Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 404 405 406 407 408 409 410 411 412 ... 508
Перейти на страницу:

Cholera, zabolało go to...

- J-ja... muszę iść - wymamrotał cicho chłopak.

Severus zacisnął usta, przyglądając się, jak Potter zsuwa się z jego kolan i rzuciwszy

niewyraźne "dobranoc", niemal wybiega z salonu. Kiedy przebrzmiało już echo

zatrzaskiwanych drzwi, Severus odwrócił głowę w stronę kominka.

Czy on niczego się nie nauczył? Przecież już dawno dał mu jasno do zrozumienia, że

pocałunek to pewna granica, pewna bariera, której Severus nigdy nie przekraczał. I z

pewnością nie zamierzał tego zrobić teraz. Był zbyt intymny. Wymagał...

zaangażowania.

Potter nie miał prawa tego żądać. Nie miał prawa stawiać go w takiej sytuacji.

Impulsywny, samolubny gówniarz, który nigdy nie myśli o konsekwencjach! Nie zdaje

sobie sprawy z niebezpieczeństwa, nie rozumie, że dopuszczenie do tego grozi...

utratą kontroli.

Możesz zanurzyć dłonie w strumieniu, aby nabrać wody i ugasić pragnienie, ale gdy

pochylisz się za bardzo, aby dotknąć wargami powierzchni wody... możesz bardzo

łatwo stracić równowagę, wpaść w zdradliwe głębiny i utonąć. To było zbyt duże

ryzyko, a Severus nie mógł sobie na nie pozwolić. Stawka była zbyt wysoka.

I chłopak będzie musiał się z tym pogodzić, czy mu się to podoba, czy nie.

Spojrzenie Severusa ponownie spoczęło na drzwiach.

Do cholery z nim!

Błyskawicznie zerwał się z fotela, złapał odłożoną na czarny fotel pelerynę-niewidkę i

wypadł za drzwi.

*

To była dobra decyzja. Gdyby tego nie zrobił... gdyby za nim nie poszedł... chłopak

mógłby zrobić sobie jeszcze większą krzywdę. W chwili, w której zobaczył jego

pokaleczone dłonie... zrozumiał, jak bardzo Potter był... kruchy. Jak bardzo uzależnił

się od niego, dostosowując swoje szczęście do relacji z Severusem. I jak bardzo ta

myśl... niepokoiła.

Dlatego też odsunął ją, poświęcając swe myśli treningom z Nottem. Chłopak nie był

tak zdolny jak Malfoy czy Zabini, których wyszkolił już jakiś czas temu, ale brak

umiejętności nadrabiał zaangażowaniem. Szkoda jednak, że marnował swą moc na

bezsensowne mordowanie zwierząt, karmiąc swą ciemność byle czym, bez celu, bez

finezji i bez kontroli. Ale skoro jego ojciec nalegał na to, by Severus nauczył jego

syna wszystkich najbrutalniejszych zaklęć, to nie mógł odmówić, szczególnie że

chłopak mógł w ten sposób zaspokoić swą nienasyconą, młodzieńczą i

bezproduktywną żądzę krwi, nie ściągając przy tym na siebie i na Severusa

kłopotów.

Ale oczywiście nie dotyczyło to Pottera, który sam potrafił być często jednym wielkim

kłopotem. Kiedy chłopak wpadł do jego gabinetu, wrzeszcząc niczym opętany, że

Severus zdradza go z Nottem - chociaż sam ten pomysł był tak absurdalny, że tylko

obłąkaniec mógł na coś takiego wpaść - demolując mu gabinet i niemal tracąc

oddech na samą myśl, że Severus mógł dotknąć kogokolwiek, kogokolwiek poza

nim... uczucie, które pojawiło się wówczas w Severusie, było... niespotykane.

Zazdrość Pottera była tak destrukcyjna, tak kąsająca, tak niszczycielska... że, niczym

wypełniony lawą pocisk, trafiła wprost w jego erekcję, wypełniając go tak wielkim

głodem, iż nie mógłby dalej funkcjonować, gdyby go nie zaspokoił... gdyby nie

udowodnił temu nieobliczalnemu dzieciakowi, jak bardzo go pożąda... i że jest jedyną

osobą, która daje mu tak wielkie spełnienie...

- Jesteś... tylko... ty... Potter...

Kiedy wymawiał te słowa... kiedy zagłębiał się w nim, w jego drżącym ciele, w jego

zachłannym spojrzeniu... przyjemność była tak silna, że niemal go zabiła.

