Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 453 454 455 456 457 458 459 460 461 ... 508
Перейти на страницу:

Odetchnął głęboko i zawołał:

- Zgredku!

Niemal w tej samej chwili na środku podłogi pojawił się skrzat. Z ogromnym rondlem

w jednej ręce i szczotką do szorowania w drugiej. Kiedy tylko ujrzał Harry'ego, jego

pomarszczona twarz rozjaśniła się w uśmiechu, przez co wyglądał jak szczerzące się

zgniłe jabłko.

- Harry Potter wzywał Zgredka? Zgredek właśnie sprzątał po śniadaniu, ale rzucił

wszystko, żeby przybyć do Harry'ego Pottera!

Harry popatrzył na rondel, a jego oczy rozszerzyły się w zrozumieniu.

- Po śniadaniu? To oznacza, że jest dopiero po ósmej?

Skrzat pokiwał żarliwie swoją wielką głową.

- Czyli dopiero zaczęły się lekcje... jeszcze nie jest za późno. - Oczy Harry'ego

zaczęły biegać po pomieszczeniu, na nowo rozświetlone nadzieją, chociaż nadzieję

tę tłumiła niemożność wydostania się z więzienia, w którym zamknął go Severus i

dopiero po pewnym czasie zatrzymały się na wpatrującym się w niego Zgredku. I w

tej samej chwili Harry przypomniał sobie, dlaczego właściwie go wezwał.

- Jestem głodny, Zgredku. Przynieś mi coś do jedzenia.

- Ależ oczywiście! Dla Zgredka to prawdziwy zaszczyt przynieść jedzenie Harry'emu

Potterowi! Niech Harry Potter nigdzie się nie rusza. Zgredek zaraz wróci!

Po tych słowach zniknął z głośnym pyknięciem.

Harry westchnął i oparł się o ścianę.

- Nie martw się - mruknął cicho do siebie. - I tak nie mogę się nigdzie ruszyć.

Wydawało się, że minęło zaledwie kilka sekund, kiedy w pomieszczeniu pojawił się

skrzat z olbrzymią tacą jedzenia.

- Zgredek wykonał zadanie! - zawołał radośnie, stawiając tacę na podłodze przed

Harrym. Było tam niemal wszystko. Tłuczone ziemniaki, parujące kiełbaski, pudding

ryżowy z sosem malinowym, sok z dyni i ciasteczka rabarbarowe.

Harry poczuł się tak głodny, jakby nie jadł co najmniej od tygodnia. Nie namyślając

się długo, zabrał się za jedzenie i dopiero po trzech kiełbaskach przypomniał sobie o

Zgredku. Skrzat stał tuż obok, przypatrując mu się swoimi wyłupiastymi oczami i

uśmiechając z samozadowoleniem z dobrze wykonanego zadania.

- Czy Harry Potter życzy sobie coś jeszcze? - zapytał z nadzieją w głosie.

Harry pokręcił głową, biorąc duży łyk soku dyniowego.

- Nie, Zgredku. Spisałeś się świetnie. Możesz się już aportow... - Przerwał nagle,

gwałtownie wciągając powietrze i krztusząc się sokiem.

- Co się stało Harry'emu Potterowi? Zgredek pomoże!

- Nic. Nic się nie stało - odparł Harry, łapiąc oddech. Szeroko otwartymi oczami

spojrzał na Zgredka, czując, jak jego serce przyspiesza, a dłonie zaczynają drżeć. -

Zgredku, powiedz mi coś... - Niedbałym ruchem ręki machnął w bliżej nieokreślonym

kierunku. - Możesz się stąd aportować poza zamek?

Zgredek popatrzył na niego z takim zdziwieniem, jakby Harry zapytał, czy ptaki

potrafią fruwać.

- Oczywiście. Jestem skrzatem.

Harry czuł, jak jego krew zaczyna buzować w żyłach.

- A możesz zabrać kogoś ze sobą?

- Oczywiście. To nic trudnego.

Harry przez chwilę po prostu patrzył na niego z niedowierzaniem.

Merlinie, dlaczego wcześniej o tym nie pomyślał? W Hogwarcie nie można było się

aportować, ale nigdy wcześniej nie zastanawiał się, w jaki sposób udaje się to

skrzatom. Przecież tyle razy go wzywał...

Spokojnie, tylko spokojnie. Musi teraz błyskawicznie obmyślić plan.

- Mam dla ciebie kolejne zadanie, Zgredku - powiedział, wpychając sobie do ust

ostatni kęs jedzenia. - Przynieś mi nóż. Najostrzejszy jaki znajdziesz. Najlepiej,

gdyby był magiczny, ale zwykły też będzie dobry.

