Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]
Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]

Электронная книга - «Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]». Краткое содержание книги:

Zabójstwa sędziów Sądu Najwyższego. FBI i CIA są bezradne. Śledztwo stoi w miejscu. Na trop sprawców wpada studentka prawa. Swoje podejrzenia przedstawia w specjalnym raporcie. I staje się celem płatnych morderców i służb specjalnych.
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 97
Перейти на страницу:

– Dlaczego zamach się nie udał?

– Prosta sprawa: nie wsiadła do samochodu.

– Kto podłożył bombę?

Sneller zawahał się:

– Tego nie mogę wyjawić.

Khamel uśmiechnął się lekko i wyjął z aktówki plan miasta.

– Dobra. Powiedz mi, co znaczą te czerwone kółka.

– Zakreśliliśmy kilka miejsc, które mogą cię zainteresować. Jej mieszkanie, jego mieszkanie, siedziba wydziału prawa, hotele, w których spała, miejsce zamachu, bary, do których chadzają studenci.

– Przez cały czas jest w dzielnicy?

– Mówiłem ci, że jest sprytna. Ma tu tysiące kryjówek.

Khamel wziął do ręki fotografię numer jeden i przeniósł się na drugie łóżko. Podobała mu się ta dziewczyna. Nawet jeśli obcięła włosy i przefarbowała je na czarno, jej twarz nadal była intrygująca. Zabije ją, ale nie będzie to przyjemne.

– Co za strata, nie sądzisz?

– Owszem. Niepowetowana.

ROZDZIAŁ 21

Gavin Verheek był zmęczonym człowiekiem; po dwóch nocach włóczenia się po barach poczuł, że opuszczają go siły.

Pierwszą knajpę zaliczył zaraz po pogrzebie. Spędził w niej siedem godzin. Sączył piwo i dyskutował z “młodymi gniewnymi” o umowach, szacunkach szkód, biurach maklerskich z Wall Street i tym podobnych, nienawistnych mu, sprawach. Zmienił taktykę; domyślił się, że nie powinien przedstawiać się jako agent FBI, zwłaszcza że nie miał przecież odznaki. W sobotni wieczór zaszedł do pięciu albo sześciu barów. Drużyna Tulane znów przegrała, i po meczu speluny zapełniły się rozeźlonymi kibicami. Niczego się nie dowiedziawszy, o północy dał za wygraną.

Gdy zadzwonił telefon, obudził się natychmiast, choć spał twardo, w ubraniu i butach. Rzucił się do aparatu.

– Słucham! Kto mówi?

– Gavin?

– Darby! To ty?

– A któż by inny?

– Dlaczego nie zadzwoniłaś wcześniej?

– Przestań, proszę, zadawać mi te idiotyczne pytania! Dzwonię z automatu, więc mnie nie namierzysz.

– Nie wygłupiaj się, Darby! Przysięgam, że możesz mi zaufać.

– Ufam ci. I co z tego?

Spojrzał na zegarek i zaczął rozsznurowywać buty.

– Jak długo chcesz się ukrywać w Nowym Orleanie?

– Skąd wiesz, że jestem w Nowym Orleanie?

Zaskoczyła go tym pytaniem.

– Owszem, jestem w mieście – dodała. – Zakładam, że chcesz się ze mną spotkać i zaprzyjaźnić, a potem przekonać mnie, żebym, jak to mówicie, przeszła na waszą stronę i uwierzyła, że zaopiekujecie się mną przez resztę życia.

– Zgadza się. Jeśli tego nie zrobisz, za kilka dni będziesz martwa.

– Potrafisz być okrutny, prawda?

– Owszem. Bawisz się w coś, o czym nie masz zielonego pojęcia.

– Kto mnie szuka, Gavin?

– Podejrzewam, że cała masa ludzi.

– Kim oni są?

– Nie wiem.

– Teraz ty się brzydko bawisz, Gavin. Jak mogę ci zaufać, skoro nie chcesz powiedzieć mi prawdy?

– No dobrze. Wydaje mi się, że twój raport bardzo kogoś zaniepokoił. Jak słusznie się domyśliłaś, dostał się w niepowołane ręce i dlatego zabito Thomasa. Ciebie czeka podobny los.

– Wiemy przecież, kto zabił Rosenberga i Jensena, prawda?

– Chyba tak.

– W takim razie dlaczego Biuro nic nie robi?

– Bo komuś bardzo zależy na zatuszowaniu całej sprawy.

– Dzięki, że to powiedziałeś. Bóg zapłać.

– Mogę stracić przez to pracę.

– Uważasz, że doniosę na ciebie? Powiedz mi, kto i co kryje.

– Nie jestem pewny. Zajmowaliśmy się raportem, dopóki nie nacisnął na nas Biały Dom, potem odłożyliśmy go ad acta.

– Rozumiem. Uważają, że mogą mnie zabić i pies z kulawą nogą o tym się nie dowie. Czy tak?

