Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
zastanawiał.
- A... - zająknął się. - A czy warzysz teraz jakiś trudny eliksir?
Nagle pomieszczenie rozbłysło niesamowitym blaskiem, wypełniając się pragnieniem
tak silnym, że aż wydawało się pełzać po skórze...
Przez ułamek sekundy w powietrzu pojawiła się wizja upadającego na piach ciała...
ciała, które należało do Czarnego Pana.
- Owszem - odparł cicho Severus.
Eliksir, który wszystko zakończy... który go uwolni...
- A... czy długo będziesz go jeszcze warzył?
Oblicze Severusa przeciął nagły cień, a pomieszczenie zalało się mrokiem. Nie
podobało mu się uczucie, które nadeszło wraz z tym pytaniem. Uczucie, które było
mu obce. Które nie powinno w ogóle zaistnieć.
Odwrócił głowę w stronę kominka. Nie miał ochoty patrzeć teraz na Pottera. Nie miał
ochoty widzieć jego blizny ani wpatrujących się w niego z zaciekawieniem, szeroko
otwartych oczu.
- Tyle, ile potrzeba - odparł w końcu, uznając to za najbliższą prawdy odpowiedź.
Sądził, że po tej chłodnej odpowiedzi Potter w końcu da za wygraną i zrobi to, co miał
zrobić, ale chłopak najwyraźniej nie znał znaczenia słowa „sugestia” i paplał niczym
katarynka. W końcu jednak powiedział coś, co Severusa nie tyle zaintrygowało, co
nawet... zdumiało.
- Teraz mój ulubiony przedmiot to Eliksiry - Harry uśmiechnął się figlarnie. - Wiesz,
uważam, że są naprawdę fascynujące.
Severus spojrzał na niego przeciągle, mrużąc oczy.
- Doprawdy? - zapytał, a kąciki jego ust drgnęły nieznacznie.
Harry pochylił się do przodu i kontynuował:
- Tak. I wiesz co? Nie wiem, jak mogłem wcześniej tego nie dostrzegać. Te wszystkie
składniki, które przewijają się przez moje ręce... Dotykam ich, pieszczę w moich
palcach, ugniatam, kruszę albo wyciskam z nich soki... - Snape zagryzł wargę. - ...są
naprawdę niezwykle interesujące. No i jest jeszcze kociołek, którego cały czas trzeba
pilnować, żeby nie osiągnął temperatury wrzenia i nie wybuchnął... - Severus odpiął
guzik przy kołnierzyku.
Potter był w tym naprawdę dobry... coraz lepszy. Że też ten jego słodki język potrafił
opowiadać o tym wszystkim w tak perwersyjny sposób... Nasz porządny Gryfon
pobrudził się trochę przy swoim profesorze... Ciekawe, co powiedziałaby na to
McGonagal ? Jej wyraz twarzy byłby bezcenny.
- Ale to nie wszystko - kontynuował Potter. - Jest jeszcze Mistrz Eliksirów, który nas
naucza i chociaż niemal wszyscy uczniowie się go boją, to ja uważam, że jest
doskonały w swoim fachu.
Mężczyzna rozchylił usta, zaskoczony kolejnym poziomem, na który przechodziła ich
mała gra. I musiał przyznać, że z chęcią ją podejmie... szczególnie, że rumieniec
pokrywający policzki Pottera był tak niezwykle fascynujący...
Oparł się wygodnie w fotelu, przez cały czas wbijając w niego intensywne spojrzenie.
- Jak bardzo lubisz swojego nauczyciela Eliksirów, Potter? - zapytał, rzucając mu
wyzwanie.
Chłopak rozszerzył oczy, patrząc na niego z niedowierzaniem.
Tak, Potter... skoro rozpocząłeś tę grę, to teraz ją kontynuuj... pokaż, co potrafisz,
mój mały prowokatorze...
Przez chwilę Harry po prostu siedział, wyglądając na lekko zdezorientowanego. Ale
po pewnym czasie zamknął oczy i wyraz jego twarzy zmienił się. Wydawał się lekko
uśmiechać, jakby oczami wyobraźni widział coś niezwykle przyjemnego.
- Tak bardzo... - zaczął lekko drżącym głosem - ...że kiedy siedzi przy biurku,
sprawdzając wypracowania, nie mogę się powstrzymać i obserwuję go znad swojego
kociołka. I wiem, że nie powinienem przerywać pracy, wiem, że muszę uwarzyć
eliksir. Jednak nie mogę oderwać od niego wzroku. Tak bardzo... że zaczynam
odliczać do chwili, kiedy przerwie i spojrzy na mnie. A gdy już to zrobi, na ten jeden
moment zapominam, że jesteśmy w klasie, i myślę tylko o tym, jaki jestem twardy.
