Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
powiedział siedzący przy stole Snape. Jego głos był cichy i beznamiętny.
- Jak zwykle mnie nie zawiodłeś - odparł Voldemort. - To, co powiedziałeś, bardzo
nam pomoże. Myślę, że będziemy mogli to wykorzystać. - Uśmiech Czarnego Pana
był jadowicie upiorny. - Spójrz na mnie, Severusie.
Nagle przestrzeń wypełnił głos Voldemorta:
Z pewnością słyszałeś o eliksirze Admorsusexcetra. Pozwala wyssać razem z krwią
całą moc tego, kto go wypije. Kiedy zdobędę moc Pottera, będę niezwyciężony i
jednocześnie pozbędę się chłopaka raz na zawsze. Przygotujesz dla mnie ten eliksir,
Severusie. I uwiedziesz Pottera. Zbliżysz się do niego, będziesz go przy sobie
trzymał i doprowadzisz do tego, że zaufa ci na tyle, że sam z własnej woli wypije ten
eliksir. Ponieważ doskonale wiesz, że zadziała tylko wówczas, jeżeli ofiara przyjmie
go świadomie i chętnie, bez przymusu i bez wątpliwości. Daję ci tyle czasu, ile
potrzebujesz. Dopilnuję, by nikt ci nie przeszkadzał. Masz wolną rękę, możesz robić
z chłopakiem, co tylko zapragniesz, ale będziesz mi zdawał relacje z postępów. A
kiedy skończysz eliksir i przyprowadzisz do mnie Pottera... wynagrodzę cię po wsze
czasy.
Głos Voldemorta ucichł. Snape spojrzał na swego Pana i uśmiechnął się mrocznie i
nieprzyjemnie.
- Wiesz, co masz robić - powiedział Voldemort.
- Oczywiście - odparł Mistrz Eliksirów.
Obraz ponownie zawirował i zatrzymał się na komnatach Snape'a. Mężczyzna
chodził w tę i z powrotem przed kominkiem. Na jego twarzy widniał przerażający
uśmiech, w oczach szalała burza.
Nareszcie! Nareszcie nadeszła moja szansa!
Błyskawicznym ruchem podwinął rękaw i z nienawiścią spojrzał na widniejący na
przedramieniu Mroczny Znak. Znak, który przecinała głęboka bruzda jak po
skaleczeniu nożem, jakby ktoś chciał ją wyciąć.
Desideria Intima... zostawiła mi ślad na całe życie, ale skąd mogłem wiedzieć, że po
wypiciu jej niemal odetnę sobie rękę? A teraz, po tylu latach... nareszcie mogę
spełnić swoje największe pragnienie... nareszcie mogę sprawić, że Czarny Pan
zdechnie. A wraz z nim pozbędę się Pottera. Temu nieodpowiedzialnemu
gówniarzowi nigdy nie uda się pokonać Czarnego Pana. Nie ma z nim żadnych
szans. A Dumbledore jest zbyt głupi, żeby to zrozumieć. To jedyny sposób. Poświęcę
Pottera, poświęcę wszystko, byle tylko zabić Czarnego Pana. Obaj znikną z mojego
życia raz na zawsze. A wraz z nimi również Dumbledore. Już nikt nie będzie wydawał
mi rozkazów. Nigdy więcej.
Mężczyzna zatrzymał się i ciężko opadł na fotel.
Będę musiał grać na dwa fronty... Dumbledore jest doskonałym Legilimentą, a nie
może się dowiedzieć o tym planie. Jego "zaufany sługa" planuje unicestwić jego tajną broń i nadzieję całego Czarodziejskiego Świata... Raczej by mu się to nie spodobało.
- Na twarzy Snape'a pojawił się szyderczy uśmiech. - Będę musiał wykorzystać
Legilimens Evocis. Tak, to jedyny sposób, aby udało mi się to ukryć. Aby udało mi się
ukryć wszystko zarówno przed nim jak i przed Czarnym Panem. Nie podejrzewam,
aby to miało być proste, ale jestem gotów zapłacić każdą cenę.
W oczach Snape'a pojawiło się coś groźnego. Przez jakiś czas siedział tylko,
wpatrując się w przestrzeń.
