Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
pragnął spić ten widok z jego twarzy. Harry, nieco zażenowany, spuścił głowę i
poruszył palcami, wciąż znajdującymi się w uścisku dłoni Snape'a.
- To już tak wyglądało, kiedy tu wszedłem. Nie mogłem tego zmienić. - Podniósł
głowę i spojrzał w twarz przypatrującego mu się Severusa. - Na początku to wcale
nie było przyjemne. Przychodzić tu i widzieć... to wszystko. - Machnął ręką w
nieokreślonym kierunku, wskazując na otaczające ich ściany i meble. - Ale potem się
przyzwyczaiłem. Wszystko jest tak samo... z wyjątkiem butelek w barku. - Severus
uniósł brew. - No... są puste - dodał Harry.
Mężczyzna przeszył go dziwnym spojrzeniem.
- Czy mam rozumieć, że chciałeś się upić?
- Tylko trochę! Żeby zapomnieć. - Harry ponownie spuścił wzrok. - Ale najwyraźniej
nie wszystko da się tu odtworzyć.
- Gdyby tak było, to każdy uczeń mógłby sobie wymarzyć pokój pełen alkoholu i
przychodzić tu codziennie, żeby go pić - powiedział Snape zmęczonym głosem.
Harry zmarszczył brwi.
- Nie pomyślałem o tym.
Severus zacisnął wargi. Harry zerknął na niego i uśmiechnął się. Było coś
niesłychanie urzekającego w Severusie powstrzymującym się od rzucenia złośliwym
komentarzem.
Ponownie spojrzał na ich splecione dłonie.
Wciąż ciężko mu było uwierzyć w to, że Snape znowu tutaj był. Że znowu mógł go
dotykać, że znowu mógł siedzieć na jego kolanach. Przez chwilę przypatrywał się
dłoni mężczyzny. Widział wyraźnie zarysowane, bladofioletowe żyły, skóra na
wierzchu ręki była szorstka i wysuszona, a kostki długich i szczupłych niczym
pajęcze nogi palców wynurzały się z niej, wyglądając jak wyrastające nagle na
środku pustyni wydmy. Te palce były teraz splecione z jego palcami. Mniejszymi i
gładszymi, wciąż jeszcze delikatnie opalonymi.
Powoli uniósł ich splecione ręce i przyciągnął do swojej twarzy. Zamknął oczy i potarł
policzkiem o tę szorstką skórę na wierzchu dłoni Severusa. A później pocałował ją z
czułością. Może i była szorstka, ale należała do niego, tylko do niego. Była idealna.
- Tęskniłem za nami - wyszeptał po chwili i zerknął w bok na mężczyznę. Severus
wpatrywał się w niego z dziwnym oszołomieniem na twarzy. - Wiesz, byłoby mi
łatwiej, gdyby cię... gdybyś ty... gdybyś nie chodził za mną jak cień - kontynuował
Harry. - Dlaczego to robiłeś? Co chciałeś osiągnąć?
Oczy Severusa zamigotały.
- Nie mogłem pozwolić, żebyś o mnie zapomniał.
Harry przewrócił oczami.
Jakby to w ogóle było możliwe...
- Nie żartuj sobie ze mnie - odpowiedział, odsuwając dłoń od twarzy i spoglądając na
Severusa z udawanym oburzeniem. - Robiłeś to specjalnie. To było takie... takie
wyrachowane. Nie mogłem się na niczym skupić.
- Wiem. - Severus wydawał się perfidnie z siebie zadowolony. Kiedy Harry
zmarszczył buntowniczo brwi, dodał: - Cóż, zdaję sobie sprawę z tego, że było to
trochę nieczyste zagranie, ale było ono konieczne. Czasami zachowujesz się jak
dzikie zwierzę, które najpierw trzeba nieco oswoić i przyzwyczaić do swojej
obecności i dopiero później można je pogłaskać.
Harry wziął głęboki oddech. Co to miało niby być za porównanie? Niech Snape się
cieszy, że to zwierzę nie odgryzło mu ręki!
- Och, a ty za to jesteś mistrzem w unikaniu oswojenia - wypalił zadziornie.
- Przynajmniej nie pozwalam założyć sobie smyczy.
- Ale pozwoliłeś założyć kaganiec.
Snape zacisnął usta. Harry uśmiechnął się. To chyba oznaczało remis. Ha, był w tym
coraz lepszy!
- Nie musisz się tego wstydzić, Severusie... - powiedział Harry, przypominając sobie
wcześniejsze słowa Snape'a i uśmiechając się bezczelnie. - Nie musisz się tego
wypierać.
