Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:

Bohaterka bestselleru DZIENNIK BRIDGET JONES nadal zmaga się z problemami w życiu uczuciowym i zawodowym. Związana w końcu z Markiem Darcym, teraz odkrywa uroki wspólnego życia z mężczyzną marzeń. Bridget, niesłusznie posądzona o przemyt narkotyków, trafia do tajlandzkiego więzienia…
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 76
Перейти на страницу:

8.00.

Przed chwilą dzwoniła Jude, chociaż na początku trudno mi się było zorientować, kto to, bo słyszałam tylko jakieś owcze beczenie, szlochanie i gulgotanie.

– Jude, co się stało? – spytałam w końcu zdruzgotana.

– Mam załamanie – wychlipała. – Wszystko jest czarne, czarne. Nie widzę żadnego wyjścia…

– Już dobrze. Wszystko się ułoży – uspokajałam ją, rozglądając się błędnym wzrokiem po ulicy w poszukiwaniu jakiegoś psychiatry. – To poważne czy tylko zespół napięcia przedmiesiączkowego?

– Jest okropnie, okropnie – odparła głosem zombie. – To narastało we mnie od jakichś jedenastu lat. – Znowu się załamała. – Przede mną cały weekend, a ja jestem sama jak ten palec. Odechciewa mi się żyć.

– Już dobrze, już dobrze – powiedziałam uspokajająco, zastanawiając się, czy zadzwonić na policję czy do samarytan. Okazało się, że wczoraj wieczorem Stacey z jakichś nie wyjaśnionych powodów po kolacji najzwyczajniej odwiózł ją do domu i ani słowem się nie zająknął o ponownym spotkaniu. Teraz więc Jude uważa, że w czwartek była kiepska w łóżku.

– Mam taką depresję. Przede mną cały weekend. Sama, zupełnie sama, mogłabym umrzeć i…

– Masz ochotę dziś wpaść?

– Ooo tak, proszę!! Pójdziemy do 192? Mogłabym włożyć ten nowy sweter z Voyage.

Potem zadzwonił Tom.

– Dlaczego nie oddzwoniłeś do mnie wczoraj wieczorem? – spytałam.

– Co? – spytał jakimś dziwnym, tępym, monotonnym głosem.

– Nie oddzwoniłeś.

– A – powiedział znużony. – Uważałem, że to nie fair rozmawiać z inną osobą.

– Dlaczego? – spytałam zaintrygowana.

– Och. Dlatego, że straciłem swoją poprzednią osobowość i stałem się maniakalnodepresyjny.

Okazało się, że Tom przez cały tydzień pracował sam w domu, obsesyjnie rozmyślając o Jeromie. W końcu zdołałam uświadomić mu, że jego domniemane szaleństwo jest nieco dziwne, zważywszy na fakt, że gdyby mnie nie poinformował, że zapadł na chorobę psychiczną, to nawet bym nie zauważyła różnicy. Przypomniałam mu, jak kiedyś Sharon przez trzy dni nie wychodziła z domu, bo wydawało się jej, że od promieniowania słonecznego sypie jej się twarz – jak w filmowym efekcie specjalnym – i nie chciała się nikomu pokazywać ani wystawiać na promieniowanie ultrafioletowe, dopóki we własnym sumieniu się z tym nie pogodziła. A kiedy w końcu przyszła do Cafe Rouge, wyglądała dokładnie tak samo jak tydzień wcześniej. Udało mi się wreszcie zmienić temat i przejść do mojej kariery wybitnej dziennikarki, która niestety najwyraźniej się skończyła, przynajmniej na razie.

– Nie martw się, mała – powiedział Tom. – Zapomną o wszystkim w dziesięć minut, zobaczysz. Jeszcze się doczekasz swojego come backu.

14.45.

Czuję się o wiele lepiej. Uświadomiłam sobie, że wszystko polega na tym, żeby nie dostawać obsesji na punkcie własnych problemów, tylko pomagać innym. Przez godzinę i piętnaście minut pocieszałam przez telefon Simona, który najwyraźniej nie poszedł do łóżka z Shazzer. Okazuje się, że miał się dzisiaj spotkać z dziewczyną o imieniu Georgie, z którą sporadycznie i potajemnie bzykał się w sobotnie wieczory, ale teraz Georgie mówi, że sobotni wieczór to nie jest najlepszy pomysł, bo to za bardzo wygląda tak, jakby byli „razem”.

– Jestem pariasem uczuciowym skazanym przez bogów na wieczną samotność – wściekał się Simon. – Wieczną. A przede mną cała niedziela. Powiedziałam mu, że wspaniale jest być samotnym, bo jesteśmy wolni! Wolni! (Mam jednak nadzieję, że Shaz nie dowie się, jak bardzo wolny jest Simon).

15.00.

