Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
szafce nocnej okulary. Obraz przed jego oczami wyostrzył się. Rozejrzał się i
dostrzegł swoje ubranie, wciąż leżące na podłodze sypialni. Szata Severusa
zniknęła.
Nie miał pojęcia, która mogła być godzina. Tutaj zawsze panował półmrok. Całkowity
brak okien powodował, że nawet w środku dnia wydawało się, że jest noc. Być może
przegapił śniadanie. Być może powinien właśnie być na jakiejś nudnej lekcji. Być
może wszyscy go szukają... ale w tej chwili kompletnie go to nie obchodziło. Czuł w
sercu takie ciepło, jakby płonął w nim niemożliwy do stłamszenia, wieczny ogień. Miał
wrażenie, jakby wypełniał go oślepiający blask i wszystko, o czym tylko pomyślał,
ginęło w jego cieniu, nic nieznaczące, nic niewarte. Mógłby nazwać to szczęściem,
gdyby nie to, że to słowo nawet w połowie nie oddawało tego, co właśnie czuł.
Kiedy tylko zamykał oczy, od razu przypominał sobie każdy najmniejszy szczegół z
wczorajszej nocy. Każdy pojedynczy pocałunek, każdą bruzdę na ciele Severusa,
każde muśnięci dłoni. Wszystko było tak wyraźne, jakby oglądał mugolski film. Nie
potrafił przestać się uśmiechać.
Powrócił do rzeczywistości dopiero wtedy, kiedy szumiąca woda przestała płynąć i w
łazience zapadła cisza. Otworzył oczy i spojrzał na drzwi. Tęsknił za Severusem.
Chciał go nareszcie zobaczyć. Miał wrażenie, że czas wlecze się jak gumochłon.
W końcu je usłyszał. Kroki. Jego serce momentalnie przeszło na szybszy bieg. A
kiedy zobaczył poruszającą się klamkę, niemal wyfrunęło mu z piersi.
W drzwiach łazienki stanął Severus, ubrany w swe czarne szaty, z lekko wilgotnymi
włosami. Harry poczuł się tak, jakby ogień ogrzewający serce objął teraz całe jego
ciało, zalewając go potokiem radości. Na jego wargi wypłynął promienny uśmiech.
Och, Severus wyglądał tak samo, a jednak tak... inaczej. A może to Harry patrzył
teraz na niego inaczej? Ani te cienkie wargi, ani głęboka zmarszczka pomiędzy
brwiami, ani czarne, świdrujące oczy - nic się w nim nie zmieniło, a jednak Harry miał
wrażenie, że zmieniło się wszystko. Jakby do tej pory mógł oglądać śmiertelnie
groźną bestię jedynie zza grubej szyby, a teraz mógł jej dotknąć, nie obawiając się,
że zostanie ukąszonym. Że prawdopodobnie jest jedyną osobą na świecie, która
może podziwiać ją z tak bliska. Której udało się ją oswoić.
- Dzień dobry - powiedział radośnie. Zobaczył, jak zmarszczka pomiędzy brwiami
Severusa pogłębia się, a na twarzy pojawia się dziwny, niepasujący do sytuacji wyraz
melancholi .
- Łazienka jest już wolna - odparł cicho. - Jest dosyć wcześnie. Jeżeli się
pospieszysz, to będziemy mieli jeszcze trochę czasu.
- Och, oczywiście - powiedział szybko Harry, zrywając się z łóżka. Zobaczył, jak
czarne oczy ześlizgują się po jego nagim ciele, ale wcale go to nie speszyło.
Wiedział, że Severus lubi na niego patrzeć. Harry specjalnie stanął tyłem do niego,
kiedy schylił się, aby podnieść z podłogi swoje ubrania, i w ostatniej chwili
powstrzymał wybuch śmiechu, gdy odwrócił się i zobaczył zanikający w oczach ogień
i zaciskające się na szacie długie palce.
- Potter, jesteś...
- Tak, wiem - przerwał mu Harry. - Jestem małym, bezczelnym prowokatorem. -
Zmrużone oczy Severusa powiedziały mu wszystko i Harry ponownie w ostatniej
chwili powstrzymał się przed wybuchem śmiechu. - Zaraz wracam - powiedział
wesoło, przechodząc obok Severusa, na którego twarzy wciąż utrzymywał się, teraz
jeszcze bardziej widoczny, wyraz przygnębienia. Jednak Harry był zbyt oślepiony
radością, by to dostrzec.
