Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 423 424 425 426 427 428 429 430 431 ... 508
Перейти на страницу:

do tego przyzwyczaić. Tak właśnie będzie wyglądało jego życie. Jego całe życie. Nie

będzie mógł go już poszukiwać, ponieważ Pottera nie będzie. Zniknie na zawsze.

Stanie się tylko wspomnieniem.

Otworzył kolejną butelkę i wychylił kolejną szklankę.

Musi do tego przywyknąć. Do tej ciszy. Do tego brakującego elementu. Do diabła,

przecież minęły dopiero niecałe dwa tygodnie, a on już niemal sięgnął dna! Jak w

takim razie ma wyglądać reszta jego życia?

Spojrzał na trzymaną w ręku szklankę, która kołysała mu się lekko w dłoni. Przysunął

ją do ust i wypił całą naraz. Potem jeszcze jedną i kolejną aż w końcu wszystko

ucichło, a kąsające go, rozszarpujące wnętrzności emocje odpłynęły i jego umysł

wypełnił się wyciszającą, miękką watą.

Wybiła dziesiąta.

Spojrzał na zegar, ale nie potrafił dostrzec wskazówek, więc ponownie skierował

spojrzenie na trzymaną w rękach szklankę. Zamieszał resztkę bursztynowego płynu i

wypił go jednym łykiem. Spróbował odstawić szklankę na stół, ale nie trafił i naczynie

spadło na podłogę, roztrzaskując się na kawałki. Nie zwrócił na to uwagi. Podniósł

się i chwiejnie ruszył do gabinetu. Kilka razy na coś wpadł, zrzucił, rozbił, ale

kompletnie go to nie obchodziło. Chciał po prostu dotrzeć do celu i zdobyć to, co

pozwoli mu w końcu przespać całą noc. I udało mu się. Zacisnął w dłoni Eliksir

Bezsennego Snu i ruszył w drogę powrotną do swojej sypialni.

Nigdy więcej snów z Potterem. Nigdy. Więcej.

***

Walentynki. Najbardziej bezużyteczne święto, jakie istniało, zaraz po Bożym

Narodzeniu. Severus zaszył się na cały dzień w swoich komnatach, nie mając

zamiaru obserwować tego festiwalu tandety oraz uczuć rozmienianych na drobne,

sprowadzonych do baloników oraz latających, śpiewających serduszek. Cóż one

mogły mieć wspólnego z tym niegasnącym ogniem? Z tą niewyobrażalną mocą?

Dzień zakłócił mu jedynie alarm dobiegający z Działu Ksiąg Zakazanych w porze

kolacji. Potter próbował sforsować jego barierę. Jakże musiał się zdziwić, kiedy mu

się to nie udało. Cóż, po raz kolejny okazało się, że to Severus miał rację. Gdyby go

nie powstrzymał, chłopak nigdy sam by nie zrezygnował.

Zresztą to i tak nie miało już teraz żadnego znaczenia. Pozostały mu dwa dni. Dwa

dni do ostatecznego terminu, który podał Czarnemu Panu. Musi zacząć działać.

Zrobi to samo, co poprzednio. Zaczai się na niego i wejdzie za nim do Pokoju

Życzeń, a kiedy będzie już z nim w środku, kiedy będzie miał go przed sobą, na

wyciągnięcie ręki... wtedy wszystko będzie jak dawniej. Na jedną krótką chwilę.

Zbyt krótką.

*

Ogień trzaskał cicho. Rozrastał się. Pełzał po ścianach i suficie, pochłaniając je i

obejmując dwie, przyciśnięte do siebie sylwetki. Powietrze gęstniało, wypełniając się

żarem oraz iskrami, które syczały i gasły w zderzeniu z ciemnymi szatami,

otulającymi stojące pod ścianą, wciśnięte w siebie postacie.

Severus wynurzył twarz z włosów Harry'ego. Słodki Merlinie, nie pamiętał, aby

pachniały aż tak intensywnie... Za każdym razem, kiedy wciągał w płuca ich aromat,

pokój zaczynał wirować, a on zapominał, co miał powiedzieć, co miał zrobić,

odurzony bliskością Harry'ego, zbyt mocno zatopiony w nim swoim umysłem, dłońmi,

palcami.

Kiedy w końcu udało mu się złapać oddech, zapytał:

- Wierzysz mi? Wiesz, że to, co powiedziałem w klasie, nie jest prawdą?

Poczuł, jak chłopak spina się i przez długi czas zastanawia nad odpowiedzią. Zbyt

długi.

- Ja... nie wiem.

