Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
na tyle, by nie pragnąć go znów zaledwie kilka godzin po rozstaniu.
Ale zamiast tego po prostu uniósł dłoń, dotykając palcami gładkiej skóry na szyi i
słysząc ulatujące spomiędzy ust Pottera ciche westchnienie. Harry odchylił głowę do
tyłu, dając mu pełny dostęp, a Severus chętnie to wykorzystał, błądząc dłońmi po
jego szyi, ramionach, obojczyku, klatce piersiowej. Był taki ciepły. Zawsze taki
ciepły... Severus przesuwał palcami po tej promieniującej żarem skórze, wiedząc, że
każdy, najmniejszy nawet fragment... należał tylko do niego. Tylko on miał prawo jej
dotykać. Tylko on mógł ogrzewać jej żarem swoje chłodne dłonie. Tylko on jeden
miał Pottera. Tylko on mógł go pieścić, mógł wyczuwać pod palcami każde
zagłębienie jego ciała i starać się je zapamiętać, wraz z jego słodkim zapachem,
rozgrzewającym ciepłem oraz ciężkim, przesyconym jękami oddechem, by potem
mógł odtwarzać je sobie w mroku nocy.
By rozświetliły ciemność...
Wszystko zniknęło, spowite lepką, ciężką, szkarłatną mgłą, z której wydostawały się
jedynie odgłosy. Jęki, gardłowe pomruki, przypominające posilające się, wygłodzone
zwierzę, przyspieszone bicie serca, długie westchnienia, zmieszane ze sobą
oddechy i przesączające się przez wszystko, gęste, kąsające wnętrzności
pragnienie.
I w końcu z całej tej powodzi wyłoniła się twarz. Twarz o szeroko otwartych,
zielonych oczach wypełnionych pożarem orgazmu i smukłe, wygięte w łuk ciało,
podrygujące na jego kolanach w rytmie przelewających się przez nie fal rozkoszy.
I mógł znowu obserwować, jak absolutnie wszystko odpływa z jego twarzy i
pozostaje tylko czysta rozkosz, tak silna, że wyglądała, jakby sprawiała mu ból. Jak
czarne kosmyki opadają na spocone czoło, a w kącikach powiek pojawiają się drżące
łzy. Jak jego biodra wciąż podrygują, wyrzucając z siebie ostatnie krople nasienia.
Jak otwarte od krzyku usta zamierają i wydobywa się z nich pełen satysfakcji jęk.
Tak doskonały... tak cholernie doskonały.
Severus gorączkowo pochłaniał ten widok, czekając... bowiem wiedział, że za
moment, już za kilka sekund nadejdzie najlepsze.
O tak, właśnie teraz!
Ten cudowny błogi wyraz twarzy, nieprzytomny uśmiech i oczy jaśniejące blaskiem
spełnienia... widział to wszystko, zanim Harry znieruchomiał i opadł na niego z
westchnieniem, wtuliwszy się w jego szaty.
Teraz, kiedy Potter był już nasycony, Severus mógł w końcu nakarmić także i
siebie...
***
Severus leżał przez chwilę na plecach, wpatrując się w sufit i usiłując wyrównać
oddech. Słyszał obok siebie ciężki oddech Harry'ego. Powoli przekręcił głowę i
spojrzał na niego. Chłopak leżał tyłem do niego, z podkurczonymi nogami. Jego
jasna skóra lśniła od potu. Wycieńczone mięśnie drżały. Widział jego wystające
łopatki i długą linię kręgosłupa, biegnącą aż do krzyża. Spojrzał niżej. Na
wypływającą spomiędzy pośladków białą, gęstą ciecz, osiadającą na czarnej pościeli.
Taki splamiony... zbrukany.
Nie. Nie tak powinien wyglądać. Powinien lśnić. Powinien jaśnieć.
Severus sięgnął po różdżkę i niemal bezgłośnie wyszeptał zaklęcie czyszczące.
Ostry, drażniący nozdrza zapach potu i seksu zniknął. Sperma również.
Mężczyzna uniósł się na łokciu i spojrzał na leżącego obok Harry'ego. Jego ciało
niemal raziło swą jasnością na tle czarnej pościeli. I ten widok wydawał się
Severusowi tak... nierzeczywisty. Nie przywykł do tego. Do czyjejś obecności w
swojej sypialni. Ale Potter był tutaj. W jego łóżku. Rozgrzany i zaspokojony, przy jego
boku. I Severus nie mógł oderwać od niego wzroku, kiedy przysunął się bliżej,
wyciągnął dłoń i dotknął ciemnych, rozrzuconych na pościeli włosów.
