Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 426 427 428 429 430 431 432 433 434 ... 508
Перейти на страницу:

Chłopak przytaknął, odchylając głowę i pozwalając, by usta Severusa znalazły się na

jego szyi.

- Wiem. Będę za tobą tęsknił.

- Wiem - odparł Severus. - Będziesz.

Pomieszczenie pociemniało na chwilę, a pieszczące szyję Harry'ego wargi Severusa

wykrzywiła gorycz.

- Czy wczoraj... dostałeś wszystko to, czego pragnąłeś? - zapytał, zatrzymując wargi

milimetr od skóry Harry'ego. Dopiero po chwili Severus zdał sobie sprawę, że

wstrzymuje oddech, czekając na odpowiedź.

Musiał to wiedzieć. Musiał być pewien, że dał mu wszystko. Absolutnie wszystko.

- O tak, nawet więcej - odpowiedział Harry, uśmiechając się lekko. - Znacznie więcej,

niż kiedykolwiek pragnąłem.

Severus wypuścił powietrze i złożył długi pocałunek na jego żuchwie. A następnie

odsunął się i spojrzał na niego z góry.

Merlinie, nie sądził, że tak ciężko będzie mu się z nim rozstać...

- Chodźmy - powiedział w końcu, wypuszczając Harry'ego z uścisku. - Lepiej, żebyś

wrócił, zanim twoi przyjaciele się obudzą. - Po tych słowach wyminął go i skierował

się prosto do salonu.

Podszedł do drzwi prowadzących do gabinetu i zatrzymał się przy nich, krzyżując

ramiona i ukrywając twarz za kurtyną włosów. Nie mógł ryzykować, że jakakolwiek

uroniona emocja odzwierciedli się na jego twarzy i chłopak ją zauważy. Harry zabrał

swoje rzeczy i zatrzymał się obok niego.

- No to... do zobaczenia - wydukał.

Po tych słowach ciemność pogłębiła się, a Severus poczuł, jak w jego wnętrzu rośnie

coś lodowatego, wypełniając go chłodem i sprawiając, że coraz trudniej było mu

oddychać.

Nie patrzył na niego. Nie chciał na niego spoglądać, ale wiedział, że powinien to

zrobić, aby chłopak nawet przez chwilę nie pomyślał, że cokolwiek jest nie w

porządku.

Podniósł więc głowę, spoglądając mu prosto w oczy i wiedząc, że po raz ostatni widzi

w nich to ciepło, ten blask...

Po raz ostatni.

Wtedy zobaczył, jak Harry odwraca się, i miał wrażenie, że czas nagle zwolnił, a

wszystko w jego ciele zaczęło wrzeszczeć i szamotać się i nagle odkrył, że jego dłoń

zaciska mu się na nadgarstku, a Harry odwraca się do niego z zaskoczeniem

malującym się na twarzy i wtedy Severus uświadomił sobie, że już w ogóle nie jest w

stanie oddychać.

Pozwól mu odejść. Nie możesz go zatrzymać. To już koniec.

Poddał się i po prostu przyciągnął Harry'ego do siebie, zamykając jego wargi w

żarliwym pocałunku. Chciał tylko jeszcze raz zanurzyć się w jego żarze. Jeszcze raz

poczuć jego smak, by pozostał mu na wargach aż do samego końca...

Harry jęknął, kiedy Severus oderwał usta i głęboko nabrał powietrza, które uleciało

mu z płuc.

- Odprowadzę cię - wyszeptał z trudem.

Złapał jego dłoń i poprowadził go za sobą aż do drzwi wychodzących na korytarz.

Zatrzymał się i sięgnął po różdżkę, zdejmując z nich zaklęcie blokujące, po czym

schował ją z powrotem i odwrócił się do Harry'ego. Przez jakiś czas po prostu mu się

przyglądał, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy. Po chwili jednak zatrzymał je na

policzku, który wciąż był nieznacznie zaczerwieniony, i powoli uniósł dłoń, dotykając

skóry Harry'ego. Pogładził ją delikatnie. Była gładka i rozgrzana.

- Nie chciałem cię uderzyć - wyszeptał. - Ale czasami wszystko wymyka nam się

spod kontroli i nie mamy na to wpływu. To silniejsze od nas.

Jak okrutnie prawdziwe były te słowa... nawet jeśli wiedział, iż Harry ich nie

zrozumie...

- Nie szkodzi - odpowiedział niepewnie chłopak. - To nieważne. Już o tym

zapomniałem.

Severus uśmiechnął się słabo.

- To dobrze.

