Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]
Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]

Электронная книга - «Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]». Краткое содержание книги:

Po przegranej bitwie, w której zginął władca Videssos, Mavrikios Gavras, Imperium pogrążyło się w chaosie. Rozgorzła walka o władzę. W zamieszaniu wojny domowej nowym Imperatorem ogłasza się Ortaias Sphrantzes, a wówczas rzymski legion pod wodzą Marka Emiliusza Scaurusa staje po stronie prawowitego sukcesora tronu — Thisina Gavrasa...
1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 94
Перейти на страницу:

— Tak, Wasza Wysokość — szepnął porucznik żałośnie, z twarzą bladą jak nie farbowany jedwab. Wziął głęboki oddech. — Pewnie bym wymyślił dużo gorsze rzeczy, gdybym wypił więcej wina.

— Haniebne — mruknął Baanes Onomagoulos.

Thorisin natomiast zaczął się krztusić. Po chwili poddał się i wybuchnął śmiechem.

— Zabierzcie go — rozkazał strażnikom. — Wypędźcie z niego opary wina i wszystko będzie w porządku. Mysz, też coś! — prychnął, wycierając oczy. — Wynoś się — powiedział do Monotesa, który próbował dziękować — albo pożałujesz, że nią nie jestem.

Porucznik omal nie upadł, kiedy strażnicy go popchnęli. Czym prędzej wyskoczył z namiotu. Dobry humor Gavrasa zniknął razem z nim.

— Gdzie reszta? — burknął.

W rzeczywistości tylko kilka miejsc było pustych. Kiedy niespiesznie zjawił się ostatni wódz Khamorthów, Thorisin spiorunował go wzrokiem. Nomada nie zmieszał się. Gniew człowieka osiadłego, nawet króla, nie mógł zrobić na nim wrażenia.

— Dobrze, że do nas dołączyłeś — rzucił Gavras, ale sarkazm był równie chybiony jak gniew.

Następne słowa Imperatora przyciągnęły uwagę wszystkich obecnych.

— Proponuję przypuścić szturm na miasto za dwa dni o wschodzie słońca.

Po chwili zupełnej ciszy wybuchł gwar, jakiego Skaurus jeszcze nie słyszał podczas narad. Wybił się ponad niego okrzyk Soteryka.

— Więc jesteście durniem, panie, i straciliście resztki rozumu!

— Co was skłoniło do tego szaleństwa? — poparł go Utprand syn Dagobera.

W głosie Soteryka brzmiała wściekłość, natomiast w słowach starego Namdalajczyka słychać było zwykłą ciekawość. Plan Thorisina zainteresował go mniej więcej tak samo, jak trudny tekst w świętych pismach.

— Wyspiarze nigdy nie wiedzą, co się dzieje — mruknął Gajusz Filipus do Marka.

Wrzawa zagłuszyła jego pogardliwą uwagę. Dla najemnika znajomość sytuacji była na wagę złota. Jak na wysokie wymagania starszego centuriona Namdalajczycy zbyt często dawali się zaskakiwać.

Skaurus rozumiał jego dezaprobatę, ale jako człowiek bardziej obeznany w intrygach niż prosty centurion orientował się, dlaczego żołnierze Duchy wiedzą czasami mniej niż inni. Nie tylko byli heretykami w oczach Videssańczyków, ale zarazem poddanymi księcia, który sam by napadł na Imperium, gdyby uznał to za stosowne. Nic dziwnego, że wieści docierały do nich z opóźnieniem.

Thorisin Gavras czekał, aż gwar ucichnie. Marek wiedział, że Imperator jest najbardziej niebezpieczny, gdy trzyma nerwy na wodzy.

— Straciłem rozum, tak? — powiedział Gavras zimno, mierząc Soteryka wzrokiem.

Tak samo mógłby orzeł spoglądać z nieba na młodego wilczka.

Soteryk w końcu spuścił oczy, ale trybun mimo to podziwiał silne nerwy szwagra, skoro nie mógł rozsądku.

— Tak, na Zakład — odparł Namdalajczyk. — Ile już tygodni siedzimy na tyłkach, żeby wziąć szubrawców głodem? A teraz nagle w górę miecze i na nich. Twierdzę, że to idiotyzm.

— Uważaj na słowa, wyspiarzu — zagrzmiał Baanes Onomagoulos.

Jego niechęć do Namdalajczyków przewyższała mieszane uczucia wobec Thorisina.

Inni videssańscy oficerowie wydali zgodny pomruk. Gdyby Soteryk przemawiał tak do Mavrikiosa Gavrasa, młodszy brat króla wpadłby w gniew. Lecz cierniste słowa skierowane do siebie Thorisin przyjmował zwyczajnie. Podobnie jak Mavrikios — przypomniał sobie Marek.

— Wcale nie „nagle”, synu Dostiego — odezwał się Imperator.

Soteryk zrobił zdziwioną minę, gdy usłyszał rodowe imię. Skaurus przypomniał sobie, że starszy z Gavrasów też używał jego pełnego nazwiska. Zorientował się, że Thorisin zapożyczył od Mavrikiosa kolejną sztuczkę.

