Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 405 406 407 408 409 410 411 412 413 ... 508
Перейти на страницу:

komu opowiada. Właśnie w ten sposób Severus dowiedział się o tym, że ta

różowowłosa, niekompetentna aurorka, którą Dumbledore tak lekkomyślnie zatrudnił

na stanowisko nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią, miała romans z jedną z

uczennic. A ta informacja dawała mu wprost idealną okazję do usunięcia jej ze

szkoły. Ktoś taki jak ona nie mógł prowadzić tak odpowiedzialnych zajęć...

Ale najpierw musiał zająć się jeszcze Potterem i dopilnować, by chłopak bezpiecznie

wrócił do siebie. Dlatego też wmusił w niego eliksir trzeźwiący i z pewną dozą

chłodnej satysfakcji patrzył, jak świadomość wszystkiego, co w swej bezmyślności

zrobił i powiedział, powraca do chłopaka i uderza w niego z siłą eksplodującego

kociołka.

Spodziewał się, że Potter znowu wpadnie w tę swoją poalkoholową depresję, ale nie

sądził, że aż tak bardzo będzie mu zależało na utrzymaniu tajemnicy, którą wypaplał,

iż będzie gotów nawet zrezygnować ze swego uwielbianego Quidditcha, byle tylko

Severus zatrzymał ten sekret dla siebie. Nie sądził, że z pełną świadomością będzie

gotów ponieść karę za swoje nieodpowiedzialne zachowanie... i że będzie gotów

zapłacić za to najwyższą cenę. Taka dojrzała decyzja kompletnie do niego nie

pasowała...

Widocznie istniał jednak sposób, by wlać mu do głowy trochę oleju.

Chociaż teraz, kiedy Severus patrzył na siedzącego w fotelu Pottera, na jego

spuszczoną głowę i zaciśnięte w dłonie pięści, do jego myśli powoli wkradał się gęsty

cień, który przysłaniał światło i sprowadzał chłód.

- Powinieneś wracać do dormitorium - powiedział cicho mężczyzna. - Jest już późno.

Jeżeli twoi przyjaciele nie są tacy pijani jak ty, to lada chwila mogą zorientować się,

że nie ma cię w łóżku, i zaczną cię szukać.

Harry pokiwał głową i podniósł się.

- Przepraszam - wyszeptał cicho, wciąż ze spuszczonym, wbitym w podłogę

wzrokiem. Jego głos drżał lekko. - Za wszystko, co powiedziałem. I za wszystko, co

zrobiłem. - Nie podniósł głowy, aby spojrzeć na Severusa. Po prostu odwrócił się i

ruszył w kierunku drzwi.

Może był to cień smutku, który nie potrafił opuścić jego twarzy, może wyraz goryczy,

który okalał wargi... ale to coś wywołało w Severusie niezrozumiałą potrzebę

zatrzymania go i...

- Potter - zawołał. Harry zatrzymał się i odwrócił, spoglądając na niego. Zielone oczy

były puste. Jakby coś wyssało z nich jakiekolwiek emocje. Emocje, których zawsze

było w nich tak wiele, tak nieprawdopodobnie wiele... I Severus poczuł przemożne

pragnienie, aby znowu je nimi napełnić... ale nie. Nie mógł tego zrobić. Musi być

konsekwentny. Potter sam jest sobie winien. Nie może mu ustąpić. - Idź już spać -

powiedział w końcu. - Mam nadzieję, że masz ze sobą pelerynę? - Harry skinął głową

i wyjął z kieszeni mieniący się materiał. - Dobrze, idź najkrótszą drogą. I żadnych

przystanków po drodze. Masz iść prosto do wieży Gryffindoru. Zrozumiałeś?

Harry ponownie skinął głową, po czym odwrócił się i bez słowa zniknął za drzwiami.

Zrobiło się cicho.

Ale ta cisza, która towarzyszyła Severusowi odkąd pamiętał i którą zawsze sobie

cenił... teraz przytłaczała go.

Podszedł do barku, nalał sobie szklankę whisky i opadł na fotel przed kominkiem,

stawiając butelkę przed sobą na stoliku i wbijając spojrzenie w ogień.

Po pewnym czasie, kiedy kończył trzecią szklankę, z zadumy wyrwały go uderzenia

zegara. Po raz kolejny mimowolnie sięgnął do kieszeni, zaciskając dłoń na kamieniu.

Nadal był chłodny.

Potter powinien już pójść spać. Minęło zbyt dużo czasu. Już dawno powinien wysłać

mu wiadomość...

