Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zatoka cykuty
Zatoka cykuty - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zatoka cykuty

Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:

Agent FBI, Dillon Savich, zajmuje się sprawą dwóch nastolatków, porwanych przez szalonych morderców, kiedy jego osobiste życie nagle się kompikuje. Młodsza siostra Savicha, Lily, rozbiła samochód o drzewo w kalifornijskim mieście Hemlock Bay. Czyżby to była powtórna próba samobójstwa, podjęta po śmierci córeczki? Savich, jego żona i partnerka z FBI, Lacey Sherlock, wpadają na trop spisku, a kluczem do tej sprawy są obrazy, które Lily dostała od babki – malarki. Prace Sarah Elliott są warte miliony dolarów. Lily i ekspert od handludziełami sztuki, Simon Russo, znajdują się w centrum zagrożenia, zataczającego coraz szersze kręgi.
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 64
Перейти на страницу:

– Teraz mam morderstwo do rozpracowania – oświadczył porucznik Dobbs. – Sprawę Lily – usiłowanie morderstwa – muszę przesunąć na dalszy plan. To wszystko jest bardziej skomplikowane niż węzeł gordyjski i równie ze sobą splecione.

– Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu, poruczniku – powiedział Simon – to chciałbym pójść do Wells Fargo i sprawdzić, czy jest jakiś dowód na to, kto dał Morriemu tysiąc dolarów za napaść na Lily. To mało prawdopodobne, ale warto spróbować.

– Ona zapłaciła temu gnojkowi tylko tysiąc dolarów za wyciszenie Lily? – Porucznik Dobbs był zdumiony.

– Ależ nie – wtrąciła szybko Lily. – Jestem warta o wiele więcej. Po wykonaniu roboty miał dostać jeszcze pięć tysięcy.

W banku, dzięki temu, że byli w towarzystwie Hoyta, natychmiast zajęto się ich sprawą. Jeden z wiceprezesów, których było więcej niż kasjerów przy okienkach, rzucił się do komputera, żeby sprawdzić przelewy dokonane tego ranka, kiedy Monie zaatakował Lily w autobusie.

Po chwili pan Trempani uniósł głowę znad klawiatury.

– To bardzo dziwne. Pieniądze zostały przesłane na nazwisko pana Momego Jonesa przez firmę pod nazwą Tri – Light Investments. Czy ktoś z państwa słyszał o takiej firmie?

– Tri – Light – powtórzyła Lily. – Nie wydaje mi się, żeby Tennyson kiedykolwiek wymienił tę nazwę.

– Co to za jedni? – spytał Hoyt.

– Mamy tylko ich numer konta w Szwajcarii, w Zurychu. Habib Bank AG i adres: 59 Weinbergstrasse.

– Ciekawe – zauważył Simon.

– Zadzwonię do Interpolu, żeby to sprawdzili – powiedział Hoyt. – Ale nie liczcie na to, że się czegoś dowiemy. W takich wypadkach Szwajcarzy milczą jak zaklęci. – Namyślał się przez chwilę. – Simon, ty kogoś podejrzewasz, prawda? Tu chodzi nie tylko o Frasierów. O kogo jeszcze?

– Jeśli właścicielem Tri – Light Investments okaże się Szwed, Olaf Jorgenson, to nasze przypuszczenia się potwierdzą.

– To kolekcjoner, prawda? – spytał Hoyt. – To wszystko wiąże się ze sprawą obrazów pani Savich. Myślicie, że zostały skopiowane na jego zamówienie?

– Możliwe – przyznał Simon.

– Nawet bardzo możliwe – stwierdziła Lily. – Niech pan zadzwoni do nas na komórkę, kiedy się pan czegoś dowie.

– Obiecaliście, że nie będziecie pakować się w kłopoty – przypomniał Hoyt. – A to oznacza, że nie pójdziecie beze mnie do Charlotte Frasier.

Hemlock Boy, Kalifornia

Lily poprosiła Simona, żeby zatrzymał się przy aptece pana Bullocka. Znalazł wolne miejsce tuż obok pralni chemicznej Sporesa. Za dużą szybą wystawową wisiały trzy świeżo wyprane perskie dywany. Był tam też stary człowiek, który im się ciekawie przyglądał.

Po dziesięciu minutach Lily wyszła z apteki. Wsiadła do samochodu i głęboko odetchnęła.

– Jakie to piękne miasto – powiedziała. – Czujesz zapach oceanu, sól osadza ci się na skórze. To cudownie.

– OK, zgoda. Piękne miasto, piękny zapach oceanu, ale co się stało?

– Wizyta w aptece to było poważne przeżycie. Opowiedziała mu, co ją spotkało. W aptece było około dziesięciu osób, które natychmiast się od niej odsunęły, wymieniając tylko uwagi za jej plecami i nie odpowiadając na pozdrowienia. Lily odczuła ulgę, kiedy pan Bullock, co najmniej osiemdziesięcioletni staruszek, skinął jej głową.

– Wszyscy są bardzo zmartwieni tym, że znowu chciała się pani zabić, pani Frasier – powiedział, podając jej aspirynę.

