Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]
- Автор: Хайнлайн Роберт Энсон
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Rebis
- ISBN: 83-05202-43-9
- Переводчик: Michal Jakuszewski
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]». Краткое содержание книги:
Za miastem udało mi się dostrzec dwa zakotwiczone „aeroplanos” Straży Przybrzeżnej. Tańczyły jak oszalałe. Nagle jedno ze skrzydeł nowej maszyny zanurzyło się. Nakryła je woda. W tej chwili wznosząca się nad miastem chmura zakryła je przed moimi oczami — chmura pyłu pochodzącego z tysięcy i tysięcy ton strzaskanych murów.
Spojrzałem w stronę restauracji. Dostrzegłem ją: EL RESTAURANTE PANCHO VILLA. Na moich oczach ściana, na której umieszczony był szyld, runęła na ulicę. Pył wzniósł się w górę, pokrywając za chwilę miejsce, gdzie stała.
— Margrethe! Już po niej! Po restauracji „Pancho Villa”. — Wskazałem palcem w tamtym kierunku.
— Nic nie widzę.
— Już po niej, mówię ci! Runęła! Dzięki Bogu, że nie było tam dziś Amandy i dziewczyn!
— Tak jest. Alec, czy to się nigdy nie skończy?!
Skończyło się nagle — znacznie gwałtowniej, niż się zaczęło. Pył zniknął w cudowny sposób. Ucichł huk, wycie zwierząt oraz krzyki rannych i umierających.
Latarnia morska z powrotem znalazła się na swoim miejscu.
Spojrzałem w lewo, gdzie uprzednio stały „aeroplanos”. Nie było tam nic. Nawet pali, do których powinny być przywiązane. Spojrzałem na miasto — pełny spokój. Bazylika stała piękna i nienaruszona. Rozejrzałem się za szyldem „Pancho Villa”, lecz nie mogłem go znaleźć. Na rogu, który był chyba tym właściwym, stał jakiś budynek, lecz jego kształt był nieco inny. Również okna się nie zgadzały.
— Marg… gdzie jest restauracja?
— Nie wiem, Alec, co się dzieje?
— Znowu nam to zrobili — powiedziałem z goryczą. — Zmieniacze światów. Trzęsienie ziemi się skończyło, ale to nie jest to samo miasto, w którym byliśmy. Wygląda podobnie, ale to inne miasto. Miałem rację tylko w połowie. Zanim zdecydowaliśmy się ruszyć w dół stoku, huk zaczął się od nowa. Potem kołysanie ziemi… i gwałtownie narastający hałas oraz nagłe wstrząsy, później to miasto także zostało zniszczone. Po raz drugi ujrzałem, jak nasza wyniosła latarnia morska pochyla się i pada. Jeszcze raz kościół zapadł się do wewnątrz. Ponownie obłoki dymu wzbiły się ku niebu, a wraz z nimi wzniosły się krzyki ludzkie i wycie zwierząt.
Podniosłem ku niebu zaciśniętą pięść i potrząsnąłem nią.
— Do diabła z tym! Stop! Dwa razy to przesada!
Nie uderzył we mnie żaden grom.
XIII
Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem.
I oto wszystko to marność i pogoń za wiatrem.