Myślę tylko o moim pragnieniu. Tak bardzo... że kiedy już zdołam odwrócić wzrok i
wracam do warzenia eliksiru, uświadamiam sobie nagle, że nie wiem, jaki składnik
trzymam w ręku i który mam dodać następny, w ogóle zapomniałem, jaki eliksir mam
uwarzyć. Myślę tylko o tym, żeby znów na niego spojrzeć... - Otworzył oczy i
odetchnął głęboko. - Bardzo - dokończył cicho.
Severus patrzył na niego nieruchomo, jakby na chwilę zamarł. Pomieszczenie
zalewał niesamowicie ciepły blask, który wydawał się emanować z każdej
powierzchni, i przelewał się pomiędzy szybkimi, głośnymi uderzeniami serca,
rozgrzewając powietrze i pokrywając wszystko miękką mgiełką...
Tak w niego wpatrzony... tak bezgranicznie mu oddany...
Niebywałe.
- W takim razie musisz bardzo uważać, Potter - rzekł w końcu Severus, zmuszając
blask do wycofania się w najodleglejszy, najciemniejszy kąt pomieszczenia. - Jeżeli
tak bardzo będziesz lubił swojego nauczyciela, to możesz w końcu... - tego
pożałować - ...oblać.
- Podejmę to ryzyko - odparł cicho Harry, patrząc Severusowi prosto w oczy, w
których w tej jednej chwili lśniła jedynie ciemność.
*
W końcu chłopak przestał go męczyć i wziął się za swoje zadanie. Ale nie trwało to
długo. Ciekawość Pottera wydawała się nie mieć granic. Zainteresowała go książka,
którą Severus starał się skończyć czytać. Książka dotycząca Czarnej Magii. I
oczywiście chłopak nie potrafił się powstrzymać przed zadawaniem kolejnych pytań.
Przed wierceniem i dociekaniem. Przed wdzieraniem się jak najgłębiej i próbami
zrozumienia czegoś, co pozostawało poza zasięgiem jego pojmowania.
Wystarczyło spojrzeć na jego wstrząśniętą twarz, kiedy dotarło do niego coś, czego
nie potrafił nawet objąć umysłem. Kiedy uświadomił sobie, że tak... że Severus
potrafił rzucać najboleśniejsze klątwy i zaklęcia zabijające właśnie dlatego, że tego
chciał. Chociaż powinien raczej powiedzieć... że potrafił sam siebie przekonać, że
tego chce...
Ale Potter i tak by tego nie zrozumiał. Nie zrozumiałby, że Severus był gotów na
wszystko, był gotów posunąć się do największych okrucieństw, kiedy tylko miał w tym
cel i kiedy sam tego pragnął. Że potrafił to kontrolować. Potrafił zmusić wypełniającą
go ciemność, by służyła konkretnym zamiarom. Potrafił nad nią panować. Owszem,
czasami musiał ją karmić. Wtedy ranił, zadawał ból i cierpienie. I lubił to robić. Ale
tylko wtedy, kiedy służyło to jemu i tylko jemu.
A będąc na usługach Czarnego Pana, musiał robić to przez cały czas. Musiał na
rozkaz odbierać życie każdemu, kto został wskazany przez Czarnego Pana, musiał
zadawać najstraszliwsze katusze z powodu widzimisię obłąkanego czarodzieja,
nawet wtedy, gdy były one całkowicie zbędne, gdy nie służyły absolutnie niczemu,
jedynie temu, by Czarny Pan mógł się napawać otaczającym go bólem i cierpieniem.
Nie, Potter by tego nie zrozumiał...
Musiał więc ostrożnie dobierać słowa.
Pochylił się do przodu, wbijając w Harry'ego poważne spojrzenie.
- Ludzki umysł to naprawdę ciekawe narzędzie - powiedział doskonale opanowanym
głosem. - Można się nim posługiwać do woli, jeżeli wie się tylko, gdzie znajduje się
zamek i w jaki sposób go otworzyć. Kiedy tego dokonasz, jesteś w stanie zrobić
wszystko. Możesz zmusić swój umysł do takich rzeczy, których teoretycznie nigdy nie
byłbyś w stanie zrobić. Na przykład zabić człowieka. Albo związać się z nim
uczuciowo. Lub też go znienawidzić. Na tym właśnie polega kontrola.