Biały smok [The White Dragon - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-890-6
- Переводчик: Anna Wojtaszczyk
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:
— Zapomnisz i odgarniesz je do tyłu — powiedziała i gestem kazała mu to zrobić, odkręcając pokrywkę ze słoika. — Poprosiłam Oldive’a, żeby przyrządził trochę maści bez zapachu. Dobrze. Wystarczy jedno maźnięcie. — Posmarowała mu twarz, a potem resztę wtarła w skórę przegubu nad rękawicą. — Widzisz? Zlewa się w jedno. — Przyjrzała mu się krytycznie. — Tak, udało się. Nikt by się nie domyślił, że cię Pobruździło. — Potem zachichotała. — A co Corana myśli o twojej bliźnie?
— Corana?
— Nie patrz tak na mnie spode łba. Wsiadaj na Rutha. To bardzo sprytne z twojej strony, Jaxomie, podtrzymywać znajomość z Coraną. Dobry byłby z ciebie harfiarz, masz olej w głowie.
Jaxom dosiadł swego smoka wściekły na nią, ale zdecydowany nie dać się sprowokować. To było do niej podobne, wyszukiwać takie rzeczy tylko po to, żeby go drażnić. No, tyra razem jej się nie uda.
— Dziękuję, że pomyślałaś o tej maści, Menolly — powiedział, kiedy już opanował głos. — Bez wątpienia nie należy denerwować Lessy właśnie teraz, a naprawdę muszę być na tym Wylęgu.
— To prawda, że musisz.
Ton jej pełen był podtekstu, ale Jagom nie miał czasu rozeznać się, co miała na myśli, ponieważ Ruth wzbił się w powietrze i bez żadnych dalszych dyrektyw zabrał ich pomiędzy do Weyru Benden. Nie, nie pozwoli się jej wyprowadzić z równowagi. Ale ona była cholernie sprytna, ta harfiarka.
Ruth wychynął z pomiędzy w środku sylaby.
…uth. Jestem Ruth. Jestem Ruth.
Co przypomniało o czymś Jaxomowi; przekręcił głowę, żeby spojrzeć na lewe ramię Menolly.
— Nie martw się. Są bezpieczne w Weyrze Brekke.
— Wszystkie?
— Na Skorupy, nie, Jaxomie. Tylko Piękna i te trzy spiżowe. Niedługo będzie się parzyć i chłopcy ani na moment jej nie odstępują. — Menolly znowu zachichotała.
— Czy masz już zamówiony cały Wylęg?
— Co? Miałabym liczyć jajka, zanim zostaną zniesione? Menolly mówiła, jak gdyby go chciała pohamować. — Czemu? Ty chyba nie chcesz jajka, prawda?
— Nie ja.
Menolly wybuchnęła śmiechem na jego wiele mówiącą replikę, a on jęknął. No dobrze, niech się pośmieje.
— Na co mi jaszczurka ognista — mówił dalej, żeby ją uspokoić. — Obiecałem Loranie, że zobaczę, czy uda mi się jakąś dla niej zdobyć. Wiesz, ona była bardzo… życzliwa dla mnie. — W nagrodę za swoje opanowanie usłyszał, jak Menolly przetyka ślinę ze zdziwienia.
Potem klepnęła go po łopatce ściśniętą pięścią, a on wzdrygnął się i uchylił przed nią.
— Przestań, Menolly! Na tym ramieniu też mam Bruzdę. Odezwał się z większą irytacją, niż zamierzał, i zaraz sklął siebie za to, że mówi o tym, o czym miał nawet nie wspominać.
— Przepraszam cię, Jaxomie — powiedziała z taką skruchą, że Jaxom się udobruchał. — Jak bardzo cię Pobruździło?
— Twarz, ramię i udo.
— Złapała go za drugie ramię.
— Słuchaj! Już nucą jak szalone. I popatrz, kandydaci wchodzą już na teren Wylęgarni. Czy możemy od razu tam pofrunąć?
Jaxom skierował Rutha do środka przez górne wejście do Wylęgarni. Spiżowe smoki wciąż jeszcze przynosiły do środka gości. Kiedy Ruth znalazł się wewnątrz jaskini, spojrzenie Jaxoma powędrowało natychmiast do tego miejsca przy łuku nad wejściem, do którego przenieśli się z Ruthem, żeby zwrócić jajo. Poczuł nagły przypływ dumy ze swojego wyczynu.
— Widzę Robintona, Jaxomie. Tam, na czwartym poziomie. Obok kolorów Isty. Czy zechciałbyś usiąść z nami, Jaxomie? W jej głosie pobrzmiewało błaganie i lekkie naleganie, które stropiło Jaxoma. Kto by nie zechciał siedzieć z Mistrzem Harfiarzem Pernu?
Ruth podleciał skosem do odpowiedniego poziomu, złapał się pazurami za skraj skalnego progu i zawisł nieruchomo na tyle długo, żeby Menolly i Jaxom zdążyli zsiąść.
