Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 427 428 429 430 431 432 433 434 435 ... 508
Перейти на страницу:

przeplatające się ze sobą obrazy: twarz Harry'ego, Czarnego Pana i fiolki eliksiru.

Przynęta. Wystarczająco zachęcająca, by zanurzyć się w nieznanym.

Mężczyzna odwrócił się i ruszył do wyjścia. Kiedy ścianka zasuwała się za nim,

wysunął stopę, zatrzymując regał w miejscu, dzięki czemu powstała wąska szczelina,

przez którą sączyło się zielone światło, jednak dostatecznie niewielka, by nie było jej

widać gołym okiem.

Odsunął się i kilka razy przeszedł wzdłuż salonu, obserwując ją z każdego kąta.

Idealnie.

Teraz wystarczyło tylko wyjść i poczekać, aż uruchomi się alarm.

***

Kolejne wezwanie nadeszło szybciej, niż się spodziewał. Ramię zaczęło boleć go już

wczesnym popołudniem, podczas lekcji Eliksirów z pierwszorocznymi Krukonami i

Puchonami. Z największym wysiłkiem udało mu się doprowadzić lekcję do końca, ale

kiedy tylko drzwi klasy zamknęły się za ostatnim uczniem, zgiął się wpół, przyciskając

dłoń do rwącego ramienia i spędził tak piętnaście minut, próbując wyciszyć swój

umysł i przetrwać atak.

Na szczęście była to ostatnia już lekcja.

Severus przez cały dzień omijał swoje komnaty szerokim łukiem. Musiał znajdować

się jak najdalej od nich, by Potter odważył się do nich wejść.

Kiedy ból odrobinę ustał, ruszył więc do gabinetu Dumbledore'a z wiadomością o

otrzymanym wezwaniu i jego spodziewanej nieobecności.

I właśnie wtedy poczuł wędrujący wzdłuż kręgosłupa zimny dreszcz.

Alarm.

Potter wszedł do jego komnat.

A więc teraz wszystko się dopełni...

***

Severus stał w swoim gabinecie przy drzwiach prowadzących do salonu, z ręką na

klamce, przymkniętymi powiekami i opuszczoną głową. Powietrze wokół niego

wydawało się gęstnieć, zaginając i odbijając próbujące przedostać się przez jego

aurę promienie światła i pogrążając całą sylwetkę w coraz głębszym mroku.

Wszystko zdawało się wyostrzać. Z każdym pojedynczym oddechem mężczyzny

szczegóły otoczenia stawały się coraz wyraźniejsze, tak jakby coś zasysało wszelkie

zakłócenia, pozostawiając tylko ją. Czystą kontrolę.

Tylko ona pomoże mu przetrwać tę chwilę. Musi się w nią przyodziać, owinąć jak

płaszczem, najszczelniej jak to możliwe, aby nic, absolutnie nic nie przedostało się

głębiej, nie dotknęło go, ponieważ podejrzewał, iż wtedy rozsypałby się w proch.

Musi zachować kamienny wyraz twarzy. Na jego obliczu nie może pojawić się nawet

najmniejsze pęknięcie. I najważniejsze - cokolwiek się wydarzy, jakiekolwiek ciosy na

niego spadną, nie może odezwać się ani słowem, ponieważ głos mógłby go zdradzić.

Musi znieść wszystko w milczeniu. Wszystko.

Otworzył oczy. Wydawały się jeszcze ciemniejsze niż zwykle, jakby w chwili obecnej

nie było w nich niczego poza oziębłą obojętnością. Nie odbijało się w nich żadne

światło. Przypominały dwie głębokie otchłanie, na dnie których uwięziono wszelkie

emocje.

Wziął głęboki wdech i wkroczył do salonu.

Wejście do laboratorium było uchylone. Na podłogę padało zielone światło. Severus

podszedł bliżej i wśliznął się do środka.

Zobaczył go.

Chłopak stał nad myślodsiewnią z zaciśniętą na brzegu misy dłonią i twarzą

zanurzoną w falującym morzu złota.

Severus zatrzymał się przy wejściu. Oparł dłoń o znajdujący się obok regał i... czekał.

Cokolwiek się wydarzy... cokolwiek...

Dłoń Harry'ego co jakiś czas ściskała się konwulsyjnie, a do uszu Severusa docierały

stłumione pojękiwania oraz ciche, niewyraźne, ale wielokrotnie powtarzane "nie".

Już samo to wibrujące w powietrzu słowo miało taką siłę oddziaływania, iż Severus

czuł, jak jego bariery drżą, a przecież to był zaledwie wstęp do tego, co za chwilę się

tu wydarzy.

