Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Niezwyciężony [Invincible - pl]
Niezwyciężony [Invincible - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niezwyciężony [Invincible - pl]

Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:

Admirał John Black Jack Geary został wybudzony z hibernacji, by poprowadzić flotę Sojuszu do walki ze Światami Syndykatu. Jego przełożeni zaczęli jednak kwestionować lojalność admirała wobec rządu. Zlecono mu więc, jako głównodowodzącemu Pierwszą Flotą, wyprawę poza granice syndyckiej przestrzeni, wysłano na misję, z której ani on, ani tym bardziej służący pod nim ludzie nie powinni wrócić…
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 102
Перейти на страницу:

Geary patrzył na nią przez chwilę, milcząc.

— Próbuje zostać kimś.

— Tak. Robi to, ponieważ myśli, że wszystko, czym była, przestało się liczyć. Że coś innego ją zastąpiło. Zmieniła się po powrocie na waszą macierzystą planetę, pamiętasz? Jak myślisz, co ludzie jej tam mówili? Ile razy musiała się zmierzyć już nie z legendą, ale z żywym człowiekiem? Dlatego teraz stara się wszystkim udowodnić, że jest godna swojego nazwiska.

Admirał gapił się w gródź, ale nie widział jej chropowatej powierzchni, tylko twarze kapitanów, którzy zapragnęli chwały. Był więc kapitan Midea posyłający „Paladyna” na zagładę w systemie Lakota, kapitan Falco prowadzący „Tryumfa”, „Polaris” i „Awangardę” ku zniszczeniu w systemie Vidha. Kapitan Kila, która z zimną krwią zaaranżowała zniszczenie „Loriki” na Padronisie i usiłowała uczynić to samo z „Nieulękłym” i całą jego załogą.

Wszyscy ci ludzie mieli siebie za bohaterów, ale cenę za ich małostkowość płaciły podległe im załogi i okręty.

Istniał jednak sposób, by zapobiegać takim wydarzeniom.

— To nie jest dobre rozwiązanie — zaprotestowała Tania.

Spojrzał jej w oczy.

— A jakie byłoby lepsze?

— Pozbawienie jej dowodzenia.

— Jak możesz…

Pochyliła się, dźgając go palcem wskazującym w pierś.

— Wiem, o kim teraz myślisz. Sądzisz, że ona jest jak Midea? Znałam tego drania o wiele dłużej niż ty. Jane Geary w niczym go nie przypomina. Jest trochę narwana, za bardzo przegina w akcji, ale na pewno nie można jej zarzucić głupoty.

— A co powiesz o Falco?

— Falco? Ten dopiero był durny, nic, tylko myślał, jak tu poświęcić więcej okrętów i ludzi w złudnej pogoni za sukcesem. — Zmrużyła nieco oczy, wbijając w niego ostre spojrzenie. — O kim myślisz teraz?

— Ty chyba naprawdę umiesz czytać w moich myślach. — W tym momencie nie wydawało mu się to takie niewiarygodne.

— Przestań się wygłupiać. Kogo jeszcze przywołałeś w pamięci?

— Kilę.

Desjani przyglądała mu się w milczeniu.

— Nikt nie zasługuje na to, by porównywać go z tą morderczą suką, a już zwłaszcza twoja krewniaczka. Zapamiętaj to sobie, admirale. Jestem cięta na niekompetentnych oficerów. Wiesz o tym. Ale Jane Geary nie jest niekompetentna. Jest mądra, choć potrzebuje twardej ręki, która nią pokieruje. Ty jesteś jej dowódcą, więc zrób to. Pokieruj nią.

— Tak, psze pani.

— To nie było zabawne, admirale. A teraz chodźmy, nauczymy tych zeków, że nie zadziera się z flotą Sojuszu.

— Skoro o tym mowa… — Zaczął. Desjani znów wbiła w niego wzrok, aż poczuł ciarki. — Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym, że krodźwiedzie mogą zaatakować pająkowilki, gdy nasza flota zrobi unik, dzieląc się na trzy zgrupowania?

— Ponieważ byłam przekonana, że o tym wiesz! Wierzyłam, że to spostrzegłeś, choć nic nie mówiłeś. Znasz mnie, jestem dobra w te klocki, dostrzegam takie niuanse w okamgnieniu, ja zaś znam ciebie i uważam, że dorównujesz mi pod tym względem i łapiesz wszystko w lot.

Potrzebował chwili, by przetłumaczyć sobie ten zawiły wywód.

— Taniu, nie pomyślałem o takim rozwiązaniu, zanim ktoś inny o nim nie wspomniał.

— Naprawdę? — Spojrzała na niego, a potem wzruszyła ramionami. — Przepraszam, admirale. Jesteś przecież specem od taktyki. Zakładałam, że nie muszę wspominać o oczywistych rzeczach, zwłaszcza w tym wypadku, gdy byłeś na tyle dyplomatyczny, że powstrzymałeś się od komentarza: „Lepiej niech to spotka tych drani niż nas”.

