Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
czarnych, rozkopanych włosów. Harry wciąż miał zamknięte oczy i przyciskał
policzek do jego piersi. I wtedy poczuł, jak coś zanurza mu się we włosach. Długie
palce, które zaczęły łagodnie głaskać go po głowie. Zamruczał, nie potrafiąc
powstrzymać dreszczu, który wywołał ten dotyk. Miał wrażenie, że nie czuł go od
miesięcy, że już niemal zapomniał, jakie to przyjemne. Mężczyzna pochylił się i
zanurzył we włosach Harry'ego również twarz, muskając miękkie kosmyki swoim
zakrzywionym nosem oraz cienkimi wargami. Wziął głęboki oddech, wchłaniając w
siebie zapach Harry'ego. Potem zrobił to jeszcze raz, i kolejny, za każdym razem
coraz mocniej, jakby próbował przesiąknąć jego zapachem. W końcu wypuścił
powietrze, łaskocząc gorącym oddechem głowę Harry'ego i przełykając ślinę. -
Wierzysz mi? Wiesz, że to, co powiedziałem w klasie, nie jest prawdą?
Harry zagryzł wargę. Nie wiedział, co myśleć. Oczywiście, że zawsze w głębi serca
wiedział... nie, wierzył, że to nie jest prawda. Ale tak łatwo było w nią uwierzyć, w
świetle tego wszystkiego, co się działo wcześniej. Jednak wiedział, że od samego
początku... to była tylko i wyłącznie jego prawda. Prawda, którą sobie wmawiał.
- Ja... nie wiem.
Słyszał, jak Severus nabiera tchu. I poczuł, jak zanurza wargi jeszcze głębiej w jego
włosy, przyciskając je do skóry na czubku głowy. I jak wypowiada zachrypniętym,
niskim głosem:
- Nie jesteś dla mnie nikim. - Zanim te słowa zdążyły w pełni dotrzeć do Harry'ego,
Severus odsunął się odrobinę i powiedział znacznie głośniejszym i zdecydowanym
głosem: - Słyszysz? Spójrz na mnie. - Harry mimowolnie podniósł głowę, spoglądając
szeroko otwartymi oczami w te dwa jeziora płynnego żaru. Severus patrzył na niego
tak... tak... jakby próbował pochłonąć go spojrzeniem. Jego oczy błyszczały i
zanurzały się w nim, z tak wielką determinacją, iż miał wrażenie, jakby przebijały się
wprost do serca.
W tym samym momencie Harry poczuł na twarzy delikatne dotknięcie chłodnych
palców, przesuwających się ostrożnie po jego skórze, pieszczących policzek, nos,
usta, w tak nieziemski sposób, jakby po bardzo wielu samotnych chwilach nareszcie
mogły odtworzyć ślady swych dawnych wędrówek i tym razem chciały zapamiętać
już na zawsze każde zagłębienie, każdy fragment drogi, którą podążały.
- Nie jesteś - powtórzył cicho Severus, łapiąc dłoń Harry'ego, przysuwając do swych
ust i całując ją z taką czułością, jakby nie potrafił się powstrzymać przed dotykaniem,
smakowaniem, wdychaniem aromatu Harry'ego, teraz, kiedy znowu mógł być tak
blisko niego.
Harry myślał, że jeszcze chwila i osunie się na podłogę. Nie czuł niczego, oprócz
gorąca i żaru otaczającego jego serce ciepłym kokonem. Wpatrywał się w tą
poprzecinaną zmarszczkami twarz i... uświadomił sobie, że nic się nie zmieniło. Że
przez cały czas kochał Severusa tak samo mocno, że jego miłość wcale nie zmalała,
że kochał go tak bardzo, że aż brakowało mu tchu, że aż kręciło mu się w głowie. I
tak strasznie za nim tęsknił. Za widokiem tych cienkich warg wędrujących po jego
skórze, za widokiem tych czarnych brwi, zmarszczonych w skupieniu, kiedy Severus
zatracał się w nim, tak jak wtedy, podczas świąt. Za tym ekstatycznym uczuciem
wypełniającego go szczęścia. Nie potrafił już bez tego... bez niego żyć. Owszem,
mógł istnieć, ale byłaby to tylko wegetacja.
- Powiedz to. - Odezwał się Severus pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem
składanym na wewnętrznej stronie dłoni Harry'ego. - Powiedz, że mi wierzysz. -
Uniósł powieki, zanurzając to odbierające zmysły, upojone spojrzenie w oczach
Harry'ego.
