Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 452 453 454 455 456 457 458 459 460 ... 508
Перейти на страницу:

zmierzyć. Najwyższy czas to zakoń...

- Wystarczy! - przerwał mu warknięciem Severus. Odsunął się nieco od Harry'ego i

spojrzał na niego twardym wzrokiem. Harry miał trudności z wyczytaniem z jego

twarzy czegokolwiek, zupełnie jakby Severus założył maskę, ukrywając pod nią

wszelkie emocje. Wiedział tylko jedno... nie podobało mu się to spojrzenie. -

Ponieważ jesteś kompletnie pozbawiony rozsądku, a twoja nieustępliwość i

skłonność do samodestrukcji przyćmiewa ci umysł, jestem zmuszony podjąć pewne

kroki...

Harry otworzył szeroko oczy.

- Co? Jakie kro...

Nie zdołał jednak dokończyć. Usłyszał jedynie szept zaklęcia i zapadła ciemność.

*

Ciemność powoli się przejaśniała. Coś twardego i zimnego przyciskało mu się do

policzka. Nie. Do całego ciała.

Spróbował poruszyć palcami.

Wszystko było na swoim miejscu.

Otwarcie sklejonych powiek wymagało niemal nadludzkiego wysiłku, a podniesienie

głowy...

Zobaczył kafelki. I skraj czegoś, co wyglądało jak... - podniósł głowę nieco wyżej -

...jak odwrócona do góry nogami umywalka.

I to wystarczyło, by wszystkie wydarzenia uderzyły w niego z taką siłą, iż niemal się

zachłysnął. Jego mięśnie krzyknęły rozpaczliwie, kiedy zerwał się do pozycji

siedzącej.

Łazienka. To była łazienka Snape'a!

Ten paskudny, podstępny...!

Pojękując z wysiłku, podniósł się i na drżących nogach podszedł do drzwi. Wiedział,

że to bezcelowe, ale i tak szarpnął za klamkę.

Nie. Nie! Nie mógł mu tego zrobić. Nie mógł...

Zacisnął zęby i rozpaczliwie zaczął ciągnąć za klamkę, chociaż równie dobrze

mógłby próbować przebić się przez dwumetrowy mur.

Czuł wibrującą mu pod palcami potężną magię. Drzwi były zapieczętowane. I to tak

silnymi zaklęciami, że w powietrzu wokół nich unosiła się iskrząca się mgiełka. Nie

miał takiej mocy, by je przełamać, zresztą...

Jego różdżka!

Rozpaczliwie poklepał się po kieszeniach i gdy tylko wyczuł pod palcami podłużne

wybrzuszenie, niemal osunął się z ulgi na podłogę. Kiedy tylko zlokalizował różdżkę,

natychmiast pochylił się do nogawki i czując, że maleńka fiolka nadal spoczywa w

ukrytej kieszonce, przymknął powieki i westchnął.

Miał wszystko, ale co mu to dawało? Jedynie pewność, że nie ma żadnych szans się

stąd wydostać. Severus nie zostawiłby mu różdżki, gdyby nie był przekonany, że

Harry nie jest w stanie złamać jego zabezpieczeń. Podejrzewał nawet, że gdyby

spróbował w jakikolwiek sposób zaingerować w pieczęcie, skończyłoby się to dla

niego jedynie bolesnymi magicznymi urazami.

Pozostało mu tylko jedno.

Rzucił się na drzwi, uderzając w nie pięściami i krzycząc rozpaczliwie:

- Wypuść mnie! Natychmiast mnie stąd wypuść! Nie możesz mnie tu trzymać!

Wypuść mnie! Słyszysz?!

Przez jakiś czas panowała cisza. Dopiero po chwili Harry usłyszał zza drzwi

zbliżające się kroki.

Oparł czoło o drewnianą powierzchnię, oddychając szybko i płytko.

Musi się uspokoić. Severus nie należał do osób, które da się do czegokolwiek zmusić

krzykami.

- Severusie, proszę - odezwał się znacznie ciszej, niemal błagalnie. - Nie rób tego.

W tej samej chwili usłyszał głos mężczyzny, który zabrzmiał wyjątkowo wyraźnie

pomimo dzielących ich drzwi.

- Zostaniesz tam, dopóki nie wymyślę, w jaki sposób cię powstrzymać. I to moje

ostatnie słowo w tej sprawie.

Harry poczuł, jak do jego piersi wpełza lodowate przerażenie.

- Nie możesz mnie tu więzić! - wrzasnął, ponownie rzucając się na drzwi. - Ty

przebiegły draniu!

