Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Około siedmiu metrów.
– Ona była tylko sobą? Tammy Tuttle?
– Tak. Wzywała ghule, ale nie zmieniła wyglądu. Kiedy do niej strzeliłem, widziałem, jak kula rozrywa jej rękę, widziałem, jak pada i wrzeszczy z bólu. Przez cały czas była sobą.
– W takim razie – powiedziała Sherlock – bała się zbliżyć do ciebie na lotnisku, bo wiedziała, że zobaczysz ją taką, jaka jest, i zabijesz. Po tym spotkaniu w stodole zrobiła się ostrożna.
– Kiedy byłem w siłowni, zadzwonił Jimmy Maitland. Powiedział, że Jane Bitt z Wydziału Nauk Behawioralnych przypuszcza, że Tammy ma również zdolności telepatyczne. Nie jest tego pewna, sądzi jednak, że po tym, czego Tammy zdołała dokonać na lotnisku, taką hipotezę można również brać pod uwagę.
– Może ma zarówno ten talent, jak i umiejętność stwarzania iluzji – powiedziała Sherlock. – Uważam, że masz rację. Tammy wiedziała, że zastawiasz na nią pułapkę, a Marilyn służy za przynętę. Z jakiegoś powodu chciała, żeby ta dziewczyna do niej wróciła. Mam tylko nadzieję, że nie dlatego, żeby ją mogła zabić. Może ona rzeczywiście ma słabość do Marilyn. Może podbudowuje jej ego, może przy niej czuje, że posiada władzę – Marilyn jest tak bardzo podatna na sugestię. Tammy może sprawić, że Marilyn zobaczy i uwierzy we wszystko, co ona jej podsunie. Mówiłeś mi chyba, że Marilyn wierzy we wszystko, co mówi Tammy.
– Tak, i to wcale nie jest udawane, Sherlock. Doktor Hicks powiedział, że nawet pod hipnozą Marilyn bała się Tammy i wierzyła we wszystko, co tamta jej mówiła.
Savich wyskoczył z łóżka i szybko włożył dżinsy.
– Popracuję nad tym razem z MAXEM.
Pochylił się nad łóżkiem, uśmiechnął się do żony, wziął ją w ramiona i tak pocałował, że przemknęło jej przez myśl, że spotkanie z MAXEM można by odłożyć do rana. Wiedziała jednak, że zbyt wiele pytań kłębiło mu się w głowie i chciał szybko znaleźć na nie odpowiedź.
– Niedługo wrócę.
Zgasiła lampę i podciągnęła kołdrę pod brodę. Uśmiechnęła się, kiedy usłyszała, jak Dillon przemawia do MAXA w swoim gabinecie. Usłyszała też, że się roześmiał.
22
Hemlock Boy, Kalifornia
Nie było tam jaskiń, nawet żadnego wgłębienia w skale, gdzie by się mogła wcisnąć i przeczekać. Rozpościerała się przed nią niekończąca się plaża, usiana wyrzuconym przez ocean drewnem i śliskimi wstęgami wodorostów, na których łatwo było się poślizgnąć.
Miała jednak broń. Nie znała się na niej, wiedziała tylko tyle, że ma w ręku pistolet, z którego można zabić, jeśli podejdzie się wystarczająco blisko do ofiary.
Słońce schowało się za chmurami i zrobiło się chłodno. W każdej chwili mógł spaść deszcz. Nie wiedziała, czy to jej pomoże, czy nie.
Czy tych mężczyzn było trzech? Jeden został przy Simonie, a dwóch ją ścigało? Może było ich tylko dwóch, może Simonowi udało się uciec i wezwać pomoc. Oboje zachowali się jak ostatni kretyni – powiedzieli ochroniarzom z FBI, że jadą tylko na cmentarz i chcą być sami, więc spotkają się ponownie w mieście.
Zatrzymała się, bo zabrakło jej tchu. Przylgnęła do skalnej ściany i obejrzała się do tyłu.
– Lily Frasier! – Usłyszała nagle głos jednego z tych mężczyzn. – Mamy Simona Russa. Jeśli się nie poddasz, zabijemy go. Potem nasi przyjaciele osaczą cię na drugim końcu plaży. Zobaczysz, co ci wtedy zrobimy.
Te słowa przywróciły jej zdolność oddychania. Ten mężczyzna miał silny akcent – wymuszony i nienaturalny. Szwedzki. Niech to szlag, chyba pojawił się tu sam Olaf Jorgenson albo przysłał swoich przyjaciół. Pobiegła przed siebie, okrążyła cypel skalny i spojrzała do góry. Ucieknie im – dojrzała prowadzącą do góry ścieżkę i natychmiast zaczęła się wspinać, przytrzymując się rękami występów skały, byłe szybciej. Nie mogli jej dostrzec, dopóki sami nie okrążą cypla.
