Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 402 403 404 405 406 407 408 409 410 ... 508
Перейти на страницу:

zabić. Wolę umrzeć, niż przyczynić się do waszego zwycięstwa.

- Och, śmierć to przywilej zarezerwowany jedynie dla tych, którzy na nią zasłużyli -

powiedział Severus, powoli okrążając krzesło. - Dla ciebie przygotowałem zupełnie

inne atrakcje. Wszystko, czego doznałeś do tej pory, było zaledwie rozgrzewką. -

Stanął za krzesłem, pochylając się do ucha mężczyzny i wypowiadając mroźnym

szeptem: - Czeka cię bardzo długa noc. Będziesz konał w największych

męczarniach. Doznasz takiego cierpienia, jakiego nie potrafisz sobie nawet

wyobrazić. Będziesz marzył o śmierci, błagał o nią, ale jej nie otrzymasz. Mogę cię

utrzymywać przy życiu tak długo, jak zechcę. Będziesz patrzył, jak twoja skóra

odchodzi płatami, a kości łamią się niczym zapałki i przebijają mięśnie... - Słyszał, jak mężczyzna wstrzymuje oddech. Niemal wyczuwał jego kąsające wnętrzności

przerażenie. Wyprostował się i ruszył dalej. - Ale możesz tego uniknąć. Wystarczy,

że przetłumaczysz dla mnie te kilka zdań... - Wskazał na leżącą w kącie na

niewielkim stoliku księgę. - ...a będziesz wolny.

Zatrzymał się przed mężczyzną, przyglądając się z góry jego drżącym wargom i

bladym policzkom. Severus wyczuwał emanujący od niego strach, ale oprócz niego

było tam coś jeszcze... nienawiść.

Mężczyzna uniósł głowę i... splunął na jego szatę.

- Pierdol się - wycharczał.

Czarne oczy zmrużyły się, rozbłyskując lodem.

Wiele razy zastanawiał się, dlaczego tak wielu głupców uważało zacięty upór za

oznakę odwagi... skoro nie przynosiła im ona niczego poza cierpieniem i śmiercią?

- Lacrima!

Powietrze rozdarł niemal zwierzęcy wrzask. Ciało mężczyzny wpadło w

niekontrolowane drgawki, rzucając się na krześle z taką siłą, iż niemal przewróciło je

na podłogę. Zaczerwieniona skóra okalająca jedną z ciemnych plam zaczęła się

odrywać, odsłaniając mięśnie i nerwy.

I nagle wszystko ucichło. Ciało zwiotczało, a głowa mężczyzny opadła do przodu.

Severus opuścił rękę. Napięcie w jego oczach przygasło. Palce zaciśnięte wokół

różdżki rozluźniły się nieco.

Przez chwilę po prostu przyglądał się nieprzytomnemu mężczyźnie, zastanawiając

się nad następnym ruchem.

Był twardy. Twardszy, niż się spodziewał. Obawiał się, że w jego przypadku tortury

mogły zdziałać niewiele, a nie mógł przesadzić, by nie zmasakrować za bardzo

umysłu tego człowieka, tak jak stało się to z Longbottomami. Potrzebował jego

wiedzy i umiejętności. A tych nie mogły zapewnić mu jednocześnie ani Imperius, ani

Legilimens Evocis. Ani nawet Veritaserum, które otumaniało zbyt bardzo, by pozwolić

na tak skomplikowaną czynność, jak odczytanie run.

Nie, będzie musiał zagrać inną kartą.

Sięgnął do kieszeni szaty i wyjął z niej niewielką buteleczkę. Złapał mężczyznę za

włosy, odchylił jego głowę do tyłu, ścisnął szczękę, otwierając mu usta i wlał do nich

odrobinę płynu.

Odstąpił, gdy mężczyzna zakrztusił się, otworzył szeroko oczy i gwałtownie pochylił

się do przodu, plując czerwono-zieloną mazią.

- Interesujące zaklęcie, nieprawdaż? - zapytał Severus, kiedy mężczyzna skończył

już krztusić się i pluć. - A gdybym tak użył go na twojej żonie i dzieciach?

Zastanawiające, czy wytrzymaliby dłużej niż ty...?

Mężczyzna poderwał głowę, spoglądając na niego przekrwionymi oczami.

- Nie waż się ich tknąć. Jeżeli spróbujesz, to...

Zadziwiające, jak bardzo ludzie, którzy nie mają już wpływu na cokolwiek, dalej

potrafią łudzić się, że mają jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją...