Chyba jeszcze nigdy nie umył się i nie ubrał tak błyskawicznie. Jedyne o czym
marzył, to wrócić z powrotem do Severusa. Gdy otworzył drzwi, mężczyzna siedział
na posłanym łóżku ze splecionymi dłońmi i wzrokiem utkwionym w podłodze, jednak
zerwał się błyskawicznie, kiedy usłyszał, że Harry wychodzi z łazienki.
Harry zatrzymał się w drzwiach, zaskoczony tak nagłą reakcją. Przez chwilę po
prostu stał i wpatrywał się w Severusa, który przyglądał mu się nieodgadnionym,
dziwnie ponurym spojrzeniem. W pomieszczeniu zapadła krępująca cisza.
Och, boże, tak bardzo pragnął go teraz dotknąć! Poczuć pod palcami, na skórze, na
wargach...
Podszedł do Severusa i zatrzymał się tuż przed nim, po czym powoli podniósł rękę i
zacisnął ją na jego szacie na wysokości klatki piersiowej. Przymknął na chwilę
powieki, wyczuwając pod palcami szorstki materiał i bicie serca. Coraz mocniejsze,
gwałtowniejsze. W panującej wokół ciszy słyszał, jak oddech Severusa przyspiesza.
Otworzył oczy i spojrzał w górę, na oblicze mężczyzny, który patrzył teraz na niego w
taki sposób, jakby pragnął go pieścić samym tylko spojrzeniem. Wargi Severusa były
lekko rozchylone i Harry zastanawiał się, czy może to zrobić? Czy może go
pocałować? Czy naprawdę może? Wiedział, że te usta należą do niego, ale wciąż
nosił w sobie obawę, że może zostać odepchnięty, jeżeli spróbuje...
Wtedy Severus nawilżył językiem wyschnięte wargi. Oddychał coraz szybciej i Harry
miał niejasne przeczucie, że to właśnie jego bliskość tak działa na mężczyznę.
Nie wahał się już dłużej. Stanął na palcach i przycisnął usta do cienkich warg, które
rozchyliły się pod naporem jego języka i pozwoliły mu wśliznąć się do ciepłego
wnętrza ust. Błyskawicznie odnalazł język Severusa i oplótł go własnym językiem. Był
taki wilgotny, gorący, słodki... Dokładnie tak go zapamiętał. Zanim jednak zdążył
pomyśleć o czymś jeszcze, usłyszał głośny jęk, lecz nie potrafił powiedzieć, który z
nich go wydał i w tej samej chwili wszystko stanęło w ogniu. Poczuł oplatające go
mocno ramiona. Severus zagarnął go do siebie, ściskając go tak mocno, jakby chciał
się z nim stopić i naparł na jego wargi, niemal je miażdżąc. Wgryzał się w nie z taką
pasją, jakby brakowało mu powietrza i mógł je odnaleźć jedynie w ustach Harry'ego.
Harry czuł jego dłoń w swoich włosach, zaciskającą się mocno, może nawet zbyt
mocno, ale on sam nie panował nad swoim pożądaniem, boleśnie wbijając paznokcie
w plecy mężczyzny i pragnąc więcej, jeszcze więcej, pragnąc zatonąć w jego ustach.
Zaczął ocierać się o szorstką szatę, czując, że jest już twardy. I Severus również. Ale
wtedy Snape oderwał wilgotne, zaczerwienione wargi i dysząc ciężko, wyszeptał mu
w usta:
- Nie mamy zbyt wiele czasu.
Harry uniósł powieki. Jego okulary były przekrzywione i zaparowane, ale widział nad
sobą te błyszczące, czarne oczy, które wbijały się w niego z czymś nieokreślonym,
niepokojącym.
- Kiedy wrócisz? Kiedy cię znowu zobaczę? - zapytał cicho Harry, przymykając
powieki, gdy wargi Severusa przycisnęły się do jego skroni. Nie wyobrażał sobie, że
teraz, kiedy w końcu zdobył go całego, znowu miałby go stracić. Nawet jeżeli miało to
być tylko kilka dni. Wiedział, że dla niego będą to tygodnie, jeżeli nie miesiące.
- Nie wiem - odparł Snape, zanurzając twarz w jego włosach i wdychając głęboko ich
zapach. - To może potrwać.
- Musisz wyjeżdżać? Nie możesz ze mną zostać?
- To niemożliwe. - Czy Harry'emu się wydawało, czy znowu wyczuł tę melancholię? -
Nie mam wyjścia. Zresztą jeszcze nie wiem, kiedy dostanę wezwanie.
Harry zacisnął usta.
Voldemort. Znowu Voldemort! Znowu wszystko przez niego.