Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
bezwzględnym i zdolnym do przecięcia wszystkiego, co stanęło mu na drodze. I tylko
jedna dłoń mogła złapać to ostrze, nie cofając się przed zranieniem. Tylko jedna dłoń
mogła je utrzymać, nie obawiając się skaleczenia. I tylko ona mogła je uspokoić i
zmusić do zaprzestania walki.
Severus puścił koszulę Harry'ego i złapał jego dłoń, odsuwając ją od swojej twarzy.
- Zostaw mnie.
Harry zacisnął usta, czując bolesny ucisk w klatce piersiowej. Mężczyzna uwolnił
jego drugą rękę i odsunął się, wciąż obserwując go tym samym, niewzruszonym
wzrokiem. Powoli zrobił kilka kroków w tył i opadł na swój zielony fotel, wydając ciche
westchnienie. Oparł łokcie na kolanach, pochylając się do przodu i przyciskając
splecione dłonie do ust. Nieruchomy wzrok wbił w kominek i siedział tak przez kilka
chwil. Zupełnie bez słowa.
Harry podszedł do drugiego fotela. Czuł się tak, jakby stąpał po bardzo kruchym
lodzie, który w każdej chwili mógł załamać mu się pod stopami. I wiedział, że jeżeli to
nastąpi, to już nigdy nie uda mu się wydostać spod lodu i jedyne, co mu pozostanie,
to zimna, ciemna otchłań obojętności. Aż do samego końca.
Opadł na fotel i pochylił się do przodu, opierając łokcie na kolanach, wplatając palce
we włosy i wpatrując się w swoje stopy.
- Przepraszam, że ci nie powiedziałem - zaczął cichym, złamanym głosem - ale kiedy
dowiedziałem się prawdy, było już za późno. Za późno na wszystko. - Westchnął i
oblizał wargi. Przez pewien czas panowała cisza, kiedy próbował dobrać
odpowiednie słowa. - Wiedziałem, że on będzie na mnie czekał. Jak miałem ci o tym
powiedzieć? Bałem się twojej reakcji - przerwał na chwilę, aby wziąć głęboki oddech,
chociaż ściśnięte gardło utrudniało mu to. - I kiedy poznałem prawdę... chciałem dać
nam minimalną szansę i spróbować z nim walczyć. I tak nie miałem nic do stracenia,
skoro nie mogę być z tobą. Ja... przepraszam.
Po tych słowach minimalnie uniósł głowę, aby spojrzeć na Severusa, ale mężczyzna
nadal siedział nieruchomo, wpatrując się w kominek, jakby nie dotarło do niego ani
jedno słowo, które wypowiedział Harry.
Kiedy w końcu się odezwał, jego głos był zachrypnięty i cichy.
- Przez cały czas... brakowało mi tylko tego jednego elementu. A okazało się, że to ty
jesteś tym elementem. - Ucichł na chwilę, kręcąc głową, jakby z niedowierzaniem. -
Naprawdę to zrobiłeś. Wysłałeś do Niego list. Ale... dlaczego? Skąd wiedziałeś?
Skąd miałeś pewność, że tam jestem? - Spojrzał na Harry'ego z oczekiwaniem.
Harry oblizał wargi i wziął głęboki oddech.
- Bardzo dobrze cię poznałem, Severusie - odparł cicho, patrząc mu prosto w oczy. -
Wiedziałem, że kiedy dostaniesz wezwanie, od razu do niego pójdziesz. Nigdy nie
zostałbyś w Hogwarcie, ukrywając się przed Voldemortem jak szczur w piwnicy.
Każdy Ślizgon wspierający Voldemorta odwróciłby się od ciebie, a ty nie pozwoliłbyś
na utratę swojej pozycji i szacunku w ich oczach. Nie jesteś też osobą, która ucieka i
nigdy byś tego nie zrobił. Zawsze stawiasz czoła niebezpieczeństwu. Nie umiałbyś
żyć, ciągle oglądając się przez ramię i do końca życia się ukrywając. Powrót do
Hogwartu i kontynuowanie misji także nie wchodziły w grę. Nie po tym, kiedy
całkowicie straciłeś moje zaufanie. Nie mógłbyś już go odbudować i Voldemort
zdawał sobie z tego sprawę. A on nie wybacza. Wiedziałem, że cię zabije. Tak więc...
każda droga, którą podążałem w myślach, kończyła się twoją śmiercią. Mogłem więc
zrobić tylko jedno. Powstrzymać to. - Kiedy skończył mówić, ponownie musiał
zaczerpnąć tchu.
