Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
zastanowić, Severus przetoczył się na bok i położył na plecach.
Harry wstrzymał oddech. Może nie powinien był tego mówić... Może to... było za
dużo. Za wcześnie. Za... cholera!
Ale nagle poczuł wsuwające mu się pod plecy ramię. Severus objął go i przyciągnął
do siebie, a Harry z ulgą wypuścił powietrze. Mężczyzna zdjął mu z nosa okulary i
odłożył je na nocny stolik. Harry przewrócił się na bok i umościł na ramieniu
Severusa, wtulając twarz w zagłębienie jego szyi i obejmując go ręką w pasie.
Słyszał jego oddech i powoli zwalniający rytm serca.
- Dipsas - powiedział nagle Snape, przerywając aksamitną ciszę. Harry zamrugał i
poderwał głowę, spoglądając na mężczyznę z zaskoczeniem.
- Co?
- Dipsas. Hasło do moich komnat - dodał Severus, wpatrując się w sufit. - Abyś
zawsze mógł przyjść, nawet jeśli mnie nie będzie. Kiedyś o nie prosiłeś.
Usta Harry'ego rozciągnęły się w szerokim uśmiechu.
- Dziękuję - wyszeptał, nie bardzo wiedząc, jak wyrazić to, co płonęło teraz w jego
sercu. - Ja... to znaczy... dziękuję.
- Możliwe, że nie będzie mnie przez kilka najbliższych dni - kontynuował mężczyzna,
wciąż nie spoglądając na Harry'ego. - Dlatego wolałbym, abyś mógł tu swobodnie
przychodzić. Szczególnie wtedy, kiedy odczujesz potrzebę wybrania się, załóżmy, do
Działu Ksiąg Zakazanych.
Harry zignorował tę uwagę. Dopóki miał Severusa, Dział Zakazany w ogóle go nie
interesował.
- Dlaczego cię nie będzie? - zapytał, kreśląc palcem koła na bladym torsie Severusa.
- Mam kilka spraw do załatwienia - odparł mężczyzna i Harry wyczytał z tonu jego
głosu, że więcej z niego nie wyciągnie.
- Czyli jednak nie pójdziemy do Hogsmeade? - zapytał. Severus zacisnął usta, a
Harry zauważył, jak przez twarz mężczyzny przebiegł cień, chociaż trwało to bardzo
krótko i zniknęło tak szybko, jak się pojawiło.
- Przełożymy to na... kiedy indziej. Nie myśl teraz o tym - odparł Severus i Harry
usłyszał w jego słowach jakąś gorzką nutę.
- Wszystko w porządku? - zapytał, wpatrując się w mężczyznę z zaniepokojeniem.
Severus odwrócił głowę i spojrzał na niego.
- Znakomicie - odparł, chociaż w jego głosie nadal słychać było jakąś skazę. - Jestem
po prostu zmęczony.
- Och. - Harry ponownie ułożył głowę na ramieniu Severusa. - W takim razie...
możemy iść spać. Chcę tylko, żebyś wiedział, że to... że ja... że to było niesamowite
i... dałeś mi tyle szczęścia i... to był najpiękniejszy wieczór w moim życiu i... dziękuję.
- Zagryzł wargę. Nie chciał paplać, ale nie potrafił się powstrzymać. Był tak
szczęśliwy, że musiał to z siebie wyrzucić.
Severus poruszył się i w odpowiedzi przycisnął usta do czoła Harry'ego, składając na
nim niewiarygodnie długi i czuły pocałunek. Potem oderwał się, przyciągnął go do
siebie jeszcze bliżej i zamknął oczy. Harry wtulił twarz w jego szyję i również zamknął
oczy.
- Dobranoc, Severusie - wyszeptał cicho. - I... przepraszam, że wylałem herbatę.
Poczuł, jak dłoń Severusa zaciska się na jego plecach.
- Nie szkodzi. Dobranoc.
Harry westchnął i jeszcze mocniej wtulił się w mężczyznę. Skóra Severusa pachniała
potem oraz mieszanką ziół i czegoś słodkiego. Cynamonu. Słyszał nad sobą jego
spokojny oddech. Czuł go każdą komórką ciała, tak blisko, tak bardzo, bardzo
blisko...
W końcu tego dokonał. W końcu zrobił to, co wydawało się wręcz niemożliwe...
Zdobył serce Severusa.
