Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 104
Перейти на страницу:

Ranny wyrwał i odrzucił woreczek, a po policzku pociekła mu ciemna masa. Zebrał ją w garść i próbował umieścić z powrotem w oczodole.

Pelagia zmrużyła oczy.

– Suka! – zaryczał oślepiony. – Żmija jadowita! I tak cię zabiję!

Zamachnął się – mniszka ledwie zdążyła przykucnąć. Nad jej głową z przerażającym świstem przeleciał ciężarek.

Zaczęli miotać się na niewielkiej – trzy na trzy sążnie – powierzchni.

Szklane Oko machał ręką, kierując uderzenia to w prawo, to w lewo. Ciężarek, przecinając powietrze, rozbijał puste skrzynki na półkach, z trzaskiem walił w ściany, przełamał trzonek ogrodowych wideł.

Mniszka rzucała się to w jeden kąt, to w drugi, przykucała. Zabójca też raz przysiadł i próbował trafić ją w nogi, ale Pelagia zdążyła podskoczyć.

Wszystko to wyglądało niczym jakaś potworna gra w berka albo w chowanego. Mniszce zupełnie nie w porę przypomniał się jeszcze Odyseusz w jaskini Polifema. „Oblewała go strugą gorąca posoka... Jego oko syczało pod oliwnym kołem. Straszliwie wrzasnął, skały wokół odjękły.. ."[9]

Cyklop wył i pochlipywał, wydawał nieartykułowane krzyki, a zdyszana od zrywów i skoków Pelagia wciąż próbowała przemówić mu do rozsądku:

– Proszę się uspokoić! Potrzebny jest panu lekarz! Tym samym jednak ujawniała swoją pozycję. Po każdej takiej prośbie następowało uderzenie, wycelowane dokładniej niż inne. Wówczas mniszka przycupnęła na piętach i ścichła.

Szklane Oko przez pewien czas jeszcze miotał się po szopie, a potem dotarło do niego, że przeciwniczka zmieniła taktykę. Także zamarł i zaczął się wsłuchiwać.

Stał zaledwie o dwa kroki. Czernica przycisnęła rękę do lewej piersi – bała się, że zdradzi ją bicie serca.

– Zdechniesz, tak czy owak zdechniesz – wysyczał ślepiec. – Ja cię bez ciężarka, gołymi rękami... I rzeczywiście schował swoją broń do kieszeni, rozpostarł łapska i zaczął się obracać wokół własnej osi.

Sprawy wyglądały źle. Za chwilę wpadnie na pomysł, żeby przykucnąć i po wszystkim – koniec. Pelagia zerwała z nosa okulary i cisnęła je w kąt.

Obróciwszy się gwałtownie, zabójca rzucił się w tę stronę.

Podbiegła wówczas do drzwi i naparła na nie całym ciałem – chwała Bogu, zasuwa ustąpiła. Wyskoczyła do ogrodu i zobaczyła, że z zewnątrz też jest zasuwa, więc czym prędzej ją zaryglowała. Popędziła w stronę budynków, krzycząc na całe gardło:

– Tutaj! Tutaj! Na pomoc!

Z tyłu słychać było trzask i łomot – to Szklane Oko walił w zamknięte drzwi. O sprzeciwianiu się złu, o ojczyźnie i o prawdzie Zanim zbiegli się braciszkowie, zanim zrozumieli sens niejasnych krzyków zakonnicy, zanim ustalili, czy iść do ogrodu, czy też zawezwać policję, minęło z pewnością jakieś dziesięć minut. Minęłoby i więcej, gdyby na hałas i gwar nie wyszedł sam władyka. W ciągu kilku chwil uchwycił istotę rzeczy. Ujął Pelagię za ramiona. Zapytał tylko o jedno: „Czy nic ci nie jest?" A kiedy potwierdziła, długim krokiem ruszył w głąb ogrodu. Nie biegł, albowiem pośpiech nie przystoi biskupiej godności, lecz czeladź nawet biegiem ledwie za nim nadążała.

Drzwi ogrodowego domku wciąż były zamknięte – Szklane Oko nie zdołał wyrwać się na wolność. W środku było wszakże cicho.

Mnisi i słudzy bojaźliwie otoczyli drewnianą szopę.

– Łaskawy panie?! – zawołał drżącym głosem Starowny. – Jest pan tam? Lepiej, żeby pan poniechał gwałtownych zamierzeń i oddał się w ręce wymiaru sprawiedliwości.

Mitrofaniusz ujął ojca Serafima za ramię, odsunął na bok i bez wahania otworzył drzwi. Postąpił do środka.

Pelagia zasłoniła usta. W żadnym razie nie wolno było krzyczeć – władyka, nie daj Boże, odwróci się, a odwracanie się od rannego, śmiertelnie niebezpiecznego zwierza byłoby szaleństwem.

