Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 163
Перейти на страницу:

– Przydało im się w każdym razie na to, żeby nie zostawiać śladów, archiwa ministerstwa są bezużyteczne – powiedział Bermúdez. – Apriści postarali się, żeby kartoteki zniknęły. Organizujemy wszystko od nowa i właśnie o tym chciałem z panem porozmawiać, kapitanie. Ministerstwo Wojny mogłoby nam bardzo pomóc.

– Aha, to ty jesteś szoferem pana Bermúdeza?-powiedział Ludo vico.- Bardzo mi przyjemnie, Ambrosio. To na pewno nam powiesz o tej akcji na przedmieściu?

– Nie ma o czym mówić, naturalnie, musimy iść ręka w rękę – powiedział kapitan Paredes. – Jak tylko będzie pan potrzebował jakichś danych, zaraz panu dostarczę, señor Bermúdez.

– Po coś przyszedł, kto cię chciał, kto cię zapraszał? – wrzeszczała Tomasa. – Wyglądasz jak dzikus, bo i jesteś dzikus. Nie widziałeś, jak moja kuma uciekła, ledwie na ciebie spojrzała? Kiedy cię wypuścili?

– Chciałbym czegoś więcej, panie kapitanie – powiedział Bermúdez. – Chciałbym mieć do swojej dyspozycji całą kartotekę polityczną wojskowej Służby Bezpieczeństwa. Jej dokładną kopię.

– Nazywa się Hipólito i jest największym osłem na świecie – powiedział Ludo vico. – Zaraz przyjdzie, to ci go przedstawię. On też nie jest na etacie i nigdy nie będzie. Ja mam nadzieję, że pewnego pięknego dnia wskoczę na etat. To jak, Ambrosio, będziesz z nami, prawda?

– Nasze archiwa są nienaruszalne, to tajemnica wojskowa – powiedział kapitan Paredes. – Przekażę pana propozycję pułkownikowi Molinie, ale on też nie może tu decydować. Najlepiej będzie, jak Espina wyśle pismo do ministra Wojny.

– Twoja kuma wzięła nogi za pas, jakby zobaczyła diabła – roześmiał się Trifulcio. – Słuchaj no, Tomasa, daj mi co zjeść. Głodny jestem.

– Właśnie tego należałoby uniknąć, kapitanie – powiedział Bermúdez. – Kopia archiwum powinna znaleźć się u nas tak, żeby się o tym nie dowiedział ani pułkownik Molina, ani sam minister Wojny. Czy mnie pan rozumie?

– Mordercza robota, Ambrosio – mówi Ludo vico. – Przez całe godziny zdzierasz głos, tracisz siły, a potem przychodzi któryś ze stałych pracowników i cię obcina, a pan Lozano grozi, że będzie mniej płacił. To mordercze dla każdego prócz tego osła Hipolita. Wiesz czemu?

– Nie mogę panu dać kopii ściśle tajnych akt bez wiedzy moich zwierzchników – powiedział kapitan Paredes. – Tam są szczegółowe dane dotyczące wszystkich oficerów i tysięcy cywilów. To jak złoto w Banku Centralnym, señor Bermúdez.

– Tak, musisz uciekać, no, no, uspokój się, łyknij sobie, ty biedny głupcze – powiedział don Fermín. – A teraz mi opowiedz. I przestań już płakać.

– O, właśnie, kapitanie, sam wiem najlepiej, że to jest na wagę złota – powiedział Bermúdez. – I pański wuj też to wie. Ta sprawa musi pozostać tylko do wiadomości odpowiedzialnych pracowników Bezpieczeństwa. Nie, nie chodzi przecież o to, żeby urazić pułkownika Molinę.

– Bo, uważasz, ten osioł Hipólito, jak pół godzinki poobra-bia jakiegoś faceta, to nagle bęc! i wpada w trans – powiedział

Ludovico. – Jednemu nie starcza odwagi, inny ma dość. A on nie, on się podnieca. Jak go poznasz, sam zobaczysz.

– Chodzi tylko o to, żeby pchnąć go wyżej – powiedział Bermúdez. – Dać mu władzę nad wojskiem, nad koszarami. I nikt wtedy nie powie, że pan nie jest najodpowiedniejszą osobą na miejsce pułkownika Moliny. Możemy więc z całkowitą dyskrecją wymienić usługi, kapitanie.

– Nie zostaniesz tutaj ani na jedną noc, ani na godzinę – powiedziała Tomasa. – Ani minuty tutaj nie będziesz. Wynoś się, i to już, Trifulcio.