Zgredek pokiwał głową i aportował się z trzaskiem.

Harry szybko dopił sok i zerwał się na równe nogi.

Merlinie, nareszcie miał szansę! W życiu nie spodziewał się, że pomoc może nadejść

z tak nieoczekiwanej strony.

Rozejrzał się po pomieszczeniu i wyciągnął różdżkę. Przyklęknął przy tacy i wziął do

ręki serwetkę oraz widelec. Po kilku próbach udało mu się transmutować je w

kawałek pergaminu i pióro. Zanurzył pióro w soku malinowym i napisał pospiesznie:

Przepraszam, Severusie, ale nie ma innego wyjścia. Muszę do niego iść. Muszę się z

nim zmierzyć, ponieważ on zawsze będzie stał pomiędzy nami. Ale już się nie boję.

Dzięki Tobie stałem się silniejszy. Dziękuję za wszystko.

Twój Harry

Zdołał się wyprostować w tej samej chwili, w której w pomieszczeniu pojawił się

Zgredek, ściskając obiema rękami połyskujący nóż.

- Zgredek wykonał zadanie! - zapiszczał, podając Harry'emu nóż. Harry przejechał

palcem po stalowym ostrzu. Wyczuł dziwne wibracje.

- Skąd go wziąłeś? - zapytał, przyglądając się ostrzu zmrużonymi oczami.

- Z dużego pokoju z mnóstwem rzeczy - odparł skrzat i to chyba miało wystarczyć za

całe wyjaśnienie.

Harry uklęknął, położył nóż na podłodze i z ukrytej w kieszonce nogawki wyciągnął

maleńką buteleczkę. Odkorkował ją kciukiem, podniósł nóż i ostrożnie wylał na ostrze

jedną czwartą zawartości butelki. Eliksir spłynął po stali, ale zamiast skapnąć na

podłogę... zniknął. Tak jakby wniknął w ostrze. Zamrugał, zaskoczony, ale powtórzył

czynność również na drugiej stronie. Zakorkował butelkę, w której została jeszcze

połowa eliksiru i ponownie umieścił ją w nogawce.

Stojący obok niego Zgredek przypatrywał się jego poczynaniom z ogromnym

zainteresowaniem.

Harry wsunął nóż za pas i wyprostował się, rozglądając się po pomieszczeniu.

Miał wszystko. Nie pozostało już nic, co mógłby zrobić. Teraz wszystko zależało tylko

od niego. Był zdany jedynie na siebie.

Spojrzał na stojącego obok skrzata i powiedział:

- Zgredku, musisz zabrać mnie w pewne miejsce. To niezwykle ważne.

- Harry Potter nie powinien opuszczać szkoły - odparł z przekonaniem skrzat. - Tylko

tutaj Harry Potter jest bezpieczny.

- Nie rozumiesz, Zgredku. Jeżeli się tam nie zjawię w przeciągu najbliższych

trzydziestu minut, stanie się coś strasznego i zginie bardzo dużo ludzi. Pomożesz mi,

prawda?.

Skrzat zmarszczył czoło i mruknął:

- Czy to jakieś straszne miejsce? Czy Harry Potter będzie w niebezpieczeństwie?

- Nie. Obiecuję ci, że nic mi nie będzie - skłamał gładko Harry. - Po prostu mnie tam

zabierz. To wszystko.

Skrzat jeszcze bardziej zmarszczył czoło. Wyglądał jakby bardzo głęboko się

zastanawiał.

- Skoro Harry Potter tak mówi, to Zgredek mu wierzy - oświadczył w końcu,

spoglądając na niego z ufnością w oczach. - Ale gdzie jest to "pewne miejsce"?

Harry zastanowił się. Wiedział, że czarodzieje nie są w stanie aportować się w

miejsca, w których nigdy wcześniej nie byli. Ale skrzaty to co innego. Pamiętał, jak

Zgredek aportował się w domu jego wujostwa, chociaż wątpił, by kiedykolwiek

wcześniej w nim był.

- Na wzgórzach Dartmoor - odparł Harry. - Jest tam pewna dolina. A w niej kamienny

krąg. A na jej obrzeżach las. Chciałbym, żebyś mnie tam zabrał.

Zgredek uniósł oczy w górę, jak gdyby próbował zlokalizować to miejsce w swoim

umyśle, po czym skinął głową i wyciągnął swoją drobną rękę.

Harry przełknął ślinę.

Dlaczego, kiedy unosił rękę, aby złapać dłoń Zgredka, jego własna wydała mu się

nagle tak straszliwie... ciężka?

*

Severus zatrzymał się tak nagle, jakby uderzył w niewidzialną ścianę . Odwrócił się z

1 ... 453 454 455 456 457 458 459 460 461 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)