Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 411 412 413 414 415 416 417 418 419 ... 508
Перейти на страницу:

- Wracaj natychmiast, Potter! - ryknął Severus. Chłopak przystanął i odwrócił się

niepewnie. - Nie pozwoliłem ci wyjść. Siadaj!

Przez chwilę Potter po prostu przyglądał mu się z malującym się na twarzy

przestrachem i niezdecydowaniem, które powoli zwyciężały nad kipiącą w nim

złością. W końcu zawrócił i podszedł do fotela, opadając na niego ciężko i wbijając w

Severusa wyczekujące spojrzenie.

Mężczyzna rozluźnił się. Miał go w garści. Teraz mógł zadać cios, mógł zadać taki

cios, który sprawi, że ten blask w zielonych oczach w końcu przygaśnie. Musi go

zranić tak, by stracił wszelką nadzieję i już nie próbował się wspinać. Musi go ukąsić

tak głęboko, by już więcej nie podchodził tak blisko... Musi go potraktować tak, jakby

nic nie znaczył...

Severus zerknął na zegarek. Minęło już wystarczająco dużo czasu. Oblizał wargi,

wbił w chłopaka najchłodniejsze, najobojętniejsze spojrzenie, jakie potrafił z siebie

wykrzesać, i wycedził zimno:

- Pański szlaban właśnie się zakończył, panie Potter. Może pan odejść.

Widział, jak oczy Harry'ego rozszerzają się z niedowierzania i wypełniają...

rozczarowaniem. I bólem. I wiedział, że trafił.

Uśmiechnął się z kpiącą satysfakcją.

Wargi Pottera zacisnęły się w wąską linię, broda zaczęła drżeć. A Severus tylko

obserwował, jak chłopak zrywa się, łapie swoją pelerynę i wybiega z komnat,

trzaskając drzwiami.

Doskonale. Niech się wynosi. Wcale go nie potrzebuje. Nie potrzebuje jego naiwnych

zapewnień, jego obietnic. Jego obecności. Nie potrzebuje tych sentymentalnych

gestów, głupkowatych uśmiechów, ani wpatrzonych w niego z uwielbieniem oczu,

które tylko mącą mu umysł i przysłaniają cel.

Nie. Jedyne, czego teraz potrzebuje, to... napić się.

***

Kiedy tylko zobaczył Pottera na śniadaniu następnego dnia... niemal się zakrztusił.

Och, doskonale wiedział, jak chłopak potrafi być impulsywny i jak bardzo wszystko

przeżywa, ale... ale stan, w jakim znalazł się Potter... To było jak uderzenie. Jak cios prosto w tchawicę i Severus przez pewien czas naprawdę miał problem z

oddychaniem, kiedy patrzył na zadrapania na policzkach, przesiąknięty krwią bandaż

na prawej dłoni, olbrzymiego siniaka pod okiem...

W tej jednej chwili miał ochotę złapać go za szatę, wywlec z Wielkiej Sali i zapytać,

dlaczego sobie to zrobił? Dlaczego zawsze musiał być tak cholernie wrażliwy?

Dlaczego musiał być taki kruchy i zmuszać go do odczuwania tej... tego... wijącego

się, kąsającego wnętrzności wzburzenia? Wzburzenia, które nie potrafiło go już

opuścić, które kazało mu wysłać do niego wiadomość, a potem pójść za nim do sali

Runów, chociaż miał go od siebie odsuwać.

Ale Potter zawsze potrafił znaleźć jakiś sposób, by Severus nie mógł się od niego

uwolnić...

*

Zielone oczy wpatrywały się w niego z goryczą i rozżaleniem, tak dotkliwym, że

Severus niemal odczuwał na skórze ich dotyk. Sprawiały, że wszystko w nim

wydawało się skręcać, kąsając jego wnętrzności i pragnąc wyrwać się z niego, rzucić

do przodu i pożreć ten żal. Jego penis niemal już pulsował w spodniach. Sięgnął po

niego, uwalniając go i nie odrywając spojrzenia od tych szklanych oczu, odnalazł

drobną dłoń Pottera i poprowadził ją ku swojej spragnionej erekcji. Chłopak

gwałtownie nabrał powietrza, kiedy jego ciepłe palce dotknęły gładkiej, rozgrzanej

skóry i zacisnęły się wokół członka. Do jego oczu napłynęło jeszcze więcej iskrzącej

goryczy, a usta zacisnęły się i Severus poczuł, że robi się coraz twardszy.

- No dalej - wyszeptał ponaglająco.

