Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
zdenerwowania, a jego ciało trawił wewnętrzny ogień lodowatej wściekłości.
Wprost nie mógł uwierzyć w to, czego dopuścił się Potter. Zachował się niczym
bezmózgi narwaniec. Odsłonił się, pozwolił się sprowokować i wykazał się
całkowitym brakiem kontroli nad swoimi reakcjami. Rzucił się na drugiego Gryfona
przy całej szkole, nie przejmując się konsekwencjami i narażając się nawet na
wydalenie ze szkoły. Czy ten nieobliczalny dzieciak czasami w ogóle używał mózgu?
Och, będzie musiał z nim poważnie porozmawiać... i to nie będzie przyjemna
rozmowa.
*
Szlabany z Potterem. Dwa razy w tygodniu. Musiał wziąć je na siebie, inaczej mógłby
go już w ogóle nie widywać, a do tego nie mógł dopuścić. Chłopak i tak miał dużo
szczęścia. Ale niech nawet nie myśli o tym, że mu się upiekło. Że te szlabany są
czymś w rodzaju nagrody... Musi nauczyć się kontroli, inaczej swoimi impulsywnymi
reakcjami może ich kiedyś zdradzić, a wtedy wszystko, wszystko runie. I nie będzie
już żadnego sposobu, aby to odbudować.
Chłopak czasami po prostu kompletnie nie potrafił nad sobą panować. A co
najgorsze, swoim zachowaniem potrafił wyprowadzić z równowagi także Severusa. A
trzeba przyznać, że był to naprawdę rzadki talent. Niewielu to potrafiło, a jeżeli się
głębiej zastanowić, to niemal nikt. Nawet Dumbledore był jedynie irytujący. Z kolei
utrata kontroli przy Czarnym Panu mogła się zakończyć tylko jednym. Śmiercią.
Ale Potter... z Potterem sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Chłopak potrafił w kilku
zaledwie słowach doprowadzić Severusa do białej gorączki. Potrafił sprawić, że jego
ręce drżały, a dłonie pragnęły rzucać klątwy... tak jak swoim bezczelnym
zachowaniem na dzisiejszej lekcji doprowadził do tego, że Severus chodził teraz w tę
i z powrotem przed drzwiami do swych komnat ze wzrokiem przypominającym
burzowe, przecinane błyskawicami niebo, peleryna powiewała za nim przy każdym
gwałtownym zawróceniu, a powietrze wypełniały ostre jak brzytwa, lodowate
płomienie gniewu, zamieniając je w mikroskopijne kryształki lodu.
Nie potrafił się uspokoić. Nie chciał się uspokoić. Jeszcze żaden uczeń w historii tej
szkoły nie doprowadził go... nie doprowadzał go do takiej furii! Uczniowie
denerwowali go, irytowali, czasami wzbudzali ironiczny uśmieszek, czasami
wywoływali czysty jak łza gniew. Ale tylko Potter potrafił doprowadzić go nad samą
krawędź... potrafił doprowadzić go do utraty kontroli nad sobą. Jego!
Czy to coś w jego spojrzeniu? W tych zuchwałych oczach, które wbijały się w niego
niczym kawałki potłuczonego szkła, ostre jak sztylety? W sposobie, w jaki zaciskał
szczękę, z taką zaciętością, że ledwie mógł oddychać? W tym buntowniczym
spojrzeniu, w którym przez tę niewielką chwilę nie było cienia strachu, jakby w ogóle
się go nie bał, jakby próbował pokazać, że jest na tyle szalony, by rzucić się głową w
dół z urwiska i zobaczyć, gdzie go to zaprowadzi?
Wciąż go prowokował, wciąż szukał granicy, posuwając się coraz dalej i dalej...
Bezczelny gówniarz, który uwielbia pyskować, uzależniony od ryzyka szczeniak...
niech no tylko się w końcu zjawi! Już on go sprowadzi na ziemię, wgniecie go w nią
tak mocno, aż poczuje piach w ustach... pokaże mu, gdzie jego miejsce...
Skoro tak bardzo uwielbia rzucać mu wyzwania... to pokaże mu, czym kończy się
zabawa ogniem.
Bolesnym poparzeniem.
Zerknął na zegarek. Potter się spóźniał.
Jeżeli nie przyjdzie... jeżeli choćby ośmieli się nie przyjść... to wiedział, że nie
wytrzyma i coś rozwali.
Nagle zatrzymał się gwałtownie, słysząc odległy trzask drzwi. Jego oczy zabłysły, a
wargi wykrzywiły się, odsłaniając zęby. Wyglądał, jakby zamierzał kąsać. Gryźć.
