Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 339 340 341 342 343 344 345 346 347 ... 508
Перейти на страницу:

- Wiesz, że możesz tu przyjść w każdej chwili? - kontynuował Severus, muskając

wargami czoło Harry'ego. - Kiedy tylko będziesz chciał. Nawet dzisiaj.

Czy Severus nie wiedział, że Harry najchętniej w ogóle by stąd nie wychodził?

Planował tu spędzać każdą wolną chwilę. Jeżeli tylko ma na to pozwolenie.

Harry przytaknął, odchylając głowę i pozwalając, by usta Severusa znalazły się na

jego szyi.

- Wiem. Będę za tobą tęsknił.

- Wiem - odparł Severus. - Będziesz.

Harry uśmiechnął się, pomimo smutku, który go ogarnął. Nie miał co liczyć na takie

samo wyznanie, ale pewność Severusa go rozbrajała.

- Czy wczoraj... dostałeś wszystko to, czego pragnąłeś? - zapytał nagle Snape,

zatrzymując wargi milimetr od skóry Harry'ego. Harry miał wrażenie, że mężczyzna

wstrzymuje oddech.

- O tak, nawet więcej - odpowiedział, uśmiechając się lekko. - Znacznie więcej niż

kiedykolwiek pragnąłem.

Severus wypuścił powietrze i złożył długi pocałunek na jego żuchwie. A następnie

odsunął się i spojrzał na niego z góry nieodgadnionym wzrokiem. Harry miał

wrażenie, że próbuje mu coś tym spojrzeniem przekazać, ale nie miał pojęcia, co.

- Chodźmy - powiedział w końcu, wypuszczając Harry'ego z uścisku. - Lepiej, żebyś

wrócił, zanim twoi przyjaciele się obudzą. - Po tych słowach wyminął go i skierował

się prosto do salonu.

Harry westchnął z rezygnacją. Nie miał ochoty iść. Wcale. Wolałby tu zostać. Nawet

na zawsze.

Odwrócił się i, powłócząc nogami, ruszył za mężczyzną. Severus stał przy drzwiach

do gabinetu ze skrzyżowanymi ramionami i twarzą ukrytą za kurtyną włosów. Harry

zabrał z fotela kurtkę, w której miał iść do Hogsmeade oraz pelerynę niewidkę.

Podszedł do Severusa i zatrzymał się obok niego.

- No to... do zobaczenia - wydukał. Miał wrażenie, jakby wokół jego serca zaciskała

się pętla. Coraz mocniej.

Severus nie patrzył na niego. Spoglądał gdzieś w podłogę, ale po pewnym czasie

uniósł głowę i Harry'ego przeszył dreszcz na widok jego oczu. Nie miał jednak

pojęcia, dlaczego. Nie wydawały się zmienione. Ale tak jakby coś za nimi... sam nie

wiedział, co. Poruszało się, walczyło?

Kiedy mężczyzna nie odpowiedział, Harry odwrócił się w stronę drzwi, ale zdążył

zrobić zaledwie krok, kiedy poczuł długie palce zaciskające mu się na nadgarstku. Z

zaskoczeniem spojrzał na Severusa. Mężczyzna otwierał i zamykał usta, jakby chciał

coś powiedzieć. Ale najwyraźniej nie był w stanie, ponieważ po kilku sekundach

zacisnął je mocno, oblizał i po prostu przyciągnął Harry'ego do siebie, zamykając

jego wargi w żarliwym pocałunku. Harry poczuł, że uginają się pod nim kolana.

Severus pieścił jego usta, język i podniebienie, zachłannie, ale nie boleśnie.

Wygłodniale, ale nie gwałtownie. Jakby chciał się w nim rozsmakować, zapamiętać

fakturę, ciepło i smak jego ust.

Harry jęknął, kiedy Severus oderwał wargi i głęboko nabrał powietrza, które uleciało

mu z płuc. Pocałunek zakończył się tak nagle, jak się zaczął, i zanim Harry zdążył

dojść do siebie, usłyszał szept Severusa:

- Odprowadzę cię.

Przytaknął bezwiednie i pozwolił się poprowadzić przez gabinet, czując mocno

zaciskającą się na jego ręce dłoń mężczyzny.

Kiedy zatrzymali się przed drzwiami, Severus sięgnął po różdżkę i zdjął zaklęcie

blokujące, po czym schował ją z powrotem i odwrócił się do Harry'ego. Przez jakiś

czas po prostu mu się przyglądał, przesuwając spojrzenie po jego twarzy. Po chwili

jednak zatrzymał je na policzku i powoli uniósł dłoń, dotykając skóry Harry'ego.

Pogładził ją delikatnie i jakby w zamyśleniu.

