Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 91
Перейти на страницу:

— Majaczy — powiedziała Rekla.

— Co jej jest?

— Rany, nic poza tym. Nieco eliksiru jutro rano wszystko rozwiąże. Możesz spać dalej.

— Patrzył na nią niepewnie.

— Powiedziałam: śpij — syknęła znowu Rekla.

Filia powoli odszedł.

Siedziała nieruchomo, wpatrując się w Dubhe.

— Zobaczymy, czy należysz do Thenaara, czy nie.

Zacisnęła pięści i skierowała się do swojego posłania.

Dubhe nie zasnęła. Wszystko ją bolało, ale wydawało jej się, że mała część ciężaru, jaki przygniatał jej serce, znikła. Wreszcie podjęła decyzję. Nadeszła ona niespodziewanie, jako owoc bólu i frustracji.

Przez prawie dziesięć lat szła naprzód, niczego nie oczekując, nawet nie starając się przerwać niepowstrzymanego nurtu wydarzeń. Opieranie się nie miało przecież sensu, a może po prostu tak było trzeba.

Ale czy trzeba było też zostać tam i dać się pożreć Bestii? Czy trzeba było pozwolić, aby jej życie dopełniło się w takim daremnym geście? Czy to było właściwe? A Świat Wynurzony? Jego tysiące mieszkańców, czy zasługiwali na to?

Nie! Opuściła Dom na zawsze i nigdy tam nie powróci.

Ucieknie — nie ma znaczenia, jakie to będzie trudne — i sama dalej będzie wypełniać misję. Dlaczego miałaby sądzić, że wszystko jest skończone? Tylko dlatego, że straciła nadzieję?

W chwili, kiedy widziała Lonerina po raz ostatni, nie zostawił jej w spadku tylko swojej nienawiści. Na samym końcu uśmiechnął się. Był pewien, że ona pójdzie naprzód, że będzie szła dalej, także dla niego. I ona to zrobi. Musi! Wreszcie miała swój własny cel.

Dzień podniósł się pod głęboką różowością nieba i kopniak przywołał Dubhe do teraźniejszości. To Rekla stała nad nią z wściekłym spojrzeniem. Brutalnie zmieniła jej opatrunki, z intencją sprawienia jej bólu, po czym zmieszała w miseczce kilka składników i dała jej do wypicia ziołowy napój. Miał inny smak, co oznaczało, że tym razem nie było w nim dziwnych dodatków. Następnie mocniej zacisnęła jej węzły na nadgarstkach i kostkach, i zarzuciła ją na ramiona Filii.

— Tylko żadnych numerów — ostrzegła, chwytając ją za włosy i podnosząc jej głowę. — W przeciwnym razie wiesz, co cię czeka.

Dubhe czuła się źle. Zanim będzie w stanie uciec, musi trochę poczekać, przynajmniej parę dni. Mieszanka z pewnością zawierała narkotyk, którego Rekla używała, aby ją poskramiać. Pomyślała, że musi znaleźć sposób na zachowanie przytomności, a następnym razem jej się uda. A potem, przed ucieczką, musi koniecznie ukraść kilka buteleczek dla Bestii. Rekla zabrała sakwę Lonerina i przeniosła jej zawartość do własnego chlebaka. Zawsze nosiła go przewieszony ukośnie przez ramię, a nocą obejmowała go w uścisku.

Podróżowali cały dzień, a Dubhe starała się sprawiać wrażenie bardziej ogłuszonej, niż była w rzeczywistości. Chciała móc przestudiować zachowania swoich prześladowców, znaleźć ich słabe punkty. Kiedy zrobili postój, aby ją opatrzyć, zauważyła, że Filia traktował ją łagodnie. Nie był taki jak Rekla, może powodowała nim litość. Łagodnie dotykał rany; będzie musiała skorzystać z jego wsparcia. Byli bardzo źle dobraną parą, to dziwne, że Yeshol wysłał ich razem. Może powinna wykorzystać istniejące między nimi różnice, żeby znaleźć sposób ucieczki.

Znowu spędziła noc na czuwaniu. Była wyczerpana, ale koniecznie musiała przeanalizować sytuację. Za każdym razem, kiedy robiła się senna, obracała się trochę na stronę zranionego ramienia. Nie sprzyjało to gojeniu się rany, ale ból pomagał jej nie zasnąć.

