Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]
Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]

Электронная книга - «Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]». Краткое содержание книги:

Zabójstwa sędziów Sądu Najwyższego. FBI i CIA są bezradne. Śledztwo stoi w miejscu. Na trop sprawców wpada studentka prawa. Swoje podejrzenia przedstawia w specjalnym raporcie. I staje się celem płatnych morderców i służb specjalnych.
1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 97
Перейти на страницу:

Przy odrobinie szczęścia gliniarze rozejrzą się po pokoju i stwierdzą samobójstwo. Zabiorą się do roboty i zaczną od postawienia sobie paru pytań, na które nie znajdą – jak zwykle – odpowiedzi. Gość był ważną figurą w FBI, więc zrobią mu sekcję nie wcześniej niż za dwa dni. Dopiero we wtorek jakiś patolog połapie się, że facet nie popełnił samobójstwa.

A we wtorek dziewczyna będzie już tylko wspomnieniem, które Khamel przywoła, pijąc kawę w Managui.

ROZDZIAŁ 24

Oficjalne źródła w Białym Domu upierały się, że nie mają pojęcia o żadnym raporcie “Pelikana”. Sierżant także nigdy o nim nie słyszał. Telefony na chybił trafił do FBI niczego nie dały. Znajomy z Departamentu Sprawiedliwości udawał, że nie wie, o co chodzi. Rzekomo rył w papierach przez cały weekend i niczego nie znalazł. Gdy w poniedziałek Gray odebrał telefon “Pelikana” w sali agencyjnej, nie miał nic nowego do powiedzenia. Dobrze jednak, że dziewczyna zadzwoniła.

Jak zwykle zaczęła od tego, że dzwoni z automatu i tak dalej.

– Wciąż szukam – przerwał jej Grantham. – Jeśli w tym mieście jest jakiś raport, to ktoś dobrze go chroni.

– Zapewniam pana, że jest, i doskonale rozumiem, dlaczego go utajniono.

– Jestem pewny, że dowiem się od pani więcej.

– O wiele więcej. Wczoraj o mało mnie nie zabito, więc niewykluczone, że zacznę mówić wcześniej, niż zamierzałam. Muszę o tym komuś powiedzieć… póki żyję.

– Kto chce panią zabić?

– Ci sami ludzie, którzy zamordowali Rosenberga, Jensena i Thomasa Callahana.

– Czy wie pani, kim oni są?

– Nie, ale od środy widziałam przynajmniej czterech. Są tutaj, w Nowym Orleanie… Węszą i czekają, aż popełnię jakiś błąd i wpadnę im w ręce.

– Ile osób wie o raporcie?

– Dobre pytanie. Callahan przekazał raport FBI, skąd przesłano go podobno do Białego Domu. Narobił tam, z tego, co wiem, sporo zamieszania. Nie mam pojęcia, co było dalej. Callahan został zamordowany w dwa dni po doręczeniu dokumentu urzędnikowi Biura. Ja, oczywiście, miałam zginąć razem z nim.

– Była pani wtedy z Callahanem?

– Tak i tylko cudem uniknęłam śmierci.

– A więc to pani jest ową nie zidentyfikowaną kobietą, o której pisały gazety?

– Owszem.

– W takim razie policja zna pani nazwisko.

– Tak. Nazywam się Darby Shaw. Jestem studentką drugiego roku prawa w Tulane. Thomas Callahan był moim profesorem i… bliską mi osobą. Napisałam raport, dałam go Thomasowi i… dalej już pan wie. Notuje pan?

Grantham oderwał na chwilę ołówek od kartki.

– Tak. Proszę mówić dalej.

– Mam na razie dosyć Dzielnicy Francuskiej i chcę stąd dzisiaj wyjechać. Zadzwonię do pana jutro… Jeszcze nie wiem, skąd. Czy ma pan dostęp do materiałów z kontroli finansowej ostatniej kampanii prezydenckiej?

– Owszem. Są ogólnie dostępne.

– Wiem, ale chodzi mi o to, jak szybko może pan wydobyć pewne informacje.

– Jakie informacje?

– Listę wszystkich ważniejszych sponsorów kampanii.

– To nie będzie trudne. Mogę ją mieć jeszcze dziś po południu.

– Więc proszę się o nią postarać, a ja zadzwonię do pana jutro rano.

– Dobrze. Ma pani kopię raportu?

Zawahała się.

– Nie, ale znam go na pamięć.

– I wie pani, kto kryje się za morderstwami?

– Owszem, lecz jeśli to panu powiem, również pan znajdzie się na liście ofiar.

– Zaryzykuję.

– Cierpliwości. Zadzwonię jutro.

Grantham odczekał chwilę, a potem odłożył słuchawkę. Wziął z biurka notatnik i ruszył zygzakiem poprzez labirynt komputerowych paneli. Zmierzał do przeszklonego biura sekretarza działu, Smitha Keena. Keen był starszym, wciąż krzepkim mężczyzną i prowadził w redakcji politykę otwartych drzwi, co gwarantowało ciągły chaos w jego biurze. Właśnie kończył rozmawiać przez telefon, gdy do pokoju wszedł Grantham i starannie zamknął za sobą drzwi.