Nie mogą zabić Simona. Na pewno zostawili go w samochodzie. A jeśli pilnował go jakiś trzeci mężczyzna, to i tak nie mogliby się z nim porozumieć. Chyba że mieli telefon komórkowy. Teraz wszyscy mieli komórki. Och, Boże, nie, modliła się w duchu. Na pewno blefowali.
Potknęła się, kilka kamieni i sporo małych kamyczków osunęło się w dół. Zamarła na chwilę, ale zaraz znowu ruszyła do przodu. Kiedy znalazła się na górze klifu, zaczęła biec. Ci mężczyźni pewnie już wiedzieli, którędy uciekła.
Musiała się spieszyć. Wszystko ją bolało, ale nie zwracała na to uwagi. Musi ratować Simona. Dobiegła do ogrodzenia cmentarza, przeszła przez żeliwne ogrodzenie i pobiegła dróżką w kierunku parkingu.
Klakson już przestał wyć.
Jeszcze chwila. Dojrzała ich wynajęty samochód, ale nie widziała Simona. Podbiegła do auta. Leżał na przednim siedzeniu, nieprzytomny lub martwy.
Otworzyła drzwi.
– Simon! Zbudź się, do diabła! Zbudź się! Jęknął, usiłując się podnieść.
– Ściga nas dwóch mężczyzn. Mają broń. Uciekłam im, ale niedługo tu będą. Przesuń się. Pojadę wprost do więzienia i poproszę porucznika Dobbsa, żeby nas tam zamknął. To jedyne bezpieczne miejsce na świecie. Adwokaci nie mają wstępu. Tylko porucznik Dobbs. On może nam przynosić jedzenie. Wezwiemy Dillona i Sherlock. Oni to wszystko rozpracują i dopiero wtedy stąd wyjedziemy.
Wygłaszając tę przemowę, przesunęła Simona na siedzenie obok kierowcy.
– Wszystko będzie dobrze. Teraz ja prowadzę. Odpocznij sobie, Simon.
– Nie, Lily, nic z tego. Już nigdzie nie pojedziesz. Słysząc ten przesłodzony głos, Lily wolno odwróciła głowę. Charlotte Frasier trzymała w ręku długą strzelbę i celowała w nią.
– Sprawiasz nam zbyt wiele kłopotów. Gdybym sama się tym nie zajęła, znowu byś nam uciekła. Do trzech razy sztuka. Lily, wysiadaj z samochodu! I to już!
Lily niezbyt się nawet zdziwiła, że to nie Elcott, tylko Charlotte. Miała ochotę się uśmiechnąć. Charlotte nie wiedziała, że ona ma broń. Czy Charlotte ośmieliłaby się zabić ich na cmentarnym parkingu? Tak, była przekonana, że teściowa jest zdolna do wszystkiego. Nadal była na wolności, chociaż pan Monk zginął już trzy dni temu.
Zobaczyła, że tamci mężczyźni już do nich biegną. Musiała coś wymyślić, i to szybko. Otworzyła drzwi samochodu, podnosząc jedną rękę, a drugą chowając z tyłu.
– A gdzie Elcott? – spytała, chcąc, choćby na chwilę, od wrócić uwagę Charlotte. – A twój wspaniały synek? Tak bardzo mnie kocha, że chce mnie pogrzebać? Nie czają się gdzieś w ukryciu, czekając na twoje rozkazy?
– Jak śmiesz tak mówić o moim mężu i synu… Lily podniosła pistolet i wystrzeliła.
Waszyngton Siedziba FBI
Mamy go! – krzyknął Ollie Hamish, wbiegając do biura Savicha. – Mamy Anthony'ego Carpellego, znanego pod nazwiskiem Wilbur Wright. Dopadliśmy go w Kitty Hawk. Klęczał tam przed pomnikiem i nie stawiał oporu, kiedyśmy go zwijali.
Savich był roztargniony i przez chwilę nie wiedział, o czym Ollie mówi. Potem przypomniał sobie tego guru z Teksasu, który kazał swoim wyznawcom zabić szeryfa i jego dwóch zastępców. Był Kanadyjczykiem o sycylijskich korzeniach, studiował na McGill University i zrobił dyplom z biologii molekularnej.
– Usiądź, Ollie – powiedział Savich. – Mówiłeś, że on klęczał przed pomnikiem? Jakby się modlił?
– Może i tak. Wszyscy agenci byli uradowani, że to tak łatwo poszło, że postanowili to uczcić. Od jedenastej rano piją piwo. Mamy go, Savich. Teraz zostanie odesłany do Teksasu, gdzie prawdopodobnie czeka go krzesło elektryczne.
– Chyba nie – powiedział Savich. – Pamiętaj, że on nie jest bezpośrednio powiązany z tamtymi zabójstwami – to są tylko podejrzenia kobiety, która jest na niego wściekła.