Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 397 398 399 400 401 402 403 404 405 ... 508
Перейти на страницу:

zdenerwowania, a jego ciało trawił wewnętrzny ogień lodowatej wściekłości.

Wprost nie mógł uwierzyć w to, czego dopuścił się Potter. Zachował się niczym

bezmózgi narwaniec. Odsłonił się, pozwolił się sprowokować i wykazał się

całkowitym brakiem kontroli nad swoimi reakcjami. Rzucił się na drugiego Gryfona

przy całej szkole, nie przejmując się konsekwencjami i narażając się nawet na

wydalenie ze szkoły. Czy ten nieobliczalny dzieciak czasami w ogóle używał mózgu?

Och, będzie musiał z nim poważnie porozmawiać... i to nie będzie przyjemna

rozmowa.

*

Szlabany z Potterem. Dwa razy w tygodniu. Musiał wziąć je na siebie, inaczej mógłby

go już w ogóle nie widywać, a do tego nie mógł dopuścić. Chłopak i tak miał dużo

szczęścia. Ale niech nawet nie myśli o tym, że mu się upiekło. Że te szlabany są

czymś w rodzaju nagrody... Musi nauczyć się kontroli, inaczej swoimi impulsywnymi

reakcjami może ich kiedyś zdradzić, a wtedy wszystko, wszystko runie. I nie będzie

już żadnego sposobu, aby to odbudować.

Chłopak czasami po prostu kompletnie nie potrafił nad sobą panować. A co

najgorsze, swoim zachowaniem potrafił wyprowadzić z równowagi także Severusa. A

trzeba przyznać, że był to naprawdę rzadki talent. Niewielu to potrafiło, a jeżeli się

głębiej zastanowić, to niemal nikt. Nawet Dumbledore był jedynie irytujący. Z kolei

utrata kontroli przy Czarnym Panu mogła się zakończyć tylko jednym. Śmiercią.

Ale Potter... z Potterem sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Chłopak potrafił w kilku

zaledwie słowach doprowadzić Severusa do białej gorączki. Potrafił sprawić, że jego

ręce drżały, a dłonie pragnęły rzucać klątwy... tak jak swoim bezczelnym

zachowaniem na dzisiejszej lekcji doprowadził do tego, że Severus chodził teraz w tę

i z powrotem przed drzwiami do swych komnat ze wzrokiem przypominającym

burzowe, przecinane błyskawicami niebo, peleryna powiewała za nim przy każdym

gwałtownym zawróceniu, a powietrze wypełniały ostre jak brzytwa, lodowate

płomienie gniewu, zamieniając je w mikroskopijne kryształki lodu.

Nie potrafił się uspokoić. Nie chciał się uspokoić. Jeszcze żaden uczeń w historii tej

szkoły nie doprowadził go... nie doprowadzał go do takiej furii! Uczniowie

denerwowali go, irytowali, czasami wzbudzali ironiczny uśmieszek, czasami

wywoływali czysty jak łza gniew. Ale tylko Potter potrafił doprowadzić go nad samą

krawędź... potrafił doprowadzić go do utraty kontroli nad sobą. Jego!

Czy to coś w jego spojrzeniu? W tych zuchwałych oczach, które wbijały się w niego

niczym kawałki potłuczonego szkła, ostre jak sztylety? W sposobie, w jaki zaciskał

szczękę, z taką zaciętością, że ledwie mógł oddychać? W tym buntowniczym

spojrzeniu, w którym przez tę niewielką chwilę nie było cienia strachu, jakby w ogóle

się go nie bał, jakby próbował pokazać, że jest na tyle szalony, by rzucić się głową w

dół z urwiska i zobaczyć, gdzie go to zaprowadzi?

Wciąż go prowokował, wciąż szukał granicy, posuwając się coraz dalej i dalej...

Bezczelny gówniarz, który uwielbia pyskować, uzależniony od ryzyka szczeniak...

niech no tylko się w końcu zjawi! Już on go sprowadzi na ziemię, wgniecie go w nią

tak mocno, aż poczuje piach w ustach... pokaże mu, gdzie jego miejsce...

Skoro tak bardzo uwielbia rzucać mu wyzwania... to pokaże mu, czym kończy się

zabawa ogniem.

Bolesnym poparzeniem.

Zerknął na zegarek. Potter się spóźniał.

Jeżeli nie przyjdzie... jeżeli choćby ośmieli się nie przyjść... to wiedział, że nie

wytrzyma i coś rozwali.

Nagle zatrzymał się gwałtownie, słysząc odległy trzask drzwi. Jego oczy zabłysły, a

wargi wykrzywiły się, odsłaniając zęby. Wyglądał, jakby zamierzał kąsać. Gryźć.