– Otwórz je – polecił ostro Keen.

– Musimy porozmawiać.

– Porozmawiamy przy otwartych drzwiach. Otwórz je, do cholery!

– Daj mi minutę. – Grantham uniósł dłonie. Tak, sprawa była poważna. – Mogę mówić?

– Dobra. O co chodzi?

– Przed chwilą skończyłem drugą rozmowę telefoniczną z pewną młodą damą, niejaką Darby Shaw. Panna Shaw wie, kto zabił Rosenberga i Jensena.

Keen usiadł powoli za biurkiem i spojrzał podejrzliwie na Granthama.

– Synu, masz w rękach dynamit. Skąd wiesz, że ta Shaw nie kłamie? Z jakiego źródła pochodzą jej informacje? Co możesz udowodnić?

– Niczego jeszcze nie napisałem, Smith. Prowadzę rozmowy. Przeczytaj to. – Podał mu egzemplarz “Times-Picayune”, w którym opisano zamach na Callahana.

Keen czytał powoli.

– Kim był Callahan?

– Dokładnie przed tygodniem profesor Thomas Callahan wręczył urzędnikowi FBI kopię pewnego dokumentu, znanego obecnie jako raport “Pelikana”. W dokumencie tym przedstawiono teorię, której autorka wskazuje osoby stojące za morderstwami. Raport krążył w centrali Biura, skąd wysłano go do Białego Domu i Bóg wie dokąd jeszcze. Dwa dni później Callahan po raz ostatni uruchomił swoje porsche. Darby Shaw jest, jak twierdzi, tą nie zidentyfikowaną kobietą opisaną w gazecie. Była z Callahanem i miała z nim umrzeć.

– Dlaczego?

– Bo to ona napisała raport. Przynajmniej tak mówi.

Keen opadł na oparcie fotela i położył nogi na biurku. Spojrzał na zdjęcie Callahana.

– Gdzie jest raport?

– Nie wiem.

– Co zawiera?

– Tego również nie wiem.

– Więc nie wiemy nic, prawda?

– Na razie. Ale jakie zajmiemy stanowisko, jeśli dziewczyna wszystko mi opowie?

– A kiedy to zrobi?

Grantham zawahał się.

– Wkrótce. Chyba szybciej, niż myślisz.

Keen pokręcił głową i rzucił nowoorleańską gazetę na biurko.

– Jeśli zdobędziemy raport, Gray, wpadnie nam w ręce diament, z którego nic się nie da zrobić bez oszlifowania. Czeka nas ciężki, bolesny i skrupulatny proces weryfikacji danych. Bez tego nawet przecinek z raportu nie znajdzie się w mojej gazecie.

– Ale dajesz mi wolną rękę?

– Tak. I melduj o wszystkim, najlepiej co godzinę. Nie wolno ci napisać ani słowa bez porozumienia ze mną.

Grantham uśmiechnął się i otworzył drzwi.

Nie była to niestety robota po czterdzieści dolców za godzinę. Nawet nie za trzydzieści i nie za dwadzieścia. Croft wiedział, że za to gówniane szukanie igły w stogu siana wyciśnie z Granthama góra piętnaście dolarów. Jeśli dopisze mu szczęście. Gdyby miał inną pracę, posłałby Graya do wszystkich diabłów. Niechby znalazł sobie drugiego takiego frajera albo sam pobawił się w Myszkę Mickey.

Sprawy nie układały się jednak najlepiej, a piętnaście dolców nie chodzi w końcu piechotą. Dokończył skręta w ostatniej kabinie wychodka, spuścił wodę i otworzył drzwi. Przesłonił oczy ciemnymi okularami i wyszedł na korytarz prowadzący do holu, z którego czterema pasmami ruchomych schodów sunęli do swych dziupli prawnicy. Całymi tysiącami walili na górę, by za sowite wynagrodzenie dorabiać się wrzodów żołądka. Doskonale pamiętał twarz Garcii. Facet śnił mu się po nocach: zadowolony, przystojny pysk, szczupła sylwetka, drogi garnitur. Nie powinien mieć kłopotów z rozpoznaniem gościa. Pod warunkiem, że go zobaczy.

Stał pod filarem udając, że czyta gazetę, i zza ciemnych szkieł obserwował wszystkich wchodzących. Sami prawnicy, wszędzie tylko prawnicy o pewnych siebie ryjach, z aktóweczkami pod pachą. Jakże nie cierpiał tych papug! Dlaczego wszyscy chodzą tak samo ubrani? Od czasu do czasu przemykał nonkonformista w śmiałej muszce w grochy. Skąd, do cholery, bierze się tyle tego ścierwa?

1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 97
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)