To była długa, żmudna i wyboista droga. Kilka razy miał ochotę zawrócić i w ostatniej
chwili się przed tym powstrzymywał, ale teraz był wdzięczny sam sobie, że wytrwał.
Nie zmieniłby niczego, żadnej decyzji, którą podjął, żadnego wyboru, nawet jeżeli
początkowo wydawały się one nieodpowiednie, ponieważ doprowadziły go aż tutaj.
Do tej chwili. Najpiękniejszej chwili jego życia. Chwili, w której to wszystko, o co
walczył, o czym śnił i za czym tęsknił... w końcu należało do niego! Tylko do niego!
I nawet kiedy chciał się poddać... nawet gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi
namawiały go do ucieczki... to jednak zawsze w głębi serca wiedział, że mu się uda.
Ponieważ widział to w każdym kolejnym spojrzeniu Severusa. W każdym kolejnym
geście. Widział, że nie jest mu obojętny i że ten mur, którym otoczył się mężczyzna...
że ten mur jest coraz słabszy. Pamiętał te wszystkie uczucia, które Snape mu
okazywał... były zbyt prawdziwe, by można je było udawać. Pamiętał te wszystkie
drobiazgi, rozmowy, uśmiechy, które utwierdzały go w przekonaniu, że jest coraz
bliżej, że możliwe, iż następny ostry zakręt będzie tym ostatnim...
I pomimo że musiał znieść bardzo wiele ciosów, przetrzymać bardzo wiele upadków,
to teraz, z perspektywy czasu wiedział, że było warto. Ponieważ dzisiejszej nocy
Severus... oddał mu całego siebie. Odsłonił się przed nim całkowicie. Tak jakby
wcześniej wciąż próbował walczyć, jakby wciąż coś mu na to nie pozwalało, ale kiedy
ten mur został w końcu zburzony... to, co było po drugiej stronie, to, co na niego
napierało, uwięzione i kontrolowane, to wszystko, czego Severus nigdy wcześniej nie
chciał mu dać, przed czym się wzbraniał... nareszcie zostało uwolnione i runęło w dół
niczym wodospad. I Harry po prostu nie mógł uwierzyć, że jeszcze pół roku temu
Severus nie był go w stanie nawet objąć. Wydawało mu się, że od tamtej chwili
minęły całe wieki. Całe tysiąclecia pomiędzy tamtym okrutnym, bezlitosnym Mistrzem
Eliksirów, a... tym czułym, zmysłowym mężczyzną.
Oddech Severusa stał się głębszy, równomierny.
Harry ostrożnie uniósł głowę, spoglądając na jego pogrążoną we śnie twarz.
Zdobyłem cię. I już nigdy nie pozwolę ci się uwolnić.
Ułożył głowę z powrotem, zamknął oczy i przycisnął wargi do szyi Severusa w
miejscu, w którym pod skórą pulsowała krew. Czuł jej ciepło. I wiedział, że należała
do niego. Że teraz wszystko w tym chłodnym mężczyźnie należało do niego.
Nie mylił się. To był najcudowniejszy dzień jego życia.
Kiedy odpływał już w krainę snu, w jego głowie krążyła tylko jedna myśl...
Zdobył swoje największe pragnienie. Zdobył swoje desiderium intimum.
--- rozdział 55 ---
55. The beginning of the end
Suddenly my eyes are open,
Everything comes into focus, oh,
We are al il uminated,
Lights are shining on our faces, blinding
We are, we are, blinding.*
Harry'ego obudził trzask drzwi. Uniósł powieki, ale obraz przed jego oczami był
rozmyty. Widział nad sobą jedynie ciemne sklepienie. Odwrócił głowę na bok i
spojrzał na puste miejsce obok siebie. Miejsce, w którym powinien znajdować się...
Severus!
Gwałtownie uniósł się na łokciach i rozejrzał po pogrążonej w mroku sypialni,
poszukując znajomej, ciemnej sylwetki. Wtedy usłyszał dźwięk odkręcanej wody i
cichy chlupot. Uśmiechnął się do siebie i opadł z powrotem na poduszkę. Przez
ułamek sekundy uderzyła go przerażająca myśl, że wszystko mu się przyśniło. Że to
wszystko, co wydarzyło się wczoraj, było jedynie... jakimś pięknym, nierealnym
snem, z którego właśnie się obudził.
To nie był jednak sen.
Podciągnął się do pozycji siedzącej, oparł o wezgłowie łóżka i sięgnął po leżące na