Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
zabić. Wolę umrzeć, niż przyczynić się do waszego zwycięstwa.
- Och, śmierć to przywilej zarezerwowany jedynie dla tych, którzy na nią zasłużyli -
powiedział Severus, powoli okrążając krzesło. - Dla ciebie przygotowałem zupełnie
inne atrakcje. Wszystko, czego doznałeś do tej pory, było zaledwie rozgrzewką. -
Stanął za krzesłem, pochylając się do ucha mężczyzny i wypowiadając mroźnym
szeptem: - Czeka cię bardzo długa noc. Będziesz konał w największych
męczarniach. Doznasz takiego cierpienia, jakiego nie potrafisz sobie nawet
wyobrazić. Będziesz marzył o śmierci, błagał o nią, ale jej nie otrzymasz. Mogę cię
utrzymywać przy życiu tak długo, jak zechcę. Będziesz patrzył, jak twoja skóra
odchodzi płatami, a kości łamią się niczym zapałki i przebijają mięśnie... - Słyszał, jak mężczyzna wstrzymuje oddech. Niemal wyczuwał jego kąsające wnętrzności
przerażenie. Wyprostował się i ruszył dalej. - Ale możesz tego uniknąć. Wystarczy,
że przetłumaczysz dla mnie te kilka zdań... - Wskazał na leżącą w kącie na
niewielkim stoliku księgę. - ...a będziesz wolny.
Zatrzymał się przed mężczyzną, przyglądając się z góry jego drżącym wargom i
bladym policzkom. Severus wyczuwał emanujący od niego strach, ale oprócz niego
było tam coś jeszcze... nienawiść.
Mężczyzna uniósł głowę i... splunął na jego szatę.
- Pierdol się - wycharczał.
Czarne oczy zmrużyły się, rozbłyskując lodem.
Wiele razy zastanawiał się, dlaczego tak wielu głupców uważało zacięty upór za
oznakę odwagi... skoro nie przynosiła im ona niczego poza cierpieniem i śmiercią?
- Lacrima!
Powietrze rozdarł niemal zwierzęcy wrzask. Ciało mężczyzny wpadło w
niekontrolowane drgawki, rzucając się na krześle z taką siłą, iż niemal przewróciło je
na podłogę. Zaczerwieniona skóra okalająca jedną z ciemnych plam zaczęła się
odrywać, odsłaniając mięśnie i nerwy.
I nagle wszystko ucichło. Ciało zwiotczało, a głowa mężczyzny opadła do przodu.
Severus opuścił rękę. Napięcie w jego oczach przygasło. Palce zaciśnięte wokół
różdżki rozluźniły się nieco.
Przez chwilę po prostu przyglądał się nieprzytomnemu mężczyźnie, zastanawiając
się nad następnym ruchem.
Był twardy. Twardszy, niż się spodziewał. Obawiał się, że w jego przypadku tortury
mogły zdziałać niewiele, a nie mógł przesadzić, by nie zmasakrować za bardzo
umysłu tego człowieka, tak jak stało się to z Longbottomami. Potrzebował jego
wiedzy i umiejętności. A tych nie mogły zapewnić mu jednocześnie ani Imperius, ani
Legilimens Evocis. Ani nawet Veritaserum, które otumaniało zbyt bardzo, by pozwolić
na tak skomplikowaną czynność, jak odczytanie run.
Nie, będzie musiał zagrać inną kartą.
Sięgnął do kieszeni szaty i wyjął z niej niewielką buteleczkę. Złapał mężczyznę za
włosy, odchylił jego głowę do tyłu, ścisnął szczękę, otwierając mu usta i wlał do nich
odrobinę płynu.
Odstąpił, gdy mężczyzna zakrztusił się, otworzył szeroko oczy i gwałtownie pochylił
się do przodu, plując czerwono-zieloną mazią.
- Interesujące zaklęcie, nieprawdaż? - zapytał Severus, kiedy mężczyzna skończył
już krztusić się i pluć. - A gdybym tak użył go na twojej żonie i dzieciach?
Zastanawiające, czy wytrzymaliby dłużej niż ty...?
Mężczyzna poderwał głowę, spoglądając na niego przekrwionymi oczami.
- Nie waż się ich tknąć. Jeżeli spróbujesz, to...
Zadziwiające, jak bardzo ludzie, którzy nie mają już wpływu na cokolwiek, dalej
potrafią łudzić się, że mają jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją...
