Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 422 423 424 425 426 427 428 429 430 ... 508
Перейти на страницу:

To tutaj otaczał się wspomnieniami, zadręczał się nimi, zamiast próbować się od nich

uwolnić.

Wciąż był mu tak oddany... po tym wszystkim, co Severus mu zrobił, jak go

potraktował, jak wiele ciosów mu zadał... wciąż nie wyobrażał sobie istnienia bez

niego.

Wciąż szukał drogi powrotnej do niego. Niczym porzucony z daleka od domu

szczeniak. Wciąż chciał być jego.

To przypominało iskry. Rozsypało się po jego ciele, kumulując się w klatce piersiowej

i rozgrzewając ją do tego stopnia, iż przez chwilę zapomniał o oddychaniu. Jego

dłonie zacisnęły się mimowolnie w nieopanowanym, gwałtownym pragnieniu

wypełnienia ich tym, czego nie mogły dotknąć, nie mogły mieć... Ale opanował się

szybko. Rozprostował palce i wziął głęboki oddech.

Zaczeka z tym. Ma przecież jeszcze niemal cały tydzień na podjęcie ostatecznego

kroku. Nie musi tego robić teraz.

Zrobi to wtedy, kiedy będzie na to gotowy. Kiedy nie pozostanie już nic, poza drogą

naprzód.

Odwrócił się i, z powiewającą za nim peleryną, zniknął w ciemnościach

opustoszałego korytarza.

***

Kilka kolejnych dni minęło niemalże błyskawicznie. Jakby czas uciekał mu przez

palce. Czasami widywał Pottera na posiłkach, czasami na korytarzach. I coraz mniej

czasu spędzał we własnych komnatach. Sprawdzał wypracowania w klasach, robił

obchody i wracał późnymi wieczorami. A kiedy tylko wchodził do swych komnat, czuł

tam obecność Harry'ego wyzierającą z każdego kąta, słyszał jego śmiech utrwalony

w ścianach, widział jego zielone oczy odbijające się w lustrze i musiał od razu

wychodzić.

Być może popadał w szaleństwo...

*

Tej nocy miał sen erotyczny.

Potter dyszał mu w szyję. Nagi i lśniący od potu nabijał się na jego penisa, drżąc przy

każdym pchnięciu, a Severus wsuwał się w niego całym sobą, zaciskając na nim swe

dłonie, na jego gorącej skórze, na jego wilgotnych włosach i odczuwając każde

pchnięcie jako eksplozję mocy, rozlewającą się po jego wnętrzu płynnym ogniem. I

wśród ochrypłych okrzyków i nieprzytomnego skamlenia, Harry szeptał mu wprost do

ucha:

"Już zawsze będziesz we mnie. Każdego dnia, każdej nocy. Zawsze."

"Nie. To już ostatni raz. Nie mamy więcej czasu.", odpowiadał Severus, a wtedy Harry odchylał głowę, uśmiechał się do niego i patrząc mu prosto w oczy,

wypowiadał miękkim głosem:

"Severusie, przecież wiesz, że nigdy się ode mnie nie uwolnisz..."

Severus obudził się pokryty spermą i zlany potem. I przez chwilę po prostu leżał bez

ruchu, dysząc ciężko i szeroko otwartymi oczami wpatrując się w sufit, dopóki nie

nadeszło opanowanie, a wraz z nim napływająca do gardła gorycz.

Ten sen wystarczająco wytrącił go z równowagi, aby cały dzień jawił mu się jako

niekończący się koszmar, i nie sądził, że spotka go dzisiaj coś jeszcze gorszego.

A jednak.

Severus niemal dostał furii, kiedy dowiedział się od Dumbledore'a, że ten bezmyślny

smarkacz uczy się po nocach Czarnej Magi . Jakby już nie wystarczająco jasno

wytłumaczył mu, do czego może go to doprowadzić. Czarna Magia potrafiła

zniszczyć każdego, a kiedy już raz wpadło się w jej szpony, nie było żadnej ucieczki.

Zagnieżdżała się w duszy jak robak, pożerając powoli każdą pozytywną emocję i

pozostawiając jedynie trawiący wszystko mroczny głód, który wciąż domagał się

pożywienia i nigdy nie mógł zostać zaspokojony do końca.

Nie pozwoli, by Potter stał się jej ofiarą. Dumbledore może sobie pieprzyć o własnym

wyborze, ale Potter nie potrafi go dokonać. Choćby nie wiadomo jak doświadczony i

dorosły sam się sobie wydawał, to wciąż był tylko naiwnym, kierującym się emocjami

dzieciakiem, który został pozostawiony samemu sobie i przez całe życie musiał

podejmować decyzje, do których nie dorósł, nie mając przy sobie nikogo, kto

podjąłby je za niego, kto pokierowałby nim i zdjął z niego część odpowiedzialności.

