Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 393 394 395 396 397 398 399 400 401 ... 508
Перейти на страницу:

sięgnął po zamek, powoli przesuwając go w dół. Ponownie oblizał wargi.

...sprawi mu odrobinę przyjemności...

Wsunął dłoń w spodnie, ostrożnie owijając palce wokół rozkosznie gorącego penisa

chłopca.

Zawsze taki ciepły, rozgrzany... niczym żywa pochodnia...

Z lekko rozchylonych ust Harry'ego wyrwał się cichy jęk. Na wargach mężczyzny

pojawił się krzywy uśmieszek.

*

Snape stał przy komodzie, trzymając w dłoni zielony kamień i wpatrując się w niego

ze zmarszczonymi brwiami.

Dzięki temu kamieniowi będzie miał Pottera cały czas na oku. Nie może dopuścić do

tego, żeby znowu coś mu się stało... Musi go pilnować. Chłopak jeszcze nie raz

może wplątać się w niebezpieczne sytuacje, taką już miał naturę. A Severus

doskonale wiedział, że tylko on może zapewnić mu bezpieczeństwo. Potter mógł

sobie nie słuchać żadnych autorytetów... ale tylko odważyłby się nie posłuchać jego.

*

Nie minęło nawet kilka godzin, a Potter już nie potrafił powstrzymać się przed

nadużywaniem kamienia. Cóż za bezmyślny dzieciak... Klejnot miał mu służyć w

sytuacjach zagrożenia życia, a nie do wysyłania ckliwych wiadomości. A teraz

jeszcze zakłócił mu niedzielę, nalegając na spotkanie, w jakiejś wyjątkowo ważnej

sprawie, a chodziło tylko o tą wszystkowiedzącą Granger, która odwiedziła go kilka

dni wcześniej, próbując go zaszantażować, i Severus był zmuszony wymazać jej

pamięć. Zbyt dużo wiedziała.

Oczywiście Potter nie potrafił utrzymać języka za zębami... Chociaż bardziej

prawdopodobne było to, że nie potrafił utrzymać na wodzy swojej wybujałej

emocjonalności i Granger sama zaczęła się czegoś domyślać. Jeżeli tak dalej

pójdzie, to w końcu chłopak może ich zdradzić, a wtedy wszystko legnie w gruzach.

Powinien nad sobą panować, do jasnej cholery! To nie jest zabawa!

Ale nawet, gdy Severus jasno mu to wyjaśnił, Potter wydawał się chyba nadal nie do

końca zdawać sprawy z powagi sytuacji, ponieważ pierwsze co zrobił, to podszedł do

niego i znowu przylgnął do niego całym ciałem, obejmując go w pasie i wtulając

twarz w jego pierś, jakby sądził, że takimi dobrymi dla głupców, sentymentalnymi

gestami cokolwiek zdziała...

- Przepraszam - wyszeptał. - To się więcej nie powtórzy. Proszę, nie gniewaj się na

mnie.

Severus zesztywniał mimowolnie. Powietrze roziskrzyło się i rozgrzało, wypełniając

się uderzeniami serca. I słodkim, mdlącym zapachem wanilii...

Mężczyzna zacisnął usta i przymknął powieki.

Znowu to samo... Zawsze taki uczuciowy... Potter lgnął do niego niczym szczeniak,

który potrzebuje dotyku swego pana.

I nawet jeżeli na pewien sposób było to... ujmujące, to i tak...

Myśli urwały się, przeszyte błyskawicą lodu. Do ciepła wdarł się chłód.

Mroczny Znak na przedramieniu Severusa zapiekł tak bardzo, jakby żywcem

wypalano mu go na skórze. Ból rozchodził się aż do barku, a wraz z nim

nadpłynęła... ciemność. I lodowate zimno. Nienawiść. Nienawiść, która zdawała się

wypełniać całe powietrze i wdzierać się do płuc wraz z oddechem.

Z ciemności wyłoniła się zaskoczona twarz Harry'ego.

- Co się st...

Snape nie czekał na dokończenie zdania. Złapał chłopaka za ramię i odepchnął od

siebie z całej siły.

Przycisnął lewą rękę do przedramienia, chociaż wiedział, że to wcale nie zatamuje

bólu.

- To Voldemort? - zapytał łamiącym się głosem Harry. - Prawda?

- Zejdź mi z oczu, Potter - warknął mężczyzna, walcząc z napływającą ciemnością,

rozświetlaną błyskawicami spopielającej odrazy. Wiedział, gdzie musi się udać. I co

zrobić...