Archijerej stał na progu przez kilka sekund. Pokiwał głową, uczynił znak krzyża. Wówczas do szopy, przepychając się, wpadli pozostali. Byli przerażeni i także zaczęli się żegnać.

Pelagia wspięła się na palcach, zaglądając przez ramię ojca ekonoma.

Na podłodze kładł się prostokąt błękitnawego księżycowego światła i widać było, że Szklane Oko siedzi w kącie, oparty plecami o ścianę. Samobójca ściskał w rękach złamane stylisko wideł, które wbił sobie w gardło – i to tak mocno, że zęby przeszły na wylot i utkwiły w deskach.

W nocy, kiedy prokurator okręgowy i policja wypełniali swoje obowiązki (od latarni i pochodni w przekładzie Jana Parandowskiego. zrobiło się w ogrodzie jasno jak za dnia), Pelagię ogarnęła spóźniona histeria, której świadkiem, na szczęście, był tylko przewielebny.

– Jakiej strasznej rzeczy dokonałam, żeby uratować własne życie! – rozpaczała siostra, załamując ręce. – Zapomniałam, kim jestem! Zachowałam się tak jak każda inna kobieta, która boi się o swoje życie. A przecież jestem mniszką! Zamiast stosować się do nauk Chrystusa, który nakazuje nie sprzeciwiać się złu, tylko nadstawić drugi policzek, postąpiłam w zgodzie z Mojżeszem! Oko za oko! Nigdy więcej nie tknę robótek na drutach!

Mitrofaniusz uznał, że najlepiej będzie uśmierzyć to samobiczowanie surowością, zaczął więc z całą powagą pouczać swoją duchową córkę:

– Co z tego, że jesteś mniszką? Mnisi też się między sobą różnią. Bywali mnisi-wojownicy. Osłabia i Pierieswiet walczyli za ojczyznę i prawdę z bronią w ręku!

– Czy „za ojczyznę" i „za prawdę" to jedno i to samo? – dzwoniąc zębami, zaoponowała Pelagia. – Każdy naród ma własną ojczyznę, ale prawda jest dla wszystkich jednakowa. Co jest dobrego w waszym Pierieswiecie? Dla Księstwa Moskiewskiego i dla Rosjan jest on, rzecz jasna, bohaterem, Chrystus wszakże nie dał się ukrzyżować za Księstwo Moskiewskie i za jeden tylko naród, ale za całą ludzkość. Ów Tatar, Czełubej, którego Pierieswiet zabił, też miał żywą duszę. Nie wolno słudze Bożemu chwytać za broń, nawet jeśli grozi mu nieuchronna zagłada. Ach, władyko, proszę wyobrazić sobie, jak boi się człowiek, który utracił już jedno oko, o utratę drugiego! Na pewno śniły mu się po nocach koszmarne sny, że oślepł całkowicie... A przecież byłam na tyle okrutna, że nie tylko pozbawiłam go wzroku, ale jeszcze zamknęłam z zewnątrz drzwi, żeby nie uciekł. Co by ze sobą, oślepły, zrobił? Wyobrażam sobie, jak tłucze się, nieszczęsny, o ściany w poszukiwaniu wyjścia i nie znajduje go... Gdyby znalazł, to może nie zatraciłby swej nieśmiertelnej duszy. Czy nie mam racji?

Mitrofaniusz, widząc, jak Pelagia się zadręcza, zrezygnował z surowości i ujął mniszkę za rękę.

– To nie tak! Nie tak! Trzeba walczyć ze złem. Nie zgadzam się tutaj z hrabią Tołstojem i z tym, jak on objaśnia nauki Chrystusa. Życie jest pokonywaniem zła i walką ze złem, a nie kapitulacją wobec nikczemników. Ty przypominasz Dawida, który pokonał Goliata, albo Jerzego Kapadockiego, który zabił ognistego smoka. Podziwiam cię nawet bardziej niż owych herosów, bo jesteś słabą kobietą, a twoje szydełka to broń równie dobra jak proca Dawida albo kopia świętego Jerzego.

Zamiast jednak odczuwać dumę z pochlebnych porównań, Pelagia machnęła tylko ręką i rozszlochała się na dobre.

Wyjaśniło się

Działo się to wszystko w nocy z czwartku na piątek, w dzień Jana Pustelnika, a w środę – co oznacza, że nie minął nawet tydzień – Matwiej Bencjonowicz Berdyczowski przedstawił biskupowi i siostrze Pelagii pełne i wyczerpujące sprawozdanie z przeprowadzonego dochodzenia.

вернуться

9

Homer, Odyseja

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)