Biały smok [The White Dragon - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-890-6
- Переводчик: Anna Wojtaszczyk
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:
— Ja nie chcę odbierać ci Warowni, Lordzie Lytolu…
— W każdym razie nie sądzę, żeby pozwolono mi ustąpić właśnie teraz. Sam zresztą usłyszysz. Chodź, nasi goście wystarczająco długo już na nas czekają.
N’ton stał twarzą do drzwi mniejszej sali, której w Ruatha używano, kiedy goście musieli odbyć jakąś prywatną rozmowę. Spiżowy jeździec rzucił jedno spojrzenie na twarz Jaxoma i jęknął. Na jego reakcję Mistrz Robinton obrócił się wokół własnej osi na krześle, w jego zmęczonych oczach odbiło się zaskoczenie i, jak miał nadzieję Jaxom, pewna aprobata.
— Jaxom, ty jesteś Pobrużdżony przez Nici — zawołała Menolly, a na jej twarzy odbił się szok i konsternacja. — Jak mogłeś w takim momencie podejmować ryzyko? — I to właśnie ona, która droczyła się z nim, że tylko myśli, a nic nie robi, była teraz na niego wściekła.
— Powinienem przewidzieć, że będziesz próbował, młody Jaxomie — powiedział N’ton z pełnym znużenia westchnieniem i ponurym uśmiechem na twarzy. — Nikt nie wątpił, że musisz się kiedyś wyłamać, ale moment sobie wybrałeś fatalny.
Jaxom bardzo chciał powiedzieć, że jak już o momentach mowa, to leciał pomiędzy bezbłędnie, ale N’ton ciągnął dalej.
— Czy Ruthowi nic się nie stało?
— Jedna Bruzda na udzie i stopie — odparł Lytol. — Dobrze opatrzone.
— Rozumiem twoją ambicję, Jaxomie — powiedział Robinton w sposób niezwykle uroczysty — chcesz latać z Ruthem i innymi smokami, ale muszę doradzić ci, żebyś wykazał trochę cierpliwości.
— Wolałbym, żeby teraz nauczył się latać jak trzeba, Robintonie. Z moimi innymi młodymi jeźdźcami — przerwał mu niespodziewanie N’ton, zdobywając sobie wdzięczność Jaxoma. — Zwłaszcza, jeżeli jest na tyle szalony, na tyle odważny, by próbować tego na własną rękę bez żadnych wskazówek.
— Wątpię, czy uda nam się uzyskać aprobatę Bendenu — powiedział Robinton, potrząsając głową.
— Macie moją aprobatę — powiedział Lytol stanowczym głosem, z kamiennym wyrazem twarzy. — To ja jestem opiekunem Lorda Jaxoma, a nie F’lar czy Lessa. Niech ona włada tym, co jej dotyczy. Lord Jaxom jest pod moją opieką. Nie stanie mu się wielka krzywda w towarzystwie młodych jeźdźców Fortu. — Lytol wpatrzył się z napięciem w Jaxoma. — A on zgodza się nie wypróbowywać swoich umiejętności bez porozumienia z nami. Czy dotrzymasz takiej umowy, Lordzie Jaxomie?
Jaxom z taką ulgą dowiedział się, że nikt nie będzie pytał o pozwolenie Przywódców Weyru Benden, że zgodził się na surowsze warunki, niż miał zamiar. Skinął głową i natychmiast ogarnęły go mieszane uczucia — rozbawienie, ponieważ wszyscy zakładali to, co było oczywiste, i rozdrażnienie, ponieważ dokonawszy tamtego dnia tak wiele, miał zostać teraz sprowadzony do poziomu nowicjusza. A jednak to, co przeżył w Keroon, wykazało aż nazbyt dobrze, ile się jeszcze musi nauczyć, jeśli chodzi o zwalczanie Nici, o ile chce zachować całą skórę swoją i swojego smoka.
N’ton przez cały ten czas przyglądał się bacznie Jaxomowi, a mars na jego czole pogłębiał się, tak, że Jaxom zaczął się zastanawiać, czy aby N’ton nie domyślił się jakoś, co on i Ruth robili naprawdę, kiedy ich Pobruździły Nici. Gdyby się tego kiedykolwiek dowiedzieli, nałożone na Jaxoma ograniczenia wzrosłyby w dwójnasób.
— Wydaje mi się, że zażądam od ciebie jeszcze jednej obietnicy, Jaxomie — powiedział spiżowy jeździec. — Żebyś już nie latał pomiędzy czasem. Przeholowałeś ostatnio. Widzę to po twoich oczach.
Lytol zaskoczony przyjrzał się baczniej twarzy swego podopiecznego.
— Na Ruthu nie jest to niebezpieczne, N’tonie — powiedział Jaxom z ulgą, że zarzucono mu mniejsze wykroczenie. — On zawsze wie, kiedy jest.
N’ton ze zniecierpliwieniem odsunął od siebie sprawę tego talentu Rutha.
