Wojna [Conventions of War - pl]
- Автор: Уильямс Уолтер Джон
- Год: 2006
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 83-7480-018-6
- Переводчик: Grazyna Grygiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:
Ludzie na ulicy obserwowali to wydarzenie, nie okazując emocji, ale wyczuwała, że zadają sobie te same pytania. W społeczeństwie panowało napięcie. Kiedyś aresztowanie było rzeczą względnie prostą, teraz było bardzo niebezpieczne, zwłaszcza gdy władze szybko potrzebowały nowych zakładników.
Mieszkańcy Nabrzeża — jeśli nie spali lub nie pracowali — prowadzili życie na ulicy. Mieszkania w domach z prefabrykatów były zbyt ciasne. Teraz, pod okupacją Naksydów, musieli ocenić, czy wychodząc na ulicę po łyk świeżego letniego powietrza, opłaca im się ryzykować, że zostaną zgarnięci i rozstrzelani.
W ciągu ostatnich dni zespół 491 regularnie dostarczał kakao, tytoń i kawę do restauracji i klubów. Operacja była zyskowna, a ponadto była to okazja do plotkowania z obsługą, która mogła podsłuchiwać ciekawe rozmowy między gośćmi.
Przedsięwzięcie dało spory zastrzyk pieniędzy, więc grupa Suli mogła kupić samochód dostawczy. Był to samochód w kształcie purchla z kameleonowymi panelami po bokach, a ponieważ po zniszczeniu pierścienia zabroniono energochłonnych reklam, Sula wynajęła panele na reklamy, co przynosiło dodatkowe dochody.
Choć perspektywa obalenia reżimu Naksydów wydawała się odległa, zespół 491 jako grupa przedsiębiorców odnosił wielkie sukcesy. Powinniśmy być z tego dumni, myślała Sula.
Zespół nie przeprowadził już żadnej akcji przeciw Naksydom, jednak z kabiny ciężarówki Sula mimowolnie szukała potencjalnych celów. Uważała, że muszą coś zrobić.
Inni działali niezależnie od niej. Grupa uczniów ze szkoły pomaturalnej w Grandview zorganizowała nieudaną zasadzkę na naksydzkiego oficera Floty, wracającego pociągiem do domu. Oficjalne raporty nie podawały szczegółów, ale prawdopodobnie zamachowcy chcieli pobić oficera do nieprzytomności, a potem ukraść mu broń. Dwóch zamachowców zabito na miejscu, pozostałych złapano. Podczas przesłuchania przyznali, że byli członkami komórki, anarchistycznej, i widocznie wyjawili nazwiska innych jej członków, kolegów i nauczycieli, ponieważ władze przeprowadziły potem serie aresztowań.
W szkole zrobiono czystkę. Domniemani anarchiści zmarli na torturach transmitowanych przez kanał telewizyjny, a rodziny uczniów rozstrzelano.
„Bojownik” uznał ich za męczenników prawdziwego państwa i Praxis.
Pewien Cree, dostawca ryb do restauracji w Grandview, powiedział Suli, że zabito jakiegoś Naksyda; przypuszczalnie zdarzenie to miało miejsce w Starej Trójce, dzielnicy Tormineli. Tłum Tormineli — istot nocnych — dopadł Naksyda nocą, a następnego dnia rano naksydzka policja otoczyła ten rejon miasta, wkroczyła na ulice i zaczęła strzelać na oślep, zabijając setki osób.
— Dlaczego ja o tym nie słyszałam? — spytała Sula. — Sensacyjne informacje powinny rozchodzić się po mieście jak błyskawica.
— Nie zamieszczali tego w dziennikach. — Melodyjny szemrzący głos Cree był zbyt radosny do przekazywania takich wiadomości.
— Sensacyjne informacje pojawiają się w całym mieście w ciągu paru godzin.
Cree zwrócił ku Suli swoje światłoczułe plamy. Czuła wewnętrznymi organami poddźwiękowe pulsowanie sonaru.
— Może się pojawią, moja dociekliwa — odparł Cree — ale wypadek miał miejsce dziś rano. Słyszałem wszystko ze swego okna.
Słyszał, a nie widział. Światłoczułe plamy Cree prawdopodobnie nie były zdolne rozpoznać sytuacji z tak dużej odległości, ale szerokie, wysokie uszy potrafiły dość precyzyjnie ustalić, co się tam działo.
Stara Trójka znajdowała się dość daleko, po drugiej stronie miasta, ale autostrady z komputerowym naprowadzaniem umożliwiały dotarcie na miejsce w niecałą godzinę. Ciężarówka wjechała tam przez sąsiednią dzielnicę, w której mieszkał Cree.
