Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 421 422 423 424 425 426 427 428 429 ... 508
Перейти на страницу:

podobnym stanie, aby od razu nie rozpoznać przyczyn.

Nie spał w nocy.

Czyżby znowu miał koszmar podobny do tych, które męczyły go wcześniej?

Koszmar, który odcisnął się piętnem na jego twarzy, sprawiając, że zasnuwał ją cień

głębszy niż zwykle, i z powodu którego Potter wyglądał niczym chodzący obraz

zagubienia.

Na dodatek wziął tylko kilka kęsów, po czym wyszedł pospiesznie, wciąż z tym

nietypowym dla niego wyrazem zaniepokojenia na twarzy. I Severus nie mógł tego

zignorować.

Odczekał chwilę, aby nie wzbudzić podejrzeń, po czym wstał szybko i ruszył do

biblioteki. Z każdym krokiem, który go do niej przybliżał, powietrze wokół niego

gęstniało. Nie był pewien, czy go tam zastanie. A jeżeli Potter znowu postanowił

zaszyć się gdzieś na cały dzień? Jeżeli znowu będzie musiał go szukać? Jeżeli

znowu mu umknie i już więcej go dzisiaj nie zobaczy?

Wpadł do biblioteki, w ostatniej chwili powstrzymując się, by nie pchnąć drzwi z taką

siłą, że uderzyłyby o ścianę. I tak zwrócił już na siebie dostateczną uwagę siedzącej

przy biurku Pince, która poderwała głowę z zamiarem upomnienia wpadającego w

tak gwałtowny sposób do biblioteki ucznia, ale kiedy zobaczyła, że to Snape,

natychmiast zacisnęła usta i tylko posłała mu zniesmaczone spojrzenie.

O tej porze biblioteka była jeszcze opustoszała. Severus szybko ruszył pomiędzy

półkami, do miejsca przy oknie, ukrytego za dosyć sporych rozmiarów regałem, przy

którym zawsze siadał Potter i...

...z jego ust wyrwało się westchnienie.

Zobaczył go. Spał z głową złożoną na ramionach. Okulary przekrzywiły mu się na

nosie, a spomiędzy rozchylonych lekko warg wypływał cichy, spokojny oddech.

I Severus wiedział, że powinien zachować dystans. Wiedział, że powinien po prostu

stanąć w tym samym miejscu, co zawsze i obserwować go, ale jakaś niezrozumiała

siła kazała mu podejść bliżej, na tyle blisko, że w jego nozdrza uderzył unoszący się

wstęgami wokół Pottera zapach wanili i mógł widzieć jasną skórę jego szyi oraz

bliznę na czole, przykrytą opadającą niemal na oczy grzywką. I cień, który jego

opuszczone rzęsy rzucały na policzki. I nagle zorientował się, że jego dłoń

samoczynnie się unosi i sięga ku niemu, próbując dotknąć ciemnych, rozkopanych

włosów i znowu poczuć ich gładkość i jak prześlizgują mu się pomiędzy palcami... ale

wtedy nadeszło opanowanie. Cofnął dłoń i ukrył obie ręce w fałdach swej szaty, aby

nie zrobić czegoś nierozsądnego.

Nie. Może pozwolić sobie jedynie na to. Jedynie na obserwację. Musi wykazać

cierpliwość. Niedługo znowu będzie miał go w swych dłoniach i palcach. Znowu

będzie mógł przeczesywać jego włosy i gładzić ciepłą skórę i błądzić po niej

wargami, i czuć jej smak i zapach i...

Odzyska to wszystko. Ale jeszcze nie teraz. Teraz najważniejsze jest dokończenie

eliksiru. Tylko na tym powinien się skupić. A nie na staniu tutaj jak kompletny dureń

i... kontemplowaniu go.

Ma wiele pracy. Musi przygotować sprawozdanie dla Dumbledore'a, testy dla

Krukonów, kilka eliksirów dla Pomfrey, zajrzeć na Nokturn po składniki, które zużył

przy eksperymentach, i spotkać się z Nottem, ale... może jeszcze chwilę tu postać.

***

Severus poruszył różdżką i ogień pod kociołkiem zgasł. Ciemnozielona mikstura

zastygła.

To koniec. Udało mu się. Dokonał tego! Uwarzył Admorsusexcetrę. Najsilniejszy

eliksir poświęcenia na świecie. I stworzył z niego zabójczą broń, wysysającą moc ze

wszystkiego, z czym będzie miał kontakt, jednocześnie to zabijając.