Kontrolowała sen dwójki swoich nieprzyjaciół. Zauważyła, że oddech Filii po paru godzinach stawał się cięższy, zaś Rekla budziła się w regularnych odstępach czasu, aby rozejrzeć się wokół. Nie wydawała się w pełni czujna, ale Dubhe nie dałaby za to głowy. Była wrażliwa na każdy najmniejszy odgłos i kiedy dawał się słyszeć szelest zaledwie ciut bardziej nienaturalny od innych, jej dłoń błyskawicznie sięgała po sztylet, a oczy szeroko się otwierały.

Nigdy nie wypuszczała torby. Trzymała ją w ramionach, zaciskając w dłoni pasek.

Nagle zobaczyła, że Rekla całkiem się obudziła i wstaje. Drżała. Dubhe przymknęła oczy, aby nie dać się przyłapać. Rekla grzebała nerwowo w chlebaku, a jej ramionami wstrząsały dreszcze. Jej ręce wydawały się wysuszone i starcze. Twarz też miała w sobie coś innego niż zwykle. W świetle księżyca Dubhe zauważyła, że skóra Strażniczki jest postarzała i pełna zmarszczek. Doznała olśnienia.

Toph, kolega, którego Yeshol przydzielił jej do jej pierwszego zadania w Gildii, powiedział kiedyś: „Widziałem ją tylko z daleka… Była przygarbiona, a jej skóra… jak gdyby nagle odzyskała swoje lata”.

Rekla używała eliksiru, żeby się odmłodzić. Jeżeli nie brała go w regularnych odstępach, gwałtownie się starzała. To z pewnością był jeden z takich momentów.

Dubhe otworzyła oczy i wzmogła czujność. Nie bala się, że zostanie odkryta, Rekla zdawała się zbyt zaaferowana, żeby pilnować swojej więźniarki. Wyciągnęła z chlebaka ampułkę.

Dubhe starała się wyryć sobie w pamięci cechy tego pojemniczka, skoro nie można było określić koloru. Rekla podniosła do ust małą buteleczkę i napiła się, odrzucając głowę do tyłu. Jej ciało przebiegł ostatni dreszcz, po czym ramiona wyprostowały się, a czoło wygładziło. Spokojnie położyła się na posłaniu i zasnęła.

Dubhe uśmiechnęła się w ciemnościach. Ta noc okazała się dobrym doradcą.

O świcie Rekla jak zwykle kopnęła ją w bok. Dubhe udała, że się budzi, i spojrzała na nią, nie skarżąc się na ból. W jej wzroku malowało się tak oczywiste wyzwanie, że Rekla znów uderzyła ją, aby ją ukarać.

Filia powstrzymał ją, łapiąc za ramiona.

— Zostawcie, ja się tym zajmę.

Rekla otrząsnęła się gwałtownie.

— Nie dotykaj mnie!

— Przebaczcie mi… wybaczcie, ale uspokójcie się!

W gestach Filii widać było jakąś dziwną formę troski, na którą Rekla odpowiadała z odrazą, ale jednocześnie całkiem naturalnie. Musieli już razem pracować.

— Ona mnie prowokuje — powiedziała Rekla z urazą. — Ale kiedy zanurzę mój sztylet w jej sercu, już nie będzie tak na mnie patrzeć! — Splunęła na ziemię i oddaliła się.

Filia odczekał kilka chwil, po czym podniósł Dubhe.

— Dlaczego tak się upierasz, żeby ją denerwować? — rzucił przez zęby.

Dubhe nie potrafiła odpowiedzieć. Mężczyzna miał zatroskane spojrzenie. Wydawał się szczerze zaniepokojony stanem swojej towarzyszki.

Pomógł Dubhe dojść do siebie i popatrzył jej w twarz.

— Tu niedaleko jest rzeka. Chcesz się obmyć?

Dubhe popatrzyła na niego ze zdumieniem, zaś Rekla, usłyszawszy to, nadbiegła.

— Zwariowałeś czy co?

— Jest ryzyko infekcji. — Głos Filii lekko zadrżał. Bał się.

— Uważaj, nie daj się oszukać — syknęła jego towarzyszka.

— Musi dotrzeć do Domu, oddychając, nic więcej.

— W ten sposób ryzykujemy, że tam wcale nie dotrze.

Rekla zaczęła chodzić tam i z powrotem jak dzikie zwierzę w klatce. Filia miał rację, to ona w żaden sposób nie chciała złagodzić cierpień Dubhe. Ale nie miała wyjścia i w końcu dała znak głową.

Filia pomógł dziewczynie wstać, ciągnąc ją za ramiona, jak gdyby chciał pokazać, że nie powodowała nim litość. Dubhe wiedziała, że Rekla znajdzie sposób, by zemścić się za to ustępstwo. Tego wieczoru będzie musiała uważać, żeby nie wypić eliksiru.

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)