Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
tutaj być. Zamarł, nasłuchując i jednocześnie odwracając głowę nieco w bok.
I wtedy kątem oka dostrzegł za sobą coś ciemnego. I usłyszał cichy szelest szorstkiej
peleryny.
Odwrócił się błyskawicznie i... wciągnął gwałtownie powietrze, czując krew
uderzającą do głowy, uginające się pod nim kolana i zasnuwającą mu oczy czarną
mgłę.
Bo oto przed nim stał... Snape. Wpatrując się w niego swoimi czarnymi, zmrużonymi
oczami, tak jakby usiłował zajrzeć mu do duszy.
Harry mimowolnie cofnął się o krok, podczas gdy jego umysł zalała fala paniki i
wściekłości jednocześnie.
Co on tu robił? Po co tu za nim przyszedł?
- Odejdź - wydusił po chwili, kiedy udało mu się już przełknąć drapiącą gulę w gardle.
- Nie chcę cię widzieć! Wyjdź stąd! Natychmiast!
- Nie. - Głos Snape'a był dziwnie zduszony, ale jednocześnie niezwykle
zdecydowany. - Żaden z nas stąd nie wyjdzie, dopóki nie wysłuchasz tego, co mam
do powiedzenia.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się. To było... to było... takie w jego stylu! Znowu
warunki! Znowu dyktowanie rozkazów!
- Skoro ty nie chcesz wyjść, to ja to zrobię! - Z determinacją ruszył w stronę drzwi,
starając się jak najszerszym łukiem ominąć zagradzającą mu drogę wysoką sylwetkę
mężczyzny, ale kiedy wyciągał rękę, żeby złapać za klamkę, drzwi nagle rozbłysły
metalicznym blaskiem i... zniknęły. Na ich miejscu pozostała jedynie pusta, goła
ściana. Harry odwrócił się gwałtownie, z wściekłością spoglądając na trzymającego
różdżkę Snape'a. - Co zrobiłeś z drzwiami? Natychmiast mnie stąd wypuść! Nie będę
cię słuchał! Nie interesuje mnie, co masz do powiedzenia! Chcę, żebyś stąd wyszedł!
Chcę, żebyś zostawił mnie w spokoju!
Mężczyzna opuścił różdżkę i przekrzywił głowę. Jego oczy zmrużyły się jeszcze
bardziej.
- A ja sądzę, że jednak mnie wysłuchasz...
- Nie! - Harry zamknął powieki i przycisnął dłonie do uszu.
Nie, nie, nie! Nie pozwoli na to! Nie pozwoli mu ponownie wedrzeć się do swojego
świata! Nie pozwoli skruszyć tego muru, nawet jeżeli przez całe dwa tygodnie Snape
krok po kroku usiłować zrobić w nim wyrwę wystarczającą do tego, aby w
odpowiednim momencie móc się przez nią przebić.
Wtedy właśnie wydarzyło się coś, czego się nie spodziewał. Jego twarz musnął
delikatny powiew i w tej samej chwili długie, szczupłe ramiona owinęły się ciasno
wokół Harry'ego, zakleszczając go w odbierającym dech uścisku, tak mocnym, iż
Harry miał wrażenie, że Severus próbuje wchłonąć go w siebie. Mężczyzna przywarł
do niego, nie pozwalając mu się poruszyć. W nozdrza uderzył go intensywnie ziołowy
aromat i sam ten zapach wystarczył, by ugięły się pod nim kolana, ale gniew i żal
były silniejsze. To one kazały mu otworzyć oczy i z całej siły odepchnąć Snape'a od
siebie. Mężczyzna zrobił kilka kroków do tyłu, ale nie wyglądał na zaskoczonego.
Raczej na jeszcze bardziej zdeterminowanego.
- Nie dotykaj mnie! - krzyknął Harry, cofając się pod ścianę. Kręciło mu się w głowie.
Nie miał pojęcia, co robić. Uciekać? Wyciągnąć różdżkę? Trząsł się tak bardzo, iż
miał wrażenie, że za chwilę rozpadnie się na kawałki. - Nie zbliżaj się do mnie! -
wykrzyczał, kiedy Severus ponownie ruszył w jego stronę. Ale tym razem Harry nie
pozwolił mu zrobić tego ponownie. Zamachnął się i zaczął się bronić, uderzając
pięściami w ramię i klatkę piersiową mężczyzny. - Nie masz prawa! Ty łajdaku! -
krzyczał w amoku, uderzając w osłaniającego się ramieniem mężczyznę. - Jestem
dla ciebie nikim! Nic dla ciebie nie znaczę! Sam tak powiedziałeś! Jestem tylko... nic
nieznaczącym zerem!