Ale kiedy było już po wszystkim... kiedy obaj leżeli w uścisku, próbując odzyskać

oddech i zmysły... Potter znowu to zrobił. Znowu wypowiedział słowa, których

Severus nie chciał słyszeć...

- Jestem tylko ja. I zawsze będę.

...ponownie ściągając ciemność. I chłód.

***

Severus nienawidził Świąt Bożego Narodzenia. Uważał je za najbardziej

bezproduktywne święto, jakie istniało, służące jedynie pozbawionemu kontroli

obżarstwu, wydawaniu setek galeonów na przedmioty, które nikomu się do niczego

nie przydadzą, udawaniu życzliwości dla całego świata, obwieszaniu każdej możliwej

powierzchni tandetnymi, koszmarnymi ozdobami i spędzaniu czasu z ludźmi, których

wcale nie miało się ochoty oglądać. Śpiewające bombki, migoczące lampki, mieniące

się w oczach kokardki i prześladujące go ze wszystkich stron, wyszczerzone w

uśmiechach twarze doprowadzały go do niestrawności. A coroczna, świąteczna

przemowa Dumbledore'a, której dyrektor zapewne nie oszczędzi im i w tym roku,

była swoistym zwieńczeniem całego tego cyrku.

Jedynym plusem tego zamieszania było to, że na dziesięć dni zamek opustoszeje,

pozwalając mu odpocząć od wszystkich tych rozwydrzonych dzieciaków i od

większości członków grona pedagogicznego. I może nawet zniósłby jakoś ten okres,

gdyby nie jeden irytujący szczegół... a raczej pewna natrętna myśl, która nie dawała

mu spokoju... Potter.

Długo zastanawiał się, co z nim począć, i w końcu zdecydował: nie może pozwolić

mu wyjechać. Potter uwielbia przyciągać kłopoty, a to oznacza, że Severus musi

przez cały czas mieć go na oku. Chłopak powinien więc koniecznie zostać w zamku,

nawet jeżeli to oznaczało całkowite zburzenie jego corocznego rytuału spędzania

tego godnego politowania święta ze swoimi eliksirami, kilkoma interesującymi

lekturami oraz wieloma butelkami jego ulubionej whisky...

I właśnie dlatego szedł właśnie do gabinetu Dumbledore'a, przedzierając się

pomiędzy spieszącymi we wszystkich kierunkach uczniami. Musiał porozmawiać z

dyrektorem i przekonać go do swego pomysłu.

I wtedy Severus go dostrzegł. Wśród tłumu uczniów wypełniających korytarz

dostrzegł czarne, rozczochrane włosy, zbyt duży, pognieciony mundurek, niechlujnie

zawiązany krawat. Potter szedł powoli, pogrążony w rozmowie, jak zawsze otoczony

przez swoich przyjaciół. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech.

W tym samym momencie korytarz pogrążył się w ciemności, przykrywając wszystkich

cieniem. Jedyne światło padało na drobną sylwetkę, na jego uśmiechniętą twarz i

zielone oczy ukryte za okularami. Wszyscy inni uczniowie stali się nic nie znaczącymi

cieniami, ledwie widocznymi w mroku. Severus zwolnił kroku, nie spuszczając

wzroku z chłopaka.

I kiedy już prawie się mijali, Potter nagle oderwał spojrzenie od przyjaciół i spojrzał w bok prosto na niego. Jego oczy rozszerzyły się, a policzki pokryły rumieńcem, po

czym szybko uciekł wzrokiem, a na jego usta wypłynął ten głupkowaty uśmiech.

Korytarz rozświetlił się na chwilę czerwienią, gdy Severus go minął i odwrócił za nim

głowę, wbijając wzrok w oddalającą się sylwetkę.

Doprawdy, czy ten chłopak nigdy nie zmądrzeje?

***

Nie, nigdy nie zmądrzeje - uznał Severus, kiedy kilka dni później znalazł go pod

drzwiami swojego gabinetu, kompletnie pijanego i nie pamiętającego nawet, jak trafić

do własnego dormitorium.

Pozwolenie mu na uczestnictwo w bożonarodzeniowej imprezie okazało się

ogromnym błędem. Nie dość, że Severus nakrył go w dwuznacznej sytuacji z tą rudą

wywłoką, to na dodatek Potter po pijanemu zachowywał się tak, jakby nie wiedział,

co znaczy słowo „umiar” i paplał wszystko, co mu ślina na język przyniosła. Alkohol

definitywnie rozrzedzał mu mózg, sprawiając, że zupełnie nie panował nad tym, co i

1 ... 404 405 406 407 408 409 410 411 412 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)