Inni mogli sobie dokonywać tych wyborów, mogli nawet skakać z wieży

astronomicznej, jeżeli mieli na to ochotę - ich los był mu całkowicie obojętny, ale

Potter... Potter...

O nie. Nie pozwoli, by Czarna Magia pożarła jego światło. By go skalała. Nigdy.

Od razu po wyjściu z gabinetu Dumbledore'a, udał się do Działu Ksiąg Zakazanych i

założył blokadę, powstrzymującą kogokolwiek przed niezauważonym wtargnięciem

do sekcji. Dumbledore już dawno powinien był to zrobić, ale oczywiście ten stary

pomyleniec wiedział swoje, uważając, że każdy z uczniów ma swój rozum i sam

potrafi decydować za siebie.

Dopiero, kiedy zabezpieczył dział i upewnił się, że Potter już się do niego nie

dostanie, mógł spokojnie wrócić do swojej komnaty.

*

Snape oderwał spojrzenie od zegara, przeniósł je na drzwi, a następnie na w połowie

opróżnioną butelkę, która stała przed nim na stoliku.

Była za piętnaście dziewiąta.

A to oznaczało, że siedział tu i pił już od godziny. Obraz rozmywał mu się przed

oczami, a wirowanie w głowie wciąż przybierało na sile. Ale nadal było zbyt słabe.

Pochylił się do przodu, spróbował sięgnąć po butelkę, co udało mu się dopiero za

drugim razem, i nalał sobie do pełna. Część trunku wylądowała na blacie. Sięgnął po

szklankę w tym samym momencie, w którym do jego uszu dobiegło odległe pukanie.

Gwałtownie podniósł głowę, spoglądając na drzwi szeroko otwartymi oczami.

Potter?! Czyżby...?

Zerwał się, odtrącając szklankę i butelkę, które przewróciły się na stół, rozlewając

swoją zawartość, i rzucił się do drzwi poprzez liżące jego stopy płomienie i wlewającą

się do pomieszczenia jasność. Wpadł do gabinetu, przemierzył go w kilku krokach i z

rozmachem otworzył drzwi na korytarz.

I wtedy wszystko pogrążyło się w mroku, a ogień został zastąpiony zamarzającymi

szybko soplami lodu. Twarz Severusa przeszył cień, a usta wykrzywił nieprzyjemny

grymas.

- Czego chcesz? - warknął w stronę stojącej na korytarzu Ślizgonki.

- Uch... Chciałam tylko zapytać, czy mógłby pan na chwilę przyjść? Chłopcy z

czwartego roku pobili się w dormitorium i pomyślałam...

- Nie mam czasu! Zejdź mi z oczu! - wysyczał, po czym z całej siły trzasnął drzwiami.

Odwrócił się i lekko się chwiejąc, wrócił do salonu. Podszedł do barku i wyjął z niego

kolejne dwie butelki. Opadł na fotel, otworzył whisky, nalał do szklanki

bursztynowego płynu i jednym haustem wypił całą jej zawartość, próbując ugasić w

ten sposób płonącą w nim wściekłość na samego siebie.

Zachowywał się jak żałosny, opętany dureń. Przecież Potter nie przyszedłby do

niego. Siedział teraz w Pokoju Życzeń, w swoim małym sanktuarium. Po co miałby tu

przychodzić? Dlaczego w ogóle pomyślał, że to on? Dlaczego tak bardzo chciał,

żeby to był on? Dlaczego nie potrafił przeżyć nawet jednego dnia bez myślenia o

nim, bez poszukiwania go w każdym zakamarku zamku, w każdym skrzypieniu drzwi,

w każdym wyłaniającym się zza zakrętu cieniu? Dlaczego nękał go nawet w snach?

Dlaczego ten cholerny, przeklęty, denerwujący smarkacz tak zawrócił mu w głowie?

Jak to zrobił?

Severus wypił kolejną szklankę. Z trudem mógł już skupić wzrok, ale wciąż wpatrywał

się w drzwi, czując, jak wściekłość rośnie w nim z każdym oddechem, z każdym

łykiem, z każdą myślą, krążącą wokół Pottera.

Ale przecież tak właśnie będzie. Te drzwi na zawsze pozostaną zamknięte. Musi się

1 ... 422 423 424 425 426 427 428 429 430 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)