Opuścił rękę, a następnie sięgnął do klamki i spojrzał na Harry'ego, który posłał mu

ciepły uśmiech i zarzucił na siebie pelerynę, znikając pod nią. Severus otworzył mu

drzwi i przez kilka chwil po prostu stał przy nich, wsłuchując się w jego oddalające się kroki. A z każdym z nich pomieszczenie gasło coraz bardziej, jakby pozbawiono je

nagle całego światła.

Severus zamknął drzwi i oparł się czołem o chropowate drewno. Otaczał go chłodny,

gęsty niczym smoła mrok. Mrok, który wdzierał mu się do ust, pozbawiając go

oddechu, który wnikał pod ubranie, pokrywając ciało gęsią skórką i wprawiając je w

drżenie. Mrok, który wysysał wszystko, co napotkał na swej drodze, pozostawiając po

sobie jedynie unoszące się w powietrzu wstęgi bezpowrotnej straty.

***

Laboratorium pokryte było szronem. Na butelkach i fiolkach osadziła się szadź i z

każdą chwilą temperatura wydawała się jeszcze bardziej opadać, tak samo jak

sypiące się z szaty Snape'a kryształki lodu. Mężczyzna stał pochylony nad

myślodsiewnią, z różdżką przyłożoną do skroni, przymkniętymi powiekami i

całkowitym skupieniem na twarzy. Jego usta ciągle się poruszały, jakby mówił coś do

siebie. Co jakiś czas nawijał na różdżkę kilka złotych pasem i umieszczał je w

myślodsiewni. Cierpienie widoczne na jego obliczu pogłębiało się z każdą chwilą, ale

nie przerywał. Zaciśnięta na brzegu misy dłoń była niemal biała od wysiłku, żyła na

jego skroni pulsowała coraz bardziej.

W pewnym momencie jego twarz skrzywiła się, pięść uderzyła z wściekłością w

brzeg misy, a z jego ust wyrwało się ciche przekleństwo. Odetchnął jednak kilka razy

i powrócił do przerwanej czynności. Jednak po pewnym czasie ponownie uderzył

pięścią w misę i tym razem potrzebował dłuższej chwili odpoczynku, podczas której

stał nad myślodsiewnią ze spuszczoną głową, opierając się o nią obiema rękami,

oddychał ciężko i zaciskał powieki.

W końcu, kiedy do myślodsiewni opadła już ostatnia złota wstęga, Severus otworzył

oczy i w tym samym momencie zachwiał się i musiał cofnąć kilka kroków i oprzeć o

ścianę, aby się nie przewrócić. Przez chwilę miał problem ze skupieniem wzroku, ale

kiedy już mu się to udało, jego brwi zmarszczyły się, twarz wykrzywiła w wyrazie

niezadowolenia, a do oczu napłynął gniew.

Nie wyszło tak, jak chciał. Część była jeszcze w miarę logiczna, ale cała reszta?

Nieuporządkowany, infantylny bełkot. Niektórych wspomnień w ogóle nie udało mu

się dotknąć, a co dopiero próbować je zmienić. Powinien to wszystko poprawić,

spróbować na spokojnie od nowa, ale nie miał na to czasu. A poza tym był już

wykończony. Jego umysł ledwie już dyszał od wysiłku. Musi to zostawić tak, jak jest.

Ale czy Potter w to uwierzy? Przecież tyle rzeczy się nie zgadzało, pojawiło się tak

wiele sprzecznych sygnałów... Jedyną jego nadzieją było to, że Potter okaże się

wystarczająco naiwny, aby się na to nabrać... że da się ponieść emocjom i nie będzie

zastanawiał się nad logicznym rozwiązaniem. Nie będzie zawracał sobie głowy

interpretacją gestów Severusa, a skupi się jedynie na tym, co zobaczy i usłyszy i

przepełniony poczuciem zdrady, zapomni o wszystkim, co Severus kiedykolwiek mu

ofiarował.

Pozostała jeszcze jedna kwestia...

Severus sięgnął na półkę po jedną ze świec i rzucił na nią szybkie zaklęcie, a

następnie Lumos i świeca zapłonęła na zielono.

Sygnał. Wystarczająco jasny i przyciągający wzrok.

Ustawił ją na blacie i jeszcze raz spojrzał na wypełnioną po brzegi myślodsiewnię.

Zacisnął usta i po raz ostatni skierował różdżkę w stronę złotych wstęg. Wystarczył

jeden rozbłysk, by wspomnienia zawirowały i na powierzchni zaczęły formować się

1 ... 426 427 428 429 430 431 432 433 434 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)