- Dobrze wiesz, że to nie jest prawda!
- A właśnie, że tak! Podły, kłamliwy bydlak! - Zaczął uderzać jeszcze mocniej. -
Zostaw mnie! Nigdy więcej mnie nie dotkniesz!
- Tak, zasłużyłem na to - powiedział nagle Snape, zmieniając linię frontu. - Jestem
bydlakiem. Podłym draniem.
- Zamknij się!
Snape wykorzystał chwilowe zaskoczenie Harry'ego i złapał go mocno za prawy
nadgarstek. Ale Harry nie miał zamiaru ustąpić. Wczepił się paznokciami w szatę na
piersi mężczyzny, próbując wyszarpnąć rękę.
- Puść mnie! Nie możesz... - krzyczał, lewą ręką odpychając Snape'a i jednocześnie
próbując wyszarpnąć prawą z mocnego uścisku.
- Uspokój się - odparł Severus, łapiąc go za drugi nadgarstek, by powstrzymać jego
szamotaninę. - Chcę tylko porozmawiać.
- Porozmawiać? Ja też chciałem porozmawiać! Błagałem, żebyś mnie wysłuchał, ale
byłeś zbyt wielkim, egoistycznym dupkiem, żeby to zrobić! Puuuuść! - Snape miał
zbyt dużo siły. Ale skoro nie chciał go puścić, to Harry postanowił wykorzystać
sytuację w drugą stronę i całym ciałem rzucił się do przodu, próbując zwalić
mężczyznę z nóg. Ale Snape w ostatniej chwili podparł się stopą, łapiąc równowagę i
unikając kontaktu z podłogą. Jego twarz była ściągnięta, a oczy płonęły dziko.
- Dosyć tego. Nie pozostawiasz mi wyboru.
Harry poczuł nagłe szarpnięcie. Snape odepchnął go od siebie i błyskawicznie
sięgnął po różdżkę. Harry uderzył plecami w ścianę i nagle odkrył, że nie może się
poruszyć. Jego ręce, nogi i całe ciało, łącznie z głową, przykleiło się do powierzchni
za nim. Zaczął się szarpać, ale nie mógł poruszyć nawet palcem. Zacisnął zęby, z
całej siły próbując oderwać od ściany choćby dłoń, głowę, cokolwiek, ale nie był w
stanie.
- Uwolnij mnie!
- Powiedziałem już. Żaden z nas stąd nie wyjdzie, dopóki mnie nie wysłuchasz -
odparł Snape. Podszedł do Harry'ego i zatrzymął się o krok przed nim, krzyżując
ramiona. Wyraz jego twarzy był niezwykle poważny, a oczy zdawały się płonąć w
półmroku.
Harry dyszał ciężko. Serce waliło mu jak młotem, a krew pulsowała w głowie. To, że
był teraz taki bezbronny, doprowadzało go do furii. Ale wiedział, że Snape nie ustąpi.
Że będzie tu stał nawet przez kilka godzin, dopóki Harry się nie podda. Nie miał
wyjścia. Musiał go wysłuchać. Niech Snape powie, co ma do powiedzenia, a później
niech się wynosi. I tak niczego to nie zmieni. Niczego.
Harry przymknął na chwilę powieki i wziął głęboki oddech. Napędzająca go
adrenalina oraz gniew powoli opadały.
- W porządku - wysyczał ze złością.
Severus wbił w niego przeszywające spojrzenie i oblizał wargi, po czym odezwał się
cichym, łagodnym głosem:
- Doskonale rozumiem, że jesteś teraz wzburzony, wściekły, że mnie nienawidzisz.
Wiem, że poczułeś się zraniony. Wiem, że sprawiłem ci przykrość. Moje zachowanie
było całkowicie niewybaczalne. Kompletnie straciłem nad sobą panowanie. Nie mam
nic na swoje usprawiedliwienie. Ale nie chciałem... cię skrzywdzić. - Snape urwał na
moment, ponownie oblizując wargi.
Harry zamknął oczy. Może chociaż w ten sposób nie pozwoli tym słowom... nie
pozwoli im przeniknąć. W głąb siebie.
- Ale to zrobiłeś... - powiedział, przełykając ślinę. - Dlaczego? - zapytał. Nie poznawał
własnego głosu. Był zmieniony, jakby dochodził z bardzo daleka. - Dlaczego mnie
wtedy nie wysłuchałeś? Dlaczego mnie torturowałeś? Zdajesz sobie sprawę, jaki
zadałeś mi ból? - Nie potrafił powstrzymać goryczy w swoim głosie.
- Masz rację - odparł mężczyzna, podchodząc jeszcze bliżej, tak, że teraz niemal się