– Podbił pan bez reszty mojego wuja, przyjacielu Bermúdez – powiedział kapitan Paredes. – Zna pana niecałe pół roku, a już bardziej panu ufa niż mnie. No, no, żartuję, Cayo. Bo chyba możemy sobie mówić po imieniu, prawda?

– Łgają nie przez bohaterstwo, tylko ze strachu – powiedział Ludovico. – Ciekawe, czy ty byś się choć raz z nimi dogadał. Kto jest twoim szefem? Ten i ten. Od kiedy jesteś apristą? Nie jestem. No to czemu gadasz, że ten i ten to twój szef? Nie, to nie mój szef. Mordercza robota, mówię ci.

– Twój wujaszek wie, że nasz ustrój stoi na Służbie Bezpieczeństwa – powiedział Bermúdez. – Teraz wszyscy tylko przyklaskują, ale niedługo każdy zacznie ciągnąć na swoją stronę, i w tej walce sprzecznych interesów wszystko będzie zależało od tego, co robi Służba Bezpieczeństwa dla złagodzenia różnych ambicji i pretensji.

– Nie mam zamiaru zostawać, przyszedłem z wizytą – powiedział Trifulcio. Mam robotę u jednego bogacza z Ica, nazywa się Arévalo. Naprawdę, mówię ci, Tomasa.

– Doskonale się w tym orientujesz – powiedział kapitan Paredes. – Kiedy już nie będzie apristów, prezydentowi zagrożą nieprzyjaciele z jego własnego obozu.

– Coś ty za jeden, komunista? aprista? Ale skąd, wcale nie komunista, wcale nie aprista – mówi Ludovico. – No to baba z ciebie, kolego, jeszcześmy cię nie dotknęli, a już kłamiesz. I tak godzinami, i tak noc po nocy, Ambrosio. A jego to podnieca, tego Hipolita, masz pojęcie, co za facet?

– Dlatego nasza współpraca musi być długofalowa – powiedział Bermúdez. – Teraz najbardziej niebezpieczny element to cywile, jutro będzie nim wojsko. Więc rozumiesz, czemu trzeba zachować w tajemnicy sprawę archiwum?

– Nawet nie pytasz, gdzie pogrzebano Perpetua i czy

Ambrosio jeszcze żyje – powiedziała Tomasa. – Już nie pamiętasz, że miałeś synów?

– To była wesoła kobieta, lubiła życie, dom – powiedział Ambrosio. – Biedaczka, musiała trafić na łobuza, co był zdolny zrobić coś takiego własnemu synowi. No ale gdyby Murzynka się w nim nie zakochała, to ja bym się nie urodził, jasne. Tak że mnie to wyszło na dobre.

– Musisz mieć dom, Cayo, nie możesz ciągle mieszkać w hotelu – powiedział pułkownik Espina. – A poza tym to nie ma sensu, żebyś nie korzystał z samochodu, który ci przysługuje jako szefowi Służby Bezpieczeństwa.

– Zmarli mnie nie obchodzą – powiedział Trifulcio. – Ale Ambrosia chętnie bym zobaczył. Mieszka z tobą?

– Nigdy nie miałem samochodu, a poza tym taksówka jest wygodniejsza – powiedział Bermudez. – Ale masz rację, Góral, będę jeździł samochodem. Po co ma stać bezczynnie.

– Ambrosio jutro jedzie do Limy, do pracy – powiedziała Tomasa. – Po co ci go widzieć?

– Nie wierzyłem, że Hipólito jest taki, ale to prawda, Ambrosio – powiedział Ludo vico. – Sam widziałem, nie żeby mi ktoś opowiadał.

– Nie bądź taki skromny, korzystaj z tego, co ci przysługuje – powiedział pułkownik Espina. – Siedzisz tutaj piętnaście godzin na dobę, a przecież coś trzeba mieć z życia, nie tylko pracę. Czasami trzeba się trochę rozerwać, Cayo.

– Tak z ciekawości, chcę zobaczyć, jak wygląda – powiedział Trifulcio. – Zobaczę Ambrosia i już mnie nie ma, mówię ci, Tomasa.

– Na pierwszy raz to nam dali takiego jednego z Vitarte, byliśmy z nim sami – powiedział Ludovico. – Nikt z tych etatowych nie przyszedł, żeby nas obcinać, brakowało im ludzi. No i wtedy to widziałem, Ambrosio.

– Przyjdzie czas i na rozrywkę, jasne, Góral, ale jak będę miał trochę mniej roboty – powiedział Bermudez. – No i wyszukam sobie mieszkanie, urządzę się wygodniej.

– Ambrosio pracował tutaj, był szoferem na autobusach – powiedziała Tomasa. – Ale w Limie będzie miał lepiej, no to go namówiłam i wyjeżdża.

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)