Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:

Majstar i Marharyta [be_lat]
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 101
Перейти на страницу:

Paezija Puškina zrabiła hetakaje ŭražannie ci prazaičnaja pramova kanfieranśie, ale niečakana z zały pačuŭsia saramlivy hołas:

— Ja zdaju valutu!

— Kali łaska, prašu na scenu! — vietliva zaprasiŭ kanfieranśie, uhladajučysia ŭ ciomnuju zału.

I na scenie apynuŭsia maleńkaha rostu bialavy hramadzianin, jaki z vyhladu nie braŭ užo try tydni ŭ rot.

— Vinavaty, jak vaša prozvišča? — papytaŭsia kanfieranśie.

— Kanaŭkin Mikałaj, — saramliva abazvaŭsia nieznajomy.

— A! Vielmi pryjemna, hramadzianin Kanaŭkin, nu?

— Zdaju! — cicha skazaŭ Kanaŭkin.

— Kolki?

— Tysiaču dalaraŭ i dvaccać załatych dziesiatak.

— Brava! Usio, što majecie?

Viadučy prahramy pahladzieŭ u vočy Kanaŭkinu, i Mikanoru Ivanaviču zdałosia navat, što z hetych vačej pyrsnuli promni, jakija pranizali Kanaŭkina naskroź, niby renthienaŭskija. U zale pierastali navat dychać.

— Vieru! — narešcie ŭskryknuŭ artyst i patušyŭ svoj pozirk. — Vieru! Hetyja vočy nie chłusiać. Kolki ž ja vam havaryŭ, što asnoŭnaja vaša pamyłka zaklučajecca ŭ tym, što vy niedaaceńvajecie značennia čałaviečaha pozirku. Zrazumiejcie, jazyk moža ŭtoić praŭdu, a vočy — nikoli! Vam zadajuć niečakanaje pytannie, vy navat nie ŭzdryhvajecie, imhnienna avałodvajecie saboju i viedajecie, što treba skazać, kab utaić praŭdu, i pierakanaŭča havorycie, i nivodnaja marščynka na vašym tvary nie zdryhaniecca, ale ŭstryvožanaja pytanniem iscina na imhniennie skača z dna dušy ŭ vočy, i ŭsio skončana. Jana zaŭvažana, a vy złoŭleny!

Artyst pramoviŭ heta pałymiana i pierakanaŭča, łaskava pacikaviŭsia ŭ Kanaŭkina:

— A dzie ž schavanyja?

— U majoj ciotki, Parachoŭnikavaj, na Pračyscincy…

— A! Heta… pačakajcie… heta ŭ Kłaŭdzii Iliničny?

— Aha.

— Ach, nu, nu, nu, nu! Taki maleńki asabniačok? Nasuprać jašče aharodčyk? Viedaju, a jak ža! A kudy vy ich tam zapchnuli?

— U pohrabie, u karobcy z-pad Ejmiena…

Artyst usplasnuŭ rukami.

— Ci bačyli vy niešta padobnaje? — uskryknuŭ jon zasmučana. — Dy jany tam zaplesniejuć, adsyrejuć! Nu ci možna takim ludziam daviarać valutu?! Ha? Nu zusim jak dzieci, dalboh!

Kanaŭkin, i sam zrazumieŭšy, što narabiŭ i jak praštrafiŭsia, panuryŭ čubatuju hałavu.

— Hrošy, — praciahvaŭ artyst, — pavinny zachoŭvacca ŭ dziaržbanku, u spiecyjalnych suchich i achoŭvajemych pamiaškanniach, a nie ŭ ciotčynych pahrabach, dzie ich mohuć, naprykład, papsavać pacuki! Dalboh, soramna, Kanaŭkin! Vy ž darosły čałaviek.

Kanaŭkin užo nie viedaŭ, kudy i dziecca, tolki i moh kałupać palcam abšłah svajho pinžaka.

— Nu, dobra, — zlitavaŭsia artyst, — chto staroje ŭspomnić… — i raptam dadaŭ niečakana: — Aha, darečy: za adzin zachod, kab mašynu daremna nie haniać… u ciotki ŭ samoje taksama niešta josć? Ha?

Kanaŭkin nie čakaŭ takoha pavarotu, razhubiŭsia, i ŭ teatry nastała maŭčannie.

— E-e, Kanaŭkin, — z łaskavym dakoram skazaŭ kanfieranśie, — a ja jaho jašče i pachvaliŭ! Voś tabie i maješ, uziaŭ dy i schavaŭ ni z taho ni z siaho! Hłupstva heta, Kanaŭnik! Ja što havaryŭ pra vočy? Vidać ža, što ŭ ciotki josć. Navošta vy daremna nas mučycie?

— Josć! — pa-zalichvacku kryknuŭ Kanaŭkin.

— Brava! — kryknuŭ kanfieranśie.

— Brava! — zaraŭła zała.

Kali ŭsio scichła, kanfieranśie pavinšavaŭ Kanaŭkina, pacisnuŭ jamu ruku, prapanavaŭ adviezci na mašynie ŭ horad i ŭ toj ža mašynie zahadaŭ niekamu ŭ kulisach zajechać pa ciotku i zaprasić jaje ŭ žanočy teatr na prahramu.

— Aha, ja chacieŭ spytacca, nie havaryła ciotka, dzie chavaje svajo? — pacikaviŭsia kanfieranśie, pasłužliva prapanoŭvajučy papiarosku i zapalenuju zapału. Toj zapaliŭ i niejak sumna ŭsmichnuŭsia.