Uwieść Pottera... To nie powinno być trudne, skoro jestem jego "największym
pragnieniem". Ale z pewnością mu tego nie ułatwię. Dam mu to, na co zasłużył. Będę
mu zadawał ból. Będę go dręczył, ranił i przyciągał z powrotem, jeżeli tylko spróbuje
się oddalić. Zemszczę się na nim za wszystkie upokorzenia, których doznałem z ręki
jego ojca. Jedyną wadą jest to, że będę musiał znosić towarzystwo tego imbecyla,
dotykać go... - na twarzy mężczyzny pojawił się wyraz obrzydzenia, po chwili jednak
zastąpiony krzywym uśmieszkiem. - Chociaż z drugiej strony... mogę go zmusić do
wszystkiego. Mogę go zmusić do służenia sobie na kolanach, jeżeli tylko będę miał
ochotę. Upokorzę go do granic możliwości. Trudno, od czasu do czasu będę musiał
okazywać mu nieco... hmm... zaangażowania. Ale ta cena jest warta zapłacenia,
jeżeli w zamian za nią uzyskam wolność.
Snape przymknął powieki i westchnął.
Admorsusexcetra... Uwarzenie go jest piekielnie skomplikowane, a zmodyfikowanie...
Zajmie mi to miesiące. Ale nie ma w ogóle takiej możliwości, aby miało mi się nie
udać. Potter będzie chodzącą trucizną. Chodzącym jadem. Eliksir wyssie nie tylko
jego moc, ale moc Czarnego Pana również. I zabije ich obu.
Snape otworzył oczy. Płonął w nich lodowaty ogień. Ogień, który nagle wypełnił całą
przestrzeń. Jednak zamiast trzasku pożogi, rozbrzmiewał jednostajnym echem:
Zabije ich obu.
Zabije ich obu.
Zabije ich...
Ogień zniknął i nastała cisza. Ciemność. Ciemność, z której wyłonił się korytarz w
lochach. I stojący przed schowkiem na miotły Severus. Przed tym schowkiem, w
którym Harry właśnie odrabiał szlaban za złamanie nosa Malfoyowi. I w którym za
chwilę miało dojść do ich pierwszego zbliżenia.
Na twarzy Snape'a widniał niebezpieczny półuśmieszek. W oczach nie było niczego
oprócz zimnego zdecydowania.
Przedstawienie czas zacząć...
Snape szarpnął za klamkę i obraz ponownie zawirował. Z natłoku kolorów i faktur
wyłonili się Voldemort i Snape. Znajdowali się sami w jakimś ciemnym
pomieszczeniu. W powietrzu unosiła się zatęchła wilgoć. Obaj mieli zamknięte
powieki, ale na twarzy Voldemorta widniał przerażający uśmiech satysfakcji.
Powodem tego był obraz, który Voldemort oglądał w głowie Snape'a. Obraz
Harry'ego, na kolanach, z penisem Snape'a w ustach...
Tak, tak, tak! Właśnie tak! Wprost wyśmienicie! - Triumfalny śmiech Voldemorta
rozsadzał bębenki w uszach, ale obraz zniknął tak szybko, jak się pojawił, zastąpiony
sceną w gabinecie Mistrza Eliksirów, na środku którego stali Malfoy i Snape.
Mężczyzna pochylał się nad Ślizgonem i syczał mu prosto w twarz:
- Nie zbliżaj się do niego. Potter jest nietykalny. Nie może mu spaść włos z głowy!
Czy to jasne?
- Dlaczego? - Malfoy zaciskał pięści, w jego szarych oczach połyskiwał bunt. -
Dlaczego on jest taki ważny? Dlaczego Czarny Pan kazał mi uciszać wszelkie plotki
na temat tego, co wydarzyło się na Eliksirach, i dopilnować, by żaden nauczyciel się
o tym nie dowiedział? Ślizgoni zaczęli mnie przez to nienawidzić! Przestali się ze
mną liczyć! Wszystko z powodu Pottera!
- To nie twoja sprawa. Przyrzekłeś Czarnemu Panu, że się tym zajmiesz, więc
oczekujemy, że wywiążesz się ze swego obowiązku. Nie musisz znać powodów. Czy
mam mu przekazać, że się wycofujesz? Że postanowiłeś nie wykonać jego
polecenia?
W oczach chłopaka pojawił się strach.
- Nie, ale...
Snape wyciągnął różdżkę i na twarz Malfoya wypłynęło autentyczne przerażenie.
- Nie mam czasu się z tobą bawić. Poniesiesz karę za swoje nieposłuszeństwo.
Crucio!
Pomieszczenie rozmyło się i zmieniło w klasę Eliksirów. Harry i Snape stali
naprzeciw siebie, wbijając w siebie gniewne spojrzenia. I o ile spojrzenie Harry'ego
było raczej krzykiem rozpaczy i buntu, w oczach Snape'a widać było jedynie zimne
wyrachowanie i stalową nienawiść.
- Mogę cię pieprzyć, Potter. Ale nie oczekuj ode mnie niczego więcej - warknął
Snape, kładąc nacisk na każde wypowiedziane słowo. Jakby nasączał je jadem,