Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 158
Перейти на страницу:

— I oto siedzi tutaj para podejrzanych — powiedział. — Właśnie — odparła i rozpromieniła się. — No to konspirujmy!

Konspiracja była dyskretna. Martinez siedział u szczytu stołu, Chandra po jego prawej stronie. Alikhan nalewał im wina i stawiał talerze z orzechami i marynowanymi warzywami, a oni dyskutowali, którego kadeta należałoby awansować na miejsce Chandry. Podczas tej rozmowy Martinez zastanawiał się, czy powiedzieć jej, że omal nie została ofiarą planu Michi, która szuka zabójcy. Postanowił jednak nic nie mówić.

— Jak panu idzie z 77-12? — spytała Chandra. — Pomijając oczywiście to, że szefowie wydziałów trzęsą spodniami.

— Dostałem dziś rano poprawione formularze — odparł Martinez. — Przeglądam je. Niektóre są nawet kompletne.

Szefowie wydziałów przynajmniej nie oszukiwali: gdy nie mieli informacji, przyznawali się do tego. Wpisywali „Zbieranie danych w toku”, bo chyba wydawało im się to lepsze niż zostawienie pustego miejsca.

— Sygnalistka Nyamugali przysłała kompletny log, prawda? — spytała Chandra.

— Tak. — Martinez uśmiechnął się. — Pani dawna sekcja dobrze wypadła. — Dał znak Alikhanowi, by przyniósł pierwsze danie. — Oczywiście muszę jeszcze sprawdzić, czy w logu nie ma oszustw.

— Nie znajdzie pan żadnych błędów. Trzymałam krótko sygnalistów.

— Nyamugali miała łatwiejsze zadanie od innych. Francis musi zewidencjonować wszystkie pompy powietrzne, wentylatory, układy wymiany ciepła.

— Żałuje ich pan teraz?

— Nie, nie za bardzo.

Alikhan przyniósł ciepłą kremową zupę z dyni, doprawioną cynamonem. Chandra spróbowała zupy.

— Pana kucharz przewyższa kucharza mesy oficerskiej, choć tamten też jest dobry.

— Powtórzę mu pani opinię.

— To jedna z drobnych rekompensat związku z Fletcherem. Najpierw częstował mnie dobrym jedzeniem, a dopiero potem zanudzał na śmierć.

Próbując zupy, Martinez doszedł do wniosku, że Chandra mogłaby przynajmniej udawać, że jest bardziej zbolała po śmierci byłego kochanka.

— A czym panią zanudzał?

— Chodzi panu o inne rzeczy niż seks? — kapitan nie zaśmiał się z tego dowcipu, więc wzruszyła ramionami i kontynuowała: — Mówił naprawdę o wszystkim. O potrawach, które jedliśmy, o winie, które piliśmy, o ekscytujących raportach załogi, które podpisał. Mówił o swojej kolekcji sztuki. Z wszystkiego potrafił zrobić nudę. — W oczach Chandry zapłonęły łobuzerskie ogniki. — Co pan myśli o dziele, które powiesił u siebie w sypialni? Ma pan słodkie sny?

— Pozbyłem się tego — przyznał Martinez. — Jukes znalazł mi mniej przygnębiające dzieło. — Spojrzał na Chandrę. — Dlaczego Fletcher trzymał tam Narayanguru? Co mu to dawało?

Kobieta westchnęła teatralnie.

— Chyba nie chce pan, żebym powtarzała jego teorie?

— Czemu nie?

— Mówił, że jeśli miałby być wyznawcą jakiegoś kultu, wybrałby narayanistów, ponieważ to jedyny prawdziwie cywilizowany kult.

— Jak to?

— Niech sobie przypomnę. Niespecjalnie słuchałam tych jego wywodów. — Wydęła pełne usta. — Chyba odpowiadało mu to, że według narayanistów całe życie to cierpienie. Twierdzili, że jedyne rzeczywiste rzeczy są doskonałe, piękne, wieczne i spoza naszego świata, i że możemy się do nich zbliżyć, podziwiając piękne obiekty z tego świata.

— Cierpienie — powtórzył Martinez. — Gomberg Fletcher, ten obrzydliwie bogaty człowiek, urodzony w najbardziej uprzywilejowanej kaście parów, uważał, że życie to cierpienie. Że jego życie to cierpienie.

Chandra pokręciła głową.

— Ja tego też nie rozumiem. Jeśli kiedykolwiek cierpiał, to nie w mojej obecności. — Lekceważąco wykrzywiła usta. — Oczywiście sądził, że jest bardziej wyrafinowany od innych, więc prawdopodobnie uważał, że jego cierpienie jest bardzo wzniosłe i pozostali ludzie nie są w stanie tego pojąć.