Poprawiając sobie tunikę młodzieniec, zanim usiadł, przyjrzał się przeciągle Mistrzowi Robintonowi. Zrozumiał błaganie Menolly. Harfiarz wydawał się jakiś inny. Och, pozdrowił Jaxoma i Menolly dość żywo, miał uśmiech dla swej czeladniczki i kuksaniec w ramię dla Jaxoma, ale zaraz potem powrócił do swoich myśli, które sądząc po jego minie, były smutne. Mistrz Harfiarz Pernu miał pociągłą twarz, której wyraz zwykle szybko się zmieniał w zależności od jego reakcji. A w tej chwili twarz Harfiarza, który z pozoru przyglądał się przemarszowi kandydatów, posuwających się poprzez gorące piaski Wylęgarni, pokryta była zmarszczkami, jego głęboko osadzone oczy zacienione były zmęczeniem i troską, a skóra na policzkach i brodzie obwisła. Wyglądał jak człowiek stary, zmęczony i osamotniony. Jaxom przerażony szybko odwrócił wzrok, unikając spojrzenia Menolly, ponieważ jego myśli musiały być aż nazbyt czytelne dla tej spostrzegawczej harfiarki.
Mistrz Robinton stary? Zmęczony, zatroskany, to tak. Ale żeby miał się starzeć? Wnętrze Jaxoma ogarnęła zimna pustka. Pern pozbawiony humoru i mądrości Mistrza Harfiarza? Jeszcze trudniej było liczyć się z brakiem jego wizji i pełnej zapału ciekawości. Poczucie straty zastąpiła uraza, kiedy Jaxom zauważył, że zgodnie z przykazaniami Robintona usiłuje racjonalnie podejść do tej fali przykrych refleksji.
Natarczywe, brzękliwe nucenie zwróciło znowu jego uwagę na teren Wylęgarni. Był już na wystarczająco wielu Wylęgach, żeby zorientować się, że obecność Ramoth, kiedy wśród jaj nie było królewskiego jaja, nie była rzeczą normalną; jej nastawienie przejmowało trwogą. Nie chciałby musieć stawić czoło jej czerwono wirującym oczom czy tym uderzeniom głowy, które wciąż kierowała ku nadchodzącym kandydatom. Zamiast rozsypać się promieniście, żeby luźnym kręgiem otoczyć kołyszące się jaja, chłopcy stali ściśnięci w grupkę, jak gdyby to miało dać im większą szansę wobec Ramoth.
— Nie zazdroszczę im — powiedziała półgłosem Menolly do Jaxoma.
— Czy ona pozwoli im Naznaczyć, panie? — zapytał Jaxom Harfiarza, chwilowo zapominając o tym, jak świadom jest śmiertelności tego człowieka.
— Można by sądzić, że badawczo przygląda się każdemu z nich, czy któryś przypadkiem nie zalatuje Południowym Weyrem, prawda? — odparł wesoło Harfiarz beztroskim głosem.
Jaxom spojrzał na niego i zaczął się zastanawiać, czy przedtem to nie była jakaś niekorzystna gra świateł, jako że Harfiarz szeroko i psotnie się uśmiechał, całkiem tak jak zawsze.
— Nie jestem pewien, czy chciałbym się poddać takim dokładnym oględzinom właśnie teraz — dodał, podnosząc w górę swoją lewą brew.
Menolly zakaszlała, a oczy jej zatańczyły. Jaxom przypuszczał, że musieli ostatnio być na Kontynencie Południowym i zastanawiał się, czego się dowiedzieli.
Na Skorupy, pomyślał i nagle w panice oblał się potem, ci Południowcy wiedzieli przecież, że to nie żaden z nich zwrócił to jajo. A jeżeli Robinton się o tym dowiedział?
Gniewne syknięcie z terenu Wylęgarni wywołało taką reakcję na widowni, że Jaxom szybko się odwrócił. Jedno z jaj pękło, ale Ramoth przesunęła się nad nie tak obronnym ruchem, że żaden z kandydatów nie ośmielił się do niego zbliżyć. Mnemeth ryknął ze swojego progu skalnego na zewnątrz Wylęgarni, a wewnątrz spiżowe smoki brzękliwie zanuciły. Głowa Ramoth wystrzeliła do góry, jej skrzydła mieniące się złotem i zielenią, rozpostarły się i zaświergotała w pełnej wyzwania odpowiedzi. Pozostałe spiżowe smoki odpowiedziały jej pojednawczym tonem, ale trąbienie Mnemetha było wyraźnym rozkazem.
Ramoth jest bardzo zdenerwowana, powiedział Jaxomowi Ruth.
Biały smok dyskretnie oddalił się na słoneczne miejsce nad brzegiem jeziora w Niecce. Jego nieobecność nie przeszkadzała mu orientować się, co się dzieje w obrębie Wylęgarni. Mnemeth mówi jej, że jest niemądra. Te jaja muszą się Wykluć; smoczątka muszą dokonać Naznaczenia. Potem nie będzie musiała się już o nie martwić. Będą bezpieczne z ludźmi.