Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światło się mroczy [Dying of the Light - pl]
Światło się mroczy [Dying of the Light - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światło się mroczy [Dying of the Light - pl]

Электронная книга - «Światło się mroczy [Dying of the Light - pl]». Краткое содержание книги:

Wezwany przez Gwen, swą dawną ukochaną, na festiwalowy świat Worlorn, Dirk t’Larien przekonuje się, że duma światów zewnętrznych położonych poza Welonem Kusicielki bardzo się zmieniła i jest teraz umierającą planetą. Gwiazdozbiór Kręgu Ognia świeci coraz słabiej i Worlorn ponownie podejmuje samotną wędrówkę przez mrok międzygwiezdnych przestrzeni.
Gwen jest obecnie związana z Jaanem Vikarym, jednym z dumnych Kavalarów, którzy władają Worlornem zgodnie ze swym opartym na przemocy kodeksem. Gdy jednak planeta pogrąża się w mroku, ich brutalna, pusta cywilizacja zaczyna się załamywać.
„Światło się mroczy” to powieść zawierająca piękny opis obcych światów i kultur, to mroczna opowieść o przemocy, złamanych obietnicach, samozniszczeniu i obsesyjnej lojalności.
1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 94
Перейти на страницу:

— Prosisz mnie o wiele — stwierdził Janacek. Uniósł szklankę przed twarzą i przyglądał się, jak płomienie tańczą w czarnym szkle. — T’Larien nas szpiegował, próbował ukraść moją cro-betheyn i twoje imię, a teraz jeszcze wplątał nas w swój spór z Bretanem Braithem. Kusi mnie, by również wyzwać go za wszystko, co uczynił. A ty, mój teynie, prosisz mnie, bym przyjął więzy przyjaciela.

— Proszę — potwierdził Vikary.

Janacek popatrzył na Dirka, po czym pociągnął łyk wina.

— Jesteś moim teynem — stwierdził — i spełnię twoje życzenie. Jakie zobowiązania muszę na siebie przyjąć w imię więzów przyjaciela?

— Traktuj przyjaciela tak, jakbyś traktował ketha — odpowiedział Vikary, po czym zwrócił się lekko w stronę Dirka. — Teraz ty, t’Larien. Stałeś się przyczyną wielkich kłopotów, ale nie jestem pewien, jak wiele z tego jest twoją winą. Ciebie również będę o coś prosił. O to, byś na pewien czas stał się dla Garse’a Ironjade’a Janacka bratem ze schronienia.

Dirk nie miał szansy odpowiedzieć. Janacek okazał się szybszy.

— Nie możesz tego zrobić. Kim on jest, ten t’Larien? Jak możesz myśleć, że jest godny tego, by zaprosić go do Ironjade? On nie dochowa wiary, Jaan. Nie będzie przestrzegał więzów, nie będzie bronił schronienia, nie wróci z nami do Zgromadzenia. Protestuję.

— Jeśli się zgodzi, to sądzę, że przez pewien czas będzie przestrzegał więzów — odparł Vikary.

— Przez pewien czas? Kethi są złączeni na zawsze!

— W takim razie to będzie nowość, nowy rodzaj ketha, przyjaciel na pewien czas.

— To coś więcej niż nowość — sprzeciwił się Janacek. — Nie pozwolę na to.

— Garse — odezwał się Jaan Vikary. — Dirk t’Larien jest teraz twoim przyjacielem. Czyżbyś tak szybko o tym zapomniał? Postępując niesłusznie, starając się nie przyjąć mojej propozycji, łamiesz więzy, które przed chwilą zgodziłeś się przyjąć. Ketha byś tak nie potraktował.

— Ketha nie musiałbyś prosić o to, żeby był kethem — skontrował Janacek. — On by już nim był. To wszystko nie ma sensu. On jest bezwięzowcem. Rada związanych dumą udzieli ci nagany, Jaan. To oczywiste złamanie zasad.

— Rada związanych dumą rezyduje na Dumnym Kavalaanie, a my jesteśmy na Worlornie — wskazał Vikary. — Tylko ty reprezentujesz tu Ironjade. Czy chcesz skrzywdzić swego przyjaciela?

Janacek nie odpowiedział.

Vikary ponownie zwrócił się w stronę Dirka.

— Słucham, t’Larien?

— No, nie wiem. Chyba rozumiem, co to znaczy być bratem ze schronienia, i doceniam ten zaszczyt, czy jak to tam zwał. Ale dzieli nas wiele spraw, Jaan.

— Mówisz o Gwen — stwierdził Vikary — i ona rzeczywiście nas dzieli. Ale, Dirk, proszę cię o to, byś został nowym, szczególnym rodzajem brata ze schronienia. Tylko na okres pobytu na Worlornie i tylko dla Garse’a, nie dla mnie ani nie dla żadnego innego Ironjade’a. Rozumiesz?