- Potter... - W głosie mężczyzny pojawiła się ostrzegawcza nuta. - Nie minęło nawet
pół godziny, a ty już zaczynasz mnie irytować.
Harry machnął ręką.
- Ach, ty irytujesz mnie odkąd tylko tu wszedłeś. Nie mówiłem ci o tym, bo nie
chciałem robić ci przykrości. Ale skoro już o tym wspomniałeś...
- Bezczelny jak zawsze - mruknął Severus, spoglądając na niego kwaśno.
Harry nie potrafił już wytrzymać. Wyszczerzył się i parsknął śmiechem. Merlinie, jak
straszliwie tęsknił za tym przekomarzaniem się. I najwyraźniej Severus także,
ponieważ kąciki jego ust zaczęły drżeć.
Harry przymknął powieki, czując przyjemne ciepło rozprzestrzeniające się po jego
ciele. Wiedział, co to było...
W tej samej chwili Severus poruszył się i Harry poczuł, jak wkłada mu coś w dłoń, a
następnie zaciska swoją rękę na jego. Otworzył oczy i spojrzał w dół, zaskoczony
tym nagłym gestem. Zerknął na twarz mężczyzny, ale nie potrafił nic z niej wyczytać.
Następnie ponownie spojrzał w dół. W jego ręce tkwiło coś małego, gładkiego i dosyć
ciężkiego. Coś jakby...
Serce zabiło mu mocniej w tej samej chwili, w której Severus zabrał swoją rękę i
Harry ujrzał... zielony kamień.
Jego oczy rozszerzyły się. Wpatrywał się w swoją dłoń i leżący na niej kamień z
takim niedowierzaniem, jakby widział go po raz pierwszy w życiu.
Severus mu go oddał. Chciał, aby Harry znowu go miał.
Zacisnął palce wokół kamienia, a następnie błyskawicznie schował go do kieszeni i
rzucił się do przodu, oplatając ramionami szyję mężczyzny i wtulając twarz w jego
obojczyk. Wziął głęboki oddech, wchłaniając aromat Severusa i przesunął twarz
wyżej, całując jego szyję. Wycałował drogę od obojczyka aż do brody, słysząc nad
sobą ciche pomrukiwania mężczyzny, któremu najwyraźniej przypadły te zabiegi do
gustu. Przesunął twarz jeszcze wyżej i pocałował go w policzek, mocno przyciskając
wargi do szorstkiej skóry, a następnie zaczął ocierać się o nią własnym policzkiem,
czując kłujące włoski niewidocznego zarostu.
Och tak, to było to. Zapach, smak i dotyk. Wszystkie zmysły wypełnione tylko i
wyłącznie Severusem. Czy mogło być coś wspanialszego?
- Twój zapach jest zniewalający - wyszeptał, przesuwając nosem po twarzy
mężczyzny, w bok do ucha, a później w dół, aż do zagłębienia szyi, w której
ponownie ukrył twarz. Nie potrzebował już niczego więcej. Chciałby po prostu tak
siedzieć, przytulony do niego i nigdy więcej go nie puścić.
Po jakimś czasie, który wydawał się Harry'emu zdecydowanie zbyt krótki, Severus
odchrząknął i odezwał się wyjątkowo poważnym tonem:
- Wiesz, że Dumbledore opowiedział mi o twoim śnie? - Harry zamarł, ale po chwili
wahania, przytaknął niechętnie. - I wiesz, że obaj wiemy, że nie powiedziałeś
dyrektorowi wszystkiego? - Harry zagryzł wargę i ponownie przytaknął, odsuwając
się od mężczyzny ze spuszczoną głową i wzrokiem wbitym w dywan.
- Nie chciałem mu mówić o... pewnych rzeczach. Nie mogłem. Musiałem skłamać.
- Co takiego przed nim ukryłeś? - W głosie Severusa pojawił się lekki nacisk. - Czego
mu nie powiedziałeś? Co w tym śnie było takiego, co skłoniło cię aż do sięgnięcia po
Czarną Magię? - Harry spojrzał na niego, marszcząc brwi. - Tak, wiem, że
potajemnie uczyłeś się w bibliotece Czarnej Magii - kontynuował mężczyzna. -
Chciałbym po prostu wiedzieć, jaki był tego powód.
Harry milczał przez chwilę. Severus przyglądał mu się wnikliwie, niemal świdrując go
wzrokiem.
- Ja... nie wiem, czy chciałbyś wiedzieć - odparł w końcu Harry. Kiedy Snape już