— Posłuchajcie — powiedział Thorisin i w kilku zdaniach wyjaśnił sytuację. — Tak więc, bohaterze, co według ciebie powinienem zrobić?

W jego głosie słychać było zniecierpliwienie.

Młody Namdalajczyk, wyczuwając drwinę, przygryzł wargi w gniewie i zakłopotaniu.

— Szturmować miasto — wykrztusił.

Nie powiedział — nie musiał mówić — że nikt jeszcze nie zdobył tych murów. Wszyscy zebrani o tym wiedzieli.

— Tak, szturmować miasto — zwrócił się Utprand do Thorisina. — Łatwo wam mówić. My jesteśmy z Duchy i płacimy za to, że zdobywamy dla was, panie, Imperium. Płacimy krwią.

Skaurus nie mógł się powstrzymać, żeby nie skinąć głową. Dowódca najemników, który stracił wojsko, nie miał nic do sprzedania.

— Więc idźcie do mroźnego piekła Skotosa — warknął Gavras, tracąc panowanie nad sobą. — Weź swoich Namdalajczyków i wracaj do domu, skoro nie chcesz walczyć. Mówisz, że płacicie krwią? Ja płacę podwójnie, cudzoziemcze. Każdy człowiek, wszystko jedno czy przyjaciel, czy wróg, który ginie w tej wojnie, zubaża mnie, bo ja jestem Autokratą całego Videssos i wszyscy jego obywatele są moimi poddanymi. Idźcie, wynoście się. Wasz widok mnie brzydzi.

Marek spodziewał się, że po tej tyradzie Utprand dumnym krokiem wymaszeruje z namiotu. Soteryk już odepchnął krzesło, ale powstrzymało go spojrzenie starszego Namdalajczyka. W gorących słowach Thorisina była prawda, która wcześniej nie dotarła do Utpranda, więc postanowił należycie je przemyśleć.

— Niech tak będzie — odezwał się w końcu. — Za dwa dni.

Zasalutował i wyszedł, skinąwszy na Soteryka.

Narada szybko się zakończyła. Oficerowie wychodzili po kilku naraz, rozprawiając z zapałem o tym, co usłyszeli. Marek napotkał spojrzenie Thorisina, który omawiał strategię z admirałem Bouraphosem. W oczach Imperatora dostrzegł wyraźny triumf. Zadał sobie pytanie, czy Gavras naprawdę się rozgniewał, czy też celowo doprowadził do tego, że Namdalajczycy z własnej woli postanowili zrobić to, co zaplanował.

Armia Gavrasa szykowała się do ataku. Wytoczono miotacze strzał i kamieni, które miały osłaniać szturmujących. Łucznicy napełnili kołczany. Wewnątrz zakrytych skórami osłon kołysały się tarany na łańcuchach.

— Bardzo imponujące — mruknął Gorgidas, obserwując przygotowania. — Pewnie w mieście grzeją olej, żeby zgotować nam gorące przyjęcie.

— Absit omen — rzucił Marek, ale wiedział, że to bardzo prawdopodobne.

Krzątanina była nazbyt widoczna z murów, by obrońcy mieli jakieś wątpliwości, co się szykuje, mimo wysiłków armii Thorisina, żeby zachować wszystko w tajemnicy.

— Gdyby trafił się jakiś dowódca z głową na karku i odwagą, zrobiłby teraz wypad i opóźnił atak o tydzień — stwierdził Gajusz Filipus, patrząc na żołnierzy Sphrantzesa maszerujących czwórkami wzdłuż blanków.

— Nie sądzę — powiedział Skaurus. — Gryzipiórki mają władzę nad generałami, bo inaczej zaatakowano by nas już dawno temu. Ortaias odgrywa wojownika, ale Yardanes rządzi za pomocą podatków i intryg, a nie stali. Nie ufa żołnierzom.

— Mam nadzieję, że się nie mylisz — westchnął centurion.

Marek zauważył, że zastępca na wszelki wypadek podwoił patrole i posterunki wartowników. Nie zmienił jego dyspozycji. Ostrożność zawsze popłacała.

Rzymianie nie byli więc zaskoczeni, kiedy po zmroku z bocznej furty ukrytej przy jednej z wież zewnętrznego muru wyskoczyli wrogowie. Oprócz mieczy i łuków nieśli płonące głownie. Zasypali nimi sprzęt oblężniczy. Buchnęły nienaturalnie jasne płomienie. Pożar szybko się rozprzestrzenił. Videssańczycy byli zręcznymi podpalaczami.

Razem z pociskami nadleciały okrzyki: „Ortaias!” i „Sphrantzesowie!”. Odpowiedziały im wrzaski zaalarmowanych wartowników „Gavras!” i jęki pierwszych rannych. Rozległ się jeszcze jeden okrzyk bojowy, który sprawił, że Skaurus, który zwykle bez entuzjazmu stawał do bitwy, zatrzasnął hełm i ruszył do walki: „Rhavas! Rhavas!”.

1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)