— Tak. To ułatwia sprawę. — Zerknął na Janacka. — Ale nawet z Garse’em mam problemy. To on chciał uczynić mnie własnością, a przed chwilą raczej nie pomagał mi wybrnąć z tego pojedynku.

— Mówiłem tylko prawdę — zaprotestował Janacek, lecz Vikary uciszył go machnięciem ręki.

— To wszystko pewnie mógłbym mu wybaczyć — ciągnął Dirk. — Ale nie sprawę z Gwen.

— Ten problem rozstrzygniemy we troje. Ja, ty i Gwen Delvano oznajmił spokojnie Vikary. — Garse nie ma tu prawa głosu, choć może ci powiedzieć, że jest inaczej.

— Ona jest moją cro-betheyn — poskarżył się Garse. — Mam prawo głosu i działania. A nawet obowiązek.

— Mówię o ostatniej nocy — wyjaśnił Dirk. — Byłem pod drzwiami. Słyszałem, jak Janacek ją uderzył, a potem obaj ją zamknęliście i nie pozwalacie jej się ze mną spotkać.

— Uderzył ją? — zapytał z uśmiechem Vikary.

Dirk kiwnął głową.

— Słyszałem to.

— Słyszałeś kłótnię i cios, w to nie wątpię — przyznał Vikary. Dotknął opuchniętej szczęki. — Jak ci się zdaje, skąd to się wzięło?

Dirk wytrzeszczył oczy. Nagle poczuł się niewiarygodnie głupio.

— Myślałem… nie… nie wiedziałem. Dzieci galarety…

— Garse uderzył mnie, nie Gwen — wyjaśnił Vikary.

— I zrobiłbym to jeszcze raz — burknął Janacek.

— Ale — zaczął Dirk — w takim razie co się stało w nocy? I rano?

Janacek wstał, podszedł do siedzącego na drugim końcu kanapy Dirka i pochylił się nad nim.

— Mój przyjacielu Dirku — zaczął lekko jadowitym tonem — dziś rano powiedziałem ci prawdę. Gwen poleciała z Arkinem Ruarkiem, aby popracować. Wczoraj Kimdissianin szukał jej przez cały dzień. Był bardzo rozgorączkowany. Opowiadał mi, że kolumna pancernych żuków rozpoczęła migrację, zapewne w reakcji na chłód. Na Eshellinie to podobno bardzo rzadkie wydarzenie, a na Worlornie oczywiście byłoby zupełnie niepowtarzalne. Ruark uważał, że powinni natychmiast tam lecieć, bo drugi raz może się to już nie powtórzyć. Czy teraz rozumiesz, mój przyjacielu t’Larien?

— Hm — odparł Dirk. — Na pewno coś by mi powiedziała.

Janacek wrócił na miejsce. Jego szczupła twarz o ostrych rysach zastygła w srogim grymasie.

— Mój przyjaciel nazywa mnie kłamcą — oświadczył.

— Garse mówi prawdę — zapewnił Vikary. — Powiedziała, że zostawi ci wiadomość, na kartce albo na taśmie. Być może zapomniała o tym w natłoku przygotowań. Takie rzeczy się zdarzają. Gwen jest bardzo zaangażowana w swoją pracę, Dirk. Jest dobrym ekologiem.

Dirk popatrzył na Garse’a Janacka.

— Chwileczkę — zaprotestował. — Rano powiedziałeś, że nie pozwolisz jej się ze mną spotkać. Sam to przyznałeś.

Vikary zrobił zdziwioną minę.

— Garse?

— Tak było — potwierdził z niechęcią Janacek. — Przyszedł tu i naciskał na mnie. Uciekł się do oczywistego kłamstwa, by wejść do środka. Co więcej, wyraźnie pragnął uwierzyć, że podli Ironjade’owie więżą Gwen. Wątpię, by zaakceptował inne wyjaśnienie.

Pociągnął ostrożnie łyk wina.

— To nie było rozsądne, Garse — skarcił go Jaan Vikary.

— Nieprawda w zamian za nieprawdę — odparł Janacek z zadowoloną miną.

— Nie jesteś dobrym przyjacielem.

— Od tej pory postaram się być lepszym.

— To mnie cieszy — odparł Vikary. — A więc, t’Larien, czy będziesz kethem dla Garse’a?

Dirk zastanawiał się nad tym pytaniem przez długą chwilę.

— Pewnie tak — zgodził się wreszcie.

— Wypijmy więc — zaproponował Vikary. Wszyscy mężczyźni unieśli jednocześnie szklanki — przy czym Janacek opróżnił już swoją do połowy — i po języku Dirka spłynęło palące, nieco gorzkie wino. Nie był to najlepszy trunek, jakiego w życiu kosztował, niemniej jednak całkiem niezły.

Janacek opróżnił szklankę i wstał.

— Musimy porozmawiać o pojedynkach.

— Tak — zgodził się Vikary. — To był gorzki dzień. Obaj zachowaliście się nierozsądnie.

Janacek oparł się o gzyms kominka pod jednym ze szczerzących zęby maszkaronów.

1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)