Przysunął się do ściany, obserwując niczym przyczajona w ukryciu bestia, jak drzwi
powoli otwierają się i do środka wchodzi... Potter. Rozglądając się niepewnie wokół.
Mroźne płomienie wystrzeliły aż pod sufit niczym lodowe strzały, kiedy Severus
pchnął drzwi, zatrzaskując je i chwycił swą ofiarę w szpony, rzucając ją na ścianę i
przygotowując się do rozszarpania.
- Co ty sobie wyobrażasz, Potter? - wysyczał głosem zimniejszym niż oddech
Dementora. - Chciałeś odegrać przed nimi bohatera? Na mojej lekcji? Jak śmiałeś mi
się sprzeciwić? Jak śmiałeś podważyć mój autorytet? Powinienem bardzo surowo
ukarać cię za twoją bezczelność, arogancję i...
- Nie! - krzyknął Harry, zaciskając zęby.
Znowu to zuchwałe spojrzenie... znów ten zacięty wyraz twarzy, który doprowadzał
go do białej gorączki... Miał ochotę zetrzeć ten wyraz z jego twarzy. Zanurzyć w niej
swoje pazury...
- Nie musiałbym tego robić, gdybyś zachowywał się normalnie! - wyrzucił z siebie
chłopak. W powietrzu pojawiły się iskry, a Severus poczuł, jak płynący w jego żyłach
lód coraz bardziej przypomina lawę. - To ty zacząłeś! Ja tylko broniłem Hermiony. -
Znowu to robił. Znowu potrącał te naciągnięte do granicy pęknięcia struny, znowu
nacierał... - Ona jest moją przyjaciółką i nie mogłem pozwolić, żebyś ją tak traktował!
- Iskry strzelały, stykając się z ich skórą. - Nie mogłem patrzeć na to, jak upokarzasz
moich przyjaciół!
Oczy Snape'a rozbłysły jadowitym blaskiem. Płomienie pochłonęły zarówno jego, jak
i wciśniętego w ścianę chłopca, zamieniając ich sylwetki w żywe pochodnie.
Ciężko było jedynie stwierdzić, czy to nadal był jeszcze lód, czy już trawiący
wszystko ogień...
***
Sytuacja odrobinę wymknęła się spod kontroli. Kara zamieniła się w coś, co dla
Pottera, sądząc po jego reakcji, wydawało się raczej nagrodą. I Severus nie mógł tak
tego zostawić. Nigdy, w całej swojej karierze, nie odstąpił od wykonania kary. I nie
zamierzał robić wyjątków dla nikogo. A już w szczególności nie dla Pottera.
Jakież było zdziwienie Pottera, kiedy przybywszy na szlaban z pełną
samozadowolenia miną, dowiedział się, że w ramach kary będzie musiał przepisać
trzysta razy to samo zdanie. Nic dziwnego, że próbował ją odwlec, zamęczając
Severusa opowieściami o swym dzieciństwie, pasjach i innych bzdetach, które
zaprzątają głowy chłopców w jego wieku. Wydawał się być tak zdeterminowany w
podtrzymaniu tej praktycznie jednostronnej konwersacji, że nawet coraz bardziej
zniecierpliwione odwarknięcia Severusa traktował jako okazję do zadania nowego
pytania albo opowieści o tym, jak cudownie jest ganiać na miotle za tą małą,
śmieszną złotą kulką.
- A jak długo właściwie warzy się te najtrudniejsze eliksiry? - zapytał w którymś
momencie, przyglądając się Severusowi ze szczerym zaciekawieniem.
Komnatę wypełniał ciepły blask kominka, odbijając się w okularach Harry'ego i
tworząc we włosach i na czarnej szacie Severusa srebrne refleksy.
- Bardzo długo, Potter. Jestem pewien, że w tym czasie zdołałbyś złapać swoją złotą
piłeczkę kilka tysięcy razy - odparł mężczyzna, próbując sobie przypomnieć
wszystkie eliksiry, o których kiedykolwiek słyszał. Kiedy rozmowa zeszła na tematy
eliksirów, nawet ciekawskie pytania Pottera przestały go tak bardzo irytować.
Harry rozszerzył oczy, przypominając podekscytowane nowo zdobytą informacją
dziecko.
- Naprawdę? Aż tak długo? Dłużej niż Eliksir Wielosokowy?
- O wiele dłużej.
Chłopak zmarszczył brwi. Wyglądał, jakby bardzo głęboko się nad czymś