— Niewykluczone, ale niebezpieczeństwo leży w umyśle jeźdźca… może zdarzyć się jakieś niedopatrzenie przy oznaczaniu czasu, a wtedy obydwaj będą narażeni na niebezpieczeństwo. Zbytnie zbliżanie się do siebie we względnym czasie to duże ryzyko. Poza tym jest to wyczerpujące i dla smoka, i dla jeźdźca. Nie musisz przechodzić pomiędzy czasem, młody Jaxomie. Wystarczy ci czasu na wszystko, co powinieneś zrobić.
Słowa N’tona przypomnimy Jaxomowi tę niewytłumaczalną słabość, która go ogarnęła na terenie Wylęgarni. Czy to możliwe, że właśnie w tym momencie…
— Sądzę, że nie zdajesz sobie sprawy, Jaxomie — zaczął Robinton, przerywając tok myśli Jaxoma — jak krytyczny jest teraz stan rzeczy na Pernie. A powinieneś wiedzieć.
— Jeżeli masz na myśli kradzież jaja, Mistrzu Robintonie i to, że niemal doszło do walki między smokami, to ja byłem w Bendenie tamtego ranka…
— Byłeś? — zdziwił się łagodnie Robinton i potrząsnął głową, jak gdyby nie powinien był o tym zapomnieć. — Możesz się więc domyślić, a jakim humorze jest dzisiaj Lessa. Gdyby to jajo nie Wykluło się jak trzeba…
— Ale jajo zostało zwrócone, Mistrzu Robintonie. — Jaxom nie rozumiał, o co chodzi. — Dlaczego Lessa wciąż jeszcze nie wróciła do równowagi?
— Tak — odpowiedział Harfiarz — jak się wydaje, nie wszyscy na Kontynencie Południowym byli ślepi na konsekwencje tej kradzieży. Ale Lessy to nie ugłaskało.
— Wyrządzono zniewagę Weyrowi Benden i Ramoth, i Lessie — powiedział N’ton.
— Smok nie może walczyć ze smokiem! — Jaxom był przerażony. — To dlatego jajo zostało zwrócone. — Jeżeli ryzyko, na które się narażał i rana Rutha były na próżno…
— Nasza Lessa jest kobietą łatwo wpadającą w gniew, Jaxomie… a zemsta jest jednym z najsilniej rozwiniętych w niej uczuć. Czy pamiętasz, jak to się stało, że zostałeś Panem tej Warowni? — Twarz Robintona wyrażała ubolewanie, że przypomina Jaxomowi jego pochodzenie. — Mówiąc to, nie uchybiam Władczyni Weyru Benden. Taka wytrwałość w obliczu tak beznadziejnej walki jest chwalebna. Ale jej nieustępliwość w sprawie tej zniewagi może wywrzeć katastrofalny wpływ na cały Pern. Jak dotąd przeważył rozsądek, ale w obecnej chwili równowaga jest naprawdę bardzo chwiejna.
Jaxom skinął głową, uprzytomniając sobie, że nigdy nie będzie mógł się przyzwać do roli, jaką odegrał i odczuł ulgę, że nie wypaplał swojej przygody Lytolowi. Nikt nigdy nie ma prawa się dowiedzieć, że to on zwrócił jajo. A zwłaszcza Lessa. Przesłał milcząco rozkaz Ruthowi, który sennie odpowiedział, że jest zbyt zmęczony, by z kimkolwiek o czymkolwiek rozmawiać i bardzo prosi, żeby dali mu wreszcie pospać.
— Tak — powiedział Jaxom odpowiadając Robintonowi. — Doskonale rozumiem, jak konieczna jest rozwaga i dyskrecja.
— Jest jeszcze jedna sprawa — ruchliwą twarz Harfiarza ściągnął bolesny grymas, kiedy szukał odpowiednich słów — jedno wydarzenie, które wkrótce pomnoży nasze problemy. — Rzucił spojrzenie na N’tona. — D’ram.
— Masz chyba rację, Robintonie — powiedział spiżowy jeździec. — Jest mało prawdopodobne, żeby pozostał Przywódcą Weyru, jeżeli Fanna umrze.
— Jeżeli? Obawiam się, że musimy powiedzieć kiedy. A zgodnie z tym, co mówił Mistrz Oldive, im szybciej się to stanie, tym większe dobrodziejstwo dla niej.
— Nie wiedziałem, że Fanna jest chora — powiedział Jaxom, a jego myśli przeniosły się w przyszłość, w pełną smutku świadomość, że królowa Fanny, Mirath, popełni samobójstwo, kiedy umrze Władczyni jej Weyru. Śmierć królowej wytrąci z równowagi wszystkie smoki… i Lessę oraz Ramoth!
Lytol miał posępny wyraz twarzy, jak zawsze, kiedy przypomina mu się śmierć jego własnego smoka. Jaxom przełknął resztki swojej dumy i zmieszania, będzie uczył się z młodymi jeźdźcami; nigdy więcej nie narazi Rutha na to, by stała mu się jakaś krzywda.