Powinien odczuwać euforię. Zadowolenie. A przynajmniej satysfakcję.

A miał wrażenie, że nie odczuwa niczego. Przyszłość, która do tej pory wydawała się

jasna i oczywista, w którymś momencie pogrążyła się w mroku i nie potrafił już jej

dostrzec. Ale wierzył, że rozjaśni się natychmiast, kiedy tylko wykona swój plan i

Czarny Pan będzie leżał martwy u jego stóp. I wiedział, że ów mrok sprowadza to

drugie ciało, które także będzie leżało u jego stóp.

Ale to go nie powstrzyma. Całe życie żył w mroku. Potrafił się w nim poruszać.

Potrafił go okiełznać.

Jego umysł mimowolnie zaczął powracać do każdego momentu, od chwili, w której

po raz pierwszy wszedł do schowka i dotknął tego bezgranicznego pragnienia, do

chwili, w której obraz Pottera siedzącego w jego fotelu stał się dla niego czymś, bez

czego jego świat wydawał się niekompletny. Istniał dalej, ale wydawał się popękany i

zniekształcony niczym rozbite lustro. Nadal można się w nim przeglądać, ale

wszystko jest... nie takie. Tak jakby w popękanych miejscach pojawiły się szczeliny,

na pierwszy rzut oka niewielkie, ale tak naprawdę sięgające mrocznych głębin, w

których jakiekolwiek światło staje się zaledwie wspomnieniem. Szczelin, których nie

da się niczym wypełnić.

Ale jego dusza miała mnóstwo takich pęknięć. Nauczył się je ignorować. Nauczył się

o nich zapominać. Po prostu przeskakiwał nad nimi, nie myśląc nad tym, jak są

głębokie i że jeden nieostrożny krok mógłby go poprowadzić na samo dno otchłani.

Zawsze tak żył. I teraz też będzie tak... egzystował.

Wyraz jego twarzy wyostrzył się. Rysy przypominały teraz wyrzeźbioną z granitu

maskę. Coś, co do tej pory paliło się w jego oczach, przygasło, zduszone, niczym

pozbawiony tlenu płomień. Jakby za wszelką cenę próbował zasłonić wszelkie

szczeliny, wszelkie pęknięcia, przez które mógłby przedostać się tlen, rozpalając

ogień na nowo.

Musi się zasłonić. Przed wszystkim, co do tej pory... przed nim.

Potter był tylko... tylko... tylko przystankiem. Przystankiem na jego długiej drodze,

który po prostu należy minąć i o nim zapomnieć. Przystankiem, który okazał się nieco

dłuższy, niż zamierzał i o mało nie zawrócił go z drogi, zbyt długo powstrzymując go

przed wyruszeniem w dalszy trakt.

Oderwał wzrok od ściany i spojrzał na eliksir.

To jest jego pragnienie. To właśnie jest jego pragnieniem. Absolutna niezależność.

Pokonanie wszystkich, przez których jego życie wygląda tak, jak wygląda. Do tego

dążył przez cały czas. Do tego sprowadzał się każdy jego krok. I nie pozwoli, by

teraz, kiedy już niemal to osiągnął, zostało mu to odebrane.

Sięgnął po fiolkę i napełnił ją eliksirem, a następnie zakorkował ją i zacisnął w dłoni, przyglądając jej się z zaciętym wyrazem twarzy.

Czas na ostateczny krok.

***

Poczekał, aż Potter wyjdzie z biblioteki, i ruszył za nim, odnosząc dziwne wrażenie,

jakby z każdym krokiem zbliżał się do przepaści...

Musiał złapać go sam ma sam. Okazja wydawała się idealna, kiedy zrozumiał, że

Potter kieruje się do Pokoju Życzeń. Miał zamiar wejść tam za nim, porozmawiać z

nim i... doprowadzić sprawy do końca.

A teraz stał po prostu jak głupiec, wpatrując się z niedowierzaniem we wnętrze

Pokoju Życzeń, we wnętrze własnego salonu i pozwalając na to, aby drzwi

zatrzasnęły mu się przed nosem. Pozwalając na to, aby chłód wypełnił się ciepłem, a

czająca się w kątach ciemność rozjaśniła się.

A więc to tutaj Potter przychodził, kiedy musiał przebywać na "szlabanie". Tutaj stworzył sobie namiastkę jego komnat, schronienie, w którym czuł się

najbezpieczniej. To tutaj pragnął żyć, pomimo tego, jak bardzo się od siebie oddalili.

1 ... 421 422 423 424 425 426 427 428 429 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)