Potter zaczął poruszać dłonią. I w chwili, kiedy jego dłoń zaczęła przesuwać się po

drgającej erekcji, wszystko wokół zaczęło wirować, zalewane pierwszymi kroplami

czerwieni.

- Dlaczego taki jesteś? - usłyszał nagle pełne wyrzutu, ciche słowa. - Dlaczego mnie

tak traktujesz? Ja... zrobiłbym dla ciebie wszystko i ty o tym wiesz. Więc dlaczego w

zamian zadajesz mi jedynie... krwawiące rany? - Żal, który wypływał z ust chłopaka,

przypominał lawę, która spływała wprost ku pulsującej erekcji Severusa,

rozgrzewając ją i podrażniając. Mężczyzna jęknął i oparł się przedramionami o

ścianę po obu stronach głowy Harry'ego, napierając na niego i wypychając biodra. -

Nikt nigdy nie będzie cię tak pragnął. Nikt nigdy nie będzie patrzył na ciebie w taki

sposób. Nie rozumiesz tego? Kiedy wczoraj potraktowałeś mnie jak pierwszego

lepszego ucznia... wiesz, jak się poczułem? Opowiedzieć ci o tym?

Severus zagryzł wargę.

Chciał mu odpowiedzieć. Chciał mu powiedzieć, żeby przestał wreszcie się nad sobą

użalać, żeby przestał go dręczyć dziecięcymi oczekiwaniami, bezgranicznym

oddaniem i swoją irytującą osobą, żeby choć na chwilę dał mu spokój, ponieważ nie

może się przy nim skupić. Chciał mu powiedzieć, że wszystko wymknęło się spod

kontroli i że znowu ma ochotę się upić. I w ogóle jak śmiał nieproszony wejść w jego

życie, chociaż miał się trzymać od niego z daleka. Chciał mu powiedzieć, że jest tylko

chłopcem, który zapragnął niewłaściwego mężczyzny.

Ale z jego ust wydobyło się tylko jedno słowo:

- Szybciej.

Dłoń Harry'ego przyśpieszyła. A po chwili dołączyła do niej druga, która zaczęła

głaskać wilgotny czubek. Severus zagryzł wargę niemal do krwi i wydał z siebie

zduszony pomruk.

O tak! Właśnie tak! Wprost wyśmienicie!

W górę i w dół i jeszcze raz i te ciepłe palce tak doskonale drażniące główkę jego

penisa i zbierające kropelki spermy.

Pieszczące jego erekcję dłonie Harry'ego sprawiały, że powoli tracił zmysły. A przy

tym chłopak wbijał w niego tak rozgoryczone spojrzenie, jakby obwiniał Severusa o

całe zło świata.

- A może chcesz posłuchać o czymś innym? - zapytał cichym, chrapliwym głosem.-

Opowiedzieć ci o tym, jak rozwaliłem posąg, a jego odłamki poraniły mi całą twarz,

ale ja w ogóle tego nie poczułem, ponieważ ból był tak silny, że całkowicie zagłuszył

fizyczne cierpienie? Opowiedzieć ci? - Ścisnął mocniej pulsującą, promieniującą

żarem erekcję

Tak, dokładnie tego pragnął słuchać. Niech mu przypomni, jaki jest podły i

nikczemny, jakim jest pozbawionym skrupułów, potrafiącym jedynie zadawać ból

łajdakiem... żeby już nigdy nie zapomniał, co będzie musiał zrobić. Żeby nie

zapomniał, że to wszystko jest tylko iluzją, która będzie musiała zostać zniszczona... i że to on sam będzie musiał ją zniszczyć. Żeby nie zapomniał, w jaki sposób

funkcjonował, zanim w jego życiu pojawił się Potter, ponieważ już niedługo znowu

zostanie sam... i już nigdy nie będzie mógł wyszeptać udręczonym pomrukiem:

- Potter...

- A może ty mi opowiesz, jakie to uczucie, kiedy mnie tak traktujesz? - kontynuował

Harry, jeszcze szybciej poruszając dłońmi. - Jak bawi cię zadawanie mi ciosów i

patrzenie, jak zwijam się z bólu? Jak wielką odczuwasz satysfakcję, kiedy mnie

upokarzasz i obserwujesz mój upadek? Może opowiesz mi o tym, jak uwielbiasz

mnie ranić?

Wybuch gorących płomieni w pomieszczeniu był nagły i gwałtowny. Ławki i krzesła

znajdujące się w sali Runów wirowały wokół nich z zawrotną szybkością. Ściany

pokryły się czerwienią.

Jeszcze chwilę. Pozwoli sobie pozostać w tej iluzji jeszcze przez krótką chwilę, zanim

1 ... 411 412 413 414 415 416 417 418 419 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)