Budynki nosiły ślady po kulach, okna były rozbite, a na chodnikach widniały plamy krwi. Sula doszła do wniosku, że nie ma sensu zapuszczać się dalej.
Resztę szczegółów poznała później, gdy świadectwa zgonu dotarły do komputera Biura Akt. Naksyd zabity przez tłum był pracownikiem oczyszczania miasta i po prostu zakończył swoją zmianę w nieodpowiedniej dzielnicy. Policja zabiła około sześćdziesięciu osób, a nie setki, jak mówił Cree.
Potem Naksydzi szukali ofiar w lokalnym szpitalu — strzelali do wszystkich w izbie przyjęć, zakładając, że te osoby zostały wcześniej zranione podczas ulicznej obławy. Jeśli ktoś złamał tego dnia nogę, miał pecha. Policja zabiła w szpitalu trzydzieści osiem osób.
W następnym numerze „Bojownika” Sula opublikowała częściową listę ofiar. Nie mogła podać pełnej listy, bo w ten sposób zdradziłaby, że ma dostęp do Biura Akt. Jej wyobraźnia generowała melodramatyczne szczegóły: matka umiera, bezskutecznie osłaniając dzieci; wściekły sklepikarz odgania policjantów szczotką, a potem zostaje posiekany kulami; przerażony obywatel, zagoniony w ślepy zaułek, pada zastrzelony, zostawiając krwawe ślady na murze.
Pisząc ten tekst, Sula zdawała sobie sprawę, że żadne słowa, nawet najbardziej wzniosłe nie mogą oddać rzeczywistej tragedii, strachu bezradnych ofiar, terkotania karabinów, jęku umierających, krzyków rannych…
Pamiętała to wszystko z bitwy na Axtattle. Opisywane fikcyjne scenki okrucieństwa były zaledwie łagodną fantazją w porównaniu ze wspomnieniami, które miała przed oczyma.
Będzie więcej zabitych — pomyślała. Ale współczucie dla ludzi to nie moja specjalność.
Pisała w „Bojowniku”: Potem dodała:
Jak zwykle Naksydzi nie mogli znaleźć prawdziwych wrogów i zadowolili się zabiciem przypadkowych osób. Krytycznie oceniamy Tormineli z tego powodu, że zabili nieodpowiedniego Naksyda. Prawie sto ofiar w zamian za kanalarza — to smutna ignorancja zwykłej arytmetyki. Obywatele, następnym razem wybierzcie urzędnika, oficera policji, nadzorcę, szefa departamentu lub sędziego. I zróbcie wszystko, by nie znaleziono ciała w waszej dzielnicy.
Dwa dni później jakaś emerytka — Torminelka — wysadziła siebie w powietrze we własnym mieszkaniu bombą domowej roboty. Musiała to być bomba zapalająca, ponieważ pół domu zajęło się ogniem.
Naksydzi odszukali dzieci tej Torminelki i wszystkie zabili.
Sula przeglądała w Biurze Akt świadectwa śmierci w poszukiwaniu szczegółów na temat tej Torminelki i jej rodziny. Odkryła, że pewien Naksyd został zabity w wyniku eksplozji bomby, przypisanej „anarchistom i sabotażystom”. Naksyd — drobny urzędnik w Ministerstwie Skarbu — poniósł śmierć, gdyż był bezbronny: jako oficjel zbyt niskiego szczebla nie miał ochroniarza. Bomba była mała, napakowana gwoździami.
W następnym numerze „Bojownika” w tekście żałobnym dla uczczenia starej Torminelki przedstawiono ofiarę jako zaciekłą lojalistkę, oburzoną masakrą w Starej Trójce. Urzędnik podatkowy natomiast to był łajdak, którego skazał podziemny sąd, a wyrok wykonali członkowie podziemnej armii lojalistów ze skrzydła Octaviusa Honga.
W odwecie zabito stu jeden zakładników — Naksydzi jak zwykle przy egzekucjach wybierali liczby pierwsze. Sula zauważyła, że zakładników nie zabijano w odpowiedzi na podłożenie bomby, ale dopiero po upublicznieniu informacji o ataku bombowym. Wydawało się więc, że nie zabijają z powodu ataku, lecz w odwecie za to, że stracili twarz, gdy atak ujawniono. Mogłabym to w przyszłości wykorzystać — pomyślała Sula.
Szukając w Biurze Akt innych rewelacji, odkryła kilka niewyjaśnionych przypadków śmierci starców. Zastanawiała się, czy nie wykorzystać tego i nie uznać, że śmierć nastąpiła wskutek aktów sabotażu. Czy przypadkiem nie ponosi mnie wyobraźnia? — zadawała sobie potem pytanie.