Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 322 323 324 325 326 327 328 329 330 ... 508
Перейти на страницу:

tutaj być. Zamarł, nasłuchując i jednocześnie odwracając głowę nieco w bok.

I wtedy kątem oka dostrzegł za sobą coś ciemnego. I usłyszał cichy szelest szorstkiej

peleryny.

Odwrócił się błyskawicznie i... wciągnął gwałtownie powietrze, czując krew

uderzającą do głowy, uginające się pod nim kolana i zasnuwającą mu oczy czarną

mgłę.

Bo oto przed nim stał... Snape. Wpatrując się w niego swoimi czarnymi, zmrużonymi

oczami, tak jakby usiłował zajrzeć mu do duszy.

Harry mimowolnie cofnął się o krok, podczas gdy jego umysł zalała fala paniki i

wściekłości jednocześnie.

Co on tu robił? Po co tu za nim przyszedł?

- Odejdź - wydusił po chwili, kiedy udało mu się już przełknąć drapiącą gulę w gardle.

- Nie chcę cię widzieć! Wyjdź stąd! Natychmiast!

- Nie. - Głos Snape'a był dziwnie zduszony, ale jednocześnie niezwykle

zdecydowany. - Żaden z nas stąd nie wyjdzie, dopóki nie wysłuchasz tego, co mam

do powiedzenia.

Oczy Harry'ego rozszerzyły się. To było... to było... takie w jego stylu! Znowu

warunki! Znowu dyktowanie rozkazów!

- Skoro ty nie chcesz wyjść, to ja to zrobię! - Z determinacją ruszył w stronę drzwi,

starając się jak najszerszym łukiem ominąć zagradzającą mu drogę wysoką sylwetkę

mężczyzny, ale kiedy wyciągał rękę, żeby złapać za klamkę, drzwi nagle rozbłysły

metalicznym blaskiem i... zniknęły. Na ich miejscu pozostała jedynie pusta, goła

ściana. Harry odwrócił się gwałtownie, z wściekłością spoglądając na trzymającego

różdżkę Snape'a. - Co zrobiłeś z drzwiami? Natychmiast mnie stąd wypuść! Nie będę

cię słuchał! Nie interesuje mnie, co masz do powiedzenia! Chcę, żebyś stąd wyszedł!

Chcę, żebyś zostawił mnie w spokoju!

Mężczyzna opuścił różdżkę i przekrzywił głowę. Jego oczy zmrużyły się jeszcze

bardziej.

- A ja sądzę, że jednak mnie wysłuchasz...

- Nie! - Harry zamknął powieki i przycisnął dłonie do uszu.

Nie, nie, nie! Nie pozwoli na to! Nie pozwoli mu ponownie wedrzeć się do swojego

świata! Nie pozwoli skruszyć tego muru, nawet jeżeli przez całe dwa tygodnie Snape

krok po kroku usiłować zrobić w nim wyrwę wystarczającą do tego, aby w

odpowiednim momencie móc się przez nią przebić.

Wtedy właśnie wydarzyło się coś, czego się nie spodziewał. Jego twarz musnął

delikatny powiew i w tej samej chwili długie, szczupłe ramiona owinęły się ciasno

wokół Harry'ego, zakleszczając go w odbierającym dech uścisku, tak mocnym, iż

Harry miał wrażenie, że Severus próbuje wchłonąć go w siebie. Mężczyzna przywarł

do niego, nie pozwalając mu się poruszyć. W nozdrza uderzył go intensywnie ziołowy

aromat i sam ten zapach wystarczył, by ugięły się pod nim kolana, ale gniew i żal

były silniejsze. To one kazały mu otworzyć oczy i z całej siły odepchnąć Snape'a od

siebie. Mężczyzna zrobił kilka kroków do tyłu, ale nie wyglądał na zaskoczonego.

Raczej na jeszcze bardziej zdeterminowanego.

- Nie dotykaj mnie! - krzyknął Harry, cofając się pod ścianę. Kręciło mu się w głowie.

Nie miał pojęcia, co robić. Uciekać? Wyciągnąć różdżkę? Trząsł się tak bardzo, iż

miał wrażenie, że za chwilę rozpadnie się na kawałki. - Nie zbliżaj się do mnie! -

wykrzyczał, kiedy Severus ponownie ruszył w jego stronę. Ale tym razem Harry nie

pozwolił mu zrobić tego ponownie. Zamachnął się i zaczął się bronić, uderzając

pięściami w ramię i klatkę piersiową mężczyzny. - Nie masz prawa! Ty łajdaku! -

krzyczał w amoku, uderzając w osłaniającego się ramieniem mężczyznę. - Jestem

dla ciebie nikim! Nic dla ciebie nie znaczę! Sam tak powiedziałeś! Jestem tylko... nic

nieznaczącym zerem!

