Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 394 395 396 397 398 399 400 401 402 ... 508
Перейти на страницу:

gdyby to słowo w odniesieniu do Pottera nie stanowiło takiego oksymoronu...

Ubzdurał sobie, że chce, aby Severus go objął, a kiedy tego nie otrzymał, po prostu...

wyszedł. Wstrętny, uparty smarkacz!

I następnego dnia to samo. Znowu chciał wyjść, opowiadając bzdury o

nieodrobionych lekcjach i zmuszając Severusa do... ugięcia się. Takie sytuacje mu

się nie zdarzały. A jeżeli nawet, to zazwyczaj kończyły się długim i ciężkim

szlabanem albo serią najboleśniejszych klątw, w zależności od tego, kto próbował z

nim pogrywać. Ale w tym wypadku... w tym jednym, jedynym wypadku... postanowił

mu ustąpić. Chociażby za to, jak ślizgońsko Potter z nim zagrał.

Zresztą to była uczciwa wymiana. Odrobina czułości w zamian za informację. I

otrzymał ją. Wystarczyło go tylko upić...

I jakkolwiek sen, który miał Potter, całkowicie wytrącił Severusa z równowagi swoją

sugestywnością i niesamowicie cholerną bliskością z prawdą... to mężczyzna nie

spodziewał się, że całe to spotkanie przekształci się w taką... farsę. Potter pod

wpływem alkoholu zachowywał się niedorzecznie. Całkowicie niedorzecznie.

- Severusie - wyjęczał po raz już któryś, denerwująco przeciągając sylaby i

przyglądając się mężczyźnie z zawadiackim uśmiechem. - Powiedz do mnie "Harry".

Nigdy tak do mnie nie mówisz.

- I nie zamierzam zacząć - wycedził Snape, zastanawiając się, ile jeszcze czasu jest

w stanie wytrzymać w jednym pomieszczeniu ze wstawionym Potterem.

- Nie? - Harry zasępił się na chwilę. - To może udałoby ci się to powiedzieć w zdaniu:

"Harry Potter mnie lubi"?

Severus, ku swojemu zaskoczeniu, w ostatniej chwili powstrzymał wypływający mu

na usta uśmiech.

Cóż, Potter czasami potrafi być nawet całkiem zabawny... Kto by pomyślał? I kto by

przypuszczał, że ma tak słabą głowę? Severus nie spodziewał się po nim zbyt wiele,

ale szybkość z jaką chłopak poddawał się upojeniu alkoholowemu, była

nieprawdopodobna... Chociaż trzeba przyznać, że patrzenie na to, jak zachowuje się

pod wpływem alkoholu, było niezwykle interesującą rozrywką. Ciekawe, czy... -

Severus zmarszczył brwi, uważnie przyglądając się rozluźnionemu już niemal

całkowicie chłopcu - ...ciekawe, czy byłby teraz w stanie dać mu to, co pragnie

oglądać?

Och, oczywiście, że miał swoje mroczne popędy... miał ich wiele. Ale do tej pory

obawiał się, że to jeszcze zbyt wcześnie, aby wypróbowywać je na Potterze.

Jednakże stan upojenia, w którym znajdował się chłopak, dawał mu niemal

nieograniczone możliwości... i miał zamiar je wykorzystać.

Jego oczy rozbłysły dziko.

Nauczyciel wykorzystujący pijanego ucznia...

Na usta mężczyzny wypłynął krzywy uśmieszek.

Severusie, jakiż jesteś nieprzyzwoity...

***

Ciemne, pachnące czekoladą włosy Pottera łaskotały nos Severusa. Miękkie, gorące

wargi wędrowały po jego obojczyku, składając na nim zachłanne, niemal desperackie

pocałunki. Gorąca, drobna dłoń zaciskała się na jego penisie, przesuwając się po

nim w górę i w dół, coraz szybciej i szybciej, podczas gdy druga ugniatała i masowała

jądra. Severus słyszał pomruki i pojękiwania, ale nie do końca był pewien, który z

nich je wydaje. Nie wiedział, jak to się stało, że ten chłopak w tak krótkim czasie

nabył takie umiejętności, ale obecnie nie był w stanie się zad tym zastanawiać.

Młode, rozgrzane ciało napierało na niego, pragnąc jego i tylko jego, spalając się w

tym pragnieniu niczym wciąż odrobinę nieporadne, lecz nadrabiające entuzjazmem

zwierzę. Ciepła dłoń niemal dusiła jego penisa, usta próbowały wgryźć się w skórę...

Potter... Potter...

