła sobie na szyi na cienkim, ciemnym łańcuszku i nosiła przez dwa dni, kiedy męża nie było w mieście? W środku był szafran, więc na policzku miała złotą plamkę.

Jak przyjmowała opowieści o mnie, pariasie w tej grupie ludzi, opowieści o tym czy innym zdarzeniu, którym się kompromitowałem, przy Bagnoldzie zaśmiewającym się ze mnie, mężu, tym dobrym człowieku zamartwiającym się o mnie i Madoxie, wstającym z krzesła i podchodzącym do okna otwierającego się na południową dzielnicę miasta? Rozmowa zbaczała zapewne na inne tory. W końcu zajmowali się wyrysowywaniem map. Ale czy wracała myślą do studni, którą wspólnie drążyliśmy i wspólnie się nią opiekowaliśmy, w taki sposób, w jaki ja do niej powracałem, z wyciągniętą ręką?

Każde z nas ma teraz swoje własne życie, oddzielone surowym traktatem od życia drugiego.

— Co ty wyprawiasz — powiedziała podbiegając do mnie na ulicy — czy nie widzisz, że wszystkich nas wpędzasz w obłęd?

Według Madoxa zalecałem się do wdowy. Ale ona jeszcze nie była wdową. Kiedy Madox wyruszał do Anglii, ona i ja nie byliśmy już kochankami. „Przekaż pozdrowienia swej kair-skiej wdowie — wymamrotał. — Ucieszyłbym się, gdybym ją spotkał”. Czy wiedział? Zawsze czułem się wobec niego kłamcą, wobec tego przyjaciela, z którym pracowałem przez dziesięć lat, tego człowieka, którego kochałem bardziej niż jakiegokolwiek innego mężczyznę. Był rok 1939 i wszyscy wyjeżdżaliśmy z tego kraju, na wszelki wypadek, na wojnę.

вернуться

16

Przekład Kazimiery Iłłakowiczówny.

1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)