- Dobrze wiesz, że to nie jest prawda!

- A właśnie, że tak! Podły, kłamliwy bydlak! - Zaczął uderzać jeszcze mocniej. -

Zostaw mnie! Nigdy więcej mnie nie dotkniesz!

- Tak, zasłużyłem na to - powiedział nagle Snape, zmieniając linię frontu. - Jestem

bydlakiem. Podłym draniem.

- Zamknij się!

Snape wykorzystał chwilowe zaskoczenie Harry'ego i złapał go mocno za prawy

nadgarstek. Ale Harry nie miał zamiaru ustąpić. Wczepił się paznokciami w szatę na

piersi mężczyzny, próbując wyszarpnąć rękę.

- Puść mnie! Nie możesz... - krzyczał, lewą ręką odpychając Snape'a i jednocześnie

próbując wyszarpnąć prawą z mocnego uścisku.

- Uspokój się - odparł Severus, łapiąc go za drugi nadgarstek, by powstrzymać jego

szamotaninę. - Chcę tylko porozmawiać.

- Porozmawiać? Ja też chciałem porozmawiać! Błagałem, żebyś mnie wysłuchał, ale

byłeś zbyt wielkim, egoistycznym dupkiem, żeby to zrobić! Puuuuść! - Snape miał

zbyt dużo siły. Ale skoro nie chciał go puścić, to Harry postanowił wykorzystać

sytuację w drugą stronę i całym ciałem rzucił się do przodu, próbując zwalić

mężczyznę z nóg. Ale Snape w ostatniej chwili podparł się stopą, łapiąc równowagę i

unikając kontaktu z podłogą. Jego twarz była ściągnięta, a oczy płonęły dziko.

- Dosyć tego. Nie pozostawiasz mi wyboru.

Harry poczuł nagłe szarpnięcie. Snape odepchnął go od siebie i błyskawicznie

sięgnął po różdżkę. Harry uderzył plecami w ścianę i nagle odkrył, że nie może się

poruszyć. Jego ręce, nogi i całe ciało, łącznie z głową, przykleiło się do powierzchni

za nim. Zaczął się szarpać, ale nie mógł poruszyć nawet palcem. Zacisnął zęby, z

całej siły próbując oderwać od ściany choćby dłoń, głowę, cokolwiek, ale nie był w

stanie.

- Uwolnij mnie!

- Powiedziałem już. Żaden z nas stąd nie wyjdzie, dopóki mnie nie wysłuchasz -

odparł Snape. Podszedł do Harry'ego i zatrzymął się o krok przed nim, krzyżując

ramiona. Wyraz jego twarzy był niezwykle poważny, a oczy zdawały się płonąć w

półmroku.

Harry dyszał ciężko. Serce waliło mu jak młotem, a krew pulsowała w głowie. To, że

był teraz taki bezbronny, doprowadzało go do furii. Ale wiedział, że Snape nie ustąpi.

Że będzie tu stał nawet przez kilka godzin, dopóki Harry się nie podda. Nie miał

wyjścia. Musiał go wysłuchać. Niech Snape powie, co ma do powiedzenia, a później

niech się wynosi. I tak niczego to nie zmieni. Niczego.

Harry przymknął na chwilę powieki i wziął głęboki oddech. Napędzająca go

adrenalina oraz gniew powoli opadały.

- W porządku - wysyczał ze złością.

Severus wbił w niego przeszywające spojrzenie i oblizał wargi, po czym odezwał się

cichym, łagodnym głosem:

- Doskonale rozumiem, że jesteś teraz wzburzony, wściekły, że mnie nienawidzisz.

Wiem, że poczułeś się zraniony. Wiem, że sprawiłem ci przykrość. Moje zachowanie

było całkowicie niewybaczalne. Kompletnie straciłem nad sobą panowanie. Nie mam

nic na swoje usprawiedliwienie. Ale nie chciałem... cię skrzywdzić. - Snape urwał na

moment, ponownie oblizując wargi.

Harry zamknął oczy. Może chociaż w ten sposób nie pozwoli tym słowom... nie

pozwoli im przeniknąć. W głąb siebie.

- Ale to zrobiłeś... - powiedział, przełykając ślinę. - Dlaczego? - zapytał. Nie poznawał

własnego głosu. Był zmieniony, jakby dochodził z bardzo daleka. - Dlaczego mnie

wtedy nie wysłuchałeś? Dlaczego mnie torturowałeś? Zdajesz sobie sprawę, jaki

zadałeś mi ból? - Nie potrafił powstrzymać goryczy w swoim głosie.

- Masz rację - odparł mężczyzna, podchodząc jeszcze bliżej, tak, że teraz niemal się

1 ... 322 323 324 325 326 327 328 329 330 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)