Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 455 456 457 458 459 460 461 462 463 ... 508
Перейти на страницу:

pokierować czymś tak potężnym i nieprzewidywalnym, a teraz los okrutnie sobie z

nas szydzi. Musimy podjąć natychmiastowe kroki. - Błyskawicznie odwrócił się i

skierował w stronę kominka. Sięgnął po niewielki pojemnik stojący na gzymsie i

wrzucił w ogień garść krwistoczerwonego proszku. Pomieszczenie spowił obłok

purpurowego światła i Severus musiał przymknąć powieki, w obawie przed

oślepieniem. Kiedy je uniósł, ujrzał w kominku kilkanaście twarzy. Rozpoznał wśród

nich Arthura Weasleya, Kingsleya Shacklebolta, Dedalusa Diggle'a, Remusa Lupina

oraz Olimpię Maxime. - Moi drodzy... dzień, na który czekaliśmy, nadszedł szybciej,

niż się spodziewałem. Przygotujcie się do walki. Przekażcie sygnał dalej i zbierzcie

wszystkich w punkcie aportacyjnym. Mamy piętnaście minut. Powodzenia.

Kiedy przebrzmiało kilkanaście potwierdzeń i wszystkie twarze jedna po drugiej

zniknęły, badawcze spojrzenie dyrektora przeniosło się na Severusa.

- Musimy dowiedzieć się wszystkiego, co mogłoby nam pomóc. Mówisz, że na

podłodze była taca ze śniadaniem? Tylko jedna istota mogła przedostać się do

magicznie zapieczętowanego pomieszczenia. Zgredku!

Nie minęło nawet kilka sekund, gdy na środku gabinetu pojawił się mały,

pomarszczony skrzat.

Dłonie Severusa zacisnęły się w pięści, a do oczu napłynęła trująca ciemność.

- Wzywano Zgredka? - zapytał skrzat piskliwym głosem, spoglądając wielkimi,

przestraszonymi oczami na obu mężczyzn.

- Zgredku, powiedz mi, czy przynosiłeś dzisiaj śniadanie Harry'emu Potterowi? -

zapytał Dumbledore poważnym tonem.

- T-tak - odparł cicho skrzat i w tej samej chwili Severus poczuł, jak pełzający w nim

mrok rozrasta się, wlewając mu się do gardła i zaciemniając umysł chmurą czarnego

jak smoła gniewu.

- A czy pomogłeś Harry'emu Potterowi wydostać się z zamku?

Skrzat spuścił wzrok, gniotąc chudymi dłońmi swoje ubranie.

- Odpowiadaj, ty brudny szczurze - syknął jadowicie Severus, zaciskając drżącą dłoń

na różdżce.

Skrzat skulił się jeszcze bardziej. Wyglądał teraz niczym przerażona, trzęsąca się

kupka łachmanów.

- T-tak - odparł tak cicho, że z trudem można było zrozumieć, co mówi.

Severus poczuł na sobie ostrzegawcze spojrzenie dyrektora, ale był obecnie w takim

stanie, że nawet Petrificus Totalus nie zdołałby go unieruchomić. Różdżka

błyskawicznie znalazła się w jego dłoni, a słowa klątwy ułożyły na języku, zanim

nawet zdążył unieść dłoń, ale w tej samej chwili skrzat wydał z siebie przeraźliwy

wrzask i Severus nagle nie celował już w niego, tylko w zasłaniającego go sobą

dyrektora.

- Odłóż różdżkę, Severusie - powiedział Dumbledore zdecydowanym głosem,

patrząc mu prosto w oczy.

- Odsuń się - warknął Snape, przekrzykując lamentującego i chlipiącego skrzata. -

Nie ochronisz go. I tak jest już trupem. Zabrał go tam, rozumiesz to? Zabrał go do

Niego! Gdyby nie on, Potter wciąż byłby bezpieczny w Hogwarcie!

Wszystkie skrzaty pracujące w tym zamku zapłacą swoim życiem za to, że mu go

odebrały. Nie będzie miał nad nimi litości. A to plugawe ścierwo będzie cierpiało

najdłużej.

Nieprzenikniony, gęsty mrok zalał mu oczy, wlewając się do duszy.

- Z drogi! - ryknął Severus, celując w Dumbledore'a, który nie poruszył się nawet o

krok, wpatrując się w Snape'a surowo.

- Zgredek nie chciaaaał - lamentował skrzat, zawodząc i wyjąc tak bardzo, że

wiszące na ścianach portrety zaczęły z oburzeniem kręcić głowami. - Ale Harry

Potter powiedział, że to bardzo ważne. Że zginie bardzo dużo osób. Zgredek chciał

tylko pomóc. Nie wiedział, że będzie tam tak wielu złych czarodziejów...