Severusowi nie podobała się ta odpowiedź. Czyż nie dał mu już wystarczająco wiele

sygnałów, nawet gdy nie zamierzał tego czynić?

Przyciągnął go do siebie jeszcze bardziej, przyciskając wargi do skóry na czubku

jego głowy.

Gdyby tak mógł zatrzymać czas...

- Nie jesteś dla mnie nikim - wyszeptał cichym, zachrypniętym głosem. Harry nie

odpowiedział. Severus odsunął się więc odrobinę, spoglądając w dół, na jego twarz. -

Słyszysz? Spójrz na mnie. - Harry uniósł głowę i Severus mógł patrzeć teraz wprost

w jego szeroko otwarte oczy. Pragnął, by mu uwierzył. Pragnął wlać prawdę wprost

do jego umysłu, tak głęboko, by nigdy o tym nie zapomniał, nawet wtedy, kiedy

będzie stał przed Czarnym Panem, czekając na śmierć...

Ale Severus doskonale wiedział, że to niemożliwe. Że kiedy nadejdzie jutro... to, co

ich łączyło stanie się tylko odległym wspomnieniem... że Potter nie będzie pamiętał

tych słów, nie będzie pamiętał niczego... Wszystko zostanie wymazane przez

płonące w nim poczucie zdrady, pożerające go od środka niczym śmiertelna

choroba... wyzierające z jego szeroko otwartych oczu, którymi będzie patrzył na

Severusa, stojącego u boku Czarnego Pana... A Severus nie będzie mógł odwrócić

wzroku, aby nie wydawało się to podejrzane, będzie musiał na niego patrzeć, będzie

musiał patrzeć jak Czarny Pan podchodzi do niego, jak łapie go za ramiona i odbiera

mu życie, światło... moc... i jak w zielonych oczach już na zawsze zastyga to jedno,

jedyne uczucie...

I wiedział, że będzie je widział już do końca życia. Za każdym razem, kiedy zamknie

oczy.

Ale teraz... wciąż jeszcze był tutaj... I miał ostatnią możliwość... żeby się nim

delektować.

Uniósł dłoń i dotknął jego policzka, przesuwając po nim samymi opuszkami palców.

Pieścił jego skórę, nos, skronie, wargi, próbując odtworzyć ślady swoich dawnych

wędrówek i tym razem zapamiętać je już na zawsze, zapamiętać każde zagłębienie,

każdy fragment drogi, którą podążały.

- Nie jesteś - powtórzył, łapiąc dłoń Harry'ego, przysuwając do swych ust i całując ją

z czułością.

Znowu miał go przy sobie. Znowu mógł się nim nasycać, chociaż przez tę jedną

chwilę.

I robił to. Pochłaniał go każdym zmysłem, samodzielnie zrywając oplatające go nici

kontroli i pozwalając sobie na o wiele więcej niż do tej pory, pozwalając, by jego

dłonie i wargi błądziły wszędzie, gdzie był w stanie dosięgnąć, by jego palce drżały, a

usta wypowiadały słowa, których w innym wypadku nigdy by nie wypowiedział...

ponieważ wiedział, że to ostatni raz, kiedy może go mieć.

- Tak straszliwie cię pragnę... - wyszeptał w końcu głosem przesyconym potrzebą.

Dotknął podbródka Harry'ego, unosząc mu twarz i zanurzając swoje zamglone z

pożądania spojrzenie w jego oczach: - Najchętniej wziąłbym cię tu i teraz...

Coś wewnątrz niego szarpnęło się, kiedy znowu to ujrzał. To niewyobrażalne

pragnienie wyryte w zielonych oczach. Skierowane jedynie ku niemu.

- Więc zrób to... - usłyszał i wtedy wszystko odpłynęło. Na jedną, długą chwilę

zapomniał o wszystkim, o tym, co robił i co jeszcze zrobi, i po prostu dał się ponieść

tej gorejącej w nim... mocy.

***

Powietrze niemal syczało. Nagromadzone w nim napięcie osiadało iskrami na

meblach oraz szatach Severusa, który wpatrywał się w stojącą na stoliku filiżankę,

wypełnioną herbatą oraz Admorsusexcetrą i... czekał.

Dokonał tego. Uwarzył ten przeklęty eliksir, zdobył zaufanie Pottera, wlał mu go do

filiżanki za jego zgodą i przyzwoleniem i teraz wystarczyło tylko poczekać, aż chłopak

go wypije... Jeszcze tylko kilka krótkich chwil i wszystko zniknie. Nie będzie już

1 ... 423 424 425 426 427 428 429 430 431 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)