Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zatoka cykuty
Zatoka cykuty - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zatoka cykuty

Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:

Agent FBI, Dillon Savich, zajmuje się sprawą dwóch nastolatków, porwanych przez szalonych morderców, kiedy jego osobiste życie nagle się kompikuje. Młodsza siostra Savicha, Lily, rozbiła samochód o drzewo w kalifornijskim mieście Hemlock Bay. Czyżby to była powtórna próba samobójstwa, podjęta po śmierci córeczki? Savich, jego żona i partnerka z FBI, Lacey Sherlock, wpadają na trop spisku, a kluczem do tej sprawy są obrazy, które Lily dostała od babki – malarki. Prace Sarah Elliott są warte miliony dolarów. Lily i ekspert od handludziełami sztuki, Simon Russo, znajdują się w centrum zagrożenia, zataczającego coraz szersze kręgi.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 64
Перейти на страницу:

Teddi podał mu kopertę. Savich podszedł do wystawy. Jak na listopad, dzień był wyjątkowo słoneczny, chociaż na dworze było tylko sześć stopni. Otworzył kopertę i wyjął sześć małych fotografii.

Obejrzał je po kolei, po czym zrobił to jeszcze raz. Nie potrafił tego zrozumieć. Zdjęcia robione były na plaży, niewątpliwie na Karaibach. Dwa wczesnym rankiem, dwa w południe, a dwa o zachodzie słońca. Nie były dobre – zresztą nic dziwnego, ona miała tylko jedną rękę – ale po co je robiła? Tylko zdjęcia plaży, na żadnym nie było ludzi. O co tu chodzi?

– Mówiła coś na temat tych zdjęć? – spytał Teddiego. – Gdzie je robiła?

– Tak, powiedziała, że to są fotografie z wakacji i chce je pokazać swojej współlokatorce, żeby zobaczyła, jak pięknie jest na Karaibach.

Jeśli to prawda, to znaczy, że Marilyn żyje i ma podziwiać widoki z karaibskiej plaży.

Powiedział Teddiemu Tylerowi, żeby po przybyciu agenta Briggsa jak najszybciej opuścił sklep. Wierzył, że Briggs będzie wiarygodną osobą w zakładzie fotograficznym – wykonywał już wiele podobnych zadań. Był bystry, szybko oceniał cudze zachowanie. Savich mu ufał. Briggs wiedział, że Tammy jest niebezpieczna, wiedział o niej wszystko, co tylko możliwe.

Mieli jeszcze trzy godziny na zorganizowanie akcji. Trzech agentów obserwowało dom chłopaka Marilyn przy Newport Drive, chociaż Savich wątpił, żeby ktoś się tam pokazał.

Wyszedł ze sklepu i po drodze na spotkanie ze swoimi agentami postanowił zadzwonić do Simona Russa. Już od prawie trzydziestu godzin nie kontaktował się ani z nim, ani z Lily. Wiedział, że wszystko jest w porządku; gdyby tak nie było, Hoyt już by go zaalarmował. Chciał jednak wiedzieć, co się u nich dzieje. Martwił się o Lily. Wiedział, że nad jej bezpieczeństwem czuwał Simon, Hoyt i miejscowa policja, lecz mimo to się martwił. Była jego siostrą i bardzo ją kochał. Miała już dość ciężkich przejść.

Im więcej o tym myślał, tym bardziej się niepokoił.

Postawił kołnierz skórzanej kurtki i wystukał numer komórki Simona. Nie uzyskał połączenia. Nie próbował pocieszać się myślą, że wyczerpała się bateria, lecz natychmiast zadzwonił do Clarka Hoyta.

23

Bar Harbor, Maine

Clark Hoyt odebrał telefon po trzecim dzwonku.

– Savich? Dobrze, że dzwonisz. Nie możemy znaleźć Si mona i Lily. Nasi ludzie stale byli przy nich, ale kiedy Lily chciała pojechać na cmentarz, wszyscy uznali, że tam będą bezpieczni, i zgodziliśmy się puścić ich samych. Jezu, Savich, oni ich dopadli na cmentarzu! Kiedy nie pojawili się po godzinie w Bender's Cafe, moi agenci zawiadomili mnie o tym i zaraz pojechali na cmentarz. Na parkingu znaleźliśmy wy najęty samochód Simona i jeden z samochodów Frasierów. Nie było tam innych aut. Wiemy, że Lily była na grobie córki, bo leżały tam żonkile, które przedtem kupowała.

Hoyt zamilkł na chwilę.

– Clark, znaleźliście coś jeszcze?

– Trochę krwi na przednich siedzeniach, bardzo niewiele. Więcej krwi było na parkingu. Badamy ją. Spieprzyliśmy to, Savich. Jezu, jak mi przykro. Przysięgam ci, że ich znajdziemy.

Savich poczuł skurcz żołądka, ale zdołał zapanować nad głosem.

– Czy fakt, że znaleźliście samochód Frasierów i samochód Simona, oznacza, że Frasierowie również zostali porwani? A może należeli do tego spisku i tylko zostawili samochód na parkingu? Jeśli mają zamiar wrócić, to dlaczego zostawili swój samochód obok auta Simona? To by oznaczało, że są w to wmieszani.

– Też tak myślimy.

