Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 406 407 408 409 410 411 412 413 414 ... 508
Перейти на страницу:

struna, jakby czekał na kolejne smagnięcie batem albo coś równie nieprzyjemnego...

już nie był tego taki pewien.

- Potter... - zaczął, a jego głos zabrzmiał wyjątkowo głośno w otaczającej ich ciszy. -

Wiem, że nie byłbyś sobą, gdybyś nie zignorował mojego polecenia, ale w tej

sytuacji... - Nie. Powinien postarać się być bardziej... delikatny. - Mam ci coś

ważnego do powiedzenia i chciałbym, żebyś dobrze mnie wysłuchał - kontynuował,

starając się, by jego głos był cichszy i spokojniejszy. Potter wciąż na niego nie patrzył

i... zaczynało go to denerwować. Czego tak się bał? Przecież przyszedł tu, by...

cholera! - I radzę ci przestać wgapiać się w ten niewymownie interesujący deseń na

dywanie i spojrzeć na mnie, kiedy do ciebie mówię.

Chłopak ewidentnie się wzdrygnął, ale nie podniósł głowy. Severus poczuł napływ

irytacji.

Dlaczego Potter nie chciał na niego spojrzeć? Gdyby był to po prostu uparty,

infantylny rodzaj buntu, to Severus bez problemu by sobie z nim poradził, ale

wyczuwał coś znacznie silniejszego... coś tak niewiarygodnie silnego, że przesączało

się również do jego wnętrza... przynosząc ze sobą... wypełniając go... zmuszając go

do odczuwania...

- Nie każ mi tego drugi raz powtarzać - rozkazał ostro.

I wtedy Potter podniósł głowę. I Severus zobaczył. Zobaczył ślady łez na bladych

policzkach i spuchnięte, zaczerwienione oczy...

I wszystko zniknęło. Utonęło w duszącej ciemności i ogłuszającym hałasie,

wypełnionym zwielokrotnionymi, dudniącymi uderzeniami... uderzeniami, które

wstrząsały całą przestrzenią... i odgłosem sypiących się gruzów oraz pękającego

muru... muru, przez który coś się przesączało, przedzierało... coś, co przynosiło ból.

Zanim jednak Severus zdążył to zatamować, rozlało się w jego żyłach niczym

trucizna, przejmując nad nim kontrolę i doprowadzając go niemal do ruiny.

Wziął głęboki oddech, wynurzając się na powierzchnię i pozwalając, by cieniutkie nici

opanowania ponownie oplotły jego umysł oraz ciało, wyciągając go z jeziora zieleni,

w którym prawie utonął. Teraz widział tylko wpatrzone w niego, ukryte za okularami

oczy.

Niebezpieczeństwo minęło.

Ale jak w ogóle mógł do niego dopuścić? Przyszedł tutaj tylko po to, by powiedzieć

mu, że zmienił zdanie. I zrobi to. A potem po prostu wyjdzie i nie będzie więcej o tym

myślał.

To była tylko chwilowa słabość. Nic więcej.

Nic.

***

- ...Życzę wam wszystkim wytrwałości i odwagi na krętych ścieżkach życia,

najeżonych przeszkodami i trudnymi wyborami, ale wiedzcie, że zawsze odnajdziecie

drogę, jeżeli tylko będziecie podążali za światłem miłości. - Wszyscy zgromadzeni

przy jednym stole nauczyciele i uczniowie, którzy pozostali na Święta w Hogwarcie,

wpatrywali się w wygłaszającego świąteczną przemowę Dumbledore'a, uśmiechając

się lekko. Jedynie Snape przyglądał mu się ponurym wzrokiem. - Życzę wam także,

aby te święta zmieniły coś w waszym życiu, abyście mogli przeżyć je w radości i z

uśmiechem na twarzy. - Dumbledore zerknął w kierunku skwaszonego Snape'a, a

jego oczy zamigotały. - I mam nadzieję, że za rok również się tu spotkamy,

niezależnie od tego, co się w międzyczasie wydarzy.

W tym samym momencie Snape zmarszczył brwi, odwrócił wzrok i zatrzymał go na

płonącej w lichtarzu świecy.

Och, wydarzy się i to bardzo wiele, pomyślał Severus. Czarny Pan będzie martwy i

nareszcie zniknie z jego życia, raz na zawsze. A jeżeli będzie mu sprzyjać szczęście,

to pozbędzie się również tego starego głupca...

A Potter...

Świeca zamigotała i przygasła. Zrobiło się ciemniej. I chłodniej.