Ale Harry nie poruszył się. Po prostu stał i wpatrywał się w niego szeroko otwartymi

oczami.

- Nie dość, że jesteś głupi, to na dodatek głuchy!

Severus nie zważał już na słowa. Po prostu smagał nimi niczym batem, tak jak

zawsze, kiedy był wzburzony...

- Nie słyszałeś, Potter? Wynoś się stąd!

Chłopak cofnął się z przerażeniem w oczach, potknął i wpadł na fotel. Severus miał

dosyć jego nieudolności. Wiedział, że jeżeli Potter zostanie tu jeszcze choćby chwilę

dłużej, to nie będzie ręczył za swoje czyny... Przypadł do niego i jednym

szarpnięciem postawił go na nogi. Zacisnął palce na jego ramieniu, wbijając mu je

boleśnie w ciało i na wpół zaciągnął, na wpół dowlekł go do drzwi prowadzących na

korytarz, a następnie wyrzucił za nie, zatrzaskując je z całej siły i opierając się o

ciemną powierzchnię.

Dosyć tego. Dosyć tego ciągłego przychodzenia, przepraszania, przytulania... To

wszystko zaczyna powoli przypominać jakąś farsę... Potter jest tylko środkiem do

realizacji celu. Niczym więcej.

Severus powoli uniósł dłoń, odsłaniając Mroczny Znak, który wciąż jeszcze pulsował i

wydawał się wić na skórze.

Musi się teraz skupić tylko i wyłącznie na planie. Nie może pozwolić się niczym

rozpraszać. A Potter... Potter wróci na swoje miejsce w hierarchi . I za każdym

razem, kiedy znowu spróbuje się wspinać... Severus będzie musiał go zrzucać. Na

sam dół.

***

Czy mogę przyjść dzisiaj wieczorem?

Gniewasz się na mnie?

Kamień rozjarzał się co chwilę. Severus nie zareagował na żadną wiadomość. I czuł

się coraz bardziej zirytowany ich natężeniem i częstotliwością.

Doprawdy, czy ten chłopak nie potrafi zrozumieć aluzji? Czy musi być aż tak

natrętny? Co on sobie wyobraża? Że skoro kilka razy się pieprzyli, to nabył prawa do

wdzierania się z butami w życie Severusa? Że stał się dla niego kimś ważnym? Że

nawet jeżeli Severus ma dzisiaj wolny wieczór, to oznacza, że ma go spędzić z tym

nieokiełznanym smarkaczem? Ma zbyt wiele spraw na głowie, by zawracać sobie

nim głowę.

Potter był tylko... dzieckiem. Nie miał do zaoferowania niczego interesującego.

Niczego, co byłoby warte uwagi, poza swoim młodym, spragnionym ciałem. Nie był

dla niego partnerem intelektualnym, nie posiadał niczego, czego Severus

samodzielnie nie potrafiłby zdobyć. Potrafił się tylko narzucać, patrzeć na niego z

uwielbieniem i nieprzytomnie się do niego uśmiechać. Pragnął wiedzy, drżenia serca,

adrenaliny, władzy i autorytetu, w zamian oferując jedynie... bezinteresowne,

szczenięce oddanie? Cóż to była za wymiana?

Tęsknię za tobą.

Severus zmarszczył brwi, odczytując kolejną wiadomość.

Tęsknił? Severus nie był kimś, za kim się tęskni. Był kimś, kogo należy unikać. A już

z pewnością nie był kimś, na kim takie sentymentalne wyznania robią jakiekolwiek

wrażenie...

Ścisnął kamień w dłoni i wsadził go do kieszeni szaty, starając się nie zwracać uwagi

na to, jak często jego dłoń wędruje do kieszeni i dotyka gładkiej, wciąż ciepłej

powierzchni.

***

Wiadomość, którą Severus otrzymał od Pottera nad ranem, zaskoczyła go i

zaniepokoiła. Prośba o eliksir na uspokojenie?

Nawet gdyby chłopak miał koszmar, to przecież żaden zwykły koszmar nie

doprowadza nikogo do stanu, w którym potrzebuje on eliksiru uspokajającego... To

było coś więcej i Severus musiał się tego dowiedzieć, dlatego też zdecydował się

złamać swoje postanowienie i zaprosić Pottera do swych komnat... nawet jeżeli

oznaczało to, że po raz kolejny będzie zmuszony przyjmować jego umizgi... Chociaż

tym razem Potter wykazał się wyjątkowym... hmm, powiedziałby, że to „godność”,

1 ... 393 394 395 396 397 398 399 400 401 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)