- Nie chciałem cię uderzyć - powiedział nagle dziwnym, odległym głosem. - Ale

czasami wszystko wymyka nam się spod kontroli i nie mamy na to wpływu. To

silniejsze od nas.

Harry rozszerzył oczy, słysząc takie słowa z ust Snape'a.

- Nie szkodzi - odpowiedział trochę niepewnie. - To nieważne. Już o tym

zapomniałem.

Severus uśmiechnął się słabo.

- To dobrze.

Chłodne palce zniknęły i Snape opuścił rękę, a następnie sięgnął do klamki i spojrzał

na Harry'ego. Harry zrozumiał sugestię. Posłał mu ciepły uśmiech i zarzucił na siebie

pelerynę. Severus otworzył mu drzwi, a Harry, nie odwracając się więcej, ponieważ

każde spojrzenie na Severusa wywoływało ukłucie bólu, wyszedł na korytarz.

Dopiero kiedy przeszedł kilka kroków, usłyszał ciche trzaśnięcie drzwi. I nagle poczuł

się bardzo, bardzo samotny.

***

- Harry, może wyjdziemy dzisiaj trochę polatać, tak jak ostatnio?

- Nie, dzięki, nie mam ochoty - mruknął Harry, idąc razem z Ronem wypełnionym

uczniami korytarzem podczas przerwy pomiędzy Zielarstwem, a Zaklęciami.

- To może pogralibyśmy w eksplodującego durnia wieczorem? Mam zamiar skopać

ci tym razem tyłek.

- Nie, dzięki, może innym razem - odparł Harry, skręcając w boczny korytarz razem z

kilkorgiem pozostałych Gryfonów.

Ron zwiesił głowę i, szurając nogami, szedł za nim dalej bez słowa.

Harry był zirytowany jego namowami i wcale nie było mu przykro, że go rozczarował.

Nie miał ochoty nic dzisiaj robić. Planował spędzić wieczór w dormitorium,

przywołując wspomnienia z poprzedniej nocy i masturbując się.

Przez cały dzień balansował na granicy histerycznej radości i przygnębienia. Z

szerokim uśmiechem na twarzy i zamroczonym spojrzeniem przesadzał gronówki

jęczące, które swoim zawodzeniem niemal każdego doprowadzały do białej gorączki.

Z rozmarzonym wyrazem twarzy słuchał traktatu o wielkiej bitwie pomiędzy

goblinami, a olbrzymami na wzgórzach Cotswold w 1823 roku. Nawet Hermiona

wyjątkowo nie robiła mu uwag, jedynie przyglądała mu się uważnie co jakiś czas.

Podczas obiadu jednak nie tknął ani kęsa, siedząc ze spuszczoną głową i co chwilę

zerkając na stół nauczycielski. Severusa nie było dzisiaj na żadnym posiłku, pomimo

iż nadal przebywał w zamku - Harry wiedział to, ponieważ przez cały dzień nosił przy

sobie mapę Huncwotów i sprawdzał, czy Severus już wyjechał.

- Harry! Harry!

Harry zatrzymał się i rozejrzał po korytarzu. Pomiędzy uczniami dostrzegł blond

czuprynę Luny, jednak wydawało się, że wszyscy omijają ją szerokim łukiem.

Dopiero kiedy podeszła bliżej, okazało się, dlaczego. Na głowie miała czapkę z

wymachującą pięścią ręką, którą Harry podarował jej na Gwiazdkę. Ron wytrzeszczył

oczy, kiedy ją zobaczył, a Harry stwierdził, że to chyba jednak nie był najbardziej

trafiony prezent.

- Cześć - uśmiechnęła się nieprzytomnie, zatrzymując się przed nimi i zerkając w

górę, na pokazującą właśnie środkowy palec rękę, na którą Ron gapił się z otwartymi

ustami. - Och, wiem, nie powinnam nosić jej na lekcjach, ale była taka samotna w

dormitorium, że nie mogłam jej tam znowu zostawić. Byłoby jej przykro.

Ręka w odpowiedzi zamachnęła się i spróbowała złapać ją za nos, ale Luna odgoniła

ją.

- Nie przeszkadzaj mi teraz - powiedziała do ręki, po czym zwróciła się do Rona i

Harry'ego. - Lubi się przekomarzać.

Ron przełknął ślinę, widząc jak zaciśnięta pięść kreśli w powietrzu kręgi,

przygotowując się do ciosu.

- Nie nazwałbym tego przekomarzaniem się.

- Och, ona nic mi nie zrobi. Za to wam może, więc lepiej nie podchodźcie zbyt blisko.

1 ... 339 340 341 342 343 344 345 346 347 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)