Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 409 410 411 412 413 414 415 416 417 ... 508
Перейти на страницу:

Wielkiej Brytanii. Powinien mi je dostarczyć zaraz po Nowym Roku. Podobno

najwięcej pojawia się ich w sylwestrową noc, wtedy kiedy wszystko umiera, by

następnego dnia narodzić się na nowo.

Czarny Pan pokiwał głową z aprobatą.

- Znakomicie. Jeżeli pojawią się jakiekolwiek problemy, natychmiast mnie o nich

informuj.

- Oczywiście, mój Panie. - Severus skłonił się i w tym samym momencie usłyszał

podniesiony głos:

- Glizdogonie!

Drzwi uchyliły się i do środka wsunął się niski, drżący człowieczek.

- Tak, mój Panie?

- Przyprowadź do mnie Bellatriks i Blackwooda.

- Już pędzę, mój Panie.

Nie minęła chwila, gdy drzwi ponownie się rozwarły i do środka wkroczyła Bella, a tuż

za nią jej wysoki, potężnie zbudowany kuzyn.

- Wzywałeś nas, Panie? - zapytała kobieta, kłaniając się w pas i wpatrując w

Voldemorta z uwielbieniem. Jej wzrok na chwilę spoczął na Severusie i mężczyzna

wyczuł w nim pełną ekscytacji ciekawość. Czarny Pan już jakiś czas temu

poinformował go, że wtajemniczył w ich plan Bellatriks, ponieważ już wiele razy

udowodniła mu, że jest mu najwierniejsza. Zrobił to, by Severus mógł korzystać z jej

pomocy, gdyby pozyskanie któregokolwiek ze składników było jeszcze bardziej

problematyczne niż tych, które udało mu się zdobyć do tej pory.

Severus nie był z tego zadowolony. Wiedza Bellatriks jedynie mu przeszkadzała.

Kobietę ogromnie bawiło jego zadanie i nie potrafiła powstrzymać się przed

przypominaniem mu o tym podczas każdego spotkania, zmuszając go do tego, by

opowiadał jej coraz pikantniejsze szczegóły o tym, co robi z Potterem, a następnie

wyśmiewała się z chłopaka i komentowała wszystko ociekającym obrzydzeniem

tonem.

Czarny Pan spojrzał na trzech stojących przed nim Śmierciożerców i oświadczył:

- Chcę omówić z wami szczegóły najbliższego ataku. Wspominałem o nim podczas

dzisiejszego zebrania. Zdecydowałem, że to wy trzej go poprowadzicie.

Bellatriks wydała z siebie okrzyk zachwytu, a Blackwood uśmiechnął się paskudnie.

Jedynie Severus zachował kamienny wyraz twarzy.

- Hampstone ma spłonąć - kontynuował Czarny Pan. - Macie dokonać jak

największych zniszczeń. To ma być spektakularne widowisko. Wybijcie jak najwięcej

tych żałosnych ścierw, zanim zostaniecie wykryci. - Oblicze Voldemorta wykrzywił

okrutny uśmiech. - Chcę, aby Czarodziejski Świat na długo zapamiętał świąteczny

prezent, który dla nich przygotowałem...

***

Przez korytarze Hogwartu przesuwał się cień. Na moment wkraczał w światło, kiedy

przechodził obok umieszczonych na ścianie pochodni, by po chwili ponownie

pogrążyć się w mroku. Czarna peleryna powiewała za nim, przypominając ciągnącą

się jego śladem smugę lodowatej ciemności. Sunął wprost w stronę lochów. I w

końcu dotarł pod drzwi swego gabinetu. Wyszeptał hasło i wszedł do środka.

Przemierzył gabinet w kilku krokach i po chwili znalazł się w salonie. Skrzaty rozpaliły ogień w kominku, ale w momencie, kiedy mężczyzna znalazł się w pomieszczeniu,

płomienie przygasły, a powietrze ochłodziło się.

Skierował swoje kroki w stronę barku, opierając się dłońmi o ciemny blat i

opuszczając głowę. Na jego ściągniętej twarzy widniało silne wzburzenie. Oczy

przypominały wykrzesane z lodu kryształy, w których odbijała się... dusząca, niemal

desperacka wściekłość. I wykrzywione paskudnym uśmiechem oblicze Czarnego

Pana.

Wciąż było mu mało. Wciąż chciał więcej wspomnień, więcej i więcej, by napawać się

nimi, by upajać się upokorzonym Potterem... by się z niego naśmiewać.

Severus zacisnął pięści. I uderzył nimi w blat, wydając z siebie odgłos

przypominający warkot oszalałego zwierzęcia.