– Nie znalazłeś zwłok, więc zostali porwani. Przez kogo?

– Staramy się odnaleźć Frasierów, ale nam się to jeszcze nie udało. Na pewno są razem z Simonem i Lily. Poszliśmy z porucznikiem Dobbsem to szpitala, żeby zobaczyć się z Tennysonem Frasierem. Twierdził, że nie wie, gdzie mogą być jego rodzice. Wydawało mi się, że go to zupełnie nie obchodzi. Natomiast okropnie się zdenerwował, kiedy mu powiedziałem o zaginięciu Lily. Ten doktor Rossetti – pamiętasz, ten psychol, który chciał zająć się Lily, kiedy była po wypadku, ten facet, którego nie lubiła – był tam razem z Tennysonem i strasznie się oburzał. Powiedział, że Tennyson jest wspaniałym człowiekiem i świetnym lekarzem, a jego żona to suka, która nie zasługuje na takiego męża. Na naszych oczach podał Tennysonowi trzy pigułki rozweselające. Wiesz co, Savich, wydaje mi się, że Tennyson naprawdę nic nie wie o zaginięciu Lily.

Savich słuchał, co mówi Hoyt, i jednocześnie intensywnie myślał. Był przerażony. Chciał natychmiast lecieć do Kalifornii, ale nie mógł tego zrobić. Po prostu nie mógł.

– Nie potrafię ci nic w tej chwili powiedzieć, Clark, i nie mogę w niczym pomóc. Jestem całkowicie zaangażowany w sprawę. – Savich głęboko zaczerpnął powietrza. – Za chwilę czeka nas tutaj, w Bar Harbor, konfrontacja z psychopatyczną zbrodniarką i ja dowodzę tą akcją.

– Słuchaj, Savich, wszyscy nasi ludzie zajmują się tu tą sprawą. Dowiemy się, kto ich porwał.

– Jeśli za tym stoi Olaf Jorgenson – powiedział Savich – to jest się o co zaczepić. Na przykład można przejrzeć rozkład lotów prywatnego learjeta. W tym wypadku nietrudno będzie ich odnaleźć.

– Już się tym zajęliśmy. Zadzwonię do ciebie, jak tylko będę coś wiedział. Powodzenia w Bar Harbor.

– Dziękuję. Informuj mnie o wszystkim.

– Naturalnie. Savich, strasznie mi przykro. Niech to szlag! Miałem dbać o ich bezpieczeństwo. Zrobię wszystko, co tylko będzie możliwe. Będę do ciebie dzwonił co godzinę.

– Nie, Hoyt. Przez następne trzy godziny dzwoń tylko wtedy, kiedy będzie coś bardzo pilnego. Zadzwonię do ciebie, jak tylko będę mógł.

Savich rozłączył się. Teraz musi zadzwonić do Sherlock, żeby jej powiedzieć, co się stało. Nie chciał, żeby dowiedziała się o Simonie i Lily od Hoyta lub porucznika Dobbsa. Do rozpoczęcia akcji pozostały jeszcze dwie godziny i czterdzieści minut.

Poszedł na Firefly Lane, gdzie mieściła się komenda policji w Bar Harbor. Musiał przestać myśleć o Lily i Simonie i skoncentrować się na zlikwidowaniu Tammy Tuttle.

Lily usłyszała jęki, a po nich nastąpiła seria stłumionych przekleństw, które dziwnie brzmiały – jakby ktoś przeciągał wyrazy. Po chwili rozległ się płacz. Kto płakał?

Przecież ona nie płakała ani też nie przeklinała. Gdzie jest Simon? Odczuwała jakąś delikatną wibrację. Ciekawe, skąd się to brało?

Niechętnie otworzyła oczy; tak bardzo bolała ją głowa, że bała się nawet to zrobić.

Kobieta znowu zaczęła jęczeć, płakać i kląć tym dziwnym miękkim akcentem.

To była Charlotte. Lily teraz to sobie przypomniała. Strzelała do Charlotte, ale ona jeszcze żyła. Była ranna i cierpiała. Lily odczuła pewną satysfakcję. Gdyby nie ten potworny ból głowy, toby się nawet uśmiechnęła. Nie zdołała ocalić siebie ani Simona, ale przynajmniej wyrządziła krzywdę wrogowi.

Z wolna odwróciła głowę. Poczuła gwałtowny ból, ale to było do zniesienia. Zorientowała się, że na wpół leży na ogromnym skórzanym fotelu, przypięta jakimś pasem.

Simon siedział obok niej. On też przypięty był pasem i trzymał ją za rękę. Jego wzrok zwrócony był na Charlotte.

– Simon.

Powoli odwrócił do niej głowę i uśmiechnął się.

– Cholera, wiedziałem, że powinnaś była zostać w domu – powiedział.

– I zrezygnować z takiej przygody? W żadnym wypadku. Tak się cieszę, że żyjesz. Gdzie jesteśmy?

– W powietrzu, w prywatnym odrzutowcu. Jak się czujesz, moja słodka?

– Niezbyt słodko się czuję. Jesteśmy w samolocie? Stąd to dziwne uczucie wibracji. Sądzę, że lecimy do Szwecji.

– To możliwe, ale dlaczego mówisz to z takim przekonaniem?

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 64
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)