— Teraz rozumiem, dlaczego Shaa zabili Narayanguru — rzekł Martinez. — Jeśli twierdzimy, że jest inny świat, którego istnienia nie można udowodnić, gdzie jest trochę lepiej i bardziej prawdziwie niż na tym świecie — a jego istnienie możemy udowodnić — to z pewnością popadamy w sprzeczność z Praxis i Legion Prawomyślności może nas powiesić na najbliższym drzewie.

— W tym wszystkim chodziło o coś więcej, nie tylko o niewidzialny świat. O cuda i inne rzeczy. Martwe drzewo, na którym powieszono Narayanguru, bujnie zakwitło, gdy został z niego zdjęty.

— Rozumiem, że Legion Prawomyślności patrzyłby na tę historię nieprzychylnym okiem.

Wieczorem usiadł na łóżku i pijąc kakao, patrzył na obraz przedstawiający kobietę, dziecko i kota. Wyobraził sobie Fletchera, który siedząc w tym samym miejscu, kontemplował potworną postać Narayanguru i rozmyślał o ludzkim cierpieniu. Czy Fletcher, prominentny członek dwóch z dwustu najbardziej prominentnych klanów imperium, kiedykolwiek cierpiał? I jakie pocieszenie dawała mu krwawa postać wisząca na drzewie?

Doktor Xi mówił, że Fletcher traktował swoje stanowisko jako ciężar. Wykonywał obowiązki sumiennie, by spełnić stawiane mu wymagania. Według Xi nie był aroganckim snobem, tylko odgrywał rolę aroganckiego snoba.

Był pusty — pomyślał Martinez. Wypełniał swoje życie formalnymi rytuałami i przyjemnościami estetycznymi. Niczego nie stworzył, nie namalował, nie wyrzeźbił. Kolekcjonował. Na stanowisku dowódcy nie wykazał się oryginalnymi rozwiązaniami; szlifował załogę statku, polerował procedury tak, jak mógłby polerować nowo nabytą srebrną figurkę.

A jednak wyraźnie cierpiał. Może cały czas zdawał sobie sprawę z tego, jak puste stało się jego życie.

Tu, gdzie teraz on siedzi, siedział kiedyś Fletcher i kontemplował obiekty, które dla pewnych ludzi były święte.

Martinez doszedł do wniosku, że nie będzie teraz rozgryzał osobowości Fletchera, odstawił więc kubek z kakao, umył zęby i wszedł pod kołdrę.

CZTERNAŚCIE

„Bojownik” z instrukcją, jak należy tworzyć podziemne komórki, rozszedł się wśród mieszkańców Zanshaa. Następny numer zawierał przepis na produkcję bomb zapalających i plastikowych materiałów wybuchowych — co było łatwe — oraz detonatorów — co było trudne.

— Jeśli nauczysz ludzi eksperymentować z czymś takim jak kwas pikrynowy, będziesz miała ofiary z oberwanymi palcami — ostrzegała Spence.

Sula wzruszyła ramionami.

— Napiszę, żeby byli ostrożni — odparła. Przecież nie mogła zaglądać im przez ramię i mówić, jak należy właściwie postępować.

Miała nadzieję, że dysponuje dostateczną wiedzą inżynierską, by zamieścić rysunki techniczne potrzebne do zbudowania broni palnej.

Naksydzi opublikowali portrety dwóch Terran, którzy uciekali z miejsca zabójstwa lorda Makisha. Rysunki zrobiono na podstawie zeznań świadków; Sula przypuszczała, że głównym świadkiem był naksydzki kurator szkolny.

Oba portrety przedstawiały mężczyzn. Żaden z nich w najmniejszym nawet stopniu nie przypominał Suli czy Macnamary.

Sula zastanawiała się, czy nie powinna się czuć urażona. Miała szczupłą figurę, ale nie chłopięcą, i nawet w robotniczym kombinezonie wyglądała na kobietę.

Doszła do wniosku, że Naksydzi mają takie samy problemy z rozróżnianiem Terran, jak Terranie z rozróżnianiem Naksydów.

Właśnie wysyłała biuletyn w pakietach po kilka tysięcy sztuk, gdy usłyszała jakieś krzyki na ulicy. Podeszła do okna: czarnowłosy Terranin biegł ulicą między straganami, uciekając przed policjantami — też Terranami — ale złapali go i gdzieś poprowadzili. Sula próbowała zgadnąć, czy jest przestępcą, zakładnikiem, czy lojalistą, który wkrótce zostanie zabity.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)