Severus przypatrywał mu się spod przymrużonych powiek. Nie powiedział słowa. Nie
poruszył się. Po prostu patrzył na niego i Harry z każdą chwilą czuł się coraz bardziej
niepewnie, nie potrafiąc rozszyfrować tego spojrzenia.
Nagle podniósł się. Zrobił to tak gwałtownie, że Harry w obronnym odruchu także
zerwał się z fotela i cofnął o krok, gotów bronić się, gdyby Severus znowu chciał go
zaatakować.
Wystarczyły dwa kroki, aby mężczyzna znalazł się przy nim i serce Harry'ego
zatrzymało się, a mięśnie całego ciała napięły i w tej samej chwili... dwie chłodne
dłonie ujęły jego twarz, unosząc ją w górę, a spojrzenie czarnych oczu zagłębiło się
w jego źrenicach i Harry ujrzał na twarzy Severusa coś tak potężnego, tak pięknego,
że wszystko inne przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.
Lecz zanim zdążył dokładniej się temu przyjrzeć, dłonie zsunęły mu się na barki i
Severus oplótł go swoimi ramionami, przygarniając go do siebie i zamykając w
żelaznym uścisku z taką zachłannością, że Harry na chwilę stracił dech w płucach.
- On mi ciebie nie zabierze... Nie pozwolę mu na to. - Szept Severusa był niezwykle
cichy, ale odbił się głośnym echem w sercu Harry'ego, zalewając jego ciało falą
ciepła, które rozluźniło go i uspokoiło. Ale i tak nie było w stanie odegnać wilgotnego
chłodu, który pełzał na dnie jego duszy.
Boże, gdyby było jakiekolwiek wyjście... Jakiekolwiek!
Ale nawet Severus... nawet on nie mógł powstrzymać Voldemorta. Nikt nie mógł.
- To, co powiedziałem... - zaczął Severus, ale zaciął się, jakby miał problem z
wysłowieniem się. - Nie miałem...
- Wiem, Severusie - odparł cicho Harry, przymykając oczy i obejmując ramionami
nagą klatkę piersiową mężczyzny. - Wiem.
Nie. Nie było innego wyjścia. A jeżeli szybko tego nie zakończy, nie będzie już
żadnego.
- Ja... - zaczął niepewnie, oblizując wargi i wdychając głęboko unoszący się wokół
ziołowy zapach Severusa. - Ja muszę tam iść, Severusie. Wiesz o tym.
Atmosfera zmieniła się tak gwałtownie, iż Harry doznał wrażenia, jakby do komnaty
wdarł się nagle mroźny wiatr z zewnątrz. Ciało mężczyzny napięło się, a jego uścisk
stał się silniejszy.
- Nie. Nie dostanie cię - wycharczał Severus i Harry usłyszał w jego głosie tak wielką
nienawiść, iż mimowolnie zadrżał. - Nawet gdyby z wściekłości zniszczył cały
Czarodziejski Świat, aż nie pozostałby kamień na kamieniu, to nie dotknie cię nawet
jednym palcem. I nawet gdyby w nieskończoność szukał cię wśród zgliszczy i
popiołów, nie odnajdzie cię.
Słowa Severusa nie pomagały. Sprawiały jedynie ból, który pulsował w piersi coraz
mocniej i mocniej, niczym tykająca bomba.
- Ale ja nie chcę, żeby wszystkich... - zaczął, lecz mężczyzna nie pozwolił mu
dokończyć.
- Jesteś dla niego łatwym celem. Będzie utrzymywał cię przy życiu, dopóki nie
odbierze ci mocy. To jest jego plan. Jego obsesja. Później cię zabije.
- Mogę to wykorzystać - powiedział szybko Harry, bojąc się, że i tym razem Severus
nie będzie chciał go słuchać. - To da mi szansę, żeby go osłabić. Będę miał trochę
czasu...
- Nie! - Głos mężczyzny podniósł się, a jego ton nabrał tej bezlitosnej ostrości, którą
już tyle razy ciął bez opamiętania. - Nie pójdziesz do Czarnego Pana! I nawet niech
ci przez myśl nie przejdzie, że będzie inaczej! Czy wyraziłem się jasno?!
Harry mimowolnie zacisnął pięści.
Nie. W taki sposób nigdy nie dojdą do porozumienia. Dlaczego Severus tego nie
rozumiał? Dlaczego?
- Voldemort musi zapłacić za wszystko - powiedział niemal rozpaczliwie. - Zawsze
będzie tkwił pomiędzy nami i zatruwał nasze życie. I tak kiedyś musiałbym się z nim