Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Niezwyciężony [Invincible - pl]
Niezwyciężony [Invincible - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niezwyciężony [Invincible - pl]

Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:

Admirał John Black Jack Geary został wybudzony z hibernacji, by poprowadzić flotę Sojuszu do walki ze Światami Syndykatu. Jego przełożeni zaczęli jednak kwestionować lojalność admirała wobec rządu. Zlecono mu więc, jako głównodowodzącemu Pierwszą Flotą, wyprawę poza granice syndyckiej przestrzeni, wysłano na misję, z której ani on, ani tym bardziej służący pod nim ludzie nie powinni wrócić…
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 102
Перейти на страницу:

— To mój okręt i to ja decyduję, kto otrzyma dostęp do jego systemów.

— Pani kapitan — odezwał się oficjalnym tonem Geary. — Zgadzam się, że to oprogramowanie powinno zostać izolowane, ale z drugiej strony musimy jak najszybciej zyskać dostęp do niego, aby generał Charban i emisariuszka Rione oraz nasi cywilni eksperci mogli nad nim pracować.

— Możemy stworzyć odizolowaną sieć — zasugerował komandor porucznik. — To chwilę potrwa, ale damy radę postawić ją w jednym z pomieszczeń. To ograniczenie jest niestety konieczne, ponieważ kończą nam się fizyczne łącza terminali. W ten sposób jednak wszyscy będą mogli pracować równolegle.

— Wykorzystajcie do tego celu jedną z dużych sal odpraw — poleciła Tania. — Dostosujcie ją do tuzina stanowisk. Ile czasu na to potrzebujecie?

— Pół godziny.

— Wykonać. Gdybyście potrzebowali więcej czasu, dajcie mi znać. Nie chcę, by to oprogramowanie trafiło do innych systemów.

Komandor porucznik zasalutował.

— Tak jest. Ja też nie chciałbym wpuścić do sieci czegoś takiego, ale jeśli dojdziemy, w jaki sposób ten program dostosowuje się do wymogów naszego sprzętu, być może uda nam się odkryć kilka ciekawych rzeczy.

Desjani skrzywiła się groźnie, spoglądając mu w oczy.

— Ich oprogramowanie jest lepsze od naszego?

— Tak. — Oficer emanował niemal dziecięcym entuzjazmem. — Nie powiem pani dlaczego, ale człowiek czerpie przyjemność z oglądania tego kodu. To naprawdę… niesamowite oprogramowanie.

— Dziękuję. Proszę pracować nad stworzeniem zamkniętej sieci — zgasiła go Desjani, a gdy komandor porucznik zniknął z jej wyświetlacza, przeniosła wzrok na Geary’ego. — Te istoty dały nam właśnie soft, który sprawił, że moi koderzy ślinią się z podniecenia jak małpy.

— Może dla nich to nie jest nic specjalnego — zasugerował Geary.

— Jeśli to prawda, nie chciałabym widzieć ich specjalistycznego oprogramowania. — Tania odwróciła się do Charbana. — Generale, zyska pan dostęp do tego programu, jak tylko odizolowana sieć zostanie zabezpieczona.

Geary także popatrzył w kierunku emisariuszy.

— Przesłali nam to oprogramowanie, abyśmy mogli nawiązać łączność. A ja muszę się z nimi porozumieć. Muszę im przekazać, że nie mamy wrogich zamiarów. Chcę wiedzieć, czy możemy przelecieć przez ich terytorium bez walki. Chcę poznać ich nastawienie do krodźwiedzi. Czy są wrogami? Czy może to ich sprzymierzeńcy albo obojętne im istoty? Czy będą trzymali się z boku, jeśli zaczniemy walczyć z armadą, czy wezmą w tym starciu udział?

Generał kiwał głową, wzrok miał skupiony.

— Będę miał to na uwadze. Ale czas potrzebny na naukę to nie jedyny problem. Musimy potem nawiązać kontakt, a wiadomości nie dotrą do nich i do nas w ciągu kilku minut. Od floty pająkowilków dzieli nas wciąż dystans godziny świetlnej.

— Wiem, że potrzebujemy więcej czasu. — Geary aktywował kolejne połączenie.

— Do wszystkich jednostek. Przyspieszyć do .15 świetlnej. Czas pięć zero.

To powinno opóźnić moment starcia z armadą i kupić pierwszej flocie kilka dodatkowych godzin na nauczenie się języka Obcych.

— Jak my mamy rozwalić te cholerstwa? — zastanawiała się na głos Desjani, obserwując lecące za ludźmi superpancerniki.