Chłopak przełknął ślinę.
Czy mógł temu wierzyć? Czy mógł mu ponownie zaufać? Chciał to zrobić. Naprawdę
chciał. Te dwa tygodnie były dla niego koszmarem. Koszmarem wypełnionym
samotnością, cierpieniem i tęsknotą. Czuł się zagubiony, nie mógł znaleźć sobie
miejsca. Nigdzie nie pasował. Teraz tutaj, kiedy czuł Severusa całym sobą, był
kompletny. Wiedział, że tu, przy nim jest jego miejsce. Zupełnie jakby błądził w
ciemności, szukając drogi, i wreszcie, po długim czasie, wrócił do... domu.
- Wierzę ci... - Poddał się. Nawet jeżeli miałby kiedyś tego pożałować, ta chwila była
warta wszystkiego. Wszystkiego.
Na początku ostrożnie i trochę nieśmiało przesunął dłońmi wzdłuż boków Severusa,
oplatając go w pasie swoimi ramionami. Ale w końcu pozwolił się porwać zalewającej
jego zmysły fali tęsknoty i przylgnął do niego mocno, zachłannie wciskając się w to
szczupłe ciało, pragnąc zagarnąć jak najwięcej, jak najwięcej Severusa, Severusa,
który znowu był tutaj, przy nim, którego znowu mógł przytulać, którego znowu mógł
dotykać...
Usłyszał nad sobą ciche westchnienie mężczyzny i, zatracając się już do końca,
przeniósł dłonie wyżej, pragnąc dotknąć tych miękkich kosmyków, ponownie poczuć
je między palcami. Wsunął obie dłonie we włosy mężczyzny, stając na palcach i
jednocześnie sięgając wargami do miękkiego płatka ucha, ukrytego w gęstwinie
ciemnych kosmyków. Usłyszał przesiąknięty przyjemnością jęk. Boże, nie myślał, że
jeszcze kiedykolwiek go usłyszy! Nie myślał, że aż tak za nim tęsknił. Już sam ten jęk
potrafił wywołać w nim eksplozję radości.
Przymknął na chwilę powieki i westchnął, szepcząc:
- Severusie...
Tęsknił za tym imieniem. Za sposobem, w jaki układało się na wargach, w jaki
pieściło język, kiedy je wypowiadał...
- Powtórz to. - W głosie mężczyzny pojawiła się pewnego rodzaju zachłanność. Harry
odsunął się i spojrzał w jego rozszerzone oczy. Wyglądał, jakby był gotów zrobić
wszystko, byle tylko po raz kolejny usłyszeć swoje imię, wypowiedziane przez
Harry'ego. Wpatrywał się w jego wargi tak, jakby próbował samym spojrzeniem
zmusić je do ułożenia się w to słowo...
- Severusie - powtórzył i w tej samej chwili zobaczył, jak powieki mężczyzny
przymykają się, po czym Severus pochylił się nagle i Harry poczuł gorące wargi
przyciskające się do jego ucha i język muskający przestrzeń za nim, a później
przesuwający się na szyję. Ręka Snape'a ponownie złapała dłoń Harry'ego, ściskając
ją tak mocno, jakby teraz, kiedy w końcu mógł go trzymać, nie miał zamiaru go już
wypuścić.
- Jeszcze raz. - To już nie była zachłanność, to było pragnienie tak silne, że Harry
wyraźnie czuł drżenie ciała mężczyzny, które wzmagało się za każdym razem, kiedy
wypowiadał jego imię.
- Severusie...
Snape wydał z siebie zduszony pomruk i przywarł wargami do brody i policzka
Harry'ego, smakując jego skórę, liżąc ją i składając na niej napastliwe pocałunki.
- Severusie...
Mężczyzna przycisnął go do siebie jeszcze mocniej, wędrując wargami po jego nosie
i czole. Sprawiał wrażenie zagłodzonego niemal na śmierć zwierzęcia, które
nareszcie otrzymało pokarm, dzięki któremu może przeżyć następny dzień.
Harry, opleciony długim ramieniem, przylegał teraz do Snape'a całym ciałem i niemal
się zachłysnął, kiedy poczuł twardą niczym skała, wbijającą mu się w brzuch erekcję
mężczyzny.
Boże, to wszystko było takie... Kręciło mu się w głowie i jeszcze Snape... nie, dłoń