W tym samym momencie powietrze stało się cieplejsze i wypełniło się blaskiem.
Oczy Severusa przysłaniała dziwna mgła, kiedy głaskał czarne, wilgotne kosmyki,
prześlizgujące się miękko pomiędzy jego palcami i wsłuchiwał się w drżący oddech
Harry'ego, który powoli się uspakajał. Przesuwał palce po gładkiej, rozgrzanej twarzy,
gładząc policzek i skroń chłopaka. Wyczuwalny w powietrzu zapach wanilii i
czekolady wydawał mu się jeszcze intensywniejszy niż zwykle. Mimowolnie
przysunął twarz bliżej do szyi Harry'ego, muskając nosem rozczochrane włosy i
wciągając głęboko w nozdrza tę niebywałą woń.
Pomieszczenie zafalowało lekko i wypełniło się głośnymi, coraz szybszymi
uderzeniami serca, odbijającymi się echem w całej sypialni.
Wyczuwał bijące od nagiego ciała ciepło. Ciepło, które zdawało się wsączać przez
skórę do jego wnętrza i roztapiać coś, co na zawsze powinno zostać skute lodem.
Coś w najodleglejszym zakamarku jego umysłu krzyczało. Krzyczało, żeby się
opanował, żeby odsunął się, wstał i odszedł, tak jak zawsze to robił, by nie dopuścić,
nie pozwolić, by cokolwiek go przy nim zatrzymało. By zdusić w zalążku każdą,
najmniejszą nawet iskierkę, która mogłaby niepostrzeżenie zagnieździć się w jego
duszy.
Ale... był w tej chwili zbyt ogłuszony, by usłyszeć te odległe krzyki.
To tylko jeden wieczór. Tylko jeden. Nic się nie stanie - myślał, wsłuchując się w
coraz głębszy, spokojniejszy oddech tuż obok niego.
Wyglądało na to, że chłopak zasypiał. W jego łóżku...
Nadeszło otrzeźwienie.
Severus oderwał twarz od jego szyi i zmarszczył brwi.
Nie pozwoli mu tutaj zasnąć. Potter musi wrócić do dormitorium.
Mężczyzna przymknął powieki i zacisnął usta. Po chwili w pomieszczeniu zrobiło się
chłodniej, mgła powoli opadła, a czerwień rozpłynęła się, zastąpiona wilgotnym
mrokiem. Kiedy Severus otworzył oczy, nie było w nich śladu po jakiejkolwiek emocji.
Jedynie niewzruszona oziębłość. Zabrał rękę i odsunął się.
- Już późno. Musisz wracać.
*
Kiedy Severus wrócił z łazienki, Potter nie tyle nie wstał, nie ubrał się i nie
przyszykował do wyjścia, ale... zasnął mu w łóżku. Próbował go obudzić, ale chłopak
wydawał się tak wykończony po seksie, że w ogóle nie kontaktował.
Pozwolił mu więc zostać. Ten jeden raz. Ale nad ranem od razu go wyrzuci. Niech
Potter nie myśli sobie, że to jakiś cholerny hotel.
Nie dane mu było jednak doczekać do rana, ponieważ w nocy obudziły go krzyki.
Potter miał koszmar. Koszmar, w którym, jak domyślał się Severus, chłopak zobaczył
jego śmierć. Zadaną najprawdopodobniej z ręki Czarnego Pana. Próbował go
uspokoić, ale Potter był tak roztrzęsiony, że zerwał się z łóżka i potykając się, pobiegł
do łazienki.
I nie wychodził. Zdecydowanie zbyt długo. A mając w pamięci wyraz jego twarzy, na
której przerażenie i rozpacz wyryły tak głębokie ślady, że Severus widział je przed
oczami jeszcze długo po tym, jak chłopak zniknął w swej kryjówce... zaczynał się
niepokoić.
Zanim Severus zdążył się zorientować, stał już przed drzwiami do łazienki, wpatrując
się w nie i czekając...
Da mu jeszcze minutę. Jeżeli Potter zaraz stamtąd nie wyjdzie, to sam go wywlecze.
Choćby i siłą.
Na szczęście nie musiał tego robić.
Klamka poruszyła się i drzwi otworzyły się.
Potter zamarł w progu, spoglądając na Severusa z zaskoczeniem. Ale zanim zdążył
uciec wzrokiem, mężczyzna zdołał zauważyć wyraz jego oczu... i coś w jego wnętrzu