Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Snape'a, która błądziła po jego plecach i boku, dotykając go, ugniatając jego skórę,
wczepiając się w koszulę i wbijając w ciało.
- Ja... myślałem o tobie, kiedy cię nie było... - wyszeptał nagle Snape i gwałtownie
wciągnął powietrze, jakby powiedział coś, czego nie zamierzał, ale co było zbyt silne,
by pozostać niewypowiedziane.
Czy Snape...? Czy Snape właśnie wyznał... właśnie wyznał, że tęsknił za Harrym?
Harry poczuł łaskoczące ciepło zalewające całe jego ciało. Nie spodziewał się, że...
że Severus... On naprawdę... Merlinie, to było takie niesamowite! Czyli jednak przez
cały ten czas, przez cały ten cholerny czas...
- A ja o tobie - odparł cicho Harry, wtulając twarz w szorstką czerń materiału. Tak
bardzo chciał mu powiedzieć o tej strasznej, samotnej, bezsennej nocy. O tym
przerażeniu, które zaprowadziło go aż do Działu Ksiąg Zakazanych. O tych
wszystkich okropnych chwilach, które przeżył w ciągu tych dwóch, najdłuższych
tygodni swojego życia. - Dlaczego? - zapytał nagle, nie potrafiąc ukryć goryczy w
swoim głosie. Czuł, jak dłoń Snape'a wślizguje mu się pod koszulę, dotykając nagiej
skóry na plecach i przesuwając po niej paznokciami. Gorące wargi były teraz gdzieś
na jego ramieniu, na przemian całując je i liżąc. - Dlaczego przyszedłeś dopiero
teraz? Dlaczego kazałeś mi czekać? Dlaczego zostawiłeś mnie samego na tak
długo? Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wszystkiego dwa tygodnie temu?
- To nie był odpowiedni czas - odparł cicho mężczyzna, pomiędzy jednym a drugim
pocałunkiem. Jego dłoń zawędrowała już na pośladki Harry'ego i przesunęła się do
przodu, podrażniając wewnętrzną stronę ud. Każdy dotyk był niczym muśnięcie
sypiącą iskrami różdżką i doprowadzał Harry'ego nad samą krawędź. Ale nie mógł...
Musiał wiedzieć!
- Jak to nie był odpowiedni czas? - zapytał, z trudem wydobywając z siebie głos,
ponieważ jedyne, na co miał ochotę, to jęczenie.
- Musiałem kilka spraw... - odparł niewyraźnie Severus, wpijając się wargami w szyję
Harry'ego. - Cholera, nie mogę się skupić.
To było... zaskakujące wyznanie. Harry zamrugał i otworzył już usta, żeby
odpowiedzieć, ale wtedy poczuł dłoń Snape'a, balansującą przez chwilę na jego
brzuchu, a następnie przesuwającą się w dół i - o bogowie! - zaciskającą się mocno
na jego kroczu! W ułamku sekundy zrobił się tak twardy, iż miał wrażenie, że zaraz
przebije się przez spodnie. Przez szum w uszach dotarł do niego przepełniony
ogniem szept:
- Pozwól mi.
I nie czekając na odpowiedź, Severus wsunął dłoń w spodnie i slipy Harry'ego,
owijając chłodną dłoń wokół naprężonej erekcji.
O cholera!
Harry wyjęczał coś nieskładnego, pozwalając, by ciało przejęło kontrolę nad sytuacją
i niemal zawisł na mężczyźnie, nie będąc w stanie ustać o własnych siłach. Nie,
kiedy... szlagszlagszlag!
Severus poruszył dłonią. Jeden, jedyny raz, ale to wystarczyło, by Harry niemal
zemdlał, kiedy poczuł wędrującą po jego penisie iskrę przyjemności, która
przeniknęła przez skórę i trafiła prosto w podbrzusze. Pulsował tak bardzo, iż miał
wrażenie, że zaraz wystrzeli. Nie był tak podniecony od... od... od czasu, kiedy
Severus po raz ostatni go dotykał. To bezuczuciowe rozładowywanie napięcia,
któremu czasami poddawał się po przebudzeniu, nie mogło się równać nawet w
połowie... nawet w jednej nieskończonej temu... temu teraz! Tej dłoni, temu
oddechowi na szyi i...
- Tak straszliwie cię pragnę... - wyszeptał Severus niskim, zachrypniętym głosem.