Światła w salonie zamigotały, pokrywając się opadającą powoli na cały pokój mgłą

niepokoju.

Początkowo te wysyłane przez Pottera co wieczór życzenia dobrej nocy irytowały go.

Ale po pewnym czasie przyzwyczaił się do nich, a nawet więcej... zaczął ich

nieświadomie oczekiwać. Każdego wieczoru. I teraz, kiedy nie otrzymywał tej

wiadomości... instynktownie wyczuwał, że coś jest nie w porządku.

Może nie powinien był puszczać go samego? Może Potter, zamiast pójść spać,

znowu zaszył się w jakimś zakamarku zamku, przeżywając wszystko, co zrobił, co

powiedział i co musiał poświęcić? Może to było dla niego zbyt wiele?

Może Severus powinien był rozegrać to nieco inaczej?

Może powinien sprawdzić... zapytać... czy wszystko z nim w porządku?

Wyciągnął z kieszeni kamień i przez chwilę przyglądał się jego gładkiej powierzchni.

A niech go...!

Potter, dlaczego jeszcze nie śpisz?

Wysłane. Trudno. Najwyżej okaże się, że chłopak po prostu o nim zapomniał i

najzwyczajniej w świecie poszedł spać. Prawdę mówiąc, ta opcja najbardziej by mu

odpowiadała. Przynajmniej pozbyłby się tego wrażenia skręcania się wnętrzności,

kiedy patrzył w ten żałosny kamień i patrzył i patrzył i...

...i w końcu kamień rozjaśnił się, a wraz z nim rozbłysnął cały salon.

Nie mogę zasnąć. Posiedzę sobie w Pokoju Wspólnym i pójdę spać trochę później.

Dobranoc.

Zamiast spodziewanego przejaśnienia, mgła stała się jeszcze gęstsza, przysłaniając

niemal każde znajdujące się w pokoju źródło światła.

Severus nie zastanawiał się. Gwałtownie zerwał się z fotela i chwilę później szedł już

korytarzem, przemierzając go długimi, zdecydowanymi krokami, a każda pochodnia,

którą mijał, przygasała na moment, pochłonięta przez unoszącą się za nim niczym

ogon komety ciemność.

W jego oczach szalała wichura, twarz przypominała maskę stworzoną z cieni i

błyskawic.

Po kilku minutach znalazł się na szczycie wschodniej wieży. Wywarczał hasło i

wszedł do Pokoju Wspólnego Gryfonów.

Zobaczył go. Potter siedział na kanapie przed kominkiem, z twarzą ukrytą w dłoniach

i zgarbionymi ramionami. Przypominał kogoś, kogo świat nieodwracalnie się zawalił.

Ciemność pogłębiła się, nasycając powietrze chłodem.

Severus zrobił kilka kroków, podchodząc do kanapy i usłyszał swój własny głos, który

zabrzmiał tak, jakby jego gardło wypełniło się tysiącem kaleczących go igieł.

- Potter?

Zobaczył, jak Harry gwałtownie podrywa głowę i odwraca ją, spoglądając prosto na

niego, po czym zrywa się z kanapy i potyka o stolik, o mało się nie przewracając i

dukając pełnym przerażenia głosem:

- Ja... Co ty tu...? Co się...? Ja nie...

Cóż, Potter nigdy nie był zbyt elokwentny, ale pewne sytuacje potrafiły już niemal

całkowicie pozbawić go zdolności mówienia...

Kiedy chłopak w końcu odzyskał równowagę, momentalnie spuścił głowę i wbił

spojrzenie gdzieś w dywan znajdujący się pod nogami Severusa. Zanim mężczyzna

wyciągnął różdżkę, aby przynajmniej częściowo ukryć swoją obecność w tym

miejscu, nie omieszkał przyjrzeć się dłoniom i kolanom chłopaka, ale nie dostrzegł na

nich żadnych ran ani śladów po napadzie samodestrukcji. Wrażenie pełznącego

przez jego żyły lodu nieco ustąpiło.

Szybko rzucił kilka zaklęć maskujących i schował różdżkę, spoglądając na pochyloną

głowę Pottera i jego rozkopane włosy.

Oblizał wargi.

Co właściwie go tu przygnało? Wydawało mu się, że wie, ale teraz, kiedy Potter stał

tuż przed nim, z tymi zaciśniętymi, drżącymi pięściami i ciałem napiętym niczym

1 ... 405 406 407 408 409 410 411 412 413 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)