Dyrektor błyskawicznie odwrócił się do niego.

- Uspokój się, Zgredku, i powiedz nam, ilu ich widziałeś.

- Bardzo, bardzo dużo. Więcej niż Zgredek zdołałby policzyć w ciągu całego dnia.

Duszące opary wściekłości opadły odrobinę, wdzierając się do płuc Severusa

chłodnym opanowaniem.

Tak jak podejrzewał...

- Czarny Pan się zabezpieczył - powiedział głucho. - Doskonale wiedział, że

podążymy za Potterem, więc otoczył się tarczą w postaci armii.

Chce dać sobie czas na to, co planuje, chce... odciągnąć naszą uwagę - dokończył

już w myślach, uświadamiając sobie nagle z całą przerażającą mocą, że... jego tam

nie będzie!

To była tylko przynęta. Cała ta armia. Setki Śmierciożerców. Cały Czarodziejski

Świat zajęty walką, podczas gdy on będzie zupełnie gdzie indziej. Ukryty bezpiecznie

z Potterem, czekając na... czekając na...

...na niego, Severusa. Ponieważ go potrzebuje. Potrzebuje Admorsusexcetry. Chce

doprowadzić swój plan do końca. Teraz, kiedy ma Pottera w garści, może zrobić z

nim, co zechce. Więc dlaczego nie miałby zrobić tego, czego pragnie najbardziej?

Wyssać jego moc.

Jego galopujące myśli przerwał głos dyrektora:

- Opowiedz nam wszystko, co widziałeś, Zgredku.

Wciąż pochlipując, Zgredek zaczął opowiadać. O ogromnej armi odzianych w czerń

postaci. O nożu, który przyniósł Harry'emu Potterowi. O zielonej miksturze, którą

Harry Potter na niego wylał...

W tej samej chwili Severus doznał wrażenia, jakby ziemia rozstąpiła mu się pod

nogami. Jego oczy rozszerzyły się, a twarz pobladła.

Potter...

Jego pięści zacisnęły się tak mocno, iż paznokcie wbiły się w skórę.

Miał drugą fiolkę... Po raz pierwszy w życiu udało mu się go oszukać. Po raz

pierwszy i ostatni.

Cały plan runął.

Jeżeli Czarny Pan odkryje, że Potter ma eliksir przy sobie... wszystko pójdzie na

marne. Severus nie będzie mu do niczego potrzebny i może być już za późno... za

późno na cokolwiek.

- Severusie, dobrze się czujesz? - Pytanie padło nagle. Jego zamglone spojrzenie

wyostrzyło się i spoczęło na przyglądającym mu się uważnie dyrektorze.

- Albusie! - krzyk McGonagall przeszył powietrze, zwracając ich twarze w stronę

rozwartych szeroko drzwi, przez które wbiegła nauczycielka, a zaraz za nią Weasley

z twarzą bladą jak ściana i zapłakana Granger. - Albusie, musisz to zobaczyć! -

wysapała, podając dyrektorowi skrawek pergaminu. - Panna Granger znalazła to w

dormitorium Pottera.

Dumbledore poprawił okulary i rzucił okiem na pergamin.

- Harry... on... - wyszeptała zalana łzami Granger. - Powiedział, że nie będzie go na

dwóch pierwszych lekcjach. Ale ja się martwiłam. Musiałam to sprawdzić. Nie

myślałam, że będzie chciał pójść... - Nie dokończyła jednak, wybuchając gwałtownym

szlochem i chowając twarz w dłoniach.

Dyrektor bez słowa wręczył list Severusowi.

- To prywatne! - wykrzyczał Weasley zdławionym głosem. Severus spojrzał na kilka

pierwszych zdań:

Mam nadzieję, że kiedy czytacie ten list, Voldemorta już nie ma. Mam nadzieję, że

wszystko poszło zgodnie z planem i nareszcie będziecie mogli spać spokojnie,

wiedząc, że wojna się skończyła... Moja śmierć była konieczna.

Jego dłoń samowolnie zgniotła list, upuszczając go na podłogę.

Gabinet pogrążył się w ciemności, która pochłonęła wszelkie kolory i dźwięki.

Pozostało jedynie głuche dudnienie.

Moja śmierć...

Śmierć...

Choćby miał rozedrzeć na pół cały świat... i choćby musiał zagłębić ramiona w jego

wnętrznościach, zanurzając je całe we krwi, to własnymi rękoma wydrze go z tej

czeluści, w którą skoczył... a kiedy tylko go odzyska, wymierzy mu taką karę, by

1 ... 455 456 457 458 459 460 461 462 463 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)