Puścił dłoń Harry'go i dotknął jego podbródka, unosząc mu twarz i zanurzając swoje
zamglone z pożądania spojrzenie w zielonych oczach: - Najchętniej wziąłbym cię tu i
teraz...
Serce Harry'ego szarpnęło się boleśnie i na sekundę przestało bić.
- Więc zrób to - odparł cicho i kiedy tylko to powiedział, zobaczył gwałtowny rozbłysk
w tych płonących jeziorach i w tej chwili wiedział, że oddałby temu mężczyźnie
wszystko, absolutnie wszystko.
To, co się później wydarzyło, było jedynie smugą ognia. Severus poruszył dłonią,
błyskawicznie wyciągając różdżkę i kierując ich w stronę leżącego na podłodze przed
kominkiem dywanu i zanim Harry zdążył wziąć oddech, był już nagi, a jego ubrania
zmaterializowały się obok, opadając wolno na podłogę. Severus odwrócił go tyłem do
siebie, oplatając ramionami na wysokości klatki piersiowej i pokierował ich obu w dół,
na dywan. Harry opadł na kolana i ręce, czując nakrywające go ciało mężczyzny i
jego oddech na swoim karku. Szorstka szata drapała jego nagą skórę, ale to było
takie przyjemne, znowu czuć ją wszędzie, przyciskającą się do wrażliwych ud, do
wygiętych pleców... ale zanim jego zmysły zdążyły zarejestrować wszystkie
doznania, na jego wejście naparł gorący, śliski czubek erekcji Severusa, płynnie
przeciskając się przez pulsujący pragnieniem krąg mięśni i zanurzając w Harrym tak
głęboko, iż po chwili jego pośladków dotknęły miękkie, gładkie jądra.
Harry usłyszał nad sobą długi, chrapliwy jęk, który zmieszał się z jego własnym
jękiem. Oplatające go dłonie Snape'a niespodziewanie mocno zacisnęły się na jego
skórze i poczuł, jak ten opanowany mężczyzna... drży. Severus przylgnął do niego
jeszcze mocniej i położył mu głowę na karku, a jego włosy rozsypały się po plecach
Harry'ego, delikatnie łaskocząc jego podrażnioną skórę. Teraz przykrywał go już
całego, otaczał go, był nad nim i w nim, wszędzie.
I... o boże! To było wszystko, czego Harry pragnął... za czym tęsknił. Nie sądził, że
jeszcze kiedykolwiek...
Wszelkie myśli opuściły jednak jego umysł, kiedy Severus poruszył głową i zaczął
składać wilgotne pocałunki na jego karku i jednocześnie bardzo powoli wysunął się z
niego, tak jakby jakikolwiek gwałtowniejszy ruch, mógł doprowadzić go do
niespodziewanego finału... Wysunął się niemal do samego końca i tak samo płynnie
wszedł z powrotem. I jeszcze raz. I ponownie. Mruczał gardłowo, biorąc Harry'ego
długimi, głębokimi pchnięciami, tak jakby chciał się nim nasycić, nasycić jego
zapachem i gorącem. I przy kolejnym pchnięciu uderzył prosto... prosto w... w ten
punkt, tam...
- Ooooooooch! - Harry dopiero po chwili zorientował się, że to on wydał z siebie ten
jęk, ale zanim zdążył nabrać tchu, z jego ust wydobył się kolejny, jeszcze głośniejszy,
ponieważ poczuł... poczuł chłodną, wilgotną dłoń mężczyzny owijającą się wokół jego
penisa i zamykającą go w odbierającym zmysły uścisku.
- O bo-o-o-o-oooo-że... - zaskomlał, mając wrażenie, że zaraz dojdzie tylko i
wyłącznie od tego dotyku. Jego erekcja pulsowała boleśnie, zamknięta w gorącym,
ciasnym tunelu poznaczonych odciskami palców, które przesunęły się wzdłuż
nabiegłego krwią trzonu i musnęły główkę, a w tym samym czasie rozgrzany penis
Severusa wysunął się z niego po raz kolejny i gładko wszedł z powrotem, tym razem
szybciej, zachłanniej, jakby mężczyzna nie był już w stanie nad tym panować. Dłoń
przesunęła się w dół, ścisnęła jądra i Harry gwałtownie szarpnął głową, kiedy przez
jego żyły popłynęły iskry. Już nie mógł dłużej... cały pulsował... Miał wrażenie, jakby
coś próbowało się z niego wyrwać, eksplodować.
Severus wysunął się z niego. I pchnął. Gorące wargi przyssały się do karku, a dłoń