– Nie potrafię na to odpowiedzieć. Być może wydaje im się, że wiesz znacznie więcej.

– Coś ci powiem, Gavin: tuż po wybuchu, kiedy Thomas płonął w samochodzie, a ja leżałam półprzytomna na ziemi, pojawił się jakiś gliniarz. Powiedział, że nazywa się Rupert. Wsadził mnie do samochodu, a potem przyszedł facet w kowbojskich butach… i zaczął zadawać mi pytania. Byłam w szoku, potwornie mnie mdliło… Rupert i kowboj zniknęli, nie widziałam ich później. To nie byli policjanci, Gavin. Ci ludzie podłożyli bombę, a kiedy okazało się, że nie wsiadłam do samochodu, przeszli do realizacji planu B. Wtedy tego nie wiedziałam, ale dzisiaj jestem pewna, że po minucie lub dwóch wpakowaliby mi kulę w głowę…

Verheek słuchał z zamkniętymi oczami.

– Co się z nimi stało?

– Nie wiem. Chyba spłoszyli ich prawdziwi gliniarze. Uciekli. Siedziałam w ich samochodzie, Gavin. Mieli mnie!

– Musisz się zgłosić, Darby! Zrób to, proszę!

– Pamiętasz naszą rozmowę w czwartek rano? Mówiłam ci, że rozpoznałam pewną twarz… Opisałam ci tego faceta…

– Tak, pamiętam.

– Ten sam człowiek był wczoraj na pogrzebie. Razem z przyjaciółmi.

– Byłaś na pogrzebie?!

– Przyglądałam się z daleka. Ten facet był tam. Spóźnił się parę minut, wszedł do kaplicy i po dziesięciu minutach spotkał się z Tucznikiem.

– Z Tucznikiem?

– To jeden z bandy. Tucznik, Rupert, Kowboj i Chudzielec. Wspaniałe postaci! Jestem pewna, że są jeszcze inni.

– Obawiam się, że twoje następne spotkanie z nimi może okazać się ostatnim. Daję ci najwyżej czterdzieści osiem godzin życia, Darby.

– Zobaczymy. Jak długo zostaniesz w mieście?

– Kilka dni. Choć planowałem, że wyjadę stąd dopiero wtedy, gdy cię znajdę.

– Już znalazłeś. Może zadzwonię jutro…

Verheek wziął głęboki oddech.

– Zrobisz, co zechcesz. Uważaj na siebie.

Odłożyła słuchawkę. Gavin cisnął aparat w drugi koniec pokoju. Zaklął.

Dwie przecznice dalej i czternaście pięter wyżej Khamel wpatrywał się w ekran telewizora i mruczał coś pod nosem. Oglądał film o ludziach z wielkiego miasta. Aktorzy mówili po angielsku. Khamel nauczył się tego języka jako trzeciego z kolei i teraz powtarzał każde słowo wspaniałej, idiomatycznej amerykańskiej angielszczyzny. Ćwiczył ten język codziennie. Podstawy poznał, gdy ukrywał się w Belfaście, a przez minione dwadzieścia lat obejrzał tysiące amerykańskich filmów. Jego ulubionym obrazem były Trzy dni Kondora. Oglądał go cztery razy, zanim zrozumiał, kto zabija kogo i dlaczego. Za piątym razem doszedł do wniosku, że nie miałby problemów z wykończeniem Redforda.

Powtarzał głośno każde słowo. Mówiono mu, że jego angielski przypomina nieokreślony dialekt amerykański. Wystarczy jednak jeden błąd językowy, jeden mały lapsus, by dziewczyna spłoszyła się i zapadła pod ziemię.

Volvo stało na parkingu, oddalone o półtorej przecznicy od właściciela, który płacił sto dolarów miesięcznie za miejsce i – jak miał prawo sądzić – ochronę swego mienia. Weszli bez problemów przez bramę, która powinna być zamknięta.

Był to model GL z 1986 roku. Bez alarmu. Otwarcie drzwi od strony kierowcy zajęło kilka sekund. Jeden z mężczyzn usiadł na bagażniku i zapalił papierosa. Dochodziła czwarta rano w niedzielę.

Towarzysz palącego otworzył mały przybornik z narzędziami i zabrał się do pracy przy telefonie samochodowym – udogodnieniu, które swoją yuppiszonowatością wprawiało w zażenowanie Granthama. Lampa pod sufitem dawała dosyć światła i włamywacz pracował szybko. Robota nie była trudna. Rozkręciwszy słuchawkę, umieścił w niej mały nadajnik. Po minucie wysiadł z auta i przykucnął obok tylnego zderzaka. Ten z papierosem podał koledze niewielką czarną kostkę, którą ten przytknął do podwozia za zbiornikiem paliwa. Kostka była namagnesowanym przekaźnikiem wzmacniającym sygnał nadajnika. Działała sześć dni, potem trzeba było ją wymienić.

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 97
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)