— Powinnaś dzielić się ze mną wszystkimi swoimi spostrzeżeniami, zamiast zakładać, że sam się czegoś domyśliłem.

— Żebyś mógł mi powiedzieć: „Tak, wiem”? — żachnęła się Desjani.

— Tylko raz powiedziałem coś podobnego.

— Za pozwoleniem, admirale, ale mam odmienne zdanie na ten temat.

— Ja… Taniu, dlaczego czasem czytasz mi w myślach, a zaraz potem nie masz bladego pojęcia, o co mi może chodzić?

— Wiedziałam, że powiesz coś takiego! Nie, nie czytam ci w myślach. Możemy zająć się walką z Obcymi?

— Tak.

W odróżnieniu od tej kłótni miał spore szanse na wygranie nadchodzącej bitwy.

* * *

Zajął miejsce w fotelu na mostku „Nieulękłego”, próbując odsunąć od siebie wszystkie myśli niezwiązane ze zbliżającą się bitwą. Musimy rozgonić tę eskortę, zniszczyć ją, jeśli zajdzie potrzeba, a potem dopaść pozbawionych osłony superpancerników. Brzmiało to bardzo prosto. Zrealizowanie tego planu będzie jednak cholernie trudne.

Próbę skoncentrowania myśli przerwało piknięcie oznaczające, że ktoś dobija się do jego komunikatora. Chociaż ten sprzęt wciąż działał.

Nie. Jednak nie działał tak dobrze, jak powinien. Dobijającym się był kapitan Vente, do którego dotarło w końcu, że został odsunięty na boczny tor po utracie „Niezwyciężonego”. A przecież połączenia z jego numerem powinny być automatycznie blokowane.

Czy mam powiedzieć o tym Tani? Nie, ona także musi się skupić.

Jeśli jednak system łączności „Nieulękłego” znowu szwankuje, ona musi o tym wiedzieć, a jemu zależało też na tym, aby usterka została jak najszybciej usunięta.

— Pani kapitan, system ponownie nie uznaje ustawień mojego komunikatora.

Natychmiast się nachmurzyła.

— Łączność! Komunikator admirała nadal źle działa. Macie piętnaście minut na doprowadzenie go do porządku albo ten okręt będzie miał nowego szefa łączności.

— Tak jest!

Geary raz jeszcze spróbował skupić myśli na nadchodzącej bitwie, ale zaraz zdekoncentrował go sygnał alarmowy błyszczący krwistą czerwienią na głównym wyświetlaczu. Zanim admirał zdążył potwierdzić przyjęcie połączenia, zobaczył przed sobą twarz dowódcy „Spartiaty”.

— Admirale, połowa mojego okrętu nie ma zasilania. Z raportu wynika, że siadło kilka łączników naraz.

Szlag, szlag, szlag.

— Macie kontrolę nad systemem manewrowym i napędem?

— Tak, sir. Kontrolujemy napęd. Dokonujemy modyfikacji sieci zasilania, żeby obejść uszkodzone sektory i odzyskać dysze manewrowe na bakburcie. Powinniśmy mieć do nich dostęp za jakieś pięć minut.

Mogło być gorzej. Mogło być o wiele gorzej.

— A co z wymianą uszkodzonych łączników?

— Mamy w magazynie pokładowym pięć zapasowych na siedem wymagających wymiany. — Kapitan „Spartiaty” miał zatroskaną minę. — Zadbałem o zabezpieczenie wszystkich zapisów, zamknąłem też dostęp do miejsc awarii wszystkim prócz ekip remontowych. Jeśli to był akt sabotażu albo czyjeś zaniedbanie, zidentyfikujemy winnych.

— Dziękuję — powiedział Geary. — Dobra robota. Istnieją jednak spore szanse na to, że ma pan do czynienia ze zwykłą usterką. Czy przeciążył pan przed tą awarią system zasilania albo napędowy?

— Czy przeciążyłem? Skąd, sir. Zleciłem wyłącznie rutynowe przygotowania. Ustawiliśmy tarcze na pełną moc, sprawdziliśmy gotowość systemów i włączyliśmy zasilanie baterii piekielnych lanc.

Czy na innych okrętach przygotowujących się do bitwy dojdzie do podobnych awarii?

— Proszę mnie powiadomić, gdy osiągniecie ponownie pełną sprawność bojową. — Kiedy twarz kapitana zniknęła z wyświetlacza, admirał zwrócił się do całej floty: — Do wszystkich jednostek. Proszę zadbać o to, by w trakcie przygotowań do bitwy włączać systemy bojowe stopniowo, nie naraz. Pomoże to w uniknięciu przeciążeń wadliwych łączników sieci.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)