– Nie zrobiłam tego, panie Bullock.

– Słyszeliśmy, że zrzuciła pani winę na doktora Frasiera i że go pani porzuciła.

– Wszyscy w to wierzą?

– Państwa Frasierów znamy od dawna. O wiele dłużej niż panią.

– Nie ma w tym za grosz prawdy, panie Bullock. Ktoś próbował mnie zabić, i to już trzy razy.

Pokręcił tylko głową, patrząc na buteleczkę aspiryny.

– Pani są potrzebne o wiele mocniejsze leki, pani Frasier. Jeśli pani tego nie zrozumie, to nie dożyje pani mojego wieku.

– Mógłby pan porozmawiać na ten temat z porucznikiem Dobbsem w Eureka.

Pan Bullock już się więcej nie odezwał. Lily nie miała ochoty sprzeczać się ze staruszkiem, więc zapłaciła i szybko wyszła z apteki.

– To ciekawe, że poza panem Bullockiem nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Tylko stali i słuchali.

– Mimo wszystko to piękne miasto – stwierdził Simon. – Jak widać, Frasierowie nie próżnowali. Może zjemy teraz lunch?

Pojechali do małej restauracji na molo.

– Chcę odwiedzić córkę – powiedziała niespodzianie Lily. Simon nie zrozumiał.

– Chcę jechać na cmentarz – wyjaśniła ze łzami w oczach. – Na pewno prędko tu nie wrócę. Chcę się pożegnać.

Nie mógł puścić jej tam samej, to było zbyt niebezpieczne. Rozumiała to. Zatrzymali się przy małej kwiaciarni, Molly Ann's Blooms, na końcu Whipple Avenue.

– Hilda Gaddis jest właścicielką kwiaciarni. Przysłała piękny bukiet żółtych róż na pogrzeb Beth.

– Maj ą tu ładne żonkile.

– Tak. Beth uwielbiała żonkile.

Cmentarz znajdował się w pobliżu kościoła prezbiteriańskiego, był osłonięty rzędami świerków i sekwoi.

Poszedł razem z nią aż do nagrobka z białego marmuru, ozdobionego rzeźbą anioła. Na marmurze wyryte było imię i nazwisko dziewczynki, data urodzenia i śmierci oraz słowa: Była radością mojego życia.

Lily bezgłośnie płakała. Simon patrzył, jak osuwa się na kolana i układa na grobie żonkile.

Chciał ją pocieszyć, wiedział jednak, że w takiej chwili powinien zostawić ją samą. Wrócił więc do samochodu.

Usłyszał dzwonienie swojej komórki.

To był Clark Hoyt. Wydawał się niesłychanie podniecony.

21

St. Johris, Antigua

Savich nie miał tam już nic więcej do roboty. Timmy Tuttle, który miał zdrowe obie ręce, przetrzymywał gdzieś Marilyn, a Savich nie chciał nawet myśleć o tym, co on z nią robi.

A może Marilyn była we władzy dwóch różnych osób: mężczyzny o dzikich oczach i z dwiema zdrowymi rękami oraz kobiety z jedną ręką i szaleństwem w oczach.

Savich nie potrafił dać sobie z tym rady. To przez niego Marilyn wpadła w pułapkę, przez niego zginęła agentka FBI i policjant. Wiedział, że szybko się nie uwolni od widoku Virginii Cosgrove z poderżniętym gardłem.

Jimmy Maitland położył mu dłoń na ramieniu.

– Nie zadręczaj się tym, Savich. Sam aprobowałem wszystkie twoje posunięcia. Zderzyliśmy się z czymś, czy też kimś, czego nikt nie mógł się spodziewać. Musisz o tym zapomnieć i dalej robić swoje. – Przeczesał palcami siwe włosy. – Jedziemy do domu, tutaj już nic nie zdziałamy. Zostawiam tu Vinniego Arbusa i jego antyterrorystów. Będą szukać Marilyn i koordynować działania tutejszej policji. Z czasem wszystko się wyjaśni. Na pewno znajdzie się wytłumaczenie na to, co się tu działo.

Savich nie spuszczał oczu z Sherlock. Zachowywała się inaczej niż zwykle – była zamyślona i bardzo cicha. Najwidoczniej analizowała w myślach to, co się wydarzyło.

Zostało jeszcze wiele spraw do wyjaśnienia, pomijając te niewytłumaczalne. A co najważniejsze, nie było śladu mężczyzny, który porwał Marilyn Warluski na lotnisku w St. John's.

Po powrocie do Waszyngtonu Savich poszedł na siłownię i ćwiczył aż do całkowitego wyczerpania.

Kiedy wrócił do domu, synek przyraczkował do niego i chwycił go za nogawki. Savich schylił się, żeby go podnieść, ale usłyszał głos Sherlock.

– Nie, zaczekaj chwilę.

Sean szarpnął go za spodnie, zacisnął materiał w piąstkach i stanął na nóżki. Uśmiechnął się do ojca, podniósł jedną nogę do góry, a potem drugą.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 64
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)