To nie potrwa długo. Za moment będzie po wszystkim.

Po wszystkim.

Nagle czas spowolnił swój bieg, a Severus wstrzymał oddech, kiedy Harry

wyprostował się gwałtownie, wynurzając się ze szponów wspomnień. Cisza, która

zapadła, wydawała się niemal pustosząca. Jedynym, co ją zakłócało, było dudnienie

serca. Głuche i ciężkie, jakby w którymś momencie zamieniło się w uwierający w

piersi kamień.

Severus czekał w napięciu... ale Harry po prostu stał bez ruchu, plecami do niego.

Wydawał się nawet nie oddychać. Tak jakby coś w nim umarło.

Na krótką chwilę ciszę przerwał głuchy trzask. Coś, co chłopak trzymał w dłoni,

uderzyło w podłogę. I Severus zobaczył, jak Potter cofa się chwiejnie i odwraca, a to,

co ujrzał w zielonych oczach, było jak potężne, zwalające z nóg uderzenie.

Odraza. Nienawiść. Obrzydzenie. Wszystko skierowane ku niemu.

Uderzenie było tak silne, że cała bariera zachwiała się i wszystko w nim zaczęło

wibrować, szarpać się. Ale błyskawicznie to powstrzymał, całą siłą woli utrzymując

kontrolę, niczym tarczę, którą próbował się osłaniać przed ciosami, które posypały

się na niego z ust Pottera:

- Nie zbliżaj się do mnie, Śmierciożerco! - Harry wyszarpnął z kieszeni różdżkę i

wycelował nią w Severusa. Jego dłoń drżała tak bardzo, że koniec różdżki kreślił w

powietrzu nieregularne kręgi, rozsypując czerwone iskry nienawiści. - Jak mogłeś?

Jak mogłeś mi to zrobić? Jak mogłeś tak mnie oszukać? Jak mogłeś mnie tak podle

wykorzystać? Jak mogłeś mnie nienawidzić? Przez cały ten czas! Jak mogłeś?!

Snape milczał. Jego zaciśnięte w cienką linię usta były niemal białe, kiedy patrzył na

wykrzywioną w pogardzie twarz Harry'ego, na jego oczy.

Oddanie. Żar. Blask. Pragnienie. Wszystko zniknęło. Bezpowrotnie. Teraz jego oczy

były zimne jak lód.

- Odpowiedz mi, ty zdrajco! Dlaczego, do cholery, milczysz? Dla ciebie to wszystko

było tylko grą! Żałosną rozgrywką! Nigdy nic dla ciebie nie znaczyłem! Nic!!! Przez

cały czas kłamałeś! Przez cały cholerny czas!

Po policzkach Harry'ego spłynęły łzy.

Severus nie pozwolił, aby na jego twarzy drgnął chociaż jeden mięsień, pomimo iż

czuł, jak coś ostrego rozcina jego wnętrzności i rozszarpuje rany. Nie poruszał się,

tak jak i nie poruszyłby się wykuty z kamienia posąg, ponieważ gdyby spróbował to

zrobić, popękałby i rozpadł się na kawałki.

- Wykorzystałeś mnie! Wykorzystałeś moje pragnienie dla swojego pragnienia!

Myślałem, że chociaż ty... że chociaż ty nie uważasz mnie za narzędzie! Że jako

jedyny nie próbujesz się mną posłużyć! A jesteś taki sam! Jesteś jeszcze gorszy!

Jesteś potworem! Żaden człowiek nie mógłby... nie mógłby... przez cały ten czas... o

boże! - Harry złapał różdżkę obiema dłońmi. Wydawał się rozsypywać, tak jak

sączące się z niej coraz gwałtowniej iskry. - Jak mogłeś? Jak mogłeś pokazywać mu

nasze chwile? Przecież to były nasze wspomnienia! Jak mogłeś...?!

Każde wykrzyczane słowo przypominało szarpnięcie ostro zakończonym harpunem i

Severus czuł się tak, jakby coś z niego wyrywano, a ziejącą w okaleczonym miejscu

ranę przypalano rozgrzanym do czerwoności żelazem.

- No odpowiedz mi! Pochwal się, jakim byłem dla was pośmiewiskiem! Opowiedz, jak

śmialiście się z tego, jakim byłem zaślepionym kretynem! Opowiedz, jak świetnie się

bawiłeś, kiedy pokazywałeś mu nasze intymne chwile, ty chory popaprańcu!

Czy ten ból pozostanie w nim już do końca? Czy już do końca będzie miał przed

1 ... 427 428 429 430 431 432 433 434 435 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)