Przysunął się do ściany, obserwując niczym przyczajona w ukryciu bestia, jak drzwi

powoli otwierają się i do środka wchodzi... Potter. Rozglądając się niepewnie wokół.

Mroźne płomienie wystrzeliły aż pod sufit niczym lodowe strzały, kiedy Severus

pchnął drzwi, zatrzaskując je i chwycił swą ofiarę w szpony, rzucając ją na ścianę i

przygotowując się do rozszarpania.

- Co ty sobie wyobrażasz, Potter? - wysyczał głosem zimniejszym niż oddech

Dementora. - Chciałeś odegrać przed nimi bohatera? Na mojej lekcji? Jak śmiałeś mi

się sprzeciwić? Jak śmiałeś podważyć mój autorytet? Powinienem bardzo surowo

ukarać cię za twoją bezczelność, arogancję i...

- Nie! - krzyknął Harry, zaciskając zęby.

Znowu to zuchwałe spojrzenie... znów ten zacięty wyraz twarzy, który doprowadzał

go do białej gorączki... Miał ochotę zetrzeć ten wyraz z jego twarzy. Zanurzyć w niej

swoje pazury...

- Nie musiałbym tego robić, gdybyś zachowywał się normalnie! - wyrzucił z siebie

chłopak. W powietrzu pojawiły się iskry, a Severus poczuł, jak płynący w jego żyłach

lód coraz bardziej przypomina lawę. - To ty zacząłeś! Ja tylko broniłem Hermiony. -

Znowu to robił. Znowu potrącał te naciągnięte do granicy pęknięcia struny, znowu

nacierał... - Ona jest moją przyjaciółką i nie mogłem pozwolić, żebyś ją tak traktował!

- Iskry strzelały, stykając się z ich skórą. - Nie mogłem patrzeć na to, jak upokarzasz

moich przyjaciół!

Oczy Snape'a rozbłysły jadowitym blaskiem. Płomienie pochłonęły zarówno jego, jak

i wciśniętego w ścianę chłopca, zamieniając ich sylwetki w żywe pochodnie.

Ciężko było jedynie stwierdzić, czy to nadal był jeszcze lód, czy już trawiący

wszystko ogień...

***

Sytuacja odrobinę wymknęła się spod kontroli. Kara zamieniła się w coś, co dla

Pottera, sądząc po jego reakcji, wydawało się raczej nagrodą. I Severus nie mógł tak

tego zostawić. Nigdy, w całej swojej karierze, nie odstąpił od wykonania kary. I nie

zamierzał robić wyjątków dla nikogo. A już w szczególności nie dla Pottera.

Jakież było zdziwienie Pottera, kiedy przybywszy na szlaban z pełną

samozadowolenia miną, dowiedział się, że w ramach kary będzie musiał przepisać

trzysta razy to samo zdanie. Nic dziwnego, że próbował ją odwlec, zamęczając

Severusa opowieściami o swym dzieciństwie, pasjach i innych bzdetach, które

zaprzątają głowy chłopców w jego wieku. Wydawał się być tak zdeterminowany w

podtrzymaniu tej praktycznie jednostronnej konwersacji, że nawet coraz bardziej

zniecierpliwione odwarknięcia Severusa traktował jako okazję do zadania nowego

pytania albo opowieści o tym, jak cudownie jest ganiać na miotle za tą małą,

śmieszną złotą kulką.

- A jak długo właściwie warzy się te najtrudniejsze eliksiry? - zapytał w którymś

momencie, przyglądając się Severusowi ze szczerym zaciekawieniem.

Komnatę wypełniał ciepły blask kominka, odbijając się w okularach Harry'ego i

tworząc we włosach i na czarnej szacie Severusa srebrne refleksy.

- Bardzo długo, Potter. Jestem pewien, że w tym czasie zdołałbyś złapać swoją złotą

piłeczkę kilka tysięcy razy - odparł mężczyzna, próbując sobie przypomnieć

wszystkie eliksiry, o których kiedykolwiek słyszał. Kiedy rozmowa zeszła na tematy

eliksirów, nawet ciekawskie pytania Pottera przestały go tak bardzo irytować.

Harry rozszerzył oczy, przypominając podekscytowane nowo zdobytą informacją

dziecko.

- Naprawdę? Aż tak długo? Dłużej niż Eliksir Wielosokowy?

- O wiele dłużej.

Chłopak zmarszczył brwi. Wyglądał, jakby bardzo głęboko się nad czymś

1 ... 397 398 399 400 401 402 403 404 405 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)