Ciągle słyszał w głowie jego śmiech. Jego i Bellatriks. Nie potrafił się ich pozbyć. I tak było zawsze, kiedy wracał ze spotkania.

Severusie, na twoim miejscu odkażałabym swojego fiuta za każdym razem, kiedy

musiałabym go wsadzać w tyłek tego brudnego smarkacza! Jeszcze się czymś od

niego zarazisz... na przykład jakimiś obrzydliwymi... uczuciami.

W czarnych oczach pojawiło się pęknięcie.

Jego ciało zareagowało samoczynnie, zrzucając z niepohamowaną wściekłością

wszystkie szklanki, które stały na blacie. Przestrzeń wypełniła się dźwiękiem

rozbijającego się szkła.

I w tym samym momencie Severus poczuł ciepło w kieszeni. Mimowolnie sięgnął po

kamień i drżącą dłonią przysunął go do twarzy, odczytując wiadomość:

Dobranoc, Severusie.

Przez moment po prostu stał i wpatrywał się w kamień, nie poruszając się. Po chwili

jego powieki przymknęły się, a ramiona rozluźniły. Ogień w kominku zamigotał i

powietrze ociepliło się. Ciemność zaczęła ustępować. Śmiechy ucichły. Kąsające

wzburzenie wycofało się, zastąpione napływającym, kojącym spokojem. Dłonie

przestały drżeć. Kiedy otworzył oczy, po wypełniającym je lodzie nie było już śladu.

Roztopił się.

Mężczyzna uniósł głowę i spojrzał w kierunku swojego laboratorium. Odłożył kamień

do kieszeni i powoli ruszył w stronę biblioteczki, a kiedy ta odsunęła się, ukazując

wejście, skierował swoje kroki wprost ku myślodsiewni. Zatrzymał się nad nią i

spojrzał na kotłujące się w niej złociste pasma, czując na twarzy ich żar. Wyciągnął

ręce, zaciskając je na brzegu misy.

Chciał dotknąć tego żaru. Znowu go w sobie poczuć. Sprawić, by rozlał się w nim

niczym rwąca rzeka. By ponownie go wypełnił.

I zrobił to. Pochylił się, zanurzając w myślodsiewni swoją twarz i pozwalając porwać

się temu wirowi.

***

Wzrok Severusa utkwiony był w Harrym, który trzymał książkę w dłoniach i zdawał

się być całkowicie pochłonięty lekturą. Ale Severus wiedział, że to tylko pozory.

Bowiem wszystko było tylko po to, żeby go kusić. Rozpięty kołnierzyk, który odsłaniał

jasną, gładką skórę i zapraszał, by zatopić w niej zęby. Niechlujnie przekrzywiony

krawat, pognieciona koszula, zbyt szeroko rozstawione nogi.

Tak bezczelnie wyuzdany... Doprawdy, co on sobie wyobraża?

Wzrok Severusa przesuwał się coraz wyżej, zatrzymując się na wargach Pottera,

które chłopak co jakiś czas oblizywał.

Kusił go, bezwstydnie prowokował... Co za złośliwy, podstępny gówniarz...

Harry przerzucił stronę i kolejny raz oblizał wargi, przygryzając je.

Severus zdusił jęk, kiedy jego spodnie stały się ciasne. Pragnął, żeby te usta

zacisnęły się wokół jego penisa. Pragnął zatonąć w gorącej, cudownej wilgoci i

widzieć to lubieżne spojrzenie, patrzące na niego zza zaparowanych okularów, od

którego niemal dojdzie. Pragnął... do diabła, dlaczego nie miałby po prostu wstać i

wziąć tego?

Podniósł się niemal bezszelestnie.

Płomienie, które już od dłuższego czasu lizały jego stopy i pelerynę, teraz

rozprzestrzeniły się na cały dywan, tworząc las ognia. Nie odrywając spojrzenia od

Harry'ego, Severus sięgnął do rozporka i powoli rozsunął go, wyciągając ze spodni

swojego bladego, nabrzmiałego penisa. Był tak gorący, że niemal parzył mu dłoń i aż

pulsował z potrzeby zanurzenia się w tych rozchylonych, wilgotnych wargach...

Niczym w transie, ruszył przez las płomieni, nie spuszczając wzroku z ust Harry'ego.

Jeszcze chwila, już za moment zagłębi się w nich, gasząc to rozsadzające go

pragnienie. Już za chwilę poczuje ulgę...

1 ... 409 410 411 412 413 414 415 416 417 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)