Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
pasie, a Severus ruszył w stronę sypialni, ani na chwilę nie odrywając spojrzenia od
twarzy Harry'ego. Jego oczy były zamglone i płonęło w nich coś nieokiełznanego.
Drzwi były lekko uchylone, więc mężczyzna kopnął je tak mocno, że uderzyły w
ścianę, a następnie podszedł do łóżka i ułożył na nim Harry'ego. Pościel była gładka i
chłodna i Harry zapadł się w nią z przyjemnością, przymykając na chwilę powieki, ale
niemal natychmiast je uniósł, czując, że Severus zdejmuje mu buty, a zaraz po nich
skarpetki. Oparł się na łokciach i uniósł biodra, pozwalając, by Snape zsunął mu
spodnie i slipy. Było coś niesłuchanie seksownego w obserwowaniu, jak ten wysoki
mężczyzna pochyla się nad nim i niecierpliwymi ruchami zdejmuje z niego kolejne
części garderoby. Podniósł się do pozycji siedzącej, pozwalając, by Severus zsunął
mu koszulę z ramion i odrzucił ją na podłogę, a następnie ponownie opadł na plecy,
podpierając się na łokciach i spoglądając w górę.
Severus wyprostował się. I cofnął o krok. Harry zmarszczył brwi, zastanawiając się,
co zamierza. I zrozumiał to w momencie, w którym mężczyzna uniósł ręce, kierując je
do swoich guzików i... zaczął je rozpinać.
Severus właśnie... on właśnie... on właśnie się przed nim rozbierał! Naprawdę to
robił! Po kolei rozpinał te maleńkie, czarne, lśniące guziczki, ciągnące się długą
kolumną wzdłuż obcisłej, długiej do kolan tuniki i z każdym rozpiętym guzikiem serce
Harry'ego biło coraz szybciej. Spod tuniki wyłoniła się czarna koszula. Severus
sięgnął pod brodę i odpiął swoją długą pelerynę, która falując lekko opadła na
podłogę, a następnie zgrabnym ruchem zsunął zarówno sięgającą do ziemi szatę,
jak i obcisłą tunikę. Teraz pozostał jedynie w czarnej koszuli oraz spodniach i to
wystarczyło, by Harry nie potrafił oderwać od niego wzroku. Ale to jeszcze nie był
koniec. Harry patrzył z chorą fascynacją, jak Severus unosi ręce i zaczyna rozpinać
koszulę. Spod ciemnego materiału wyłoniła się blada skóra. Coraz więcej skóry i
oczy Harry'ego wędrowały po niej w górę i w dół, zatrzymując się na ciemnej linii
włosków ciągnących się od pępka w dół i ginących pod paskiem spodni. Severus
opuścił ręce i pozwolił, by koszula powoli zsunęła mu się po ramionach. Harry
nareszcie ujrzał to, co mężczyzna ukrywał przed nim przez te wszystkie miesiące...
Severus nie był szczupły. Był chudy. Harry wyraźnie widział zarysowujące się pod
skórą kości, szczególnie na ramionach, oraz lekko wystające żebra. Skóra była tak
blada, jakby nigdy nie wystawiano jej na działanie promieni słonecznych, a w
przytłumionym świetle zdawała się niemal szara. Ale nie to przyciągało wzrok. Tym,
co niemal natychmiast rzuciło się Harry'emu w oczy były... blizny. Ciemne szramy
szpecące skórę w kilku widocznych miejscach. Jedna z nich zaczynała się na
obojczyku, ciągnęła w dół, przechodząc tuż obok małego, ciemnego sutka i znikała
gdzieś na plecach w okolicach pasa. Inna znajdowała się na biodrze. Kolejna, krótka,
ale bardzo głęboka, widniała tuż pod klatką piersiową, na żebrach, następna na
prawym ramieniu i ostatnia, najgłębsza i najwyraźniejsza, przecinała lewe
przedramię, dokładnie w miejscu, w którym znajdował się Mroczny Znak.
Mroczny Znak... Harry po raz pierwszy widział go z tak bliska. Był ciemny i odznaczał
się wyraźnie na tle bladej skóry. Czaszka i wypełzający z jej ust wąż. Symbol
zniewolenia. Lojalności. Tajemnicy. Niewielki fragment skóry Severusa, który nigdy
nie będzie należał do Harry'ego. Który nie należał nawet do Severusa. Skaza. Ale
czy to nie właśnie skazy czyniły go tak... pociągającym?