Osunął się na podłogę, wciąż uderzając rękami w drzwi, chociaż doskonale zdawał

sobie sprawę z tego, jak bezcelowe to było. Ale gniew i żal były silniejsze niż

rozsądek. Znacznie silniejsze.

Wiedział, dlaczego Severus to zrobił. Nie mógł podjąć jakiegokolwiek ryzyka, kiedy

na szali było życie Harry'ego i nic innego go nie obchodziło. Do diabła z nim! Do

diabła!

- Znajdę jakieś wyjście. - Głos Severusa był tym razem cichszy, jakby przytłumiony. -

Musisz mi zaufać.

Harry usłyszał oddalające się kroki i trzask drzwi. Usiadł na podłodze, opierając się

plecami o drzwi i ukrył twarz w dłoniach.

Nie. Ten jeden jedyny raz Severus się mylił. Z tej sytuacji nie było wyjścia. Nie mogą

przecież na zawsze zostać w Hogwarcie. Severusa wiązała Wieczysta Przysięga i

kiedy Voldemort go wezwie, będzie zmuszony stawić się na jego wezwanie. I

Voldemort go zabije. A zresztą nawet gdyby... nawet gdyby powiedział o wszystkim

Dumbledore'owi, chociaż Harry doskonale wiedział, że tego nie zrobi, to i tak

podążyłby na wezwanie z własnej woli. Gdyby tego nie zrobił, zostałby w Hogwarcie

nikim, a jego duma na to nie pozwoli. Woli zginąć. Ucieczka także nie wchodziła w

grę. Voldemort wszędzie by ich znalazł. Mają związane ręce. Była tylko jedna droga i

Harry musiał nią podążyć...

Ale jak ma się stąd wydostać? Severus nie zamknąłby go w miejscu, z którego

istnieje jakakolwiek droga ucieczki, więc nawet nie próbował sprawdzać ścian. Drzwi

zostały zablokowane. Nie było żadnych okien. Nie było niczego, co pozwoliłoby mu

się stąd uwolnić.

Która w ogóle była godzina? Jak wiele czasu spędził nieprzytomny? A jeżeli jest już

za późno? Jeżeli dawno przespał godzinę spotkania i Voldemort obmyśla właśnie

najboleśniejszy sposób zabicia Severusa...?

Harry poderwał głowę, przerażony nagłą wizją.

A jeżeli... jeżeli zamierza w swej furii zaatakować Hogwart?

Nie, do tego by się chyba nie posunął. Nie, kiedy Dumbledore stał na straży zamku.

Nie zaatakowałby otwarcie. Ale mógłby z wściekłości przypuścić szturm na

niestrzeżone placówki i wymordować tysiące niewinnych ludzi. Nieświadomych tego,

że giną tylko i wyłącznie dlatego, że Harry wciąż żyje...

Zacisnął powieki i opuścił głowę, opierając czoło o kolana.

Wszystko poszło na marne. Ocalenie Severusa, wszelkie przygotowania... to

okropne uczucie ściskania w żołądku, które stawało się coraz silniejsze z każdym

dniem, przybliżającym go do spotkania z jego największym wrogiem. Dwa tygodnie

życia w ciągłym, narastającym strachu. I kiedy już się z tym pogodził, kiedy prawie

udało mu się pokonać ten strach, wiedząc, że prędzej czy później i tak by do tego

doszło, że śmierć wcale nie jest najgorszym, co mogłoby go spotkać w porównaniu z

tym, jak wiele istnień może ocalić... właśnie wtedy Severus ponownie wkroczył w

jego życie, przysłaniając mu cały widok i za wszelką cenę powstrzymując od rzucenia

się w przepaść.

I nic innego go nie obchodziło. Najwyraźniej dla niego naprawdę cały świat mógłby

przestać istnieć...

Harry westchnął i uniósł głowę, rozglądając się wokół.

Równie dobrze może zaprzestać walki. Złość i gniew nie pomogą mu się stąd

wydostać, nie zmuszą też Severusa do tego, by szybciej go uwolnił. Sprawiają

jedynie, że robi się coraz bardziej zmęczony i senny. Przespał się przecież jedynie

trochę. I poza wczorajszym obiadem, nie miał w ustach niczego niemal od dwóch

dni.

Skoro i tak ma tu siedzieć nie wiadomo do której, to równie dobrze mógłby coś

zjeść... Ale skąd miałby teraz wziąć coś do jedzenia?

Zmarszczył brwi.

Racja, skrzaty... Jakie to szczęście, że zawsze mógł je wezwać.

1 ... 452 453 454 455 456 457 458 459 460 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)