Severus mruknął i naparł na to ciało, łapiąc je za ramiona i przygważdżając do

drewnianej powierzchni.

Jego... Jego...

W drżącym, rozgrzanym powietrzu pojawiły się zalążki płomieni, rozpalając się z

każdą sekundą coraz bardziej i bardziej.

Severus wplótł palce w te ciemne, gęste włosy i złapał je mocno, pociągając do tyłu i

odchylając głowę Harry'ego tak, by mieć dostęp do jasnej, gładkiej szyi,

zapraszającej, by zatopić w niej usta, zęby...

Zaatakował, pożerając ją łapczywie. Smakowała... młodością. Czekoladowymi

żabami, atramentem i niewprawnym entuzjazmem. Czysta, nieskażona... Przesuwał

po niej językiem, zbierając lekko słonawe kropelki potu i odbierając wszystkimi

zmysłami każdy głośniejszy jęk wydobywający się z ust Pottera.

Płomienie syczały i trzaskały, liżąc ściany i wędrując po nich, a on zagłębiał się w

doznaniach, w odkrywaniu tego nieznanego, jakże innego od jego własnego świata...

świata, który wylewał się z każdego gestu, z każdego spojrzenia Pottera, a do

którego on, Severus, nie miał wstępu. Mrucząc z satysfakcji, zasysał wargami

skrawki jego skóry, pieszcząc ją wargami i wdychając jej zapach. Zapach wiatru,

piwa kremowego i dymu po sesji Eksplodującego Durnia.

Zapach niewinności.

Zapach, którym miał ochotę odurzyć się, jak alkoholem, aż przeniknie do jego krwi i

uderzy mu do głowy, pozwalając mu zapomnieć. Chociaż na chwilę.

***

Pieprzony Potter!

Bezmyślny, wścibski gówniarz! Irytujący, ciekawski natręt, który od zawsze uwielbiał

wsadzać nos w nieswoje sprawy i zjawiać się tam, gdzie nie powinien w najmniej

odpowiedniej chwili! Gdyby mu nie przeszkodzono, to rozszarpałby go gołymi rękami.

Wszystko musi zaczynać od nowa. Każdy składnik, każdy etap... wszystko od

początku!

Gdy Severus dotarł do drzwi swojego gabinetu, wywarczał hasło, w kilku krokach

przemierzył gabinet i jednym ruchem różdżki zdjął z drzwi zaklęcie zamykające.

Miał tylko nadzieję, że w czasie jego nieobecności gówniarz nie narobił jeszcze

większych szkód, bo wtedy nie ręczyłby za siebie...

Wszedł do salonu i obrzucił go wciąż płonącym z gniewu spojrzeniem. Potter czekał

w tym samym miejscu, w którym go zostawił, wśród porozrzucanych na podłodze

książek. Opierał się o opustoszałą biblioteczkę, trzymając się za ramię i uparcie

wpatrując w podłogę.

Severus zmarszczył brwi, uważniej przypatrując się ręce chłopaka. Wyglądała na

poranioną. Spod rozciętej koszuli wyłaniała się długa, zaczerwieniona szrama.

Cóż, najwyraźniej nieco zbyt mocno nim rzucił... ale w tamtej chwili nie panował nad

sobą. Miał ochotę go zranić, najboleśniej jak to możliwe, ale teraz... Severus jeszcze

raz spojrzał na rozcięcie, mimowolnie rozprostowując zaciśnięte do tej pory w pięści

palce.

Wyczuwał strach bijący od chłopaka. Odkąd wszedł, Potter zerknął na niego tylko

jeden raz, rzucając Severusowi szybkie, spłoszone spojrzenie. W takim stanie

naprawdę przypominał... szczeniaka. Szczeniaka, który otrzymał od swojego pana

kilka kopniaków i teraz siedział w kącie, z podkulonym ogonem, nie mając pojęcia, za

co został ukarany, i bojąc się nawet spojrzeć w jego stronę.

Może... może i rzeczywiście zareagował odrobinę zbyt agresywnie, wyżywając się na

chłopaku za to, że przez niego kilka tygodni pracy poszło na marne i cały eliksir

nadaje się teraz jedynie do wylania do ścieku... Pomimo całej swojej bezmyślności

Potter mógł przecież nie zdawać sobie sprawy z tego, do czego doprowadził swoim

niezapowiedzianym przybyciem. Chciał go tylko odwiedzić. Nie rozumiał, o jaką

stawkę toczy się gra... i jakie to było dla Severusa ważne. Był tylko zaślepionym

1 ... 394 395 396 397 398 399 400 401 402 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)