* * *

— Czy ktoś z obecnych nie widział jeszcze wiadomości przesłanej nam z floty czekającej w tym systemie? — zapytał Geary, spoglądając na zebranych przy stole oficerów. Zadbał o to, by wiadomość została rozesłana na wszystkie okręty, nie spodziewał się więc zaprzeczeń. Dowódcy nie musieli nic mówić, ich miny były wystarczającą odpowiedzią. — Nadal nie wiemy, jakie są intencje pająkowilków — kontynuował admirał. — Nasi eksperci i emisariusze wciąż pracują nad nawiązaniem obustronnego kontaktu, ale jeśli nawet osiągną sukces, będziemy rozmawiali w bardzo ograniczony sposób.

— Czy oni staną po stronie zeków? — zapytał kapitan Badaya. — Tego powinniśmy dowiedzieć się najpierw.

— Zeków? — Geary rozejrzał się wokół i zauważył, że kilku oficerów kiwa głowami ze zrozumieniem, jakby znało tę nazwę, ale było też wielu równie zaskoczonych jak on sam.

— Tak mówią o nich nasi marynarze — wyjaśnił kapitan Duellos. — Zaczęli nazywać krodźwiedzi zabójczymi krowami, czyli w skrócie ZK, a jeszcze prościej mówiąc, zekami.

— Mnie to pasuje — mruknęła Desjani.

Geary także nie zamierzał protestować, ponieważ nie było to nic obraźliwego ani obscenicznego. Rozmowa na temat tego skrótu zbiła go jednak z tropu. Potrzebował chwili, by przypomnieć sobie pytanie Badayi, a potem sięgnął do klawiatury komunikatora, aby przywołać wiadomość nadaną przez Obcych, którą widzieli już wszyscy obecni. Animacja przedstawiająca atak pająkowilków na krodźwiedzie była wystarczająco wymowna i czytelna.

— Wygląda na to, że są wrogami. Zwróćcie uwagę na następną scenę.

W hologramie pojawiły się dołożone tam okręty pierwszej floty. Animowane jednostki ludzi i pająkowilków leciały razem, wspólnie ostrzeliwując superpancerniki armady aż do ich kompletnego zniszczenia w efektownych eksplozjach.

— Chcą się z nami sprzymierzyć? — zapytał kapitan Duellos. — Najohydniejsze stworzenia w kosmosie chcą się z nami zaprzyjaźnić?

Kapitan Bradamont, która rzadko przemawiała na takich spotkaniach, tym razem otworzyła usta:

— Z tego, co admirał mówił wcześniej, wynika, że oni mogą myśleć to samo o nas.

Ludzie roześmiali się w głos, po części odreagowując niedawne napięcie, po części rozśmieszeni tym komentarzem.

— Jeśli nas uważają za brzydkich — dodał kapitan Badaya — to co powiedzą na widok naszej piechoty przestrzennej!

Te słowa wzbudziły jeszcze większe rozbawienie, dopiero generał Charban uciszył zebranych, machając lekceważąco ręką.

— I tak wszyscy wiedzą, że gdy lądujemy na jakiejś planecie, komandosi wyrywają wszystkie dziewczyny i chłopaków, a wam, oficerom i marynarzom floty, pozostaje tylko picie w samotności.

— Zdecydowana większość ludzi przyzna, że branie do niewoli mieszkańców okolicznych miejscowości nie ma wiele wspólnego z podrywem — skontrował Duellos.

Geary uciszył trzeci wybuch radości. Poczucie ulgi, które było źródłem tak dobrego humoru, zniknęło w mgnieniu oka, gdy ludzie uzmysłowili sobie, że stoją przed poważnym wyzwaniem.

— Najważniejsze, że znaleźliśmy sojusznika. Niestety nie znam sposobu na skoordynowanie naszych ataków. Będziemy musieli operować oddzielnie, co oznacza, że w trakcie walki z krodźwiedziami trzeba uważać, by nie ostrzelać pająkowilków.

— I mieć ich bez przerwy na oku? — zapytał Tulev. — Na razie mamy tylko ich słowo, że nie są sprzymierzeńcami krodźwiedzi.

— Obserwujemy bacznie poczynania naszych nowych najlepszych przyjaciół — zapewniła go Desjani.

Geary zawahał się, widząc, że oficerowie przyjmują odpowiedź Tani jako ostateczną, jakby to on sam jej udzielił. Czyżby zakładali, że skonsultowała to z nim wcześniej, albo uznali, że to ona rozdaje karty, nie tylko na mostku „Nieulękłego”, ale i w ich związku?

— Owszem — oświadczył w końcu, mając nadzieję, że nie zabrzmi to jak zwykłe przytaknięcie. — Nie przyjmujemy niczego na wiarę.

Wywołał hologram przedstawiający mapę tego systemu. Przed nimi majaczyła w przestrzeni flota pająkowilków: idealnie gładkie jajowate okręty zgrupowane w przepięknie wyglądających formacjach, oddalone już tylko o dziesięć minut świetlnych.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)