Jestem cudowna – przez cały dzień występowałam w roli psychoterapeuty. Powiedziałam Jude i Tomowi, że mają do mnie dzwonić o każdej porze dnia i nocy, a nie smucić się w samotności. Tak więc jestem bardzo mądra i zrównoważona, zupełnie jak matka przełożona w Dźwięku muzyki. Z łatwością potrafię sobie wyobrazić, jak w 192 śpiewam Climb Every Mountain, a Jude z wdzięcznością klęka za mną.

16.00.

Przed chwilą zadzwonił telefon. To była Shazzer na granicy łez, chociaż udawała, że wcale tak nie jest. Okazuje się, że właśnie dzwonił do niej Simon z gadką o Georgie (b. wkurzające, bo wychodzi na to, że postawa matki przełożonej była niewystarczająca dla, jak się okazuje, chciwego Simona).

– Ale ja myślałam, że jesteście „tylko dobrymi przyjaciółmi”? – spróbowałam pocieszenia.

– Ja też, ale teraz widzę, że wyobrażałam sobie, że to jakaś wyższa postać miłości. Okropnie jest by ć samotnym! – wybuchnęła. – Wieczorem nie ma cię kto przytulić, nie ma komu naprawić bojlera. A przede mną cały weekend! Sama! Zupełnie sama!

16.30.

Hurra! Wszyscy mają przyjść: Shaz, Jude i Tom (ale nie Simon, który się znalazł w niełasce przez swoje krętactwa), zamówimy sobie hinduskie jedzenie i będziemy oglądać na wideo Ostry dyżur. Uwielbiam być samotna, bo wtedy można się bawić z mnóstwem różnych osób, a życie jest pełne wolności i potencjału.

18.00.

Wydarzyło się coś strasznego. Przed chwilą dzwoniła Magda.

– Włóż to z powrotem do nocnika. Włóż to! Słuchaj, nie wiem, czy powinnam ci o tym mówić, Bridge, ale odłóż to. Odłóż kupkę DO NOCNIKA!

– Magda… – zaczęłam groźnym tonem.

– Przepraszam, kochana. Słuchaj, dzwonię tylko, żeby ci powiedzieć, że Rebecca… to bardzo brzydko, wiesz? Fuj! Fuj! Powiedz „fuj”.

– CO?

– Mark wraca w przyszłym tygodniu. Zaprosiła nas na powyborcze przyjęcie powitalne na jego cześć i… NIEEEEEE! OK, OK, daj mi to do ręki. Z obłędem w oczach rzuciłam się do stołu kuchennego w poszukiwaniu papierosa.

– No dobrze. W takim razie daj tatusiowi. Bridge, chodzi o to… Skończyłeś czy będziesz jeszcze robił? No to zrób do nocnika. Do nocnika!

– O Boże – powiedziałam. – O Boże.

18.30.

Idę po fajki.

19.00.

Po całym wiosennym Londynie chodzi pełno zakochanych trzymających się za ręce, którzy się potem bzykają, bzykubzyku, i planują urocze miniwakacje. A ja już do końca życia zostanę sama. Sama!

20.00.

Jest super. Jude i Tom przyszli z winem i gazetami i wyśmiewali się ze mnie, bo nie wiedziałam, co to jest kaszmir. Jude doszła do wniosku, że Stacey ma wielki tyłek, a poza tym ciągle kładł dłoń na jej dłoni i powtarzał: „Szczęśliwa?”, o czym nie wspomniała wcześniej i co definitywnie klasyfikuje go jako palanta, którego należy wysłać na drzewo. Poza tym wszyscy jednogłośnie orzekli, że Magda powinna pójść na imprezę przebrzydłej Rebeki w charakterze szpiega i że jeżeli Mark rzeczywiście chodzi z Rebeccą, to definitywnie jest gejem, co się dobrze składa – zwłaszcza dla Toma, który na tę wieść autentycznie poweselał. Poza tym Jude zamierza zrobić wyborczą imprezę i nie zaprosić Rebeki. HA! HAHAHAHAHHHAAAHAHHAHAHHHAAAHAHAHHHAHAA! Potem pojawiła się Shaz, cała zalana łzami, co w pewnym sensie było dość przyjemne, bo ona nigdy po sobie nie pokazuje, że coś jej się nie podoba.

– Kurde balans – wyrzuciła z siebie w końcu. – Cały rok umawiałam się z emocjonalnymi popaprańcami i teraz mam kompletny mętlik w głowie. Pośpieszyłam z pierwszą pomocą w postaci „Vogue”, wina musującego, papierosów itd., a Tom oznajmił, że nie istnieje coś takiego jak platoniczna przyjaźń.

– Cholera, oszszywiście, że istnieje – wybełkotała Jude. – Ty masz pprostu obsesje na pnkcie sekssu.

– Nie, nie – zaprzeczył Tom. – To po prostu fmdemilenijny sposób na radzenie sobie z koszmarem związków. Wszystkie przyjaźnie między mężczyzną a kobietą opierają się na dynamice seksualnej. Błąd polega na tym, że ludzie to ignorują, a potem się denerwują, że przyjaciel nie chce z nimi pójść do łóżka.

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)