- Twój syn skończył w zeszłym roku Hogwart, prawda? I planuje zostać badaczem
egzotycznych magicznych zwierząt. Cóż to by była za strata, gdyby nigdy nie miał
szans ziścić swych marzeń... - Wyszeptał Severus, patrząc mężczyźnie prosto w
oczy. - A córka... ma dopiero dziesięć lat, zgadza się? Dopiero za rok będzie mogła
pójść do wymarzonej szkoły. A gdyby ktoś odebrał jej szansę wybrania swej
pierwszej różdżki? Gdyby nigdy nie było jej dane wsiąść do jadącego do Hogwartu
pociągu, a ty nigdy nie mógłbyś pomachać jej na pożegnanie? A co zrobiłaby twoja
żona po stracie obojga dzieci? Jak sądzisz? Może sama odebrałaby sobie życie?
- Przestań... - Z drżących warg mężczyzny wyrwał się żałosny jęk.
Oczy Severusa rozbłysły jadowicie.
Miłość. Największa ułomność tego świata. Nawet najtwardszego człowieka potrafi
doprowadzić do ruiny...
- Księga! - rozkazał, wskazując na stolik.
Mężczyzna przymknął powieki, wziął głęboki oddech i skinął głową.
- Słuszna decyzja - powiedział Snape, zdejmując różdżką magiczne pęta. - Ale
pamiętaj, że jeżeli spróbujesz mnie okłamać... będę o tym wiedział.
***
Z wiedzą, którą zdobył, mógł w końcu posunąć się dalej. Pozostało mu już do
pozyskania niewiele składników, ale niektóre z nich wymagały ponownego
uruchomienia skomplikowanych kontaktów. I zaczynał coraz poważniej zastanawiać
się nad tym, czy zdąży skończyć eliksir, zanim Potter wpadnie na kolejny
spektakularny sposób zabicia się. A raczej uniknięcia cudem śmierci.
Wystarczyło, że zostawił go tylko na chwilę.... na jedną krótką chwilę. Ale czego się
po nim spodziewał? Przecież to najbardziej wścibski, najbardziej lekkomyślny i
pozbawiony wyobraźni przypadek w całej szkole. Severus wyraźnie zakazał mu
czegokolwiek dotykać, ale on oczywiście i tak postąpił po swojemu. Nie byłby
Potterem, gdyby tego nie zrobił i to on, Severus powinien przewidzieć, że to się tak
skończy. Potter miał absolutny talent do przyciągania kłopotów i nie powinien
zostawiać go samego ani na sekundę.
Wciąż pamiętał bicie własnego serca, kiedy biegł korytarzem... i to uczucie...
spadania, kiedy otworzył drzwi i zobaczył Pottera leżącego na podłodze... i wrażenie,
że wszystko wokół tonie w morzu lodu, a jego ciało wypełnia się paraliżującą
ciemnością... dopóki Potter nie zaczął oddychać.
A teraz spał na jego kolanach i Severus zastanawiał się, jak właściwie do tego
doszło... skoro przez pewien czas sam miał ochotę skręcić mu kark za to, jakim
potrafił być bezmyślnym, doprowadzającym go do stanu wrzenia nicponiem. Ale
później Potter po prostu przyszedł do niego na szlaban i... został.
Severus oderwał wzrok od czytanej przez siebie książki i rozsunął nieco nogi,
zdrętwiałe już od ciężaru chłopaka, próbując znaleźć wygodniejszą pozycję i
jednocześnie starając się go nie obudzić, ale wtedy z ust Pottera wyrwał się...
interesujący jęk.
- Oooch... Severusie...
Mężczyzna spojrzał na zarumienioną od snu twarz Harry'ego. Chłopak nadal spał, z
ramionami oplecionymi wokół jego szyi i głową wtuloną w obojczyk. Ewidentnie śnił o
czymś przyjemnym, ponieważ co jakiś czas z jego rozchylonych, oddychających
ciężko ust wydobywał się senny jęk lub pomruk.
Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem i powrócił do czytania, ale po chwili z ust
Harry'ego wydobyła się seria niewyraźnych słów, które udało się jednak Severusowi
zrozumieć jako:
- Jestem Wybrańcem... I mogę pieprzyć się, z kim chcę i kiedy chcę... Nawet na
cholernym meczu... Złapałem już znicz, a teraz... chcę tylko... oooch... Severusa...
Brwi mężczyzny poszybowały w górę.
No coś takiego... Potter po raz kolejny go zaskoczył. Nie przypuszczał, że jego