- Twój syn skończył w zeszłym roku Hogwart, prawda? I planuje zostać badaczem

egzotycznych magicznych zwierząt. Cóż to by była za strata, gdyby nigdy nie miał

szans ziścić swych marzeń... - Wyszeptał Severus, patrząc mężczyźnie prosto w

oczy. - A córka... ma dopiero dziesięć lat, zgadza się? Dopiero za rok będzie mogła

pójść do wymarzonej szkoły. A gdyby ktoś odebrał jej szansę wybrania swej

pierwszej różdżki? Gdyby nigdy nie było jej dane wsiąść do jadącego do Hogwartu

pociągu, a ty nigdy nie mógłbyś pomachać jej na pożegnanie? A co zrobiłaby twoja

żona po stracie obojga dzieci? Jak sądzisz? Może sama odebrałaby sobie życie?

- Przestań... - Z drżących warg mężczyzny wyrwał się żałosny jęk.

Oczy Severusa rozbłysły jadowicie.

Miłość. Największa ułomność tego świata. Nawet najtwardszego człowieka potrafi

doprowadzić do ruiny...

- Księga! - rozkazał, wskazując na stolik.

Mężczyzna przymknął powieki, wziął głęboki oddech i skinął głową.

- Słuszna decyzja - powiedział Snape, zdejmując różdżką magiczne pęta. - Ale

pamiętaj, że jeżeli spróbujesz mnie okłamać... będę o tym wiedział.

***

Z wiedzą, którą zdobył, mógł w końcu posunąć się dalej. Pozostało mu już do

pozyskania niewiele składników, ale niektóre z nich wymagały ponownego

uruchomienia skomplikowanych kontaktów. I zaczynał coraz poważniej zastanawiać

się nad tym, czy zdąży skończyć eliksir, zanim Potter wpadnie na kolejny

spektakularny sposób zabicia się. A raczej uniknięcia cudem śmierci.

Wystarczyło, że zostawił go tylko na chwilę.... na jedną krótką chwilę. Ale czego się

po nim spodziewał? Przecież to najbardziej wścibski, najbardziej lekkomyślny i

pozbawiony wyobraźni przypadek w całej szkole. Severus wyraźnie zakazał mu

czegokolwiek dotykać, ale on oczywiście i tak postąpił po swojemu. Nie byłby

Potterem, gdyby tego nie zrobił i to on, Severus powinien przewidzieć, że to się tak

skończy. Potter miał absolutny talent do przyciągania kłopotów i nie powinien

zostawiać go samego ani na sekundę.

Wciąż pamiętał bicie własnego serca, kiedy biegł korytarzem... i to uczucie...

spadania, kiedy otworzył drzwi i zobaczył Pottera leżącego na podłodze... i wrażenie,

że wszystko wokół tonie w morzu lodu, a jego ciało wypełnia się paraliżującą

ciemnością... dopóki Potter nie zaczął oddychać.

A teraz spał na jego kolanach i Severus zastanawiał się, jak właściwie do tego

doszło... skoro przez pewien czas sam miał ochotę skręcić mu kark za to, jakim

potrafił być bezmyślnym, doprowadzającym go do stanu wrzenia nicponiem. Ale

później Potter po prostu przyszedł do niego na szlaban i... został.

Severus oderwał wzrok od czytanej przez siebie książki i rozsunął nieco nogi,

zdrętwiałe już od ciężaru chłopaka, próbując znaleźć wygodniejszą pozycję i

jednocześnie starając się go nie obudzić, ale wtedy z ust Pottera wyrwał się...

interesujący jęk.

- Oooch... Severusie...

Mężczyzna spojrzał na zarumienioną od snu twarz Harry'ego. Chłopak nadal spał, z

ramionami oplecionymi wokół jego szyi i głową wtuloną w obojczyk. Ewidentnie śnił o

czymś przyjemnym, ponieważ co jakiś czas z jego rozchylonych, oddychających

ciężko ust wydobywał się senny jęk lub pomruk.

Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem i powrócił do czytania, ale po chwili z ust

Harry'ego wydobyła się seria niewyraźnych słów, które udało się jednak Severusowi

zrozumieć jako:

- Jestem Wybrańcem... I mogę pieprzyć się, z kim chcę i kiedy chcę... Nawet na

cholernym meczu... Złapałem już znicz, a teraz... chcę tylko... oooch... Severusa...

Brwi mężczyzny poszybowały w górę.

No coś takiego... Potter po raz kolejny go zaskoczył. Nie przypuszczał, że jego

1 ... 402 403 404 405 406 407 408 409 410 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)