Kiedy koszula opadła na podłogę, Severus pochylił się i szybko zdjął buty oraz
skarpetki. Wyprostował się i sięgnął do spodni, rozpinając je kilkoma pospiesznymi
ruchami, a następnie zsuwając powoli z bioder. Oczy Harry'ego robiły się coraz
większe, kiedy spodnie odsłaniały kolejne fragmenty ciała mężczyzny, a gdy wyłonił
się spod nich twardy, masywny penis, otoczony kępką czarnych włosów, Harry
poczuł się tak, jakby oblano go wrzątkiem. Zacisnął pięści na gładkiej pościeli i
obserwował dalej, jak spodnie opadają aż do kostek, a Severus wychodzi z nich i
staje przed Harrym nagi i jasny, emanujący pewnością siebie oraz dziką, drapieżną
seksualnością. Harry wiedział, że się gapi, ale nic nie mógł na to poradzić.
Severus miał niewiarygodnie długie i szczupłe nogi, a na jego prawym udzie widniała
kolejna szrama, która ciągnęła się aż do łydki. Harry wpatrywał się w nią, wędrując
wzrokiem od stóp przez wyraźnie nabrzmiałego, ukrytego w ciemnej gęstwinie
penisa, przez szczupłe biodra i odcinający się na przedramieniu Mroczny Znak,
przez pokrytą bliznami klatkę piersiową, aż po otoczoną czarnymi kosmykami,
skupioną twarz z głęboką zmarszczką pomiędzy brwiami i wiedział, że to
najpiękniejszy widok, jaki kiedykolwiek dane mu było oglądać. Wszystko w
Severusie, każda wystająca kość, każda blizna, każda szrama, nawet Mroczny
Znak... to wszystko wydawało mu się tak piękne, tak nieprawdopodobnie piękne, że
zapierało dech w piersiach.
Harry zapragnął dotknąć tej skóry, poczuć ją pod palcami, poczuć każdą z tych blizn,
ale zanim zdążył wykonać jakikolwiek ruch, Severus uprzedził go. Podszedł do łóżka
i wszedł na nie, przesuwając się nad Harrym na rękach i kolanach. Harry opadł na
plecy, spoglądając prosto w wypełnione pożądaniem źrenice i pozwolił się im
pochłonąć, kiedy Severus położył się na nim, a jego wargi odnalazły wargi Harry'ego
i zamknęły się na nich w żarliwym pocałunku.
Och, jakież to było inne... skóra przy skórze, jego własne ciepło i chłód Severusa,
razem, przyciśnięte do siebie, mieszające się ze sobą, ocierające o siebie, gładkie,
śliskie... Merlinie!
Harry zachłannie owinął ramiona wokół szyi mężczyzny, przyciągając go do siebie
jeszcze bliżej. Tak blisko, iż był w stanie wyczuć wbijające mu się w ciało kości. I
twardą erekcję Severusa, która leżała wciśnięta pomiędzy ich biodra. Penis
Harry'ego podrygiwał, ocierając się o twarde włoski na brzuchu mężczyzny i to
wszystko było... było...
Język Severusa nieustępliwie penetrował wnętrze jego ust, owijał się wokół języka,
zataczając wilgotne kręgi, masując go, a zęby drażniły dolną wargę i Harry czuł coraz
wyraźniejsze napięcie w podbrzuszu. W pewnym jednak momencie Severus oderwał
usta, oddychając ciężko i przyglądając się Harry'emu z nienasyconym zachwytem.
Uniósł dłoń i delikatnie przesunął palcem po jego policzku.
- Taki wrażliwy... - wyszeptał głosem przepełnionym zdumieniem i podziwem
zarazem. - Niezwykłe.
Po tych słowach złożył na ustach Harry'ego kolejny długi, zmysłowy pocałunek,
jednocześnie gładząc go dłonią po policzku i twarzy, tak subtelnie, jakby dotykał
skarbu, który obawiał się splamić.
- Dlaczego wciąż do mnie wracasz? - wyszeptał mu wprost w usta.
Harry uniósł powieki i spojrzał w tę głęboką, mroczną toń oczu, której tak wiele już
razy pozwalał się pochłonąć...
- Zawsze będę do ciebie wracał - odparł niemal bezgłośnie, muskając wargami usta
naprzeciw swoich.
Severus uniósł okulary Harry'ego i zawarł swoją odpowiedź w pocałunku złożonym
na jego przymkniętych powiekach.