Potter także zginie... zginie... i więcej go nie zobaczy... nigdy więcej.

Potrzebował całej siły woli, by odegnać tę myśl. Myśl, która teraz, w tej jednej chwili

wydała mu się tak... niewyobrażalna.

*

Potter przyszedł do niego od razu po świątecznej kolacji, przynosząc ze sobą cały

worek śmieci, które uważał za ozdoby gwiazdkowe. Severus zgodził się jedynie na

pozostawienie małej, kolorowej choinki, która stała teraz na środku stolika w jego

salonie, ponieważ najwyraźniej chłopak nie przeżyłby, gdyby nie miał przynajmniej

jednej rzeczy, która uświadamiałaby mu, że właśnie trwają święta. Tak jakby nie było

tego widać w całym zamku. Przecież wystarczyło tylko postawić stopę poza

gabinetem Severusa, by zostać otoczonym przez całe to szaleństwo. Nie musiał

przywlekać mu tego jeszcze do komnat.

Ale widocznie Potterowi nie potrzeba wiele do szczęścia, skoro wystarczy mu tylko

małe ozdobne drzewko, by mógł na nie spoglądać co chwilę i uśmiechać się.

I by Severus mógł na to patrzeć. Na niego.

Na radość na jego twarzy, kiedy pił piwo kremowe... i kiedy oglądał szklaną kulę... i

myśl, że to on, Severus, sprawił mu tę radość, wydawała mu się tak...

surrealistyczna.

Ale, wbrew sobie... zasmakował w niej.

I zapragnął więcej.

*

Powietrze falowało, przesiąknięte żarem i głośnymi uderzeniami serca. Całe

pomieszczenie wypełnione było mgłą, która zniekształcała wszystko wokół,

pogrążając cały salon w szkarłatnej ciemności, w której nie było widać niczego, poza

jaśniejącą, tętniącą własnym blaskiem istotą, siedzącą na kolanach Snape'a w

krwistoczerwonej koszuli, z otwartymi, z trudem łapiącymi powietrze ustami i

rozgrzaną erekcją, pulsującą w zaciśniętej dłoni Severusa.

- No, no, nie możemy pozwolić, abyś zbyt szybko doszedł... - wyszeptał chrapliwie

mężczyzna, próbując nadać swojemu głosowi kąśliwe zabarwienie, aby zatuszować

buzującą w nim niecierpliwość i okiełznać głód, który odczuwał, gdy patrzył na

chłopaka.

Ale nie zamierzał się spieszyć. Chciał zająć się nim odpowiednio, chciał podsycać to

pragnienie powoli, patrzeć, jak rozpala się płomieniem i rozrasta coraz bardziej,

każąc Potterowi skamleć i kwilić bez końca, by Severus jak najdłużej mógł

rozsmakowywać się w tym widoku i w tych wylewających się z chłopaka emocjach.

Złapał za czarny krawat, powoli zsuwając go w dół i poluzowując na tyle, aby mógł

mu go zdjąć przez głowę. Odrzucił go na podłogę i, nie odrywając spojrzenia od

zamglonych pożądaniem oczu, ukrytych za zaparowanymi okularami, sięgnął po

guziki koszuli, rozpinając je powoli jeden po drugim i pochłaniając wzrokiem każdy

centymetr jasnej skóry, wyłaniający się spod ubrania. Aż w końcu dotarł do

ostatniego guzika i mógł odsunąć materiał na boki, niczym kurtynę skrywającą przed

jego oczami upragniony widok. Widok, który mógłby podziwiać godzinami. Dwie,

ciemne brodawki na tle jasnej, nieskazitelnej skóry, pozbawionej blizn i skaz, drobna,

szczupła, chłopięca postura, tak żywo przypominająca mu o tym, że to wciąż był...

zaledwie szesnastolatek. Szesnastolatek, który potrzebował Mistrza, potrzebował

autorytetu, potrzebował silnej dłoni, która odbierze mu dech w piersiach i zatrzęsie

jego światem. Ale powoli okazywało się, że świat Severusa również zaczyna drżeć...

Niecierpliwym ruchem zsunął koszulę z jego ramion, pozwalając jej opaść do łokci i

zawisnąć tam, i w ostatniej chwili powstrzymał pragnienie, by rzucić się na niego i,

nie zważając na nic, po prostu go pożreć. W całości. Delektując się każdym kęsem.

Smakować młodość i to bezgraniczne oddanie tak długo, dopóki nie nasyci się nim

1 ... 406 407 408 409 410 411 412 413 414 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)