— Vieru, vieru, — uzdychnuŭ i adazvaŭsia artyst, — heta staraja kačarha nie tolki svajaku, čortu nie skaža pra takoje. Nu što ž, pasprabujem abudzić u joj čałavieka. Moža, jašče nie ŭsie struny pahnili ŭ jaje lichviarskaj dušy. Usiaho dobraha, Kanaŭkin!

I ščaslivy Kanaŭkin pajechaŭ. Artyst spytaŭ, ci niama žadajučych zdać valutu, ale atrymaŭ u adkaz maŭčannie.

— Dalboh, dzivaki, — pacisnuŭšy plačyma, pramoviŭ artyst, i zasłona schavała jaho.

Patuchli lampački, było ciomna, i z ciemry byŭ čuvać tenar, jaki spiavaŭ:

„Tam hrudy zołota ležat, i mnie oni prinadležat!”

Potym adniekul zdalok dvojčy pačulisia apładysmienty.

— U žanočym teatry damačka niejkaja zdaje, — niečakana zahavaryŭ ryžy baradaty susied Mikanora Ivanaviča, uzdychnuŭ i dadaŭ: — Ech, kab nie maje husi! U mianie, darahi moj čałavieča, bajcovyja husi ŭ Liknozavie. Zdochnuć, bajusia, biez mianie. Ptuška bajavaja, dalikatnaja, patrabuje dohladu… Ech, kab nie husi!.. Puškinym mianie nie projmieš, — i jon znoŭ uzdychnuŭ.

Tut zała asviatliłasia, i Mikanoru Ivanaviču pačało snicca, što z usich dzviarej u zału pasypalisia kuchary ŭ biełych kaŭpakach z roznymi łyžkami ŭ rukach. Kucharčuki ŭciahnuli ŭ zału čan z supam i łatok z narezanym čornym chlebam. Hledačy ažyvilisia. Viasiołyja kuchary snavali miž teatrałami, nalivali sup u miski i razdavali chleb.

— Abiedajcie, chłopcy, — kryčali kuchary, — i zdavajcie valutu! Čaho vam tut daremna siadzieć? Achvota vam siorbać hetuju bałandu. Pajechaŭ dadomu, vypiŭ jak sled, dobra zakusiŭ!

— Nu čaho ty tut, naprykład, siadziš, baćka? — zviarnuŭsia niepasredna da Mikanora Ivanaviča toŭsty, z malinavaj šyjaj kuchar, praciahvajučy jamu misku, dzie ŭ poliŭcy płavaŭ adzin kapusny list.

— Niama! Niama! Niama ŭ mianie! — strašnym hołasam zakryčaŭ Mikanor Ivanavič. — Razumieješ, niama!

— Niama? — hroznym basam zaroŭ kuchar. — Niama? — žanočym łaskavym hołasam papytaŭsia jon. — Niama, niama, — dabradušna zamartymaŭ i pieratvaryŭsia ŭ fielčarycu Praskoŭiu Fiodaraŭnu.

Jana łaskava šturchała Mikanora Ivanaviča, jaki stahnaŭ sprasonku. Tady znikli kuchary i razvaliŭsia teatr z zasłonaju. Mikanor Ivanavič skroź slozy razhledzieŭ svoj pakoj u balnicy i dvuch u biełych chałatach, ale nie nachabnych kucharaŭ, jakija lezli da ludziej sa svaimi paradami, a doktara i tuju ž Praskoŭiu Fiodaraŭnu, jakaja trymała ŭ rukach nie misku, a taleračku, na jakoj lažaŭ prykryty marlaj špryc.

— Dyk što ž heta, — horka havaryŭ Mikanor Ivanavič, pakul jamu rabili ŭkol, — niama ŭ mianie valuty! Niachaj im Puškin zdaje valutu. Niama!

— Niama, niama, — supakojvała dobraja Praskoŭia Fiodaraŭna, — a na niama i sudu niama.

Mikanoru Ivanaviču stała lahčej pasla ŭkoła, i jon zasnuŭ, i jamu bolš ničoha nie sniłasia.

Ale, dziakujučy jaho vykrykam, tryvoha pieradałasia ŭ 120-ty pakoj, dzie chvory pračnuŭsia i pačaŭ šukać svaju hałavu, u 118-m, dzie zachvalavaŭsia nieviadomy majstar i ŭ adčai załamaŭ ruki, hladzieŭ na poŭniu, uspaminaŭ horkuju, apošniuju ŭ žycci asienniuju noč, pałosku sviatła z-pad dzviarej i rastrapanyja vałasy.

Z 118-ha tryvoha pieralacieła ŭ pakoj da Ivana pa bałkonie, jon pračnuŭsia i zapłakaŭ.

Ale daktary chutka supakoili ŭsich ustryvožanych, i jany pačali zasynać. Sama pazniej zasnuŭ Ivan, kali nad rakoj užo dnieła. Pasla lekaŭ, jakija napaili ŭsio jaho cieła, supakajennie pryjšło da jaho jak chvala, što nakryła koŭdraju. Cieła było lohkaje, a hałavu lohkim vietrykam abviavała drymota. Jon zasnuŭ, i apošniaje, što jon čuŭ najavie, było ranišniaje ptušynaje ščabiatannie. I jamu pačało snicca, što sonca ŭžo apuskałasia nad Łysaju Haroju i była hetaja hara achoplena dvajnym ačaplenniem…

Razdziel 16

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)